Cong Abbey, Ashford Castle
sobota, Październik 17th, 2009
Wjeżdżając do Cong chcieliśmy jak najprędzej odnaleźć Ashford Castle. Na szczęście od razu się to nie udało. Na pierwszy ogień, jakgdyby przystawka do głównego dania, poszły ruiny, na które przypadkiem natrafiliśmy.
Cong Abbey to Opactwo, które powstaÅ‚o na poczÄ…tku 7 wieku przez Å›w. Feichina. W 12 wieku zostaÅ‚o strawione przez pożar i dopiero w 1135 roku zostaÅ‚o odbudowane przez Wysokiego Króla Irlandii Turlougha Mor O’Connora. Jego syn ostatni Wysoki Król Irlandii Rory O’Connor, tuż przed InwazjÄ… Normanów zbudowaÅ‚ nowe budynki a także mieszkaÅ‚ w opactwie przez ostatnie 15 lat swojego życia (zmarÅ‚ w 1198 roku). W 1203 roku Cong zostaÅ‚o zaatakowane przez NormaÅ„skiego rycerza Williama de Burgha i ponownie trzeba byÅ‚o odbudować Opactwo. Obecny KoÅ›ciół i prawdopodobnie fragmenty Klasztoru, w którym mnisi pracowali oraz modlili siÄ™, należą z przebudowy, która miaÅ‚a miejsce na poczÄ…tku 13 wieku.
Ruiny Opactwa widoczne sÄ… bez problemu, przejeżdżaliÅ›my obok i postanowiliÅ›my zobaczyć je z bliska, od Å›rodka. Nie wiem jak Daniel, ale ja, bÄ™dÄ…c już na terenie Cong Abbey poczuÅ‚em wiatr historii, kilkusetletni zefirek pamiÄ™tajÄ…cy czasy Å›redniowiecznej Irlandii, który teraz krążyÅ‚ gdzieÅ› miÄ™dzy drzewami. UruchomiÅ‚em wyobraźniÄ™ i przechadzajÄ…c siÄ™ nieÅ›piesznie staraÅ‚em siÄ™ odtworzyć chwile, kiedy to mnisi wÄ™drowali po Opactwie, cieszyli siÄ™ otaczajÄ…cÄ… ich przyrodÄ…, medytowali w skupieniu… Teren Cong Abbey jest dość spory (oczywiÅ›cie z wielkoÅ›ciÄ… rozlegÅ‚ych obszarów przy Ashford Castle równać siÄ™ nie może), można tam odbyć miłą, relaksujÄ…cÄ… przechadzkÄ™, zaczynajÄ…c od głównego budynku, poprzez park i koÅ„czÄ…c w maÅ‚ym lasku, tuż za przepÅ‚ywajÄ…cÄ… przez Opactwo River Cong. Rzeczka zaledwie 2 kilometrowa wpÅ‚ywa do Lough Corrib i posiada ChatkÄ™ Rybaka, chatkÄ™ która nas zainspirowaÅ‚a i której poÅ›wiÄ™ciliÅ›my momencik.
Monk’s Fishing House prawdopodobnie powstaÅ‚ w 15 lub 16 wieku. MaÅ‚y kamienny domek stoi na kamiennej podstawie, a wokół i pod nim przepÅ‚ywa rzeka. Wchodzi siÄ™ do wnÄ™trza, bardzo surowego i na samym Å›rodku znajduje siÄ™ puÅ‚apka na ryby. ByÅ‚a to wnÄ™ka w podÅ‚odze, do której rybak wkÅ‚adaÅ‚ siatkÄ™ i ryby pÅ‚ynÄ…ce razem z prÄ…dem rzeki wpadaÅ‚y do niej bez opamiÄ™tania. Prosto z wody lÄ…dowaÅ‚y w maÅ‚ym , kamiennym piecu, gdzie je podpiekano a nastÄ™pnie z chatki rybaka, specjalnie skonstruowanÄ… linÄ…, transportowano do kuchni. BÄ™dÄ…c na rzece Cong, na mostku obok chatki rybaka i spoglÄ…dajÄ…c w stronÄ™ ujÅ›cia rzeki do Lough Corrib można zaobserwować mury Ashford Castle. WydawaÅ‚o nam siÄ™, że jest to rzut beretem ale aby dostać siÄ™ na teren Zamku samochodem należy przejechać może z 2 kilometrowy odcinek. PokrÄ™ciliÅ›my siÄ™ jeszcze troszeczkÄ™ po Cong Abbey i wróciliÅ›my do samochodu.
Niesamowity Ashford Castle…
Ashford Castle zostaÅ‚ zbudowany w 1228 roku przez Anglo-NormaÅ„skÄ… rodzinÄ™ de Burgo. 350 lat później  - po zaciÄ™tej walce pomiÄ™dzy siÅ‚ami rodziny de Burgo a wojskami angielskimi, Ashford Castle przeszedÅ‚ w rÄ™ce nowego pana – Sir Richarda Binghama. W roku 1589 pod jego panowaniem wzmocniono enklawy w okolicach Zamku. W 1715 roku majÄ…tek zostaÅ‚ przejÄ™ty przez RodzinÄ™ Oranmore i Brown, która poprzez 17-wieczny francuski styl zmieniÅ‚a oblicze Zamku i przywróciÅ‚a jego dawnÄ…Â Å›wietność.  W 1852 roku Nieruchomość zostaÅ‚a zakupiona przez Sir Benjamina Guinnesa, który powiÄ™kszyÅ‚ teren do 26 ooo akrów, zbudowaÅ‚ nowe drogi i zasadziÅ‚ tysiÄ…ce drzew. Po jego Å›mierci w 1868 roku Zamek przeszedÅ‚ w rÄ™ce Arthura Edwarda Guinnesa, Pierwszego Barona Ardilaun (syna Benjamina), zapalonego ogrodnika, który nadzorowaÅ‚ rozwój wielkich lasów otaczajÄ…cych posiadÅ‚ość. Baron Ardilaun przebudowaÅ‚ również caÅ‚e zachodnie skrzydÅ‚o Zamku. W 1939 roku Ernest Guinnes sprzedaÅ‚ Zamek Noelowi Huggardowi, który otwiera tutaj Hotel. W 1951 roku zostaje tu nakrÄ™conych wiÄ™kszoÅ›c scen do filmu Johna Forda – Quiet Man z Johnem Waynem i Maureen O’HarÄ…. Kolejna ważna data to 1971 rok, wtedy to Ashford Castle zostaje kupiony przez Johna Mulcahy. Nowy wÅ‚aÅ›ciciel nadzorowaÅ‚ gruntownÄ… renowacjÄ™, podwoił wielkość i dodaÅ‚ nowe skrzydÅ‚o. Oprócz tego nieopodal zostaje zbudowane pole golfowe a także opracowane ogrody. W 1985 roku grupa  inwestorów  irlandzko- amerykaÅ„skich kupuje Ashford Castle za 50 milionów euro. Od 2007 roku majÄ…tek należy do Gerry’ego Barretta i jego rodziny.
PodjechaliÅ›my pod głównÄ… bramÄ™. WejÅ›cia strzegÅ‚ strażnik – niezÅ‚y gaduÅ‚a – poinformowaÅ‚ mnie o wszystkim, zachwalajÄ…c przy tym Ashford Castle i obszerny teren wokół w taki sposób, że jeszcze bardziej chciaÅ‚o nam siÄ™ wjechać do Å›rodka. Chociaż z drugiej strony, sÅ‚uchajÄ…c tego gawÄ™dziarza, można byÅ‚o siÄ™ uÅ›miechnąć i troszeczkÄ™ przymknąć oko. W momencie, kiedy stwierdziÅ‚, że mam longfordzki akcent, zrozumiaÅ‚em że jego bajania sÄ… na potrzeby turystów. WjechaliÅ›my do Å›rodka szczuplejsi o 10 euro i podążyliÅ›my w kierunku Zamku. WiedzieliÅ›my wczeÅ›niej, że obszar Ashford Castle jest ogromny i w peÅ‚ni siÄ™ to potwierdziÅ‚o. Aby dojechać do celu trzeba pokonać okoÅ‚o 2 kilometry wÄ…skÄ… drogÄ…, otulonÄ… polami golfowymi oraz mnóstwem drzew i krzewów. Pokonawszy ten odcinek, naszym oczom ukazaÅ‚a siÄ™ okazaÅ‚a budowla – Ashford Castle, a za nim bezkres Lough Corrib. Stylowy Zamek o charakterze WiktoriaÅ„skim z 7 wiekami na karku, prezentowaÅ‚ siÄ™ fenomenalnie. ZresztÄ… nie może być inaczej, skoro dzisiaj znajduje siÄ™ tam 5 – gwiazdkowy, elegancki i wytworny Hotel. W przeszÅ‚oÅ›ci hotelowymi gośćmi byÅ‚y takie osobistoÅ›ci jak: Henryk V – król Anglii, pisarz Oscar Wilde, AmerykaÅ„ski prezydent Ronald Reagan, Książę Edward, AmerykaÅ„skie Senator Edward Kennedy (Brat J.F. Kennedyego), aktor John Wayne czy też Książe Monaco Rainier III z KsiężnÄ… Grace.
Pod sam Zamek podjeżdżać mogą tylko goście hotelu i pracownicy. My zatrzymaliśmy się na parkingu tuż przed mostem, który prowadził do Zamku. Ashford Castle od reszty lądu oddziela River Cong, która w tym miejscu wpada do Lough Corrib. Jest dość szeroka i z całą pewnością była skuteczną przeszkodą przed najeźdźcami, starającymi się zdobyć Ashford Castle przez te wszystkie stulecia. Zamek od frontu był ładny ale dopiero, gdy przeszliśmy na drugą stronę, zobaczyliśmy całą jego niesamowitość. Oświetlone przez słońce mury, porośnięte bluszczem, dziesiątki różnej wielkości okien, wieżyczek a wszystko rozciągnięte na kilkadziesiąt metrów. Po jednej stronie Zamek/Hotel – po drugiej początek Lough Corrib.
Ashford Castle jest duży, jednak to tylko niewielka część całego, liczącego 110 kilometrów kwadratowych terenu. Nie zapuszczaliśmy się w głąb wielkiego parku, nie chodziliśmy kilometrami ścieżek i alejek. Zajęłoby nam to z pewnością parę godzin, więc skupiliśmy się na terenie okołozamkowym. Podeszliśmy nad brzeg jeziora, lizneliśmy kawałeczek leśnych alejek ale przede wszystkim weszliśmy do zamkniętego, kamiennego ogrodu, w którym niegdyś rosły różnego rodzaju warzywa i owoce. Aby do niego wejść, trzeba przejść przez kilkumetrowy, lekko kręty ciemny tunel. Ogród robił wrażenie delikatnie zaniedbanego, być może pora roku nie ta? Chociaż końcówka maja chyba powinna sprzyjać pojawianiu się roślinek? Nie wiem. Budynki gospodarcze wydawały się być opuszczone, ogrodowe dróżki lekko zapuszczone, więc chyba lata świetności tego miejsca minęły. A szkoda, bo miejsce naprawdę urocze. Grzechem byłoby nie wspomnieć o fontannie tuż przed Zamkiem.
Fontanna bezustannie pluła wodą, woda wpadała do sporych rozmiarów okręgu, wokół był jasny żwir a dalej połacie równiutko przystrzyżonej trawy. W trawce gdzieniegdzie posadzone były klomby kolorowych kwiatów, które podziwiać można z ławeczek, licznie posianych wkoło. Na zakończenie naszej wizyty cofnęliśmy się do rozległych pól golfowych. Szliśmy drogą i łapaliśmy fragmenty ciekawych miejsc. Tu wielkie i monumentalne drzewa, tam mniejsze i równie okazałe krzaki. Trawa, jak to na polach golfowych, była przystryżona do granic możliwości, równiuteńka jak dywan, gęsta, przykuwająca swoim widokiem i kusząca aby jej dotknąć, aby po niej pochodzić. Przeszliśmy około kilometra i wróciliśmy do nieopodal zaparkowanego auta.
Po wyczerpującej, 2-dniowej wyprawie, nasiąkniętej przykodą, przyrodą i cudownymi krajobrazami czas było wracać do Longford. Nie wszystko podczas tej wycieczki odbyło się tak jak żeśmy sobie wcześniej zaplanowali, bo Klify Moheru ukryły się za gęstą mgłą. Pogoda również była różna, zmienna, nie rzadko deszczowa. Ale generalnie było ciepło i w najważniejszych momentach słonecznie. Do domu mieliśmy 130 kilometrów, czekała nas więc ponad 2 godzinna jazda. Na początek drogą R331 dojechaliśmy do Claremorris, następnie wjechaliśmy na N60 i po około 68 kilometrach dotarliśmy do Roscommon. Z Roscommon do Longford wiedzie trasa N63, czyli równe 30 kilometrów. W domu zameldowaliśmy się w sobotę po godzinie 21. W niedzielę mieliśmy pozostać na miejscu. Ale już w poniedziałek czekała na nas nowa przygoda.
tagged under: historia.irlandia.niesamowite miejsca.Podróże po Irlandii4 Komentarze w Cong Abbey, Ashford Castle
Dodaj komentarz
- Co w Polsce? (4)
- Cwirkownia (170)
- Czołówka (1)
- Filmy (7)
- Futbol na Åšwiecie (82)
- Futbol w Polsce (30)
- Hiszpania (4)
- Motoryzacja (6)
- Muzyka (17)
- Podróże po Irlandii (63)
- Podróże po Świecie (16)
- Polska (2)
- Rodzinka (11)
- Sport (121)
- Ukraina (9)
- cwirek :
Taito, na moim paszportowym zdjęciu miałem jeszcze włosy na głowie, wi ... - cwirek :
Pendragonie ogólnie gps jest przydatny ale można spokojnie sobie porad ... - Taita :
Hahaha, o mało co nie zakrztusiłam się herbatą. Coś w tym jest, mnie t ... - pendragon :
Nie zdążyłeś na wschód ale udało Ci się wydobyć z zielonych bluszczów ... - cwirek :
Hej Taito! Widzę, że udało się skomentować bez wpisywania www? :-) Rz ...




















Miło teraz w domu przy herbatce wspominać tą wyprawę
Dokładnie, zostają wspaniałe wspomnienia. Na szczęście wszystko jest uwiecznione, czy to na fotkach czy przede wszystkim w pamięci.
Tak, jest tu pięknie. Mieszkam niedaleko zamku, niemal codziennie spaceruje po okolicznych terenach.To miejsce urzeka na zawsze!
Jacek Gorny
fishingireland.pl
Witaj!
Czyli mieszkasz w Cong? Jak żyje się w takiej malutkiej mieścinie? Byłem tam 2 razy, miejsce ma potencjał, podobało mi się i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę.
pozdrawiam!