Ballycarbery Castle – zamczysko obroÅ›niÄ™te bluszczem
poniedziałek, Styczeń 16th, 2012Wjeżdżając na słynną Pętlę Kerry od strony Killorglin nie mieliśmy sprecyzowanych planów gdzie jechać i co oglądać (no może oprócz tego, że na 100% znajdziemy się w Parku Narodowym Killarney). Pomysł był taki, ażeby po prostu przejechać ten 180 kilometrowy odcinek, a gdybyśmy na naszej trasie zobaczyli coś godnego zainteresowania, to bezzwłocznie byśmy się tam udali i ocenili tą konkretną miejscówkę. Oczywiście cały czas przemieszczając się i obserwując wszystkie te krajobrazowe wspaniałości, które oferuje Półwysep Iveragh.
Z Killorglin, niewielkiego miasteczka, słynącego głównie z Puck Fair Festival, wyjechaliśmy po południu, w okolicach godziny 13. Najważniejszą drogą regionu (N70), wzdłuż Zatoki Dingle, toczyliśmy się nieprędko zerkając na lewo i prawo oraz zatrzymując się w co ciekawszych miejscach. Na początku były to wody Dingle Bay, następnie zatrzymał nas wysoki most i przejeżdżające pod nim pojazdy a na koniec podziwialiśmy cudowne, zielone wzgórza, całkiem obficie oświetlane tego dnia przez promienie słońca. Po 60 minutach zerknęliśmy na mapę i zobaczyliśmy 3 interesujące obiekty, które może warto byłoby poznać. Jednym z nich był zamek i to właśnie tam zamierzaliśmy się jak najprędzej dostać.
Cahirsiveen, okoÅ‚o 40 kilometrów od Killorglin, ugoÅ›ciÅ‚o nas tylko na chwilkÄ™. W niewielkim miasteczku poÅ‚ożonym przy głównej drodze PÄ™tli Kerry zatrzymaliÅ›my siÄ™ w celu zlokalizowania zamku. Nie udaÅ‚o siÄ™, choć to wÅ‚aÅ›nie w tej mieÅ›cince należaÅ‚o skrÄ™cić aby do niego dojechać. W Cahirsiveen tuż nad rzekÄ… Fertha jest jedna z najważniejszych atrakcji miasteczka – ,,The Barracks” czyli koszary policji irlandzkiej z czasów brytyjskiej okupacji. Należy je ominąć, dalej na koÅ„cu mostu skrÄ™ca siÄ™ w lewo i korzystajÄ…c z drogowskazów po 2 milach, wÄ…skimi dróżkami, dojeżdża do celu.
Ballycarberry Castle prezentował się okazale stojąc na delikatnej górce, nie mając wokół siebie nic, oprócz wielkich połaci soczystej trawy. Zamczysko pokiereszowane przez czas robiło wrażenie przykuwało uwagę i tylko czekało aby do niego zajrzeć. Nie zamierzaliśmy stać bezczynnie, uporaliśmy się z chaszczami, płotem i zaczęliśmy wędrówkę.
Uroku caÅ‚oÅ›ci dodawaÅ‚ bluszcz, który upodobaÅ‚ sobie jednÄ… ze Å›cian Ballycarbery Castle. Szczególnie z daleka zamek robiÅ‚ wrażenie i jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiaÅ‚o, dopiero patrzÄ…c na niego z odlegÅ‚oÅ›ci, mogliÅ›my poczuć siÄ™ bezpiecznie. I to już nie chodzi o Å‚ażenie po zawalonych komnatach czy stromych, sypiÄ…cych siÄ™ schodach , bo to samo w sobie naraża na niebezpieczeÅ„stwo ale o niezliczonÄ… ilość pszczół i bÄ…ków grasujÄ…cych przy wspomnianym bluszczu. Jak to czÄ™sto bywa, z daleka coÅ› może zachwycać ale po podejÅ›ciu bliżej odkrywa siÄ™ różne tajemnice. Tak samo byÅ‚o w tym przypadku. TajemnicÄ… wydaje siÄ™ być również historia tego miejsca, choć tylko do momentu, w którym stajemy przy informacyjnej tablicy – tablicy z grubsza opisujÄ…cej co siÄ™ tam kiedyÅ› dziaÅ‚o i jak zamek wyglÄ…daÅ‚. A wiÄ™c:
Półwysep Iveragh pomiÄ™dzy 6 a 12 wiekiem byÅ‚ kontrolowany przez potężny klan Corca Dhuibbne i to wÅ‚aÅ›nie ziemie w Ballycarbery stanowiÅ‚y centrum tej spoÅ‚ecznoÅ›ci. Pierwsze posiadÅ‚oÅ›ci, które stanęły w miejscu obecnego zamku datowane sÄ… na 1398 rok – dowiadujemy siÄ™ o tym z kronik opisujÄ…cych Å›mierć Taghda Mac Carthaigha. Zamek, którego pozostaÅ‚oÅ›ci dotrwaÅ‚y do dzisiejszych czasów, zostaÅ‚ wzniesiony w 16 wieku – mówi o tym dokument z 1569 roku. Wedle tradycji budowniczym zamku obwoÅ‚uje siÄ™ wodza klanu O’Shea, niejakiego Carbery O’Shea ale z innych źródeÅ‚ dowiadujemy siÄ™, że jest on mocniej powiÄ…zany z klanem Mac Carthy.
Na poczÄ…tku 14 wieku klan Mac Carthy zostaÅ‚ wypÄ™dzony z Killarney i przeniósÅ‚ swoje wÅ‚oÅ›ci na Półwysep Iveragh. Donal Mc Carthy Mor przebudowaÅ‚ istniejÄ…ce w Ballycarbery posiadÅ‚oÅ›ci i postawiÅ‚ tam, dla swojego syna Taighda Mac Carthaiga, zamek. W 1565 roku Daniel obiecaÅ‚ lojalność wobec królowej Anglii, która w zamian daÅ‚a mu tytuÅ‚ Earla Clancare. Po Å›mierci Daniela Mc Carthiego w 1596 roku zamek przechodzi w rÄ™ce Sir Valentine’a Browne. W latach 1651-52 wiÄ™kszość Å›cian dziaÅ‚owych zostaÅ‚o zniszczonych przez generaÅ‚a Ludlowa z Armii Cromwella. W 18 wieku wybudowano tam duży dom, w którym mieszkaÅ‚a rodzina Lauder – wiadomo o tym miÄ™dzy innymi z dwóch akwareli Daniela Grose’a. Dom rozebrano na poczÄ…tku 20 wieku. Dzisiaj Ballycarbery Castle stanowi Å›wietny przykÅ‚ad dni chwaÅ‚y potężnych, irlandzkich klanów O’Sheas, Mac Carthy More’s i O’Connels.
Zamek otoczony był wysokim murem o długości 35 metrów (wschód-zachód) i szerokości 31,6 metrów (północ-południe), którego do dziś została już mniej niż połowa. Do głównej bryły, o wymiarach 25,5M x 12,9m, w północno-wschodnim narożniku przyłączona została wieża. Główne wejście do zamku ulokowane było na parterze, od strony północnej ściany.
Parter budynku podzielono na 3 poprzecznie umieszczone komory o Å›rednich wymiarach 7,15m x 4,95m. Pierwsze piÄ™tro również skÅ‚adaÅ‚o siÄ™ z trzech pomieszczeÅ„, podczas gdy piÄ™tro drugie posiadaÅ‚o komory dwie – jedna wiÄ™ksza i druga mniejsza. Na górÄ™ szÅ‚o siÄ™ dostać na dwa sposoby: klatkÄ… schodowÄ… wychodzÄ…cÄ… z jednego, z pomieszczeÅ„ parterowych oraz kolejnymi schodami, idÄ…cymi po zewnÄ™trznej stronie komory.
Wśród okolicznych mieszkańców Ballycarbery Castle zwany jest jako Zamek nad Wodą. Jest w tym szczypta prawdy, gdyż bardzo blisko znajdują się wody Zatoki Valentia. Bywa, że jest przypływ i wtedy woda podchodzi bardzo blisko zamku, nie wiem czy to jest przyczyną ale ziemie wokół są niesamowicie podmokłe. Generalnie trawa w Irlandii jest bujna, soczysta i miękka ale w tamtym konkretnym miejscu było to jakby podwojone. Nie mieliśmy z tym żadnego problemu i przemierzaliśmy przez zamkowy teren dziarsko, chętnie, z ciekawością ale przy okazji uważnie. Jak wspominałem, większość pomieszczeń, ścian i dachów jest rozwalonych. Dłuższą chwilę zatrzymaliśmy się w jednej z klatek schodowych, w której zrobiliśmy sobie małą sesję zdjęciową oraz schodziliśmy ją na całej długości, od góry aż na sam dół. Tylko w jednej z dolnych komór zachowało się sklepienie, całe pomieszczenie było zamknięte i nie miało jakiś drastycznych uszkodzeń. To właśnie stamtąd, w górę wychodziły schody, te same, w których spędziliśmy blisko pół godziny.
Na najwyższe kondygnacje nie sposób było się dostać. Wejście na północno-wschodnią wieżę wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem, wiele ścian było rozwalonych, dużo wejść pozasypywanych i nie było sensu ładować się we wszystkie dziury. Cały czas mieliśmy przed sobą całą Petlę Kerry i nie mądrze byłoby się połamać już przy pierwszej lepszej okazji. W związku z tym wchodziliśmy tylko tam, gdzie szło wchodzić i skąd szło następnie wychodzić. Oczywiście co fajniejsze rzeczy uwieczniliśmy aparatem, bo wizyta bez tak ważnego atrybutu podróży w tak interesujących miejscach, byłaby nie do zaakceptowania.
Zamek Ballycarbery uważany jest za najpiękniejszy i najbardziej okazały na całym Półwyspie Iveragh. Trudno się z takimi opiniami nie zgadzać. Pomimo, że w dużym stopniu się rozpadł, to jednak dalej cieszy oko i porusza zmysły. W czasach swojej świetności musiał być na prawdę ładny, stał sobie dumnie na górce i pełen godności spoglądał na okolicę. Nam pozostają dziś tylko karty historii i wyobraźnia, która przydaje się bardzo, w tego typu starych miejscach.
tagged under: historia.irlandia.niesamowite miejsca.Podróże po Irlandii.Ring of Kerry
5 Komentarze w Ballycarbery Castle – zamczysko obroÅ›niÄ™te bluszczem
Dodaj komentarz
- Co w Polsce? (4)
- Cwirkownia (170)
- Czołówka (1)
- Filmy (7)
- Futbol na Åšwiecie (82)
- Futbol w Polsce (30)
- Hiszpania (4)
- Motoryzacja (6)
- Muzyka (17)
- Podróże po Irlandii (63)
- Podróże po Świecie (16)
- Polska (2)
- Rodzinka (11)
- Sport (121)
- Ukraina (9)
- cwirek :
Taito, na moim paszportowym zdjęciu miałem jeszcze włosy na głowie, wi ... - cwirek :
Pendragonie ogólnie gps jest przydatny ale można spokojnie sobie porad ... - Taita :
Hahaha, o mało co nie zakrztusiłam się herbatą. Coś w tym jest, mnie t ... - pendragon :
Nie zdążyłeś na wschód ale udało Ci się wydobyć z zielonych bluszczów ... - cwirek :
Hej Taito! Widzę, że udało się skomentować bez wpisywania www? :-) Rz ...










Ale mi się sentymentalnie zrobiło po obejrzeniu tych fotek!
Ciekawa jestem, czy w tym roku uda mi się wrócić do Kerry. Byłoby bosko.
A ja się nie zgadzam z opinią, że to najładniejszy zamek na Półwyspie Iveragh, ale o tym poczytasz kiedyś w moim poście
Napisałam go już dawno temu, ale na razie nie publikuję, bo zdjęcia mam kiepskie.
Widzę, że mieliście ładniejszą pogodą. A był przypływ? Mnie od jakiegoś czasu prześladuje pech i zawsze trafiam na odpływ, a to niestety ujmuje nieco urody danej atrakcji.
Nas czas nie gonił, więc zwiedziliśmy też baraki w Cahersiveen, gdzie była całkiem sympatyczna babcia i zero innych turystów.
Trzymaj się ciepło
Cieszę się, że przyczyniłem się do poprawienia Twojego samopoczucia
Ja również bardzo chętnie pojechał bym do Dingle i Iveragh i mam wielką nadzieję, że jakieś parę dzionków zostanie na to wygospodarowanych. W poprzednim roku się nie udało, niestety aura pokrzyżowała plany i pomysłu urlopowe trzeba było pozmieniać.
Być może napisaÅ‚em to trochÄ™ na wyrost, że jest to zamek najpiÄ™kniejszy, bo prawdÄ™ mówiÄ…c żadnego innego na Iveragh nie widziaÅ‚em. A nie, przepraszam – bardzo okazaÅ‚y jest Ross Castle i rzeczywiÅ›cie chyba on powinien dzierżyć palmÄ™ pierwszeÅ„stwa
Pięknie zachowane i w dużej części odrestaurowane są ruiny w Parku Killarney ale to nie zamek a opactwo. Nic, pozostaje mi czekać na Twój wpis
Pogoda rzeczywiÅ›cie byÅ‚a wtedy przednia, Å‚adne sÅ‚oneczko i ciepÅ‚o. A przypÅ‚ywu wtedy nie byÅ‚o, wiÄ™c nie uÅ›wiadczyÅ‚em na wÅ‚asne oczy ,,Zamku na wodzie”.
baraki w Cahersiveen urocze. Patrząc na nie miałem tylko jedno skojarzenie. Dla mnie budynek ten żywcem wyrwany był z jakiejś bawarskiej scenerii albo z filmów Disneya
pozdrowionka!
Tych licznych zamków w Irlandii to ja Wam strasznie zazdroszczę. Szkoda tylko, że stoi tak i marnieje, nikt o niego nie zadba zaliczając do dziedzictwa narodowego. Może właśnie dlatego jest taki wyjątkowy?
Rzeczywiście coś w tym musi być, że zamki pozostawione same sobie mają tę specyficzną aurę, jakąś taką nutkę tajemniczości. A że marnieją? Spokojnie, przestały przez kilkaset lat to jeszcze trochę postoją i pewnie za naszego życia nie znikną. Taki na przykład Zamek Króla Jana w Limerick, choć piękny i wielki to przez wprowadzenie rozmaitych udogodnień i unowocześnień troszeczkę traci. Ale tylko troszeczkę
pozdrawiam!
No właśnie. Dobrą kwestię poruszyłeś Ćwirku. Czasami takie renowacje są profanacją. Pamiętam jak odkrywali podziemia w Krakowie, świetnie to wyglądało. To, co potem z tymi podziemiami zrobili zakrawa o pomstę do nieba, więc może faktycznie czasami lepiej zostawić niż psuć atmosferę, podniosłość danego miejsca? I ja pozdrawiam ciepło.