<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>WROBELS</title>
	<atom:link href="http://www.wrobels.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wrobels.pl</link>
	<description>z życia emigranta</description>
	<lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 18:02:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Opactwo Dominikanów w Ballindoon</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/opactwo-dominikanow-w-ballindoon/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/opactwo-dominikanow-w-ballindoon/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 17:58:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czołówka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5494</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballindoon-Abbey-300x225.jpg" alt="Opactwo Dominikanów w Ballindoon" /><div></div>Z reguły czuję się mocny jeśli idzie o orientację w terenie. To samo dotyczy się prowadzenia samochodu &#8211; nie boję się zapuszczać w nieznane obszary, w dziewicze, nierzadko dzikie i słabo uczęszczane trasy. Ogólnie nie korzystam z GPS-u, a jeśli już to rzadko. Mam mapę bądź atlas i staram się &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_5513" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballindoon-Abbey.jpg"><img class="size-medium wp-image-5513" title="Ballindoon Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballindoon-Abbey-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Ballindoon Friary</p></div>
<p>Z reguły czuję się mocny jeśli idzie o orientację w terenie. To samo dotyczy się prowadzenia samochodu &#8211; nie boję się zapuszczać w nieznane obszary, w dziewicze, nierzadko dzikie i słabo uczęszczane trasy. Ogólnie nie korzystam z GPS-u, a jeśli już to rzadko. Mam mapę bądź atlas i staram się czytać właśnie z nich. Jeśli nie ma mapy to są znaki drogowe, różne oznaczenia i tabliczki &#8211; wystarczy dobrze je odczytywać a na pewno trafi się do celu. Wydaje się proste, prawda? A czy takie jest? No cóż, jak się okazuje, nie koniecznie&#8230;<span id="more-5494"></span>Pewnego, bardzo wczesnego, niedzielnego poranka postanowiłem wyruszyć z domu. Nie miałem ze sobą nawigacji, nie miałem też drogowego atlasu ale cel, do którego zmierzałem wydawał mi się tak oczywisty do odnalezienia, że praktycznie nie posiadałem żadnych obaw, nie myślałem, że mogą być jakiekolwiek problemy. Odległość od domu w sumie niewielka, jakieś 70 kilometrów. Jedziemy trasą N4, mijamy znane już nam miejscowości <strong>Newtown Forbes</strong>, <strong>Carrick-on-Shannon</strong>, <strong>Boyle</strong> i docieramy do <strong>Castelbaldwin</strong>. Odbijając w lewo dotarlibyśmy do <a href="http://www.wrobels.pl/cmentarzysko-w-carrowkeel/">Cmentarzyska Megalitycznego Carrowkeel</a>, tym razem jednak jedziemy w prawo, gdzie od razu zauważyć można znak informujący o <em><strong>Ballindoon Dominican Friary</strong></em>. Po około 5 kilometrach, przemieszczając się przez lokalną, wąską i krętą drogę powinno wyłonić się nam Opactwo. No właśnie &#8211; powinno, ale czy było? Było, jednak nie tak od razu.</p>
<div id="attachment_5520" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Lough-Arrow-Co.-Sligo.jpg"><img class="size-medium wp-image-5520" title="West of Ireland,Sligo,Lough Arrow,Loch Arrow,lake,Loch Arbhach,Inishmore,Annaghgowla Island,Inishbeg,Carrowkeel,Briklieve Mountain,Castlebaldwin,crannog,crannoge,reflections" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Lough-Arrow-Co.-Sligo-300x144.jpg" alt="" width="300" height="144" /></a><p class="wp-caption-text">Lough Arrow (fot. irelandupclose.com)</p></div>
<p>Ta krótka poranna wycieczka służyć miała dwóm celom: poznaniu kolejnego historycznego miejsca a przy okazji porobieniu jakiś fajnych zdjęć. Z tego też powodu postanowiłem pojechać tuż po 5 rano, bo jak wiadomo, poranne światło jest w fotografii najlepsze, a tak wczesna pora gwarantowała, że już na miejscu zastanę wschód słońca. Pisałem niedawno, że bardzo wczesnym rankiem w Irlandii z reguły nie pada ale tego dnia mieliśmy mały wyjątek. Co prawda po 5 było jeszcze wszystko w porządku, choć na niebie kłębiły się chmury. Gdy dojeżdżałem do celu wiedziałem, że nie będzie dobrze&#8230; Niebo zasnute wielkim, granatowym chmurzyskiem, które zwiastowała nadejście tylko jednego&#8230; Ale nic, jadę dalej. Chmura jak to chmura, pojawia się i znika, te tutejsze mają w dodatku tendencje do szybkiego przemieszczania się, więc miałem nadzieję, że troszkę popada i przestanie. Złapało mnie już na trasie lecz deszcz wydawał się być wtedy najmniejszym utrapieniem. Ku mojej rozpaczy zaczęło się długie krążenie i szukanie. Tak tak, człowiek, który się rzekomo dobrze orientuje w terenie, zaczął błądzić. <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<div id="attachment_5521" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/headerphoto.jpg"><img class="size-medium wp-image-5521" title="headerphoto" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/headerphoto-300x80.jpg" alt="" width="300" height="80" /></a><p class="wp-caption-text">Zachód słońca nad Jeziorem Arrow, (fot. ballinafad.com)</p></div>
<p>Opactwo według mojego wcześniejszego rozeznania miało być gdzieś na północnych brzegach <strong>Jeziora Arrow</strong>. Na skrzyżowaniu skręciłem w prawo i podążyłem przed siebie &#8211; po 2 kilometrach, po mojej prawicy powinny się pojawić ruiny&#8230; Niestety nie pojawiły się, a może inaczej, ja ich nie zauważyłem. Przejechałem kilka kilometrów, jezioro zdążyło się skończyć i dotarłem do jakiejś głównej drogi. No nic, powrót do początkowej krzyżówki i myślenie co dalej? Wybrałem kolejną drogę, trochę powyżej tej poprzedniej ale ta dawała jeszcze mniej szans na pozytywne odnalezienie klasztoru. Jedyny plus był taki, że rozciągał się stamtąd świetny widok na <strong>Jezioro Arrow</strong> i dalej, na<strong> Bricklieve Mountain</strong>. Wróciłem na dół i powolutku obok jeziora wypatrywałem celu, zatrzymując się przy tym parokrotnie. Raz przeskoczyłem ogrodzenie pakując się w bagno po kostki; później stanąłem przy małym molu i przycumowanych do brzegu rybackich łódkach, znów wjechałem w następną uliczkę ale doprowadziła mnie ona do prywatnego gospodarstwa. W pewnym momencie uruchomiłem internet w komórce ale niestety, nic ta pomoc mi nie dała. Wschód słońca już dawno minął, w między czasie na zmianę zaczynało padać, przestawało i znów zaczynało. Pomalutku ogarniał mnie stres, bo czas mijał a ja jeździłem w aucie jak ten idiota, nie mogąc dotrzeć do Opactwa.</p>
<div id="attachment_5522" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Opactwo-Ballindoon.jpg"><img class="size-medium wp-image-5522" title="Opactwo Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Opactwo-Ballindoon-300x192.jpg" alt="" width="300" height="192" /></a><p class="wp-caption-text">Ruiny Opactwa od frontu</p></div>
<p>Postanowiłem zaczerpnąć języka u miejscowych w myśl złotej zasady, że <em>koniec języka za przewodnika</em>. Cofnąłem się troszeczkę i zobaczyłem białego vana. Dwóch przyjaźnie nastawionych kolesi popijało kawę. Wytłumaczyli mi, że stary klasztor jest, i że na pewno zauważę go z drogi, wystarczy przejechać 2 mile. Z nowymi instrukcjami oraz nadziejami ruszyłem raz kolejny, po drodze chciałem się poradzić jeszcze jednej dziewczyny ale powiedziała, że nie wie nic na temat Opactwa, wjechałem na drogę, którą ponad 2 godziny (!) wcześniej rozpoczynałem poszukiwania i w pewnej chwili ku radości przemieszanej ze zdziwieniem i oplecionej zdenerwowaniem mam, znalazłem! Okazało się, że co najmniej kilkakrotnie przejeżdżałem koło Opactwa ale jakimś cudem go nie widziałem. Sytuacja doprawdy komiczna i nie zrozumiała. Najważniejsze jednak, że się udało, że wyjazd nie okazał się niewypałem. Stare Opactwo czekało aż do niego wejdę i się z nim zapoznam.</p>
<blockquote><p><strong>Ballindoon Friary</strong>, klasztor Dominikanów pod wezwaniem <strong>Najświętszej Marii Panny</strong> powstał w <strong>1507 roku</strong>. Wzniósł go niejaki <strong>Thomas O&#8217;Farrell</strong>, który był najprawdopodobniej jego pierwszym opatem. I choć klasztor i jego ziemie, w późniejszym czasie zostały skonfiskowane przez <strong>Henryka VIII</strong>, to jego bracia nadal mieszkali w pobliżu kościoła. Ostatni z nich, ksiądz <strong>Michael Reynolds</strong>, który był także proboszczem Aughanagh-Ballinafad, zmarł między 1785 a 1789 rokiem. Samo Ballindoon Friary zakończyło swoją działalność znacznie wcześniej, bo już w 1585 roku. Wyjątkową cechą kościoła jest jest potrójny, łukowy ekran w środku nawy kościelnej, natomiast na górne piętro można się było dostać tylko poprzez zewnętrzne schody. Kościół ma prostokątny kształt z centralną wieżą i niewielkim transeptem zlokalizowanym w części północnej. U podstawy wieży są trzy łukowe sklepienia łączące wschodnią i zachodnią połówkę kościoła. Na wschodzie istnieją cztery wielkie okna zakończone tak zwanymi <strong>maswerkami</strong> (dekoracyjnymi, geometrycznymi wzorami architektonicznymi). Podobne, ale trzy, są na zachodzie. Dzisiaj dachu już nie ma, a wnętrze zostało wykorzystane do pochówków &#8211; najstarszy nagrobek znajdujący się w nawie pochodzi z 1717 roku.</p></blockquote>
<div id="attachment_5523" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/G%C5%82%C3%B3wne-wej%C5%9Bcie-do-Opactwa.jpg"><img class="size-medium wp-image-5523" title="Główne wejście do Opactwa" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/G%C5%82%C3%B3wne-wej%C5%9Bcie-do-Opactwa-300x243.jpg" alt="" width="300" height="243" /></a><p class="wp-caption-text">Główne wejście do Opactwa</p></div>
<p>Wysiadłem z samochodu. Na pobliskim pastwisku gospodarz wraz z synem gonili bydło, przyglądając się mi z zaciekawieniem. Pozdrowiliśmy się na wzajem, oni zajęli się swoją pracą a ja spojrzałem w stronę Opactwa. Szybko sforsowałem żelazną bramę i powolnym krokiem udałem się w kierunku ruin. Od razu rzucił mi się w oczy bluszcz, który upodobał sobie w szczególności wschodnią oraz zachodnią część kościoła. Za 500 letnią budowlą rosły drzewa, za drzewami stało jezioro, za jeziorem Góry Bricklieve. Wokół a szczególnie od strony głównego wejścia, znajdowała się łąka a całość otoczona została niewielkim, kamiennym murkiem. Ciekawą rzeczą był fakt, że na całym terenie Opactwa, w jego wnętrzu a w szczególności na zewnątrz, porozrzucano groby, mnóstwo nagrobków. Większość pochodziła z ubiegłego stulecia, te nowsze odróżniały się wyglądem i generalnie dawało to taki kontrast na tle kilkusetletniego opactwa, takie pomieszanie historii z nowoczesnością. Groby w środku sprawiały inne wrażenie, były bardziej zaniedbane, trochę odrapane, widać, że starsze. Gdy znalazłem się już w środku poczułem ten charakterystyczny klimat, jaki można znaleźć w tego typu miejscach..</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballindoon-Priory.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5524" title="Ballindoon Priory" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballindoon-Priory-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Green-Window-in-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5525" title="Green Window in Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Green-Window-in-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Bluszcz-na-klasztornym-murze-Ballindoon.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5526" title="Bluszcz na klasztornym murze, Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Bluszcz-na-klasztornym-murze-Ballindoon-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/W-nawie-Ko%C5%9Bcio%C5%82a-Ballindoon.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5527" title="W nawie Kościoła, Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/W-nawie-Ko%C5%9Bcio%C5%82a-Ballindoon-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Po pierwsze cisza, gdzie się nie spojrzeć można było niemalże dotknąć tej ciszy. Było to takie dziwne odczucie, bo jednak poza murami opactwa ptaki w najlepsze sobie śpiewały ale już w środku było inaczej (jedyny odgłos wydobywał się podczas robienia kroków po chrupiących wszędzie kamyczkach). Czułem spokój i historię, wyobrażałem sobie jak w 16 wieku toczyło się życie w <strong>Ballindoon Friary</strong>, co robiono na co dzień, i jak przemieszczano się w murach tego Opactwa?</p>
<div id="attachment_5528" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Fragment-muru-w-Ballindoon-Abbey.jpg"><img class="size-medium wp-image-5528" title="Fragment muru w Ballindoon Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Fragment-muru-w-Ballindoon-Abbey-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Opactwo od środka</p></div>
<p>Takie rzeczy intrygują mnie za każdym razem i za każdym razem mogę sobie tylko wyobrażać. Zresztą wchodzenie w zadumę w mocno wiekowych kościołach, czy też w ruinach tychże kościołów jest momentem, że tak powiem, prawie że mistycznym. Oczywiście ktoś kto wyobraźnie ma bardzo wyrazistą przeżyje taką klasztorną wizytę mocniej, inny zdąży się przespacerować nie doznając praktycznie nic. Ja powiedzmy jestem w górnej połówce tego mistycyzmu, no może, tuż nad kreską <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballinaffad-Priory.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5529" title="Ballinaffad Priory" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Ballinaffad-Priory-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Priory-in-Ballindoon.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5530" title="Priory in Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Priory-in-Ballindoon-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Forest-in-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5531" title="Forest in Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Forest-in-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Schody-zewn%C4%99trzne-w-Ballindoon.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5532" title="Schody zewnętrzne w Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Schody-zewn%C4%99trzne-w-Ballindoon-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p><strong>Opactwo Ballindoon</strong> nie jest duże, większą jego część stanowił kościół a nad wszystkim górowała wieża. Bracia najpewniej rezydowali właśnie w tej wieży. I jako wspólnota Dominikanów, która jak wiadomo, nie opływała w bogactwa, wiedli oni zapewne żywot ubogi, nie rzadko korzystając z zewnętrznej pomocy. Pewnym udogodnieniem musiał być dobry dostęp do jeziora, które w moim wyobrażeniu, stanowiło łatwe źródło pożywienia w postaci ryb. Jeśli nie sami mnisi się tym zajmowali, to pewnie byli okoliczni rybacy, którzy regularnie dostarczali świeże dostawy ryb.</p>
<div id="attachment_5535" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Fragment-Opactwa-Ballindoon.jpg"><img class="size-medium wp-image-5535" title="Fragment Opactwa Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Fragment-Opactwa-Ballindoon-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a><p class="wp-caption-text">Opactwo usiane grobami...</p></div>
<p>Rozstawiłem statyw, włączyłem aparat i spróbowałem wydobyć klimat panujący w tym miejscu. Po chwili zaczęło padać, na szczęście udało się znaleźć miejscówkę, która skutecznie chroniła mnie od deszczu i skąd spokojnie mogłem kontynuować zdjęcia. Skupiałem się na grobach, na fragmentach muru i na dwóch wejściach. Przeszedłem przez całość opactwa, obszedłem je dookoła, zobaczyłem praktycznie wszystko co było do zobaczenia i jedyną rzeczą, którą odpuściłem było wejście na górną kondygnację. Można było to zrobić ale nie chciałem ryzykować, bo nie dość, że schodom brakowało stopni, były mocno pogryzione przez czas i nie dawały żadnych gwarancji bezpieczeństwa w momencie wdrapania się na nie, to jeszcze zmoczone przez deszcz bez wątpienia stanowiłyby atrakcję z dreszczykiem emocji.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/0ZtbkepOff8" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Nie zabrakło emocji podczas całej tej porannej wizyty nad brzegami <strong>Jeziora Arrow</strong> i choć początkowo były to takie trochę niezdrowe emocje w związku z błądzeniem po okolicy, to później stały się one jak najbardziej pozytywne i uspokojone, czułem się tam po prostu dobrze. Nie jest to znane opactwo, leży sobie gdzieś na uboczu, daleko od głównych dróg, daleko od miejscowości, takie niepozorne, ukryte. Pomijając to, że mnie przytrafiło się niezrozumiałe błądzenie, to jednak dojazd jest tam przystępny i łatwy. Z powodzeniem można się tam udać na krótką wizytę, jadąc na przykład do <strong>Sligo</strong>. Można zboczyć z <strong>N4</strong> i spędzić fajny czas w <strong>Ballindoon Friary</strong>. Polecam. <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Abbey-views-inside.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5536" title="Abbey views inside" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Abbey-views-inside-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Door-in-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5537" title="Door in Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Door-in-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Opuszczone-okno-w-Opactwie-Ballindoon.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5538" title="Opuszczone okno w Opactwie Ballindoon" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Opuszczone-okno-w-Opactwie-Ballindoon-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Okno-zako%C5%84czone-maswerkiem.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5539" title="Okno zakończone maswerkiem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Okno-zako%C5%84czone-maswerkiem-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/opactwo-dominikanow-w-ballindoon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wędkowanie w Oceanie</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/wedkowanie-w-oceanie/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/wedkowanie-w-oceanie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 May 2012 00:10:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5431</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Po%C5%82owy-w-S%C5%82o%C5%84cu-august-300x225.jpg" alt="Wędkowanie w Oceanie" /><div></div>Lubicie ryby? Chyba każdy lubi. Lubicie je łowić? Większość pewnie woli pójść do sklepu. Ja nie jestem zapalonym wędkarzem, nawet nie jestem wędkarzem od święta, w ogóle nie połknąłem tego bakcyla ale po części stałem się troszkę rybakiem. Od połowów oceanicznych&#8230;Przedstawię Wam tutaj nasze 3 wyprawy nad Ocean, napiszę gdzie &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubicie ryby? Chyba każdy lubi. Lubicie je łowić? Większość pewnie woli pójść do sklepu. Ja nie jestem zapalonym wędkarzem, nawet nie jestem wędkarzem od święta, w ogóle nie połknąłem tego bakcyla ale po części stałem się troszkę rybakiem. Od połowów oceanicznych&#8230;<span id="more-5431"></span>Przedstawię Wam tutaj nasze 3 wyprawy nad Ocean, napiszę gdzie byliśmy, jak szukaliśmy najlepszego kutra, na kogo trafiliśmy i jak wyglądały same połowy.</p>
<div id="attachment_5455" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Po%C5%82owy-w-S%C5%82o%C5%84cu-august.jpg"><img class="size-medium wp-image-5455" title="Połowy w Słońcu, august" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Po%C5%82owy-w-S%C5%82o%C5%84cu-august-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Ocean Atlantycki, Irlandia</p></div>
<p>Pomysł na tego typu wyjazd chcieliśmy zrealizować od dawna. W Irlandii wędkowanie w oceanie lub w morzu jest łatwo dostępne. Wystarczy spojrzeć na mapę i zobaczyć, że Irlandia jest wyspą i dookoła otaczają ją wody. Praktycznie wszędzie, w każdym mieście mającym dostęp do wielkiej wody można znaleźć kogoś, kto zabierze Was na połowy. My mieszkamy w <strong>Longford</strong> także zależało nam aby pojechać gdzieś w miarę blisko. Najbliżej jest od nas do <strong>Sligo</strong> &#8211; około 90 kilometrów &#8211; tak więc w tym rejonie postanowiliśmy szukać i coś wybrać. Najłatwiej w Internecie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce: <em>,,Fishing in Ireland&#8221;</em> bądź <em>,,Oceanic fishing Ireland&#8221;</em>, nie ważne co, fraza powinna jednak posiadać słowa związane z łowieniem, z morzem lub oceanem i Irlandią. Od razu wyskakuje nam lista, z której bez problemu można coś wybrać. Ja trafiłem na stronę <strong>www.fishinginireland.info</strong> (pierwsza w wyszukiwarce). Zawierała ona rodzaj połowów (połowy morskie, szczupaków, łososi, pstrągi) &#8211; wybraliśmy pozycję pierwszą i po chwili, w lewym rogu pojawia się kolorowa mapka Irlandii podzielona na regiony. Klikamy na region północno-zachodni, w którym mamy do wyboru:</p>
<ul>
<li>Zatoka Clew (Newport, Westport),</li>
<li> Wyspa Achill, Półwysep Bellmulet i Killala</li>
<li> Zatoka Sligo, Zatoka Donegal i Killybegs.</li>
</ul>
<p>Chcieliśmy obszar w <strong>Sligo</strong>, więc szukamy w pozycji numer 3. Wyskakuje nam lista zawierająca  adresy internetowe, numery telefonów i podstawowe informacje rybaków, którzy oferują swoje usługi związane z łowieniem ryb. Po przeglądnięciu paru pozycji na dłużej zatrzymaliśmy się przy <strong>Sea Star</strong> &#8211; www.sligoboatcharters.com &#8211; co z perspektywy czasu okazało się strzałem w dziesiątkę.</p>
<div id="attachment_5457" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Logo-Sea-Star.jpg"><img class="size-medium wp-image-5457" title="Logo Sea Star" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Logo-Sea-Star-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Sea Angling Sligo</p></div>
<p>Strona internetowa przejrzysta, sporo informacji, mnóstwo zdjęć, rodzaje połowów, wycieczek, cennik. Dla nas liczyły się dwie rzeczy: aby były ryby, najlepiej dużo (to było takie nasze marzenie, którego się trzymaliśmy i które nas wabiło na ten kuter&#8230;) i żeby nie było jakoś mega drogo. Niestety (albo może stety patrząc w przyszłość) ekipa troszeczkę nam się wykruszyła &#8211; zostaliśmy we czterech &#8211; także założyliśmy sobie, że jedziemy łowić tylko na 4 godziny. Cena: <span style="color: #ff0000;">250 euro</span>. Po skontaktowaniu się z szyprem kutra, niejakim <strong>Darylem</strong>, i dogadaniu terminu czekaliśmy na wyjazd bardzo niecierpliwie i ze sporym entuzjazmem. Jedyne co mogło nam popsuć zabawę to była nieprzewidywalna pogoda, na szczęście Neptun miał nas w swojej opiece i trzymał całą aurę w ryzach.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/O-zgrozo-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5458" title="O zgrozo, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/O-zgrozo-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mewa-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5460" title="Mewa, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mewa-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Benbulben-w-chmurach-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5459" title="Benbulben w chmurach, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Benbulben-w-chmurach-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Na_rybach-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5461" title="Na_rybach, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Na_rybach-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>O dziewiątej rano staliśmy już w <strong>Rosses Point</strong>. Stamtąd, w małym porcie wyruszają kutry i łodzie w kierunku Zatoki Sligo i Donegalskiej. Tam właśnie umówiliśmy się z Darylem. Przyjechał parę minut po nas, wszyscy się przywitaliśmy i pomaszerowaliśmy w stronę naszej łajby. Kuter nie był jakoś przeraźliwie wielki, ani za mały, taki w sam raz. Maksymalna ilość osób, którą zabierał na pokład to było 10 (oficjalnie licencje miał na 12). Wędki i cały wędkarski sprzęt czekał już na pokładzie. Władowaliśmy się sprawnie, zeszliśmy drabinką, przeszliśmy przez pokład innej łodzi i po chwili staliśmy na delikatnie bujającym się, niebiesko-białym<strong> Sea Star</strong>. Pogoda choć trochę zachmurzona, to stabilna &#8211; nie zapowiadało się na jej nagłe załamanie, chociaż oczywiście na morzu/oceanie niczego w tej kwestii wykluczyć nie można. Po paru minutach płynęliśmy.</p>
<div id="attachment_5464" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mewa2.jpg"><img class="size-medium wp-image-5464" title="Mewa2" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mewa2-300x88.jpg" alt="" width="300" height="88" /></a><p class="wp-caption-text">Mewa - wierny druch każdych połowów</p></div>
<p>Każdy z naszej czwórki wziął sobie wędzisko, zaznajomiliśmy się z Darylem, z kutrem i wybraliśmy miejsca na łodzi, skąd będziemy łowić. Kuter jak wspomniałem mógł zabrać 10/12 osób. Pokład był na powietrzu, mała kabina składała się z miejsca, w którym szyper miał całe centrum dowodzenia i kolejnego pomieszczenia, od strony dziobu, gdzie można było usiąść/położyć się bądź skorzystać z toalety. Pozanosiliśmy tam rzeczy, z których korzystać nie zamierzaliśmy i sami usadowiliśmy się na górze, podziwiając widoki i czekając na moment wpłynięcia na pierwsze łowisko. Kuter rybacki demonem szybkości nie był, bardzo spokojnie, przy ciągłym dźwięku pracującego silnika pokonywaliśmy kolejne metry. Najpierw minęliśmy latarnie morską, następnie wzdłuż jednego z brzegów i obok maleńkich, skalistych wysepek dostaliśmy się na wody głębsze i oddalone od naszego portu macierzystego o co najmniej 15 kilometrów. Na pierwszym łowisku zameldowaliśmy się jakiś 45 minut od momentu startu.</p>
<div id="attachment_5465" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Fishing-june.jpg"><img class="size-medium wp-image-5465" title="Fishing, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Fishing-june-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Wędziska w dłoń!</p></div>
<p>Na jakiej zasadzie odbywa się takie oceaniczne łowienie? Na pewno wygląda to trochę inaczej aniżeli normalnie ale nie jest to na tyle skomplikowane, że nie do połapania. Skoro ja się nauczyłem, a zauważyć trzeba, że był to mój praktycznie debiut jakiegokolwiek łowienia, to z pewnością poradziłby sobie każdy. A więc mamy wędkę, kołowrotek, żyłkę i na jej końcu trzy haki oraz jakieś sztuczne muchy/robaki/błyszczyki + ołowiany ciężarek. Nie ma żadnego dalekiego rzucania, tylko puszczamy w głębiny haczyki z przynętami, regulując palcem żyłkę na kołowrotku a następnie, cyklicznie wciągamy wszystko na powierzchnię, charakterystycznie zarzucając do góry wędką. Gdy jakaś ryba się złapie od razu to poczujemy, jest takie delikatne drganie &#8211; wtedy szybko kręci się kołowrotkiem i wyciąga całość do góry. Jak jest ryba to fajnie, ściągamy ją i powtarzamy wszystko od początku &#8211; jak ryby nie ma &#8211; to też powtarzamy. Zero jakiegoś większego skomplikowania, łatwo wchodzi w krew i po godzinie łowi się już jak stary, zaprawiony w bojach rybak <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<div id="attachment_5466" class="wp-caption alignright" style="width: 198px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/pierwsze-sztuki-june.jpg"><img class="size-medium wp-image-5466" title="pierwsze sztuki june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/pierwsze-sztuki-june-188x300.jpg" alt="" width="188" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Moje pierwsze w życiu ryby!</p></div>
<p>Najlepsza zabawa rozpoczyna się w momencie gdy rybki chętnie łapią się na nasze haczyki. Jeśli akurat natrafiamy na ławicę to co chwila ktoś wyciąga zdobycz. Czasem nawet po 3 ryby na raz i to pozaczepiane o grzbiety lub ogony! Uczucie piękne gdy wyczuwamy to charakterystyczne podrygiwanie&#8230; I ta myśl: <em>,,Ciekawe co się złapało? Czy coś wielkiego?&#8221;</em> Nie muszę mówić, że każdy marzy o zdobyczy ogromnej, o morskim potworze, który ważyłby kilkanaście bądź kilkadziesiąt kilogramów. Tak cudownie jednak z reguły nie ma i trzeba się zadowolić o wiele skromniejszymi sztukami. Jednak najważniejsze było, że w ogóle coś łapiemy. Rzecz jasna oczekiwaliśmy obfitych połowów, w końcu byliśmy w królestwie ryb, w miejscu, w którym są ich miliony, z człowiekiem zajmującym się połowami profesjonalnie. To wszystko powiązane do kupy miało nam zagwarantować dobre łowy. I tak też w rzeczywistości było. Nasza pokładowa, plastikowa skrzynia zapełniała się w zastraszającym tempie, cieszyliśmy się jak dzieci w momencie wyciągania kolejnych ryb. Były to głównie makrele, mintaje, dorsze, kolenie ale udało się wyciągnąć również czerwonego kurka.</p>
<p>Szło nam w pewnej chwili tak dobrze, że spontaniczną decyzją postanawiamy przedłużyć ten cudowny czas z połowy na cały dzień. Nie dbaliśmy o koszta, liczyła się świetna zabawa. Gdy oznajmiliśmy naszą decyzję Darylowi, ten oczywiście się ucieszył i zabrał nas na następne łowiska. My byliśmy nie mniej szczęśliwi &#8211; zadowoleni, że tak dobrze nam idzie i uradowani w duchu, że zdecydowaliśmy się na ten wyjazd. Trzeba tutaj zaznaczyć, że szyper kutra (nasz rzecz jasna również) pomaga we wszystkim. Uczy jak łowić, potem ściąga z haków ryby, zakłada przynęty, nowe błyszczki, muchy i inne. Służy pomocą jeśli zaplącze się na kołowrotku żyłka, zakłada nową w momencie zerwania starej o jakieś oceaniczne skały &#8211; generalnie dba o to aby każdemu łowiło się jak najbardziej komfortowo. W myśl zasady: <strong><em>,,Klient nasz pan&#8221;</em></strong>.</p>
<div id="attachment_5467" class="wp-caption aligncenter" style="width: 279px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Z-czerwon%C4%85-sztuk%C4%85-june.jpg"><img class="size-medium wp-image-5467" title="Z czerwoną sztuką, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Z-czerwon%C4%85-sztuk%C4%85-june-269x300.jpg" alt="" width="269" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Z Czerwonym Kurkiem</p></div>
<p>Jeszcze przed wyjazdem zastanawialiśmy się czy ocean będzie spokojny, czy fale będą duże i jak bardzo będzie bujało? Wiadomo, zaprawionego wilka morskiego nie jest to żaden problem, ale dla takich szczurów lądowych jak my, nie koniecznie. Sztormu co prawda nie było ale chwilami falę w stronę lądu szły żwawe i tylko unosiliśmy się w górę i w dół. Czy pojawiła się w związku z tym słynna choroba morska? U mnie na szczęście nie&#8230; <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Na początku łowiliśmy na wodach w okolicach wyspy <strong>Inishmurray</strong>, później przenieśliśmy się na zachód <strong>Sligo Bay</strong>, bardziej w stronę <a href="http://www.wrobels.pl/ballina-killala-inishcrone/">Inishcrone i Killali</a>. Rozciągał się z tych wszystkich miejsc świetny widok na dumnie stojącego <a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2009/12/Amazing_Belbulben.jpg">Benbulbena</a>, można było odnaleźć ogromne urwiska <a href="http://www.wrobels.pl/urwiska-slieve-league-niesamowite-miejsce/">Slieve League</a>, trochę bliżej, tuż za plażą w <a href="http://www.wrobels.pl/strandhill-co-sligo/">Strandhill </a>spoglądaliśmy na <strong>Knocknaree</strong>, która wieńczyła się pokaźnym kopcem <strong>Królowej Medb</strong>. Zachmurzone, lecz na szczęście nie rozpłakane niebo dodawało krajobrazowi grozy, posępności, dramatyzmu&#8230;</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Delfiny-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5470" title="Delfiny june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Delfiny-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/pi%C4%99kny-okaz-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5471" title="piękny okaz june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/pi%C4%99kny-okaz-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Rybak-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5472" title="Rybak, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Rybak-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Red_Fish-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5473" title="Red_Fish, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Red_Fish-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Nawet nie wiadomo kiedy nasz czas się skończył. Połowy okazały się nad wyraz obfite, zapełniliśmy całą skrzynię i sporych rozmiarów wiadro. Spokojnie wyciągnęliśmy z wody 60 kg ryb. Około godziny 17 płynęliśmy z powrotem do portu w Rosses Point. Nasze pierwsze w życiu wędkowanie w oceanie udało się w pełnym znaczeniu tego słowa. Chociaż trochę mogliśmy liznąć rybołówstwa oceanicznego, poczuć ten specyficzny klimat, tę niepowtarzalną woń wody, ryb, wiatru i usłyszeć skrzeczące, wiecznie nienażarte mewy, które towarzyszyły nam przez niemal cały czas rejsu.</p>
<div id="attachment_5474" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/pe%C5%82ny-sk%C5%82ad-june.jpg"><img class="size-medium wp-image-5474" title="pełny skład june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/pe%C5%82ny-sk%C5%82ad-june-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Professional Fishermen <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p></div>
<p>Na koniec chciałbym podzielić się uwagami i wskazówkami, które mogą przydać się w planowaniu takiej eskapady:</p>
<ul>
<li>-warto zażyć przed wejściem na kuter jakiejś tabletki typu aviomarin,</li>
<li>trzeba ubrać się w ubranie przeciwdeszczowe/przeciwwietrzne, mieć kaptur lub czapkę. Bezwzględnie przyda się obuwie nieprzepuszczające wody (np. gumowce, buty turystyczne itp.),</li>
<li> przyda się jedzonko, w postaci na przykład kanapek &#8211; chyba, że przytrafi się choroba morska &#8211; to wtedy jedzenie wydaje się ostatnią rzeczą, o której byśmy pomyśleli,</li>
<li>wracając z połowów do portu warto od razu wypatroszyć ryby. I tak płynie się prawie godzinę, więc o wiele wygodniej zająć się tym na pokładzie kutra aniżeli w domu,</li>
<li>można łowić własnym sprzętem, wówczas odpada dodatkowa opłata (<span style="color: #ff0000;">€10</span>) za wypożyczenie wędek,</li>
<li>jest możliwość łowienia rekinów, tylko trzeba pamiętać, że nie wolno zabierać ich ze sobą tylko trzeba wpuścić z powrotem do wody</li>
</ul>
<p>Żeby nie było aż tak cukierkowo, przytoczę pokrótce nasze dwie pozostałe wyprawy kutrowe. Naładowani bardzo pozytywnie pierwszym wyjazdem, po jakimś czasie postanowiliśmy powtórzyć łowienie. Też z Darylem, też na cały dzień &#8211; wszystko bardzo podobnie w kwestii technicznej, czyli pomoc szypra, sposób łowienia itd. &#8211; ale&#8230; No właśnie, jak to bywa przy połowach, czasami ryba bierze, czasami nie. Tym razem brała słabiej. Również pojawiały się ławice (być może było ich rzeczywiście mniej), również wpływaliśmy na te same łowiska, lecz wyciągnęliśmy znacznie mniej ryb. Trzeba jednak zaznaczyć, że właściciel <strong>Sea Star</strong> poszedł nam na rękę i zapłaciliśmy mniej niż mieliśmy zapłacić (cena początkowa za cały dzień to <span style="color: #ff0000;">€380</span> +<span style="color: #ff0000;"> €10</span> od każdej wędki).</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Czas_do_Portu-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5475" title="Czas_do_Portu, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Czas_do_Portu-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/z-kolejn%C4%85-sztuk%C4%85-august.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5476" title="z kolejną sztuką, august" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/z-kolejn%C4%85-sztuk%C4%85-august-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/nasza-zdobycz-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5477" title="nasza zdobycz june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/nasza-zdobycz-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Zdobycz-june.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5478" title="Zdobycz, june" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Zdobycz-june-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Trzeci wyjazd odbył się pod koniec października. Byliśmy ostatnią ekipą, którą Daryl w tamtym roku (2011) zabierał. I w porównaniu do dwóch wcześniejszych wyjazdów (po 4 osoby) byliśmy zespołem niezwykle licznym (7 osób). Co mogę napisać o tej wycieczce? Ryb tyle co kot napłakał, troszeczkę na kutrze za ciasno i od połowy imprezy nieustający deszcz. Indywidualnie dla mnie także wyjazd średnio udany, tym razem dopadło mnie i parę razy musiałem wystawiać głowę za burtę&#8230; Pod koniec dałem sobie spokój z łowieniem, schowałem się pod pokładem i oczekiwałem zejścia na ląd. I znów udało się z finansami, bo zapłaciliśmy ponad połowę mniej &#8211; czyli jedyny pozytyw tego jakby nie patrzeć, mało udanego wyjazdu.</p>
<div id="attachment_5479" class="wp-caption aligncenter" style="width: 283px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/W%C4%99dki-August.jpg"><img class="size-medium wp-image-5479" title="Wędki, August" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/W%C4%99dki-August-273x300.jpg" alt="" width="273" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Sprzęt gotowy do pracy...</p></div>
<p>Biorąc jednak pod uwagę całość, wszystkie te rybackie wypłynięcia w ocean, ja osobiście jestem zadowolony. Bywało różnie ale generalnie zaliczyć trzeba to nowe doświadczenie na plus. Oczywiście najwięcej emocji mieliśmy za pierwszym razem, nie tylko przez obfitość połowów, ale przez tą całą kutrową atmosferę. Polecam każdemu. A radość w momencie wyciągania ryby (albo i 3 na raz!) z wody &#8211; jedyna w swoim rodzaju. Emocje gwarantowane! <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/wedkowanie-w-oceanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spełniając marzenia</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/spelniajac-marzenia/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/spelniajac-marzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 May 2012 17:01:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Świecie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5391</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mt-Everest1-300x225.jpg" alt="Spełniając marzenia" /><div></div>Jak dotychczas moje podróżnicze przygody ograniczają się głównie (z małym wyjątkiem na Ukrainę) do Irlandii. Nie abym narzekał, bo prawdę mówiąc bardzo wiele na Zielonej Wyspie jest jeszcze do odkrycia i najważniejsze, wszystkie te miejsca są urocze, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju ale ciągnie człowieka gdzieś dalej. W myśl &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak dotychczas moje podróżnicze przygody ograniczają się głównie (z małym wyjątkiem na Ukrainę) do Irlandii. Nie abym narzekał, bo prawdę mówiąc bardzo wiele na Zielonej Wyspie jest jeszcze do odkrycia i najważniejsze, wszystkie te miejsca są urocze, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju ale ciągnie człowieka gdzieś dalej. W myśl zasady, że jeśli dostanie się palca, to chciałoby się całą rękę&#8230;<span id="more-5391"></span>Ja, jako podróżnik, który rozpoczyna swoją przygodę z turystyką ogólniepojętą, staram się czerpać z niej jak najwięcej, cieszyć się nią i poznawać: miejsca, ludzi, zwyczaje. Jednak nie od zawsze tak było. Prawdę mówiąc rozpoczęło się dopiero od chwili naszego irlandzkiego przyjazdu (w Polsce posucha totalna) a jeśli być bardziej ścisłym, to musiało minąć 2 lata, gdy wyruszyliśmy na naszą pierwszą, dwudniową eskapadę. Później rozkręciło się na tyle, że w chwili obecnej licznik stanął na kilkudziesięciu wyjazdach. Czy to dużo? Dla jednych pewnie tak, dla innych raczej nie. A czy dużo dla mnie? No cóż, jestem szczęśliwy z tego co udało mi się zobaczyć, z przygód, które dane było mi przeżywać ale&#8230; Ale chciałbym więcej!</p>
<div id="attachment_5408" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mt-Everest1.jpg"><img class="size-medium wp-image-5408" title="Mt Everest" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mt-Everest1-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Najwyższa góra świata widziana z obozu czwartego / (nationalgeographic.com)</p></div>
<p>Co pozostaje? Czekać, być cierpliwym i w miarę możliwości realizować wyjazdowe plany. W moim przypadku jest ich co nie miara, zdaję sobie wszakże sprawę, że niestety nie dane mi będzie zrealizować ich w pełni, bo po pierwsze nie zajmuje się tym zawodowo, więc siłą rzeczy nie ma szans aby jeździć wszędzie i kiedy się tylko podoba, a po drugie jest rodzina &#8211; jakby nie było sprawa najważniejsza &#8211; także należy dostosowywać plany, mając ten fakt na uwadze. Nie dałoby rady na przykład wyruszyć z małym dzieckiem na zdobywanie szczytów, podróżować z namiotem i wielkim plecakiem na grzbiecie czy spędzać czas na oceanicznych, smaganych nieustającym wiatrem i intensywnym, cyklicznym deszczem, wyspach. Nie bardzo też byłaby szansa na wyjazd typowo fotograficzny, gdzie wiadomo, cierpliwość, spokój i dużo wolnego czasu są w tym wypadku wskazane. Trzeba znajdować kompromisy i kiedy się da, to jechać rodzinnie &#8211; w miejsca ku temu przeznaczone &#8211; a kiedy można troszeczkę zaszaleć, to wtedy wyjeżdża się bardziej, że tak powiem surwiwalowo.</p>
<p>Wspomniałem na początku o przysłowiowym zjawisku palca i ręki. Jeśli przyjmiemy, że Irlandia jest palcem, to można założyć, że całą dłoń reprezentować będą podróże po Świecie. Każdy podróżnik-amator ma swoje indywidualne, związane z podróżami marzenia. Ja również. Niektóre z nich nigdy nie zostaną zrealizowane ale przynajmniej mogą spełniać inną, ważną funkcję. Mogą stać się inspiracją do działania, mogą natchnąć i pokazać, że rzeczy nieosiągalne stają się na wyciągnięcie ręki.</p>
<div id="attachment_5407" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Paralotni%C4%85-w-d%C3%B3%C5%82-z-Everestu.jpg"><img class="size-medium wp-image-5407" title="Paralotnią w dół z Everestu" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Paralotni%C4%85-w-d%C3%B3%C5%82-z-Everestu-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Paralotnią w dół z Everestu? / (nationalgeographic.com)</p></div>
<p>Chciałbym teraz przedstawić jedną z takich niesamowitych historii, której nie oszukujmy się, 99% ludzi, nigdy nie zdoła zrealizować. Niemniej jednak wydaje się ona tak nieprawdopodobna, że trzeba o niej opowiadać. Jednym z głównych bohaterów jest góra. Nie byle jaka góra, bo największa na całej kuli ziemskiej. <strong>Mt. Everest</strong>, <em>Dach Świata</em>, sięgający <strong>8848 metrów</strong>&#8230;</p>
<div id="attachment_5409" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Everest-view-from-Lhotse.jpg"><img class="size-medium wp-image-5409" title="Everest, view from Lhotse" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Everest-view-from-Lhotse-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">Widok na Everest ze szczytu Lhotse / (fot. Cory Richards)</p></div>
<p>Niejaki <strong>Sano Babu Sunuwar</strong> i <strong>Lakpa Tsheri Sherpa</strong> postanowili zrobić coś, co wielu nawet by się nie śniło. Z pożyczonym sprzętem, praktycznie bez budżetu, bez pomocy sponsorów i przy braku społecznych kampanii medialnych <strong>wdrapali się na Everest, następnie z niego zlecieli w dół paralotnią i przy pomocy siły własnych rąk, Gangesem  spłynęli w kajaku aż do Oceanu Indyjskiego.</strong> Czas nasiąknięty wielką przygodą, wizją, kreatywnością i przyjaźnią. Czy trzeba czegoś więcej?</p>
<div id="attachment_5410" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Babu-i-Lakpa.jpg"><img class="size-medium wp-image-5410" title="Babu i Lakpa" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Babu-i-Lakpa-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Sano Babu Sunuwar i Lakpa Tsheri Sherpa / (nationalgeographic.com)</p></div>
<p>Przygoda trwała 3 miesiące i rozpoczęła się w kwietniu 2011 roku. Dwaj Nepalczycy: 28 letni Sano Babu Sunnuwar i jego starszy kolega 39 letni Lakpa Tsheri Sherpa &#8211; pierwszy bez żadnego doświadczenia wspinaczkowego (!), drugi nigdy nie pływał kajakiem i nawet sam nie potrafi pływać &#8211; spełnili jedno ze swoich największych marzeń. Cofnijmy się jednak do roku 2010. Wtedy też Lakpa po raz pierwszy zauważył paralotniarzy przyjeżdżających w Himalaje. Zamarzyło mu się wówczas aby samemu latać, nad ogromnymi szczytami w jego domowym regionie <strong>Khumbu</strong>. Kiedy trzeci raz zdobywał najwyższy szczyt Ziemi doszedł do wniosku, że o wiele prostszym, znacznie szybszym i wygodniejszym sposobem powrotu jest użycie paralotni aniżeli męczące zejście trudnymi trasami.</p>
<p>W październiku 2010 Lakpa pożyczył paralotnię, dostając od razu kilka wskazówek jak startować oraz latać nad wzgórzami nieopodal swojego domu. Pech chciał, że natychmiast uderzył w drzewo. Skrzydło paralotni zostało poważnie uszkodzone, więc Lakpa ruszył do miasta <strong>Pokhara</strong> &#8211; uznawanego za mekkę paralotniarzy &#8211; aby dokonać niezbędnych napraw a przy okazji znaleźć mentora, kogoś kto mógłby go nauczyć latać. Od razu udał się do Sano Babu Sunuwara, którego poznał rok wcześniej na wyspie Peak. Babu naprawił szybowiec i w głowach tej dwójki wykluł się wspomniany powyżej pomysł.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Gdzie%C5%9B-na-trasie-Babu-i-Lakpa.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5412" title="Gdzieś na trasie (Babu i Lakpa)" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Gdzie%C5%9B-na-trasie-Babu-i-Lakpa-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Przej%C5%9Bcie-przez-Khumbu-Glacier.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5413" title="Przejście przez Khumbu Glacier" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Przej%C5%9Bcie-przez-Khumbu-Glacier-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mt-Everest1.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5408" title="Mt Everest" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Mt-Everest1-150x150.jpg" alt="Najwyższa góra świata widziana z obozu czwartego / (nationalgeographic.com)" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/on-the-everest-summit.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5415" title="on the everest summit" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/on-the-everest-summit-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Dwójka przyjaciół wyposażona w zapożyczony sprzęt i z podstawowym planem działania, wejście na Everest rozpoczęła w kwietniu 2011. 21 maja stali się trzecią ekipą w historii, która wystartowała z <em>Dachu Świata</em> paralotnią, ustanawiając przy tym nowy rekord świata <strong>(8865 m)</strong> dla swobodnego lotu. Po uruchomieniu paralotni latali tak długo jak było to tylko możliwe i wylądowali w miejscu, gdzie wszystkie mniejsze strumienie zamieniały się w rzekę. Jeszcze na terytorium Nepalu ale już blisko granicy z Indiami, rozpoczął się kolejny etap wyprawy. Spływ przebiegał przez Ganges, w nowym i nieznanym dla naszych bohaterów kraju. Że nie będzie łatwo, lekko i przyjemnie wiedzieli pewnie od początku ale nie zakładali chyba, że na pewnym etapie podróży padną ofiarami rabunku, i że w związku z tym będą musieli żywić się znalezionymi na drzewie owocami.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Flying-over-Everest.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5416" title="Flying over Everest" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Flying-over-Everest-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/strefa-l%C4%85dowania.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5417" title="strefa lądowania" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/strefa-l%C4%85dowania-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Kajakiem-przez-Ganges.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5418" title="Kajakiem przez Ganges" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Kajakiem-przez-Ganges-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/W-%C5%9Bwi%C4%99tych-wodach-Gangesu.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5419" title="W świętych wodach Gangesu" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/W-%C5%9Bwi%C4%99tych-wodach-Gangesu-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>27 czerwca, po <strong>850 kilometrach wiosłowania</strong>, docierają do <strong>Zatoki Bengalskiej</strong> stając się pierwszymi ludźmi, którzy ukończyli zejście ze szczytu Mt. Everestu w <strong>Oceanie Indyjskim</strong>.</p>
<p>Ten nieprawdopodobny wyczyn zdobył uznanie międzynarodowej społeczności paralotniarstwa i Nepalskie media okrzyknęły ich jako bohaterów narodowych. Podróżnicy z zachodu podziwiali ich przeogromną odwagę, prostotę w działaniu i praktycznie brak funduszy. A jak widzą to sami zainteresowani?</p>
<blockquote><p><strong>Babu, co dla Ciebie, jako kajakarza i paralotniarza, było najtrudniejsze podczas tej podróży?</strong><br />
<strong>Sano Babu Sunuwar</strong>: Na Evereście czułem duży dyskomfort, trudno było oddychać. Lakpa powiedział mi: <em>,,Jesteś Szerpem, bądź silny!&#8221;</em>. Nie jestem wspinaczem, ale to było moje wielkie marzenie aby wspiąć się na Mount Everest. Lakpa robił to wiele razy, pomógł mi bardzo.</p>
<p><strong>Jaka była najstraszniejsza część podróży?</strong><br />
<strong>Lakpa Tsheri Sharpa</strong>: Mnóstwo mrówek. Niezliczona ilość, szalenie aktywnych owadów. W górach wszystkie stworzenia poruszały się powoli, z kolei w Indiach wszystkie zwierzęta i ludzie poruszali się tak szybko. Gdy dotarliśmy do Oceanu i wyciągnęliśmy kajak na brzeg, cała plaża była pokryta olbrzymimi, czerwonymi skorpionami. Bałem się wtedy, ale dowiedzieliśmy się później, ze były to nieszkodliwe kraby. Miałem także kłopoty z oddychaniem na niskich wysokościach.</p>
<p><strong>Lot z Everestu wydaje się być najbardziej zadziwiającą częścią wyprawy, ale czy Ganges i Indie były równie trudne?</strong><br />
<strong>SBS</strong>: Czasem całe wioski przychodziły na spotkanie. Byliśmy okradzeni. Chroniliśmy aparat ale daliśmy im pieniądze. Gdy odjechali, zaczęliśmy bardzo mocno wiosłować i uciekać ale po jakimś czasie usłyszeliśmy głos motorówki. Znaleźliśmy wyspę z wysokimi trawami i tam się ukryliśmy. Spaliśmy w kajaku całą noc.</p>
<p><strong>LTS</strong>: Jedliśmy owoce z drzew ale woda nie nadawała się do picia. Nie byliśmy przyzwyczajeni do widoku trupów&#8230; W Nepalu spalamy naszych zmarłych. W Indiach są one umieszczane w rzekach. Widywaliśmy dwa lub trzy ciała dziennie.</p>
<p><strong>Dla każdego z Was, jaki był ulubiony moment podróży?</strong><br />
<strong>SBS</strong>: Start z najwyższego punktu na Świecie. Na początku było bardzo wietrznie ale na szczęście wiatr się uspokoił. Kiedy znowu się wzmógł, poniosło nas natychmiast w górę.</p>
<p><strong>LTS</strong>: Lot. Lubię śpiewać kiedy latam. Byłem bardzo szczęśliwy. Oboje śpiewaliśmy. To było nasze wspólne marzenie.</p>
<p><strong>Poprzez ten wyczyn daliście się poznać zarówno w Nepalu jak i zagranicą. Był też krótki film na temat waszego lotu. Co zmieniło się w waszym życiu od tamtego momentu?</strong><br />
<strong>SBS</strong>: Kochamy dzielić się naszymi marzeniami. Przybyliśmy do Europy, aby pokazać ten film na festiwalu filmowym. Czuliśmy się trochę jak gwiazdy filmowe, każdy chciał uścisnąć nam dłoń. Byliśmy bardzo szczęśliwi mogąc dzielić się naszą historią.</p>
<p><strong>LTS</strong>: Gdy dotarliśmy do domu, byliśmy bardzo podekscytowani możliwością podzielenia się naszą historią nie tylko w Nepalu ale i na całym świecie. Mnóstwo obcokrajowców przybywa w Himalaje aby ustanawiać rekordy. My nie robiliśmy nic dla rekordów, po prostu chcieliśmy zrobić wszystkie te rzeczy, czyli wspinaczkę, paralotniarstwo i spływ kajakowy jako jedną, ciągłą podróż.</p></blockquote>
<div id="attachment_5421" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Meta-w-Oceanie-Indyjskim.jpg"><img class="size-medium wp-image-5421" title="Meta w Oceanie Indyjskim" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/05/Meta-w-Oceanie-Indyjskim-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Meta w Oceanie Indyjskim / (nationalgeographic.com)</p></div>
<p>Co o tym myślicie? Dla mnie już same wejście na <strong>Mount Everest</strong> wydaje się osiągnięciem niemal niemożliwym, a jeśli dodać skok z tego Everestu, czyli z wysokości przeznaczonej dla samolotów pasażerskich, a potem jeszcze prawie tysiąc kilometrów wiosłowania, to doprawdy trudno to objąć wyobraźnią. Uważa się, że wyprawa na najwyższy szczyt Himalajów przeznaczona jest dla profesjonalistów i ludzi z zamożnym portfelem. Z całą pewnością jest to prawda ale z drugiej strony <strong>Babu</strong> i <strong>Lakpa</strong> udowodnili, że można złamać sztywne ramy, dokonać rzeczy z pozoru niemożliwej i co najważniejsze, spełniać marzenia.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/pZ46cuM62ZE" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Więcej na <a href="http://adventure.nationalgeographic.com/adventure/adventurers-of-the-year/2012/peoples-choice-lakpa-tsheri-sherpa-sano-babu-sunuwar/">National Geographic</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/spelniajac-marzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cmentarzysko w Carrowkeel</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/cmentarzysko-w-carrowkeel/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/cmentarzysko-w-carrowkeel/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Apr 2012 16:09:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5331</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Tomb-300x225.jpg" alt="Cmentarzysko w Carrowkeel" /><div></div>W Irlandii mamy cztery wielkie cmentarzyska megalityczne z okresu neolitu. Dwa z nich usytuowane są w dolinie rzeki Boyne (Brú na Bóinne, w którego skład wchodzą pokaźne groby korytarzowe Newgrange, Dowth i Knowth) oraz Loughcrew. Z kolei dwa pozostałe mamy w hrabstwie Sligo: Carrowmore i Carrowkeel. Zielona Wyspa słynie z &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Irlandii mamy cztery wielkie cmentarzyska megalityczne z okresu neolitu. Dwa z nich usytuowane są w dolinie rzeki Boyne (<strong>Brú na Bóinne</strong>, w którego skład wchodzą pokaźne groby korytarzowe <strong>Newgrange</strong>, <strong>Dowth</strong> i <strong>Knowth</strong>) oraz <a href="http://www.wrobels.pl/dzien-w-krolewskim-hrabstwie-meath-cz-1/"><strong>Loughcrew</strong></a>. Z kolei dwa pozostałe mamy w hrabstwie Sligo: <strong>Carrowmore</strong> i <strong>Carrowkeel</strong>. <em>Zielona Wyspa</em> słynie z wielu pomników prehistorii, poczynając od tajemniczych dolmenów, równie intrygujących kamiennych kręgów a kończąc na monumentalnych grobowcach korytarzowych.<span id="more-5331"></span></p>
<div id="attachment_5335" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Tomb.jpg"><img class="size-medium wp-image-5335" title="Carrowkeel Tomb" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Tomb-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Słońce wstaje w Carrowkeel...</p></div>
<p>Tego typu miejsca wydaje się, że nie są zbyt obficie oblegane, turyści wolą raczej innego rodzaju atrakcje. Pomijając słynne <strong>Newgrange</strong>, w pozostałych cmentarzach megalitycznych nie uświadczy się tłumów &#8211; nawet garstki odwiedzających trudno jest napotkać. Czasami myślę, że są to rozrywki tylko dla wybranych, dla osób interesujących się tematem i potrafiących cieszyć się obecnością kilkutysięcznoletnich, kamiennych nasypów. Bo komu chciało by się wdrapywać na wzgórza, baczyć przez mokre i nasiąknięte łąki, omijać doły powstałe po torfowiskach i zmagać się z wiatrem hulającym jak mu się tylko podoba? Ludzie z reguły są wygodni, lubią podjechać pod daną atrakcję turystyczną autem, najlepiej aby z drogi/parkingu było rzut beretem i kręcą nosem na złą pogodę. Czasem trzeba jednak się poświęcić, nie wszystko podane jest na tacy, urocze miejsca z pewnością się odwdzięczą, należy tylko zacisnąć zęby i przeć do celu, nie zważając na chwilowe przeciwności. Nie rzadko eskapady powiązane z odkrywaniem rzeczy prehistorycznych wiążą się z tym, że znajdujemy się w miejscu ustronnym, dzikim, pozbawionym cywilizacji, że możemy choć przez chwilę poczuć się wolnymi, możemy wejść w głęboką zadumę i napawać się zachwycającymi widokami. Czyż nie o tym na co dzień się marzy?</p>
<p>Moja przygoda z <strong>Carrowkeel</strong> rozpoczęła się o 5:30 rano. Cel był taki aby w chwili wstawania słońca, być już na terenie cmentarzyska. W Irlandii deszcz pada dosyć często, choć akurat bardzo wczesnym rankiem opadów z reguły jest brak. Dlatego też, mając to między innymi na uwadze, postanowiłem właśnie o tej porze wyruszyć. Dotarcie na miejsce nie stanowiło najmniejszego problemu; z mojej perspektywy wyglądało to tak: start w Longford drogą N4 (w kierunku Sligo), przejazd przez Newtown Forbes, później fragmentem autostrady dojazd do Carrick-on-Shannon. Później (dalej N4) mijamy bokiem Boyle i w małej mieścince Castlebaldwin skręcamy w lewo. Tam również pojawiają się pierwsze tabliczki informacyjne na temat <em><strong>Carrowkeel Megalithic Tombs</strong></em>. Wąska i kręta droga (cały czas po znakach) prowadzi nas pomiędzy szczyty <strong>Gór Bricklieve</strong>, gdzie docieramy do bramy:</p>
<div id="attachment_5332" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gate-to-Carrowkeel.jpg"><img class="size-medium wp-image-5332" title="Gate to Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gate-to-Carrowkeel-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Nie zapomnij zamknąć bramy!</p></div>
<p>Należy ją za sobą zamknąć, tak aby owieczki nie zwiały. Po około 200 metrach widzimy informację, że dalej wskazane jest pójście piechotą, bo droga nadaje się na przyjęcie jeepo-podobnych pojazdów, jest ziemna i na całej długości pokryta dziurami. Pomimo, że wschód słońca już się rozpoczął, to jednak nie korzystam ze wskazówek i pomalutku ruszam przed siebie &#8211; został już przecież tylko kilometr&#8230; Sprawdziło się, dziura na dziurze, w większości napełnione wodą, zjazdy, podjazdy, zakręty, po jednej stronie przepaść &#8211; należało zachować ostrożność i pod żadnym pozorem nie szarżować. Ewentualne rozkraczenie się samochodu nie jest w tak odludnym miejscu wskazane, nie mówiąc już o sturlaniu się w dół przepaści. O około 6:10 jestem na miejscu. Zimno i rześko, aczkolwiek przyjemnie &#8211; przynajmniej tuż po wyjściu z auta (może byłem jeszcze rozgrzany ciepłym powietrzem fruwającym po wnętrzu pojazdu?) &#8211; bo z czasem było już tylko (przez brak rękawiczek) zimniej. Przywitałem się z owieczkami, zabrałem co trzeba i pomaszerowałem w górę.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Tombs-Sign.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5337" title="Carrowkeel Tombs Sign" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Tombs-Sign-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Znak-informacyjny-Carrowkeel.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5338" title="Znak informacyjny Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Znak-informacyjny-Carrowkeel-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Views-from-Carrowkeel.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5339" title="Views from Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Views-from-Carrowkeel-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Lough-Arrow.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5367" title="Lough Arrow" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Lough-Arrow-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Wśród wrzosów, przez torfowiska, w mokrej trawie, w porannej ciszy &#8211; wdrapałem się na niewielki szczyt i od razu zauważyłem kopce. Bez żadnych trudności idzie na nie natrafić, wręcz sztuką jest ich nie znaleźć <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Z pośród ,,Wielkiej Czwórki Kompleksów Megalitycznych&#8221;, ten z Carrowkeel położony jest najbardziej spektakularnie. Rozciąga się stamtąd fantastyczny widok na <strong>Lough Arrow</strong>, na pozostałe wzgórza Pasma Bricklieve, na trasę N4, na wiatraki majaczące w oddali, na <strong>Benbulbena</strong> oraz na szczyt <strong>Knocknaree</strong>, na wierzchołku którego wznosi się <em><strong>Meascán Meadhbha</strong></em>, czyli kamienny kopiec <strong>Królowej Medb</strong>. Panorama hrabstwa Sligo podana jest jak na dłoni, nic tylko wpatrywać się i podziwiać. Podobno, przy dobrej widoczności dostrzec można nawet <strong>Górę Św. Patryka</strong>, wyrastającą 75 kilometrów od Carrowkeel. Kamienne kopce z reguły budowane były w miejscach widowiskowych, na wzgórzach, także widać je z kilku, a nawet kilkudziesięciu kilometrów, vide Carrowkeel &#8212;&gt; Medb Cairn.</p>
<div id="attachment_5346" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-and-Bricklieve-Mountains.jpg"><img class="size-medium wp-image-5346" title="Carrowkeel and Bricklieve Mountains" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-and-Bricklieve-Mountains-300x150.jpg" alt="" width="300" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Carrowkeel and Bricklieve Mountains / fot.Sam Moore (carrowkeel.com)</p></div>
<p><strong>Carrowkeel Cemetery</strong> to skupisko 21 neolitycznych grobowców rozciągających się od <strong>Doonaveragh Mountain</strong>, obok Jeziora Arrow na wschodzie, aż do kopca znanego jako <strong>The Pinnacle</strong>, na szczycie <strong>Kesh Corran</strong>, na zachodzie. Kopce umiejscowione są na wysokości między 240 a 360 metrów i zostały zbudowane z wapienia wydobywanego z lokalnych terenów.</p>
<div id="attachment_5347" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Two-Tombs-in-Carrowkeel.jpg"><img class="size-medium wp-image-5347" title="Two Tombs in Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Two-Tombs-in-Carrowkeel-300x225.jpg" alt="Cairns H and G - in the back of a magnificent panorama." width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Cairns H and G - in the back of a magnificent panorama.</p></div>
<p>Spoglądając na zachód również mamy ciekawe widoki: efektowne doliny, wzgórza i strome <strong>Kesh Corran</strong>, która wygląda niczym nadciągająca z oddali, wielka, skurczona bestia. Legenda mówi, że <strong>Kesh</strong> powstała z ciała gigantycznej lochy, a mniejsze wzgórza: <strong>Treanmor</strong>, <strong>Sheecor</strong> i <strong>Treanmacmurtagh</strong> leżące po stronie wschodniej, są jej prosiakami. W Górach Bricklieve istnieje wiele rodzajów porozrzucanych osad oraz prehistorycznych pomników.</p>
<p>Miliony lat temu na tych ziemiach było dno oceanu, dlatego w skałach można zobaczyć malutkie stworzenia kopalne i koralowce. Przez większą cześć <strong>Bricklieve Mountains</strong> przechodzi, sięgająca nawet do 3 metrów grubości, warstwa bagna. Nie wkradła się ona na wapienie, co daje górom dziki i chropowaty wygląd. Torf zaczął powstawać około 1500 r p.n.e, wiele lat po tym, jak tworzono kamienne kopce. Klimat wtedy stopniowo się ochładzał i stawał się bardziej wilgotny.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Entrance-to-tomb.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5348" title="Entrance to tomb" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Entrance-to-tomb-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Tombs-Views-Carrowkeel.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5350" title="Tombs Views Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Tombs-Views-Carrowkeel-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Wej%C5%9Bcie-do-grobowca.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5351" title="Wejście do grobowca" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Wej%C5%9Bcie-do-grobowca-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gr%C3%B3b-w-%C5%9Brodku.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5352" title="Grób w środku" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gr%C3%B3b-w-%C5%9Brodku-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Prehistoryczne monumenty wykorzystywano w różnych okresach &#8211; od epoki brązu, kiedy ceramika zaczęła być umiejscawiana w niektórych komorach &#8211; aż do okresu późnego średniowiecza, gdy <strong>Red Hugh O&#8217;Donnell</strong> używał płaskowyżu Doonaveeragh jako obozu dla swojej armii, podczas <strong>Irlandzkiej Wojny Dziewięcioletniej</strong> (1592-1601). Istnieje również wiele pustych, starych domów w okół Carrowkeel &#8211; niektóre z nich zamieszkiwane były aż do 1960 roku.</p>
<p>Pierwszym kamiennym kopcem, który zacząłem bliżej poznawać, był <strong>Cairn G</strong>. Przede mną był tu między innymi <strong>R.L. Praeger</strong>, który wizytował Cairn G już w 1897 roku. Z jego ówczesnych notatek można przeczytać takie oto spostrzeżenia:</p>
<blockquote><p>W pierwszym otwartym kopcu było wejście, prowadzące do wielobocznej, centralnej komory oraz trzech, równomiernie wokół niej rozmieszczonych mniejszych komórek. Kilka kamiennych progów tworzy korytarz wejściowy, a kolejne, wewnętrzne progi oddzielają komorę środkową od każdej komory bocznej. Pomiędzy progami części podłogi były wybrukowane z dużej płyty. Dach powstał z wielkich, nakładających się na siebie płyt, które opadały po zewnętrznej stronie. To było najbardziej symetryczne i piękne dzieło architektury. Miałem przywilej bycia pierwszym od tysięcy lat, przechodzącym przez małe wejście i pełzającym w dół. Zrobiłem to z niemałym podziwem. Zapaliłem 3 świece i na chwilę przystanąłem aby pozwolić oczom na przyzwyczajenie się do panującego w środku półmroku. Wszystko było tak samo, kiedy ostatni człowiek, w Epoce Brązu, opuszczał to miejsce. Wszystko pokrywał jasnobrązowy pył, centralna komora była pusta ale każda z trzech wnęk zawierała wiele spalonych ludzkich kości, koraliki z kamieni, kostne narzędzia wykonane z poroża jelenia oraz sporo fragmentów ceramiki. Na małych wnękach w ścianach były płaskie kamienie, na których spoczywały kości małych dzieci&#8230;</p></blockquote>
<div id="attachment_5359" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Cairn-G-Carrowkeel.jpg"><img class="size-medium wp-image-5359" title="Cairn G, Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Cairn-G-Carrowkeel-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Cairn G, Carrowkeel</p></div>
<p>Kopiec znajduje się 290 m n.p.m, ma 21 metrów średnicy a jego podstawa w większości jest pod bagnem. Do środka wchodzi się małą szczeliną pomiędzy drzwiami a nadprożem. Podłoga komory pokryta została płytami wapiennymi, obecnie mamy wszędzie luźne kamienie. Ja niestety na nic nie natrafiłem ale wiadomo, że wewnątrz grobu znaleziono ludzkie kości, ceramikę, koraliki, wisiorki oraz pięć kamiennych kul, które mogły być używane do reprezentowania księżyca. Podczas gdy ja znalazłem się w środku Cairn G, nie dane mi było dokładniej przyjrzeć się całości. Niestety bez latarki widzi się tylko czarność&#8230; Co czuje się wewnątrz takiego grobowca? Na pewno nie miałem strachu, że coś mi może spaść na głowę bądź coś nieoczekiwanego mógłbym znaleźć. Panowała tam wspomniana ciemność i spokój. Było chłodno i cicho, jedyne co słyszałem to mój oddech, szelest ubrań i chrupanie kamyków. Byłem w środku parę minut, spróbowałem oświetlić komorę za pomocą ekranu komórki (co za naiwność!), cyknąłem fotkę i wygramoliłem się na powierzchnię.</p>
<p>75 metrów na południe od Cairn G jest kolejny kopiec: <strong>Cairn H</strong>. W porównaniu do poprzedniego, ten jest w bardzo zniszczonym stanie, z uszkodzonym dachem i zapadniętą komorą. Podczas wykopalisk w 1911 roku odkryto, że miał 30 metrów średnicy, co powodowało, że był największym kopcem w grupie. Zajrzałem do środka i rzeczywiście, miejsca było bardzo mało, także nawet nie próbowałem się wciskać. Na ten kopiec poświęciłem najmniej czasu, zrobiłem trochę zdjęć i powędrowałem dalej.</p>
<div id="attachment_5340" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gr%C3%B3b-korytarzowy-Carrowkeel.jpg"><img class="size-medium wp-image-5340" title="Grób korytarzowy Carrowkeel" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gr%C3%B3b-korytarzowy-Carrowkeel-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Cairn H - grobowiec zapadnięty</p></div>
<p>W najwyższym punkcie widnieje trzeci z kopców: <strong>Cairn K</strong>. Ma średnicę 21 metrów, jest wysoki na 6 metrów i otacza go gruba warstwa bagna. Kilka lat temu wokół północnej ściany i wejścia do kopca, było bardzo dużo kwarcu. Obecnie większości już nie ma, bo najpewniej został pozabierany przez odwiedzających w calach pamiątkowych. Kwarc mógł zostać wykorzystany do pokrycia wszystkich kopców i każdy, kto stanąłby na <strong>Knocknarea</strong> lub na jednym ze szczytów <strong>Ox Mountains</strong>, widziałby błyszczące w świetle słońca lub księżyca, grobowce Carrowkeel. Mówi się, że Ox Mountains (na zachód od Sligo), z których wydobywano a następnie transportowano kwarc, to jedno z najstarszych pasm górskich w Europie.</p>
<div id="attachment_5376" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Przed-grobowcem.jpg"><img class="size-medium wp-image-5376 " title="Przed grobowcem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Przed-grobowcem-300x191.jpg" alt="" width="300" height="191" /></a><p class="wp-caption-text">Odkrywca i Cairn K <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p></div>
<p>Aby wejść do tego trzeciego kopca trzeba wczołgać się przez małe, kwadratowe wejście i potem po 7 metrach, przykulony, na kuckach, dochodzi się do obszernej, wysokiej na 3 metry, komory. Tak samo jak w pierwszym grobie, tu również mamy trzy mniejsze komory-wnęki. I chociaż nadproża w tych wnękach są popękane, to jednak struktura jest dobra. W tylnej części prawej wnęki jest trójkątny kamień ze szpiczastym szczytem. Ze względu na jego podobieństwo do <strong>Croagh Patrick</strong>, mówi się, że jest to <strong>Kamień Świętego Patryka</strong>. Wejście i oś komory skierowane są bezpośrednio na kopiec Królowej Meadb, ciekawostką jest również fakt, że oba te kopce są na tej samej wysokości nad poziomem morza. Główna komora ustawiona jest w taki sposób, że światło słońca czy też księżyca nigdy nie wpada do wnętrza. Odnalezione w środku przedmioty nie różniły się od tych z innych kopców.</p>
<p>Ten grobowiec w moim mniemaniu jest najbardziej interesujący. Co prawda podobny do innych, mniej więcej takiej samej wielkości ale ma najfajniejszy środek. Przyjrzałem się mu z dalszej perspektywy, podszedłem bliżej, złamałem (nieświadomie) zakaz, czy też prośbę, aby na kopiec się nie wspinać, w końcu rozstawiłem statyw i pobawiłem się w fotografa. Wpatrując się w krajobraz pomyślałem: ,,Kurcze, cmentarzysko zawiera te 21 grobów, z czego co najmniej kilkanaście jest w okolicy a znalazłem tylko 3?&#8221; Kopców rzeczywiście było więcej ale rozproszonych. Zlokalizowałem kilka lecz były one zbyt daleko aby się do nich przetransportować&#8230; Nie tym razem.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Cemetery.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5378" title="Carrowkeel Cemetery" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Carrowkeel-Cemetery-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Wej%C5%9Bcie.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5379" title="Wejście" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Wej%C5%9Bcie-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Cairn-G-Praeger-1911.jpeg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5380" title="Cairn G, Praeger 1911" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Cairn-G-Praeger-1911-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Cairn-K-1911.jpeg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5381" title="Cairn K, 1911" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Cairn-K-1911-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Parę metrów na zachód są pozostałości kolejnego, czwartego w grupie kopca. <strong>Cairn L</strong> widziany był w roku 1911 przez Macalistera i Praegera, lecz nie zdecydowali się oni wówczas na jego odkopanie i głębsze zbadanie. Istnieje kilka wapiennych płyt widocznych na kopcu, co sugeruje obecność jakiejś komory. Obecnie pokryty jest on torfem, także do końca nie wiadomo jaki mógł mieć rozmiar, choć 100 lat temu mówiono o 19 metrach średnicy i 5 metrach wysokości. Czyniłoby go to prawie tak dużym jak Cairn K.</p>
<p>Nie tylko grobowce korytarzowe można napotkać w tym miejscu. Kiedyś wśród wrzosów i torfowisk, dumnie wznosił się mały dolmen. Teraz pomnik wygląda jak zbieranina porozrzucanych kamieni. Najbardziej interesującą wydaje się być struktura: istnieją cztery fragmenty piaskowca i małe głazy, które położone są jakby na kształt krzyża. Natomiast główna płyta, która stanowiła ,,dach&#8221; została rozbita jakiś czas przed 1911 rokiem. Ten dyskretny, mały, prehistoryczny monument mógł określać pozycję i pomagać w obserwacjach astronomicznych. Nie wykluczone, że dolmen ten liczył sobie więcej lat niż same kopce. Powiem szczerze, że takim dopełnieniem całości byłby właśnie ładnie zachowany dolmen. Dałoby to z pewnością uroku i tajemniczości, chociaż tej akurat, przy dobrej wyobraźni zabraknąć nie powinno.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/DKZQoMvlFmQ" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>(Inspiracją dla tej opowieści była dla mnie strona www.carrowkeel.com oraz po części <a href="http://www.around-ireland.blogspot.com/2011/09/sonce-zachodzi-w-carrowkeel.html">blog Pendragona </a>)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/cmentarzysko-w-carrowkeel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gap of Dunloe? Amazing!</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/gap-of-dunloe-amazing/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/gap-of-dunloe-amazing/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Apr 2012 22:47:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Ring of Kerry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5150</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gap-of-Dunloe-Tomaszi-Photo-300x199.jpg" alt="Gap of Dunloe? Amazing!" /><div></div>Spektakularna. Zjawiskowa. Nieprzeciętna. Urocza. Nieprawdopodobna. Widowiskowa. Budząca zmysły. Nie dająca o sobie zapomnieć. Długo można by mnożyć przymiotniki i wymieniać pochwalne określenia. Jedno jest pewne, aby w pełni przeżyć i zrozumieć Gap of Dunloe należy się w niej znaleźć osobiście. Trzeba nią przejechać lub przejść się tam pieszo. Emocje gwarantowane&#8230;Wijąca &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spektakularna. Zjawiskowa. Nieprzeciętna. Urocza. Nieprawdopodobna. Widowiskowa. Budząca zmysły. Nie dająca o sobie zapomnieć. Długo można by mnożyć przymiotniki i wymieniać pochwalne określenia. Jedno jest pewne, aby w pełni przeżyć i zrozumieć Gap of Dunloe należy się w niej znaleźć osobiście. Trzeba nią przejechać lub przejść się tam pieszo. Emocje gwarantowane&#8230;<span id="more-5150"></span>Wijąca się niczym wąż droga, wciśnięta jest pomiędzy strome i poszarpane urwiska skalne. Z jednej strony <strong>Purple Mountain</strong>, z drugiej <strong>Macgillycuddy&#8217;s Reek&#8217;s</strong> a w środku widokowa trasa, którą przejechać się jest jak najbardziej wskazane. Jedna z głównych atrakcji turystycznych tuż obok <a href="http://www.wrobels.pl/jedziemy-do-killarney-national-park/">Parku Narodowego Killarney</a> przyciąga do siebie podróżnych i oferuje doznania, których próżno szukać w innych częściach <em>Szmaragdowej Wyspy</em>. Jest po prostu jedyna w swoim rodzaju, cudownie usytuowana i pomimo, że popularna i oblegana, to jednak w pewien sposób dzika.</p>
<div id="attachment_5166" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gap-of-Dunloe-Tomaszi-Photo.jpg"><img class="size-medium wp-image-5166" title="Gap of Dunloe Tomaszi Photo" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Gap-of-Dunloe-Tomaszi-Photo-300x199.jpg" alt="Gap of Dunloe / fotoirlandia.com" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">Gap of Dunloe - fot. Tomaszi</p></div>
<p><strong>Gap of Dunloe</strong> to wąska przełęcz ciągnąca się z północy na południe i licząca sobie około 11 kilometrów. Jest w w niej 5 jezior: <strong>Lough Coosaun, Black Lake, Cushnavally Lake, Auger Lake</strong> i <strong>Black Lough</strong>, przez które przepływa rzeka Loe. Pomiędzy pierwszymi dwoma jeziorkami widnieje stary most łukowy <em>,,Wishing Bridge&#8221;</em>. Jak najlepiej poznać ten wąwóz? Wielu wybiera przejażdżkę bryczką konną. Jedna z okolicznych rodzin prowadzi tego typu biznes już ponad 90 lat.</p>
<p>Wjechaliśmy do przełęczy od strony północnej, skręcając w lewo z N72 i przejeżdżając obok <strong>Beaufort</strong> &#8211; malutkiej mieścinki niedaleko której stoi <strong>Dunloe Castle</strong>, zamek z 1215 roku. <strong>Przełęcz Dunloe</strong> można powiedzieć, że zaczyna się przy ,,<a href="http://www.katekearneyscottage.com/">Kate Kearney&#8217;s Cottage</a>&#8221;. W tym małym, 150 letnim wiejskim dworku można przysiąść w pubie, racząc się zimnym Guinnessem i słuchając irlandzkiej muzyki, granej na żywo w każdą środę, piątek i niedzielę. Ktoś zgłodniał? Nie ma problemu, jest tam i restauracja. Chcesz pamiątkę? Mamy i sklep z souvenirami. Nie zawitaliśmy w tej rodzinnej posiadłości, pojechaliśmy przed siebie, chcąc jak najprędzej znaleźć się w tej uroczej krainie.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Prze%C5%82%C4%99cz-Dunloe.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5167" title="Przełęcz Dunloe" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Prze%C5%82%C4%99cz-Dunloe-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Patrz%C4%85ca-Koza-Gap-of-Dunloe.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5168" title="Patrząca Koza Gap of Dunloe" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Patrz%C4%85ca-Koza-Gap-of-Dunloe-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Koza-w-Prze%C5%82%C4%99czy.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5169" title="Koza w Przełęczy" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Koza-w-Prze%C5%82%C4%99czy-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Black-and-White-Bridge.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5170" title="Black and White Bridge" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Black-and-White-Bridge-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Początek bardzo spokojny, w miarę płaski &#8211; widać, że malownicza trasa dopiero się rozpoczyna. Jeziorko z lewej, ,,most życzeń&#8221; i kolejne, większe jezioro, tym razem z prawej. Pod żadnym pozorem nie można się śpieszyć, zresztą tak do końca nawet nie idzie szarżować, bo konne bryczki skutecznie spowalniają. Jechaliśmy powoli, czasem przystanęliśmy, starając się zatrzymać piękno tego wąwozu w obiektywie i podziwialiśmy wszystko &#8211; z każdym przejechanym metrem co raz bardziej i bardziej. Po dojeździe do jeziorka czwartego zaczyna się zabawa&#8230; Skały z obu stron drastycznie wystrzeliwują w górę, jakby ściskając drogę, sprawiają, że można się poczuć przytłoczonym. Właśnie takie dociśnięcie, takie przyduszenie przez owe urwiska skalne, dodają tej przejażdżce kolorytu i niebywałych emocji. Na mnie zrobiło to ogromne wrażenie, prowadziłem samochód i starałem się uszczknąć coś z tego, rozglądałem się bezustannie, a to w lewo, a to w prawo i przed siebie. Trzeba się trochę nakręcić kierownicą &#8211; jezdnia ma w sobie mnóstwo skrętów, mniej lub bardziej ostrych, jest wąsko i ciasno. Pod koniec nie dość, że zakrętów jest jeszcze więcej, to jeszcze stromizna drogi diametralnie się zwiększa. W niektórych momentach trzeba się było zatrzymać gdzieś w prowizorycznej zatoczce na poboczu i przepuścić nadjeżdżający z naprzeciwka samochód.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/SM6kvrRri-c" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Zwieńczeniem tej kilkunastokilometrowej jazdy jest <strong>Dunloe Upper</strong>. Tam się to wszystko kończy lub zaczyna (zależy z której strony jedziemy). Tam też zawróciliśmy, bardzo ostrożnie: przód, tył, przód, tył &#8211; było nad wyraz wąsko, mały błąd i auto mogło wylądować w sporym rowie. Tym razem jazda z górki, tak więc wszystko z troszeczkę innej perspektywy. Wydaje mi się, że warto zrobić sobie właśnie taką eskapadę po przełęczy w dwie strony, można więcej dostrzec, widzi się inne rzeczy i można to wszystko przeżyć dwa razy.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Widok-z-Upper-Dunloe.jpg"><img class="size-medium wp-image-5173 aligncenter" title="Widok z Upper Dunloe" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Widok-z-Upper-Dunloe-300x225.jpg" alt="" width="240" height="180" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Mostek-Gap-of-Dunloe.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5174" title="Mostek Gap of Dunloe" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Mostek-Gap-of-Dunloe-300x225.jpg" alt="" width="240" height="180" /></a></p>
<p>Zjechaliśmy dziewięćdziesięcio stopniowymi serpentynami w dół, pożegnaliśmy się z głupkowato patrzącymi na nas, pasącymi się na <strong>Upper Dunloe</strong>, kozami i po chwili przejeżdżaliśmy wzdłuż jeziora. Ten akurat fragmencik okazał się wyjątkowo uroczy: droga parę razy zakręciła, minęła kilka leżących obok niej głazów a następnie ciągnęła się tuż nad wodą. Była przyklejona do jednego z brzegów jeziora, co dawało na prawdę fajny efekt. Z jednej strony spokojna tafla wody, z drugiej wysokie ściany, ostre skały i niemalże pionowe urwiska. Patrzeliśmy na góry, pagórki, spoglądaliśmy na porozrzucane kamienie i skalne bryły, na zielone wzgórza, krzewy, drzewa. Przypatrywaliśmy się skrupulatnie całości, wiedząc jednak niestety, że są to nasze podróżnicze ostatki. <strong>Gap of Dunloe</strong> była ostatnią pozycją, do której dotarliśmy i którą poznaliśmy. Miejscem niesamowicie wyjątkowym.  ,,Jedyne takie&#8221; &#8211; korzystając ze słów znanej reklamy.</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/MzEEAXTzMzw" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p>Droga powrotna do domu rozpoczęła się z <strong>Killarney</strong> około godziny 20:30. Nie chcieliśmy jechać tą samą trasą co parę dni wcześniej (m. in. przez Gort i Limerick) i wymyśliliśmy, że pojedziemy przez: <strong>Rathmore</strong> -&gt; <strong>Mallow</strong> -&gt; <strong>Mitchelstown</strong> -&gt; <strong>Cahir</strong> -&gt; <strong>Cashel</strong> -&gt; <strong>Thurles</strong> -&gt; <strong>Templemor</strong> -&gt; <strong>Roscrea</strong> -&gt; <strong>Birr</strong> -&gt; <strong>Cloghan</strong> -&gt; <strong>Athlone</strong> i stacja końcowa <strong>Longford</strong>. Zaczęliśmy od Hrabstwa <strong>Kerry</strong> i później, kolejno wjeżdżaliśmy do hrabstw: <strong>Cork, Tipperary, Offaly, Westmeath</strong> i <strong>Longford</strong>. Przejechaliśmy 300 kilometrów w ponad 5 godzin, praktycznie cały czas w ciemnościach, drogami zarówno lokalnymi, wąskimi i dziurawymi, jak i odcinkami autostrady (M8 w okolicach Cahir i Cashel). Zmęczenie było ogromne, jadąc myślałem tylko o tym aby bezpiecznie i spokojnie dotrzeć do celu. Marzyłem też z całych sił o ciepłym, wygodnym łóżku i o prysznicu. W Cashel zaplanowaliśmy krótki postój przy <strong>Rock of Cashel</strong> &#8211; niestety nie było odpowiedniej możliwości ażeby zrobić jakieś konkretne, nocne zdjęcia, więc praktycznie bez wysiadania z auta pojechaliśmy dalej. W centrum Birr mieliśmy kontrolę Gardy a około 10 kilometrów przed domem złapaliśmy gumę. Szczęście w nieszczęściu, bo gdyby stało się to gdzieś w okolicach Killarney to bylibyśmy w nie lada kłopocie. Koło za Chiny Ludowe nie chciało się odkręcić i z pomocą pośpieszył niezawodny <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  szwagier. W domu zameldowaliśmy się po godzinie 1 w nocy. <strong>Dingle&amp;Kerry Trip 2010</strong> można było uznać za zamknięte. Zamknięte i ze wszech miar udane. Mam nadzieję, że dałem radę poprzez te 15 tekstów przybliżyć Wam trochę Półwyspy <strong>Dingle</strong> i <strong>Iveragh</strong>? Że może na bazie tego bloga kiedyś sami się tam wybierzecie? Na prawdę warto, doświadczyłem tego osobiście i z całych sił polecam! <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/gap-of-dunloe-amazing/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ross Castle &#8211; szacowny zamek nad jeziorem</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/ross-castle-szacowny-zamek-nad-jeziorem/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/ross-castle-szacowny-zamek-nad-jeziorem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Apr 2012 00:20:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Ring of Kerry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5125</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Ross-Castle-Cinema-300x220.jpg" alt="Ross Castle &#8211; szacowny zamek nad jeziorem" /><div></div>Stojąc pod masywnymi murami tego zamku człowiek czuje, jaki jest mały, jaki kruchy i bezbronny. Majestat szczególnie widoczny jest, kiedy patrzy się na ogromną wieżę, dumnie spoglądającą na wody Jeziora Leane. My patrzeliśmy, zarówno na wysoką wieżę, na grube mury i na całe te zamkowe budowle. Obejmowaliśmy całość z podziwem &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stojąc pod masywnymi murami tego zamku człowiek czuje, jaki jest mały, jaki kruchy i bezbronny. Majestat szczególnie widoczny jest, kiedy patrzy się na ogromną wieżę, dumnie spoglądającą na wody <strong>Jeziora Leane</strong>. My patrzeliśmy, zarówno na wysoką wieżę, na grube mury i na całe te zamkowe budowle. Obejmowaliśmy całość z podziwem ale jednocześnie żałowaliśmy, że trafiliśmy w to miejsce tak późno. Niestety zbyt późno abyśmy mogli wejść do środka&#8230;<span id="more-5125"></span>W <strong>Killarney</strong>, czyli w mieście chyba najbardziej rozpoznawalnym w całym <strong>Hrabstwie Kerry</strong> (choć stolicą hrabstwa jest akurat <strong>Tralee</strong>), a już na pewno najchętniej odwiedzanym przez turystów, byliśmy późnym popołudniem. Czekał nas ostatni akcent tego kilkudniowego wyjazdu, chcieliśmy wszystko ładnie dopiąć i cieszyć się chwilą na tyle, na ile będzie to tylko możliwe. W naszym na szybko ułożonym grafiku, mieliśmy zamiar odwiedzić <strong>Ross Castle</strong>, przejść się po mieście i przejechać przez <strong>Gap of Dunloe</strong>. Zostały nam na to ponad 3 godzinki&#8230;</p>
<div id="attachment_5135" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Ross-Castle-Cinema.jpg"><img class="size-medium wp-image-5135" title="Ross Castle Cinema" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Ross-Castle-Cinema-300x220.jpg" alt="" width="300" height="220" /></a><p class="wp-caption-text">Ross Catle, Killarney</p></div>
<p>Samochód zaparkowaliśmy na obszernym parkingu, zaraz na początku miasta. W planie przechadzka po okolicy, jakiś sklep z pamiątkami i możliwość naładowania baterii dla Danielowego aparatu. Nie udało nam się bliżej poznać tego kilkunastu tysięcznego miasta, pokręciliśmy się tylko po centrum, weszliśmy w parę uliczek i odwiedziliśmy kilka małych sklepików. Miasteczko żyło, pomimo że był to wrzesień (czyli poza sezonem) i zbliżał się dużymi krokami wieczór. Jestem pewien, że człowiek by się tam nie nudził wpadając na kilkudniową wizytę. Z pewnością jest to ciekawe miejsce, mające ogromny atut w postaci lokalizacji i rok rocznie czerpiące ogromne zyski z turystyki.</p>
<div id="attachment_5136" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Ross-Castle-Killarney.jpg"><img class="size-medium wp-image-5136" title="Ross Castle Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Ross-Castle-Killarney-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Majestat i surowość Zamku Rossa</p></div>
<p>Do <a href="http://www.wrobels.pl/jedziemy-do-killarney-national-park/">Półwyspu Iveragh</a>, <strong>Ring of Kerry</strong> i wszystkich tych turystycznych wspaniałości zawartych w tej krainie, jest z Killarney momencik. Aby liznąć tę najbardziej widowiskową część Hrabstwa Kerry i przejechać się słynną, 180 kilometrową pętla wystarczy spokojnie jeden cały dzień. Oczywiście w celu bliższego poznania wszystkich atrakcji wskazana byłaby dłuższa wizyta. W bliskim sąsiedztwie miasta są szczyty pasma górskiego <strong>Macgillycuddy&#8217;s Reeks</strong> z największą górą w Irlandii &#8211; <strong>Carrantuohill</strong> (1039 metrów n.p.m.), niedaleko mamy <a href="http://www.wrobels.pl/dingle-peninsula/">Półwysep Dingle</a>, na południe 3 następne półwyspy: <strong>Beara, Sheep&#8217;s Head</strong> i <strong>Mizen</strong>. Killarney ma potencjał, może być wspaniała bazą wypadową. W pewien sposób skorzystaliśmy z tego i po budzącej zmysły przejażdżce w pięknej dolinie , pomiędzy Purple Mountain a Macgillycuddy&#8217;s Reeks wróciliśmy do miasta i udaliśmy się nad Jezioro Leane. Tam spotkaliśmy się z 15 wiecznym zamkiem.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/zacumowane-%C5%82odzie.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5137" title="zacumowane łodzie" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/zacumowane-%C5%82odzie-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Szkoc-%C5%81odzi-Killarney.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5138" title="Szkoc Łodzi, Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Szkoc-%C5%81odzi-Killarney-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Colouring-Boats.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5139" title="Colouring Boats" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Colouring-Boats-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Kolorowe-%C5%82%C3%B3dki.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5140" title="Kolorowe łódki" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Kolorowe-%C5%82%C3%B3dki-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Po drodze mijaliśmy się z konnymi bryczkami, których było na prawdę sporo. Taka dobrze prosperująca Killarney&#8217;owska tradycja  a przy okazji fajna atrakcja turystyczna. Tak samo łódki muszą cieszyć się tam sporym zainteresowaniem. Zacumowane jedna obok drugiej na rzeczce dopływającej do Jeziora Leane sprawiały wrażenie nieskończoności. Jezior i jeziorek różnej maści w okolicach Killarney jest pod dostatkiem, więc taki łódkowy buisnessik wydaje się być jak najbardziej na miejscu. Na czym polegał nasz pech w momencie przybycia pod mury zamku? Późna pora. Na tyle późna, że nie mogliśmy  już wejść do środka. Nie mogliśmy zwiedzać zamkowych wnętrz, więc zadowoliliśmy się oglądaniem od zewnątrz, głównie od strony jeziora.</p>
<blockquote><p><strong>Ross Castle</strong> nie jest typowym zamkiem jaki znamy. Jest to <strong>Tower House</strong>, czyli rodzaj wieży o charakterze mieszkalno-obronnym. Zamek powstał pod koniec <strong>15 wieku</strong> i pierwszymi właścicielami (a zarazem budowniczymi) był miejscowy klan rządzący &#8211; <strong>rodzina O&#8217;Donoghues</strong>. W tym czasie wieżę otaczał gruby, kamienny mur z czterema, okrągłymi basztami. Za murem stały domy pokryte strzechą, w których mieszkała służba lub ewentualnie wynajęci żołnierze. Wokół tego terenu stało kolejne, najprawdopodobniej wykonane z drewna, ogrodzenie. Podczas <strong>Powstania Desmonda</strong> w <strong>1580 roku</strong> Ross Castle przeszedł w ręce rodziny <strong>Mac Carty Mor</strong>. Następnie zamek i ziemie zostały wydzierżawione przodkowi hrabiów Kenmare &#8211; <strong>Sir Valentine&#8217;owi Browne</strong>.</p>
<p>Gdy na Wyspie toczono <strong>Irlandzkie Wojny Konfederackie</strong>, to właśnie twierdza nieopodal Killarney, stawiała najdłuższy opór. Koniec przyszedł w <strong>1652 roku</strong>, kiedy <a href="http://taita.blog.onet.pl/Ross-Castle-zamek-w-bajkowej-s,2,ID430033521,DA2011-06-30,n">Lord Muskerry poddał się generałowi Ludlow&#8217;owi</a>. W <strong>1688 roku</strong> obok zamku dobudowano dom warowny &#8211; aby to zrobić, musiano zburzyć zachodnią część muru obronnego. W połowie 18 wieku, aż do początku wieku 19 zamek zamienił się w koszary wojskowe. Dom warowny wyburzono, tak samo postąpiono ze znaczną częścią obronnych murów, a do głównej wieży przyłączono obszerne baraki. W <strong>1825 roku</strong> garnizon przestał istnieć i <strong>Ross Castle</strong> został kolejny raz przebudowany.</p></blockquote>
<p>Główna bryła zamku, będąca jednocześnie wieżą, górowała nad okolicą. Przyłączony do niej gruby i wysoki na co najmniej kilka metrów mur wydawał się nie do zdobycia. Surowy i kanciasty charakter, budził taki trochę postrach, dodawał całości powagę i dostojeństwo. Czy Ross Castle jest piękny? Zależy jak spojrzeć. Zamek budowlą romantyczną z pewnością nie jest, brak mu misternych wykończeń, architektonicznych detali i ozdób. Nie o to zresztą chodziło.  Miał dawać głównie schronienie i taką rolę właśnie spełniał. Jeśli jednak spojrzy się na otoczenie zamku, dochodzimy do wniosku, że znalazł się on w iście bajkowej scenerii. Rozległe jezioro, do którego brzegów dojść można w parę sekund, tajemnicze, małe wysepki, w oddali łagodne wzgórza i ze wszystkich stron lasy.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Orton-Castle.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5143" title="Orton Castle" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Orton-Castle-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Okr%C4%85g%C5%82a-Baszta-Ross-Castle.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5144" title="Okrągła Baszta, Ross Castle" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Okr%C4%85g%C5%82a-Baszta-Ross-Castle-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Steps-in-Castle-Ross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5145" title="Steps in Castle Ross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Steps-in-Castle-Ross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Magiczne-wej%C5%9Bcie-Ross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5146" title="Magiczne wejście, Ross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/04/Magiczne-wej%C5%9Bcie-Ross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/ross-castle-szacowny-zamek-nad-jeziorem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muckross Abbey</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/muckross-abbey/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/muckross-abbey/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Mar 2012 21:15:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Ring of Kerry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=5010</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Abbey-Killarney-National-Park-300x225.jpg" alt="Muckross Abbey" /><div></div>Park Narodowy Killarney porwał nas swoim pięknem praktycznie od razu; od momentu gdy niepozornie pojawiliśmy się w jego dzikich, nieprzeciętnych i uroczych włościach. Zachwycaliśmy się niesamowitą scenerią Upper Lake, jechaliśmy wzdłuż Jeziora Muckross, aż w pewnym momencie zboczyliśmy z drogi. Należało zboczyć, plulibyśmy sobie w twarz gdybyśmy tego nie uczynili; &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Park Narodowy Killarney</strong> porwał nas swoim pięknem praktycznie od razu; od momentu gdy niepozornie pojawiliśmy się w jego dzikich, nieprzeciętnych i uroczych włościach. Zachwycaliśmy się niesamowitą scenerią <strong>Upper Lake</strong>, jechaliśmy wzdłuż <strong>Jeziora Muckross</strong>, aż w pewnym momencie zboczyliśmy z drogi. Należało zboczyć, plulibyśmy sobie w twarz gdybyśmy tego nie uczynili; efektowne, malowniczo położone opactwo już na nas czekało&#8230;<strong><span id="more-5010"></span>Muckross Abbey</strong> położone jest praktycznie w samym sercu Parku Killarney. W bliskiej obecności <strong>Leane Lough</strong>, opatulone roślinnością, stoi sobie gdzieś na uboczu, schowane wśród drzew, wypatrując wędrowców i przypominając sobie stare czasy&#8230;</p>
<div id="attachment_5033" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Abbey-Killarney-National-Park.jpg"><img class="size-medium wp-image-5033" title="Muckross Abbey, Killarney National Park" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Abbey-Killarney-National-Park-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Muckross Abbey</p></div>
<p>Historia tego Opactwa do najłagodniejszych z całą pewnością nie należała. Fale prześladowań, liczne napaści, wygnania mnichów, wykwintne tortury, zabójstwa często niewinnych ludzi, gwałty, niszczenie i odbudowywanie a także trawiące wszystko pożary to była niemal codzienność. Na przestrzeni wieków działy się tam rzeczy niegodne tego miejsca, o spokój łatwo nie było ale mnisi nie mieli wyjścia. Pomimo tego całego zła i niesprawiedliwości, jakoś zawsze udawało im się stanąć na nogi. Ciągle się opierali i w imię wiary, często ponosili ofiary. Cóż, takie czasy. Buntowało się opactwo, ale przede wszystkim stawiała się Irlandia, nie chcąca przyzwyczajać  do narzucanego siłą na jej szyję homonta z sąsiedniej wyspy.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Wej%C5%9Bcie-na-teren-Opactwa-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5037" title="Wejście na teren Opactwa Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Wej%C5%9Bcie-na-teren-Opactwa-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Cross-outside-the-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5038" title="Cross outside the Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Cross-outside-the-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Old-Abbey-Wall-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5039" title="Old Abbey Wall, Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Old-Abbey-Wall-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Nawa-ko%C5%9Bcio%C5%82a-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5040" title="Nawa kościoła, Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Nawa-ko%C5%9Bcio%C5%82a-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Legenda głosi, że <strong>Donal Mc Carthy</strong> (ten sam, który wybudował <a href="http://www.wrobels.pl/ballycarbery-castle-zamczysko-obrosniete-bluszczem/">Zamek Ballycarbery</a>) miał sen, w którym objawiona została miejscówka pod nowy klasztor. ,,Wznieś klasztor na <em>skale z muzyką</em>&#8221; &#8211; usłyszał głos. Donal szukał i znalazł, nieopodal swojego domu miejsce, gdzie w tajemniczy i niewyjaśniony sposób wydobywała się piękna muzyka. Tam miał stanąć klasztor. I stanął. W <strong>1448 roku.</strong></p>
<div id="attachment_5035" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Franciszkanie-Bernardy%C5%84scy-Muckross-Abbey.jpg"><img class="size-medium wp-image-5035" title="Franciszkanie Bernardyńscy, Muckross Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Franciszkanie-Bernardy%C5%84scy-Muckross-Abbey-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Dawni mieszkańcy Opactwa</p></div>
<p>Czy jest to prawdą? Jak w każdej legendzie, szczypta prawdy jest zawsze, na pewno prawdą jest fakt, że właśnie rok 1448 można uznać za początek <strong>Opactwa Muckross</strong>. Chociaż, pewne dowody świadczą o tym, że Opactwo zaczął stawiać już w <strong>1340 roku</strong> <strong>Tadgh Mac Carthy</strong> i dopiero w roku 1448 zostało ukończone przez Donala. Nieśmiało mówi się także o tym, jakoby pierwszy kościół postawił tutaj <strong>Święty Fionan</strong>, w czasach wczesnochrześcijańskich, około <strong>6 wieku</strong>.</p>
<div id="attachment_5041" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Abbey-Killarney.jpg"><img class="size-medium wp-image-5041" title="Muckross Abbey, Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Abbey-Killarney-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment głównej nawy Kościoła</p></div>
<p>Pewnikiem jest, że klasztor od 1448 roku służył <strong>franciszkanom</strong>. Społeczność w nim zamieszkująca to byli tak zwani <strong>franciszkanie bernardyńscy</strong>. Cechowało ich to, że przestrzegali oni sztywnych reguł w sprawach diety, ubioru oraz posiadania prywatnej własności. Klasztor został poświęcony Świętej Trójcy i wiadomo, że miał w swoich zbiorach, cudowny posąg Matki Boskiej. Bracia rezydowali w nim &#8211; z pewnymi przerwami, a to poprzez stłumienie Opactwa z rozkazów <strong>Henryka VIII</strong> w <strong>1541 roku</strong>, a to ze względu na ich wydalenia za panowania <strong>Elżbiety I</strong> w <strong>1589 roku</strong>, a to przez spalenie klasztoru przez wojska <strong>Cromwella</strong> w <strong>1652 roku</strong> &#8211; aż do <strong>1 maja 1698 roku</strong>. W życie zostało wprowadzone wówczas prawo karne, na mocy którego wszyscy biskupi, zakonnicy i zakonnice zmuszeni byli do opuszczenia kraju pod groźbą więzienia. Wielu, choć nie wszyscy, udali się na wygnanie do Hiszpanii lub Francji, skąd potajemnie w późniejszych okresach wracali. Dla sporej części nie do zaakceptowania były przymusowe wyjazdy, więc wielu braci wolało się ukrywać. Przez następne 80 lat ich schronieniem były małe, odosobnione domki, gdzieś między górami <strong>Mangerton</strong> i <strong>Torc</strong>. Stamtąd dalej kierowali swoją posługę duszpasterską wśród ludzi. Nowy klasztor powstał w <strong>Killarney</strong>. Z 1860 roku pochodzi fundament, w 1864 rozpoczęto budowę kościoła, którą ukończono w 1867 roku. Obecnie klasztor jest główną siedzibą franciszkanów w Irlandii.</p>
<div id="attachment_5042" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Kru%C5%BCganki-Muckross-Abbey.jpg"><img class="size-medium wp-image-5042" title="Krużganki, Muckross Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Kru%C5%BCganki-Muckross-Abbey-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Pięknie przywrócone krużganki</p></div>
<p>Nie wiem czy ludzie, którzy podobnie jak my skręcając w lewo z N71, parę kilometrów przed Kilarney, i następnie jadąc w kierunku <a href="http://www.muckross-house.ie/"><strong>Muckross House &amp; Gardens</strong></a> również podążają do starego Opactwa? My po zostawieniu auta na dużym, bezpłatnym parkingu, od razu ruszyliśmy do <strong>Muckross Abbey</strong>. Pokierowały nas kierunkowskazy poustawiane wzdłuż alejek, ciągnących się po parku kilometrami. Teren jest tam na prawdę rozległy, wielkie przestrzenie, ogromne trawniki i łąki, różnorodna roślinność, wspaniały widok na <strong>Jezioro Leane</strong> &#8211; nie przechodziliśmy obojętnie, cały czas na coś zwracaliśmy uwagę. A marsz był doprawdy szybki, czułem się niczym ten chodziarz, którego można spotkać o każdej porze dnia, we wszystkich miastach i miasteczkach Irlandii. Narzuciliśmy sobie tempo, które w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca podczas zwiedzania, a już na pewno nie po wędrówkach w <strong>Parku Narodowym Killarney</strong>. Migusiem doszliśmy do murów Opactwa, teraz zwolniliśmy obroty i pomalutku, nieśpiesznie zaglądaliśmy wszędzie gdzie można było zajrzeć.Towarzyszyli nam inni zwiedzający, na całe szczęście nie było ich wielu, oraz parę osób z ekipy remontującej to miejsce.</p>
<p>Obok wejścia, usytuowanego w murze, stoi tablica informacyjna z malunkiem, przedstawiającym mnichów toczących jakąś dysputę. Rzuciliśmy na to okiem i przekroczyliśmy niedużą, wejściową bramę. Wkroczyliśmy na teren Opactwa, choć we właściwych budynkach byliśmy parę minut później. Znaleźliśmy się przy zachodniej ścianie, gdzie były dwa wejścia: jedno prowadziło do kościelnej nawy, a drugie stanowiło kiedyś główne wejście Opactwa. Trzeba zaznaczyć, że całość w środku prezentuje się bardzo okazale. Mnóstwo szczegółów, zdobień, pomieszczeń i zakamarków, w dodatku część sukcesywnie odnawiana. Nie jest to miejsce zaniedbane, widać że objęte troską, na pewno nie pozostawione samo sobie w ciągłej walce z czasem.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Black-and-Entrance-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5045" title="Black and Entrance, Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Black-and-Entrance-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Dark-Entrance-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5046" title="Dark Entrance, Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Dark-Entrance-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Schodami-w-d%C3%B3%C5%82-Muckross-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5047" title="Schodami w dół, Muckross Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Schodami-w-d%C3%B3%C5%82-Muckross-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Windows-and-Door-Muckross-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5048" title="Windows and Door, Muckross Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Windows-and-Door-Muckross-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p><strong>Kościół</strong> składa się z <strong>nawy</strong> i <strong>prezbiterium</strong>, oddzielonych dzwonnicą niewielkich rozmiarów. Ta dzwonnica jest przebita wąskim łukiem, który łączy <strong>nawę główną</strong> i <strong>chór</strong>. Po południowej stronie nawy głównej znajduje się mała <strong>kaplica</strong>, do której można się dostać przez dużą bramę, a po stronie północnej, małym wejściem wchodzi się do <strong>krużganków</strong>. Śmiało można je określić sercem Opactwa, zachowane w świetnym stanie, wiernie ukazuje piękno i dostojność tam panujące. Jest to kwadrat o długości 12 metrów, a każdy z korytarzy liczy sobie po około 5 metrów. Dziesięć arkad na stronach północnej i wschodniej jest półkolistych, a na stronach południowej i zachodniej &#8211; dwanaście zaostrzonych. Filary i profile zrobiono z szarego marmuru. Jak wiadomo, praktycznie wszystkie klasztory są do siebie w jakimś stopniu podobne, jeśli już nie identyczny układ wnętrz, to na pewno wnętrza (nawa, prezbiterium, krużganki, kuchnia itd.) takie same. Ale nie we wszystkich rośnie drzewo. <strong>Muckross Abbey</strong> może się pochwalić czcigodnym i majestatycznym <strong>cisem</strong>, strzelającym w niebo na wysokość 12 metrów. Wewnątrz dziedzińca, w samym jego środku wyrosło drzewo, które może być równie stare jak samo Opactwo, i które zapewne pamięta te wszystkie krwawe historie, ale pewnie też kojarzy mnichów przechadzających się dzień w dzień korytarzami, braci odzianych w długie, brązowe habity, z narzuconym na głowę kapturem, pogrążonych w zadumie i tylko zerkających w kierunku młodego wtedy drzewka. My też spoglądaliśmy, zresztą nie da rady nie zauważyć, przykuwa uwagę od samego początku.</p>
<div id="attachment_5049" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Stone-Entrances-Abbey.jpg"><img class="size-medium wp-image-5049" title="Stone Entrances, Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Stone-Entrances-Abbey-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Przejdź przez drzwi...</p></div>
<p>Po przeciwległej stronie od <strong>Kościoła</strong>, w północno-zachodnim rogu była <strong>Kuchnia</strong>. Do małego, kuchennego pomieszczenia przylegał <strong>Refektarz</strong>, czyli pomieszczenie z dużymi oknami, przykryte sklepieniem krzyżowym, w którym mnisi spożywali posiłki. Z refektarza wychodziło się do <strong>Krużganków</strong>. Tuż obok wyjścia z jadalni było wejście do <strong>Dormitorium</strong> &#8211; tam mnisi spali. W czasach średniowiecza, w klasztornych dormitoriach wszyscy spali razem, w jednym pomieszczeniu, łoża mnichów były przegradzane małymi, drewnianymi ściankami. Opat miał swoje lokum, po przeciwnej, zachodniej stronie.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Cis-w-Kru%C5%BCgankach-Muckross-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5052" title="Cis w Krużgankach, Muckross Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Cis-w-Kru%C5%BCgankach-Muckross-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Komnata-w-wie%C5%BCy-Muckross-Abbey.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5053" title="Komnata w wieży, Muckross Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Komnata-w-wie%C5%BCy-Muckross-Abbey-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Sklepienie-wie%C5%BCy-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5054" title="Sklepienie wieży, Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Sklepienie-wie%C5%BCy-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Opactwo-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5055" title="Opactwo Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Opactwo-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Zbadaliśmy wszystkie pomieszczenia na parterze i schodami, wspięliśmy się na górę. Piętro w większości nie posiadało już dachu, tylko najwyższa część Opactwa &#8211; wieża, takowy miała. Drewniany, widać że zrekonstruowany, wznoszący się kilka metrów nad nami. Do wieży można było wejść, w środku, w kamiennej komnacie teraz jest pusto, ale kiedyś było tam jeszcze co najmniej 1 piętro. Można sobie było wyobrazić, jak <strong>Muckross Abbey</strong> wyglądało, gdy wszystko było na swoim miejscu, nie zniszczone, codziennie użytkowane. Różnych przejść, korytarzy, zaułków i pomieszczeń jest tam spora ilość. Momentami gubiliśmy się tam sami, schodząc z góry na dół, jednymi z dwóch do tego przystosowanymi schodami, chodząc po całym terenie i oglądając to wszystko. Wokół rosły wysokie drzewa, rzucające cień na mury Opactwa.</p>
<div id="attachment_5058" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Walking-in-the-Abbey.jpg"><img class="size-medium wp-image-5058" title="Walking in the Abbey" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Walking-in-the-Abbey-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">Wędrówka po Opactwie</p></div>
<p>Osobiście raczej nie jestem fanem jakichkolwiek ingerencji człowieka, jeśli idzie o poprawianie, odświeżanie i odbudowywanie starodawnych budowli. Wiekowe zamki, stare opactwa czy tysiącletnie kamienne forty, winny być nienaruszone. Jedne zostają mniej dotknięte przez czas niż inne, są w różnych stopniach rozkładu, ale w pewnym sensie, przy braku ruchów z zewnątrz, zachowują swojego ducha. Ogólnie nie popieram, lecz bywają wyjątki. Jeśli robi się to z głową, bez przesady, z dewizą, że <em>lepsze jest wrogiem dobrego</em>, to ok, mogę przyjąć. Ale gdy mamy na przykład takiego <em>szklanego potworka</em>, jaki stoi sobie na dziedzińcu <a href="http://www.wrobels.pl/kings-john-castle/">Zamku Króla Jana</a>, to nie można tego zaakceptować. Ja tego nie robię, bo najzwyczajniej w świecie mi się to nie podoba. W <strong>Muckross Abbey</strong> też przywracają dawną świetność &#8211; na razie spokojnie, bez szaleństw i najważniejsze, że z dobrym smakiem. Wskrzeszenie do życia takich krużganków, to sprawa świetna, wnętrze wieży również nie odbiega pewnie zbytnio od oryginału. Nie wiem co tam mają jeszcze w planach tego remontowania, ale jeśli dalej będą szli tą drogą, to Opactwo Muckross nie dość, że będzie wyglądać jak kiedyś, to jeszcze nie będzie to żadna fuszerka.</p>
<p><strong>Muckross Abbey</strong> z pewnością przypadło mi do gustu. Spędziliśmy tam trochę czasu, pewnie można było zabawić dłużej, ale i tak zdążyliśmy obskoczyć wszystko. Miło mnie to Opactwo zaskoczyło, bo prawdę mówiąc wiele o nim wcześniej nie słyszałem. Znalezione z drogi, w miejscu gdzie większą furorę robi <strong>Muckross House &amp; Gardens</strong>, było pozytywną niespodzianką, pod każdym względem wartą poświęcenia czasu.</p>
<div id="attachment_5057" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-House.jpg"><img class="size-medium wp-image-5057" title="Muckross House" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-House-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Muckross House - Pałac w stylu wiktoriańskim</p></div>
<p>Na odchodne, już po wyjściu, zerknęliśmy za siebie i pożegnaliśmy się z dawnym domem Franciszkanów. Powędrowaliśmy z powrotem inną trasą, przez las, wzdłuż jeziora i po kwadransie staliśmy przed Domem Muckross. Ustawiliśmy się na alejce, jakieś 100 metrów przed drzwiami wejściowymi i zrobiliśmy serie zdjęć. Jak się później okazało, był to dosyć popularny widok fotograficzny, bo spotkaliśmy się z bardzo podobnymi pocztówkami w jednym ze sklepów, w <strong>Killarney</strong>. Z tyłu łapaliśmy piękny dom, a na pierwszy plan wjeżdżały dorożki, obwożące turystów po parku. Wejście do Muckross House sobie odpuściliśmy, nie było już na to niestety czasu. Obeszliśmy go tylko dookoła i po chwili staliśmy przy aucie, szykując się do odjazdu. Zostało nam do odwiedzenia <strong>Killarney</strong> i piękny <strong>Ross Castle</strong>. Miały to być jedne z ostatnich podrygów, naszej kilkudniowej podróży w południowo-zachodnie zakątki <em>Szmaragdowej Wyspy</em>&#8230;</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Gardens.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5061" title="Muckross Gardens" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-Gardens-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Konik-w-Muckross.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5062" title="Konik w Muckross" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Konik-w-Muckross-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-House-Horse.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5063" title="Muckross House, Horse" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Muckross-House-Horse-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Dom-Muckross-Killarney.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5064" title="Dom Muckross, Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/03/Dom-Muckross-Killarney-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/muckross-abbey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jedziemy do Killarney National Park</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/jedziemy-do-killarney-national-park/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/jedziemy-do-killarney-national-park/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 00:57:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Ring of Kerry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=4946</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kerry-Views-300x200.jpg" alt="Jedziemy do Killarney National Park" /><div></div>Pętla Kerry w całości jest piękna, nie wypada nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Byłem, widziałem, potwierdzam. Choć w mojej prywatnej klasyfikacji, to południowa część Półwyspu Iveragh jest bardziej urocza aniżeli północna. To tam są cukierkowo-kolorowe miasteczka, malownicze górskie pejzaże, zielone doliny i przede wszystkim Park Narodowy Killarney&#8230; Z Warowni &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pętla Kerry</strong> w całości jest piękna, nie wypada nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Byłem, widziałem, potwierdzam. Choć w mojej prywatnej klasyfikacji, to południowa część <strong>Półwyspu Iveragh</strong> jest bardziej urocza aniżeli północna. To tam są cukierkowo-kolorowe miasteczka, malownicze górskie pejzaże, zielone doliny i przede wszystkim <strong>Park Narodowy Killarney</strong>&#8230;<span id="more-4946"></span></p>
<div id="attachment_4965" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kerry-Views.jpg"><img class="size-medium wp-image-4965" title="Kerry Views" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kerry-Views-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment Pętli Kerry</p></div>
<p>Z <a href="http://www.wrobels.pl/staigue-stone-fort/">Warowni Staigue</a>, do głównej drogi N70 dotarliśmy równie szybko, jak w drug stronę. Słoneczko na niebie zadomowiło się już na dobre, byliśmy tylko mi, grupka piechurów, piękne widoki i co jakiś czas przejeżdżający samochód. Nie daliśmy rady, i bardzo dobrze, aby przejechać, nawet kilka kilometrów, bez zatrzymania się. Robiliśmy to kilkukrotnie, a to przy drodze, z widokiem na zjawiskową dolinę, a to obok starego, kamiennego mostka, pod którym żwawo płynął strumyk, innym razem przyciągnął nas <a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Zakręt-w-Iveragh.jpg">fragment szosy, pięknie zanikającej za zakrętem</a>. Były to dla nas smaczki nie do odrzucenia, aparat za każdym razem czekał w gotowości bojowej, i z paru ujęć byliśmy na prawdę zadowoleni.</p>
<blockquote>
<h2>Kolorowe miasteczko Sneem</h2>
</blockquote>
<p>Na trasie <em>Pętli</em> leży sobie miasteczko. Niewielkie, spokojne, kolorowe. Od <strong>Castlecove</strong> (tam gdzie skręca się do <strong>Staigue Fort</strong>) do <strong>SNEEM</strong> jest mniej więcej 15 kilometrów. Ten kawałek spokojnie można zrobić w kwadrans, nam zajęło to troszkę dłużej&#8230; W Sneem zatrzymaliśmy się na krótką przerwę, odwiedziliśmy  sklepiki z pamiątkami i pokręciliśmy się po centrum. Miasteczko dzieli się na dwie części &#8211; północną i południową. Z jednej do drugiej można się dostać przez most, który działa jako węzeł, łączący obie te powierzchnie. W ogóle irlandzka nazwa miasta <em>An tSnaidhm</em>, po angielsku <em>The Knot</em> to nic innego jak właśnie <strong>WĘZEŁ</strong>.</p>
<div id="attachment_4966" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Murphy-Bar-w-Sneem.jpg"><img class="size-medium wp-image-4966" title="Murphy Bar w Sneem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Murphy-Bar-w-Sneem-300x207.jpg" alt="" width="300" height="207" /></a><p class="wp-caption-text">Różowy Murphy Bar w Sneem</p></div>
<p>Charakterystyczne w <strong>Sneem</strong> są dwie rzeczy, na jedną, powiem szczerze, uwagi większej nie zwróciłem, druga rzucała się w oczy od razu. Można tam zaobserwować mnóstwo, różnej maści, publicznych rzeźb, dostępnych dla wszystkich bezpłatnie, przez cały rok. Prace <strong>Vivienne Roche</strong>, <strong>Alana Halla</strong>, <strong>Tamary Rikman</strong>, rzeźbę <em>Pandy</em> ofiarowanej przez <strong>Chińską Republikę Ludową</strong> można zobaczyć w różnych częściach miasta. <em>Zmartwychwstałego Chrystusa</em> z pod dłuta brata <strong>Josepha McNally&#8217;ego</strong> podziwiać możemy na terenie kościoła <strong>St Michael&#8217;s</strong>, z kolei <em>Boginię Isses</em> ufundowali mieszkańcy Egiptu. Jak wspomniałem, ja je niefortunnie ominąłem, no może oprócz jednej, bo akurat stała obok naszego auta i ją remontowali (a może tworzyli nową?). Nie spostrzegłem posągów ale mój wzrok dosięgnął inną, typową dla hrabstwa Kerry, rzecz. Kolejne miasto odznaczało się tym, że budynki pomalowano kolorami, z całej chyba palety barw. Różowy, żółty, zielony, biały, czerwony, niebieski, szary, doprawdy bardzo kolorowe miejsce i w związku z tym przyjemne, przynajmniej dla mnie przyjemne i cieszące oko.</p>
<p>Ciekawym miejscem jest kompleks budynków, zaprojektowanych przez rzeźbiarza z Co.Kerry <strong>Jamesa Scanlona</strong> i wykonanych przez lokalnych kamieniarzy. Są one zlokalizowane w pobliżu kościoła St Michael&#8217;s i rozciąga się z nich widok na rzekę Sneem. Była to nagroda, z okazji wygrania przez miasto, konkursu na <em>Irish Tidy Town Competition</em> w 1987 roku. Projekt powstał w latach 1989-90, natomiast w 1997 roku zdobył nagrodę <em>National Landscape Award</em>, czyli <em>Narodową Nagrodę Krajobrazową.</em></p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-z-mostka-w-Sneem.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4967" title="Widok z mostka w Sneem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-z-mostka-w-Sneem-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/G%C5%82odny-Rycerz-w-Sneem.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4968" title="Głodny Rycerz w Sneem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/G%C5%82odny-Rycerz-w-Sneem-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Poczta-w-Sneem.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4969" title="Poczta w Sneem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Poczta-w-Sneem-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Ring-of-Kerry-Sign-Sneem.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4970" title="Ring of Kerry Sign, Sneem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Ring-of-Kerry-Sign-Sneem-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Są dwa sposoby aby jechać dalej, w kierunku <strong>Killarney</strong>. Pierwszy to kontynuacja jazdy drogą N70, wzdłuż Kenmare River aż do miasteczka <strong>Kenmar</strong>,  potem odbicie na N71 i dalej, kierunek północ. Druga opcja to wjazd na mniejszą, lokalną R568, która startuje w Sneem i po około 25 kilometrach kończy się  w okolicach <strong>Moll&#8217;s Gap</strong>, u podnóża <strong>Peakeen Mountain</strong> (556 m. n.p.m). Wybór padł na drugą wersję, chcieliśmy lekkiej odmiany, tak aby wbić się trochę w półwysep i zobaczyć go z perspektywy mniejszych dróżek a nie tylko z głównej drogi nr. N70. W pewnym sensie poświeciliśmy <strong>Kenmare</strong>, w którym najprawdopodobniej również byśmy się zatrzymali, bo mapa nam wskazała co najmniej dwie rzeczy, znajdujące się w kręgach naszych zainteresowań <strong>(Our Lady&#8217;s Well i Stone Circle)</strong>. No, ale nie mogliśmy mieć wszystkiego, choć bardzo chcieliśmy aby tak właśnie było. Jak wspomniałem wyżej, naszym głównym wrogiem był nieustannie uciekający czas, który jakby nie było gonił nas i popędzał, a w takiej sytuacji mogliśmy (i robiliśmy to) co po niektóre atrakcje opuszczać.</p>
<blockquote>
<h2>Piękne widoki w okolicach Moll&#8217;s Gap</h2>
</blockquote>
<div id="attachment_4971" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Barfiniffy-Lough.jpg"><img class="size-medium wp-image-4971" title="Barfiniffy Lough" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Barfiniffy-Lough-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Barfiniffy Lough</p></div>
<p>Na R568 są tylko dwie większe wioski: <strong>Letterfinish</strong> i <strong>Derreenfinlehid</strong>. Żadna warta uwagi, zresztą na tym obszarze, w moim odczuciu tylko dwie rzeczy mogły zainteresować: <strong>Kerry Alternative Technology</strong> i ewentualnie wejście na 415 metrową górę <strong>Knocknagullion</strong>, z której przypuszczam mógłby się rozciągać świetny widok na miasteczka Kenmare i Sneem oraz na całą zatokę/rzekę Kenmare. My jednak z auta nie wysiedliśmy i po pół godzinie dojechaliśmy do <strong>Barfiniffy Lough.</strong> Komenda: Zatrzymujemy się! Oj, na prawdę warto było się zatrzymać, gdyż tuż obok drogi leżało jeziorko, spokojne z taflą wody niemalże nieruchomą. Za jeziorkiem góra, nie monstrualna ale mająca coś w sobie. Góra była bez drzew, trochę poszarpana, brunatna i fajnie oświetlana przez słońce. Bardzo ciche i pełne spokoju miejsce&#8230; Błogość całej sytuacji zakłócił jedynie mały incydent, a właściwie feralne stąpnięcie Daniela, podczas zejścia z małej górki, na której staliśmy i podziwialiśmy okolicę. Delikatna kontuzja kostki, która na pierwszy rzut oka wydawała się groźna, ale na szczęście dzielny Daniel zacisnął zęby i dalej kontynuował podróż <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Looscaunagh-Lough.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4973" title="Looscaunagh Lough" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Looscaunagh-Lough-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Roads-in-Killarney-Park.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4979" title="Roads in Killarney Park" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Roads-in-Killarney-Park-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Lasek-za-jeziorem-Looscaunagh.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4980" title="Lasek za jeziorem Looscaunagh" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Lasek-za-jeziorem-Looscaunagh-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Oczekuj%C4%85cy.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4972" title="Oczekujący" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Oczekuj%C4%85cy-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Po paru kilometrach kręciliśmy się wzdłuż brzegów następnego, nieprzeciętnej urody jeziorka. Tym razem w szpony swojej niezwykłości pochwyciło nas <strong>Looscaunagh Lough</strong>. Las, góry, trawy, krzaki, dzika przyroda, woda, głazy &#8211; wszystko na wyciągniecie ręki, dla kogoś z nutką fotograficznej pasji miejsce bardzo wdzięczne i przyjemne. Nawet ja, amator przez duże A, dopiero stawiający pierwsze kroki w tej dziedzinie sztuki, wydobyłem z siebie ukryte pokłady fantazji i uwieczniłem to wszystko na zdjęciach <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> .</p>
<blockquote>
<h2>Ladies View &#8211; widok niełatwy do zapomnienia</h2>
</blockquote>
<div id="attachment_4977" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Ladys-View.jpg"><img class="size-medium wp-image-4977" title="Ladys View" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Ladys-View-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Ladies View</p></div>
<p>Dziesięć minut później zerkaliśmy na <strong>Upper Lough</strong>. Pierwszorzędny widok na jeziora, na <a href="http://www.youtube.com/watch?v=MzEEAXTzMzw&amp;feature=g-upl&amp;context=G2be0f51AUAAAAAAACAA"><strong>Przełęcz Dunloe</strong></a>, na <strong>Czarną Dolinę</strong>, górskie szczyty i <strong>Ross Castle</strong> oferował punkt widokowy <strong>Ladies View</strong>. Mówi się, że jest to najpiękniejszy i najbardziej znany widok w Killarney, z którego korzysta cała masa turystów. A czemu taka akurat nazwa? W 1861 roku wizytowała te tereny <strong>Królowa Victoria</strong>. Cała świta była tak zachwycona, że miejsce, a właściwie ten wspaniały widok został nazwany na ich cześć. Podróżni mogą się zatrzymać na małym parkingu i odpocząć w restauracyjce o imieniu <em>Lady Views Industries</em>. Nie dla nas były takie rarytasy, więc zwinęliśmy się czym prędzej i pognaliśmy dalej.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Stone-Bridge-Kerry.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4981" title="Stone Bridge Kerry" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Stone-Bridge-Kerry-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82ek-Killarney.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4982" title="Kościółek, Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82ek-Killarney-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-z-mostka-w-Sneem1.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4983" title="Widok z mostka w Sneem" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-z-mostka-w-Sneem1-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kamienny-Mostek.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4984" title="Kamienny Mostek" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kamienny-Mostek-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Parę zakrętów niżej raz kolejny stanęliśmy. Zatrzymał nas stary, bardzo zgrabny kościółek i kamienny mostek. Strumyk dziarsko płynął w dół, odbijając się o ogromne bryły skalne, znikając gdzieś w dole, w zaroślach. Skakaliśmy z głazu na głaz, wleźliśmy na most, byliśmy pod nim, zerkaliśmy na kościół &#8211; szybki, kilku minutowy postój i do wozu, trzeba sunąć dalej&#8230;</p>
<blockquote>
<h2>Wjeżdżamy do Killarney National Park</h2>
</blockquote>
<div id="attachment_4985" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Cisza-jeziora-Upper.jpg"><img class="size-medium wp-image-4985" title="Cisza jeziora Upper" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Cisza-jeziora-Upper-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Upper Lough, czyli cisza, spokój i błogość...</p></div>
<p>Nie dojechaliśmy jednak zbyt daleko, bo znowu musieliśmy się zatrzymać. W tych rejonach <strong>N71</strong> wjeżdża już na tereny <strong>Parku Narodowego Killarney</strong>. Droga jest raczej wąska ale jedzie się nią na prawdę ciekawie, często jest się jakby w tunelu, bo po jednej, jak i drugiej stronie ciągnie się ściana roślinności. Początek parku właśnie coś takiego proponuje, trasa z całą pewnością bardziej fascynująca niż połykanie kolejnych kilometrów na autostradzie. Znów jeziorko, znów przeraźliwa (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) cisza, fragment krajobrazu występujący tylko w tej części Irlandii, pejzażu tak niezwykłego, że trudno było to sobie wyobrazić. Nie byliśmy sami. Parking spokojnie mógł przyjąć kilka samochodów, oprócz naszego, stał jeszcze jeden. Nad brzegiem <strong>Upper Lough</strong> odpoczywała para. W kwiecie wieku, siedzieli sobie na krzesełkach i podjadali coś z turystycznego stolika. Nie zamieniliśmy ze sobą zbyt wielu słów, oprócz tradycyjnego pozdrowienia, z równie tradycyjnym <em>How are you?</em>, wymieniliśmy tylko pogląd na temat wspaniałości tej krainy i oddaliliśmy się w kierunku wielkich skał.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Killarney-National-Park.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4986" title="Killarney National Park" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Killarney-National-Park-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Jezioro-Wy%C5%BCsze-Killarney.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4987" title="Jezioro Wyższe, Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Jezioro-Wy%C5%BCsze-Killarney-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-na-jezioro-Upper.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4988" title="Widok na jezioro Upper" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-na-jezioro-Upper-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Upper-Lough.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4989" title="Upper Lough" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Upper-Lough-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Jeziorko prezentowało się cudnie. Cisza, przerywana jedynie odgłosami natury oraz samochodami, które co jakiś czas obok nas przejeżdżały, była jedyna w swoim rodzaju. Wyglądało to tak, jakbyśmy wpadli w jakąś dziurę ciszy i spokoju; elementy magii fruwały gdzieś w powietrzu i uzupełniały się z delikatnym wiatrem, pieściły się ze słońcem i tańczyły, sobie tylko znany taniec radości. Misterne miejsce lecz obwarowane zakazem kąpieli. Chciałoby się wskoczyć do wody, nie jednego pewnie kusiło, a być może nawet ktoś z tego korzystał? Swoistym ostrzeżeniem była <a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Pierce-Lett-1990.jpg">tabliczka </a>upamiętniająca 25 letniego <strong>Pierce&#8217;a Lette&#8217;a</strong>, który w 1990 roku utonął właśnie w tym jeziorze.</p>
<p>Pomimo, że wiedziałem o bajecznych krainach <strong>Półwyspu Iveragh</strong>, to i tak zostałem mile zaskoczony. Dobitnie się potwierdziło moje wcześniejsze stwierdzenie, że w tej południowej części półwyspu, jest po prostu piękniej niż na północy. Oczywiście historia tutaj opisana i przedstawione fotografie, mogą dać jako taki pogląd, ale i tak, aby w pełni doświadczyć tej przyrodniczej doskonałości, to trzeba się w te miejsca wybrać osobiście. Najlepiej przy słonecznej pogodzie, bo wtedy smakuje wszystko intensywniej. <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/South-Iveragh-Molls-Gap.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4995" title="South Iveragh, Moll's Gap" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/South-Iveragh-Molls-Gap-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Lady-Views.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4996" title="Lady Views" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Lady-Views-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Lovely-Views-Kerry.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4997" title="Lovely Views, Kerry" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Lovely-Views-Kerry-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Mostek-nieopodal-Parku-Killarney.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4998" title="Mostek nieopodal Parku Killarney" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Mostek-nieopodal-Parku-Killarney-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Old-Bridge.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4999" title="Old Bridge" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Old-Bridge-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Piekne-Upper-Lough.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5000" title="Piekne Upper Lough" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Piekne-Upper-Lough-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Tafla-Lough-Upper.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5001" title="Tafla Lough Upper" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Tafla-Lough-Upper-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Krajobrazy-P%C4%99tli-Kerry.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5002" title="Krajobrazy Pętli Kerry" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Krajobrazy-P%C4%99tli-Kerry-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/jedziemy-do-killarney-national-park/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Carrantuohill &#8211; grupa z celtyckim brzmieniem</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/carrantuohill-grupa-z-celtyckim-brzmieniem/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/carrantuohill-grupa-z-celtyckim-brzmieniem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 01:03:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cwirkownia]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=4924</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Group-Irish-Music-215x300.jpg" alt="Carrantuohill &#8211; grupa z celtyckim brzmieniem" /><div></div>Każdy Irlandię odbierał będzie na swój sposób. Jeden zachwyci się zapierającymi dech w piersiach pejzażami, inny irlandzkość poczuje dopiero w pubie, przy pincie Guinnessa, a jeszcze inny powie, że prawdziwy duch Zielonej Wyspy chowa się gdzieś w dźwiękach celtyckiej muzyki. Wszystkie z tych opinii są prawdziwe, nie sposób im zaprzeczyć, &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Każdy Irlandię odbierał będzie na swój sposób. Jeden zachwyci się zapierającymi dech w piersiach pejzażami, inny irlandzkość poczuje dopiero w pubie, przy pincie Guinnessa, a jeszcze inny powie, że prawdziwy duch Zielonej Wyspy chowa się gdzieś w dźwiękach celtyckiej muzyki.<span id="more-4924"></span></p>
<div id="attachment_4936" class="wp-caption alignleft" style="width: 225px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Group-Irish-Music.jpg"><img class="size-medium wp-image-4936" title="Carrantuohill Group, Irish Music" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Group-Irish-Music-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Carrantuohill w pełnej krasie</p></div>
<p style="text-align: left;">Wszystkie z tych opinii są prawdziwe, nie sposób im zaprzeczyć, ani ich podważyć. Ja, jako piewca <em>Szmaragdowej Wyspy</em>, głównie od strony krajobrazowo-historycznej, podpisuję się oburącz pod stwierdzeniem, że irlandzka tożsamość to przede wszystkim pejzaż, Guinness i muzyka. Skoro muzyka, to w oczach wielu, musi być ona grana przez rodzimych artystów. Nie zaprzeczam, sądzę nawet, że mistrzostwa twórców pokroju <strong>Liama O&#8217;Flynna</strong>, <strong>Arty McGlynna</strong>, <strong>Jacka Daly&#8217;ego</strong>, <strong>Donalla Lunny&#8217;a</strong>, <strong>Davy&#8217;ego Spillane&#8217;a</strong>, <strong>Johna Carty&#8217;ego</strong> czy folkowych grup irlandzkich <strong>The Clancy Brothers</strong>, <strong>The Dubliners</strong> i <strong>The Chieftains</strong>  podrobić nadzwyczaj w świecie się nie da i to między innymi oni są drogowskazami, na które patrzą inni. Zresztą nie o kopiowanie wzorców chodzi, ważne jest aby, i owszem podpatrywać, nabierać inspiracji, ale aby szukać własnego ja, swojego niepowtarzalnego stylu. Nie każdy to potrafi, bo w gruncie rzeczy nie jest to takie łatwe, niemniej jednak należy próbować. W pewnym momencie, przeszło 20 lat temu spróbowano na Śląsku i z perspektywy czasu okazał się to strzał w dziesiątkę&#8230;</p>
<p style="text-align: left; padding-left: 30px;">Z oficjalnej strony zespołu:</p>
<p><em>Grupa <strong>CARRANTUOHILL</strong> istnieje od <strong>1987 roku</strong>. Wykonuje zarówno tradycyjną muzykę celtycką rodem z Irlandii i Szkocji, jak i własne opracowania aranżacyjne oparte na &#8222;celtyckich korzeniach&#8221;. Wykorzystuje przy tym bardzo stylowe instrumentarium (skrzypce, uilleann pipes, bouzuki, cittern, bodhran, flety, tin whistles, akordeon, mandolina, gitara akustyczna) poszerzając brzmienie o instrumenty perkusyjne, klawiszowe oraz gitarę basową.</em></p>
<p style="text-align: left;">Osobiście zetknąłem się z nimi nie dawno, aż wstyd przyznać, że wcześniej ich nie znałem, choć bardzo lubię irlandzką muzykę. Grupa w swojej historii wielokrotnie występowała w Irlandii, począwszy od warsztatów muzycznych <strong>South Sligo Summer School</strong> w <strong>Sligo</strong> (1994), poprzez jeden z największych irlandzkich festiwali <strong>Cork Folk Festival</strong> w <strong>Cork</strong> (1997, 1999 i 2004), aż do słynnego festiwalu odbywającego się w <strong>Kinnitty -</strong> <strong>Dancing with Lunasa</strong> (2005). <strong>Carrantuohill</strong> jest stałym gościem <strong>Przystanku Woodstock</strong> (nieprzerwanie od 2002) gdzie ,,króluje&#8221; na scenie folkowej, będąc przy okazji jej współorganizatorem. Fani i wielbiciele celtyckich brzmień mogli również zobaczyć i przede wszystkim usłyszeć Ślązaków, podczas największego i najpopularniejszego w Europie celtyckiego festiwalu &#8211; <strong>Guinness Irish Festival</strong> &#8211; w szwajcarskim mieście <strong>Sion</strong>. Z kolei od 2004 roku dają koncerty na festiwalu <strong>Roches de Celtiques</strong> w <strong>Rochetaillee</strong>, we Francji.</p>
<div id="attachment_4937" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Irish-Music.jpg"><img class="size-medium wp-image-4937" title="Carrantuohill Irish Music" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Irish-Music-300x77.jpg" alt="" width="300" height="77" /></a><p class="wp-caption-text">Porwani celtyckim brzmieniem...</p></div>
<p style="text-align: left;">Moi bohaterowie praktycznie od razu zawładnęli irlandzką sceną folkową w Polsce. Za fakt ich niezwykłości i popularności w kraju nad Wisłą, niech posłuży ilość i jakość muzyków, z którymi grupa współpracowała: <strong>Dżem, Urszula Dudziak, Paweł Kukiz, Stanisław Sojka, Robert Kasprzycki, Anna Maria Jopek, Wojciech Karolak, Jakub Badach, Krzysztof Ścierański, Tomasz Szukalski, Marek Raduli, Bernard Maseli, Anita Lipnicka</strong> czy <strong>Zespół Pieśni i Tańca Śląsk</strong>.</p>
<p style="text-align: left;">Skoro są irlandzkie brzmienia to i musi być irlandzki taniec. Co prawda nie będzie tu powiązania <em>Tarantul</em> (wersja <strong>Jurka Owsiaka</strong>) z <strong>Riverdance</strong> ale warszawski zespół tańca <strong>Reelandia</strong> z pewnością daje radę, ba co tam daje radę, ona się wyśmienicie uzupełnia z rytmicznymi, skocznymi i pięknymi dźwiękami <strong>Carrantuohill</strong>. Całość zachwyca i skłania widzów do niemal nieustannego aplauzu i oklasków, po zakończonych występach. Nie uświadczyłem ich niestety na żywo, muszę się zadowalać tym, co jest dostępne w sieci, niewykluczone, a raczej pewne, że systematycznie będę się zaopatrywał w albumy Carrantuohill. Za to co robią, co już zrobili i mam nadzieję robić będą w przyszłości jeszcze długo, bez wątpienia należy ich poznawać, uczyć się ich muzyki, relaksować się przy niej i kłaniać nisko w podziękowaniach, że są, i że to co robią &#8211; robią cholernie dobrze.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><strong>IRLANDIA</strong> &#8211; magiczne tchnienie pradawnych mitów, tajemnice uśpione w kamiennych kręgach, a tuż obok przedziwnie romantyczna radość istnienia, która co dnia budzi się wraz ze słońcem, by wieczorami &#8211; w gwarze i muzyce pubów &#8211; odnaleźć swoje spełnienie. Wyciągasz rękę i grzmi dziki ocean, szumi wiatr wśród zielonych dolin, a dźwięki skrzypiec brzmią dziwnie słodko i jakoś znajomo. Czar&#8230; tęsknota&#8230; ziszczenie marzeń&#8230; śpiew i miłość&#8230; to wszystko jest jakby bliższe, bardziej prawdziwe &#8211; zapewne dlatego, że taki właśnie obraz tkwi w naszych głowach już od kilkunastu lat &#8211; hen ponad rzeczywistością, bliższy snom, niż zwykłej, szarej codzienności&#8230;</p>
<p><strong>Zbigniew Seyda</strong> &#8211; poeta, muzyk <strong>Carrantuohill</strong></p></blockquote>
<div id="attachment_4938" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Polish-Folk-Group-Irish-Music.jpg"><img class="size-medium wp-image-4938" title="Carrantuohill Polish Folk Group, Irish Music" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Carrantuohill-Polish-Folk-Group-Irish-Music-300x100.jpg" alt="" width="300" height="100" /></a><p class="wp-caption-text">25 lat na scenie - szacunek!</p></div>
<p>Buszując po ich stronie internetowej aż żal serce ściska, patrząc na miejsca, w których koncertują. Gro występów dają na <strong>Górnym Śląsku</strong>, czyli w miejscu, z którego pochodzę i gdzie mieszkałem ponad 20 lat. Wtedy, kiedy mogłem ich zobaczyć i posłuchać &#8211; a ze względu na niewiedzę o ich istnieniu &#8211; tego nie robiłem, tak teraz, gdy już wiem, że są i super muzykują, to w pewnym sensie nie mogę. Paradoks polega na tym, że mieszkając w kraju, któremu całe swoje muzyczne życie poświęcili muzycy Carrantuohill, nie jest łatwo, ze względu na różne czynniki, ich spotkać na żywo, gdzieś na trasie. Oczywiście najprostszym sposobem, byłby ich przyjazd do Irlandii, wtedy przypuszczam, że okazji bym nie przegapił, ale na razie się to chyba nie zapowiada. Marzeniem, z gatunku marzeń mało realnych, które mi jakiś czas temu do głowy wskoczyło, byłoby ściągnięcie <strong>Carrantuohill</strong> do <strong>Longford</strong>. Ale niestety zbyt małą płotką jestem, bez żadnego doświadczenia organizacyjnego i co najważniejsze bez odpowiedniego zaplecza finansowego, tak więc na starcie pomysł zostaje spalony. Ciągnąc tę mało realną wizję, wyobrażam sobie pełną, longfordzką katedrę, w której niesamowity i niezapomniany koncert dają dalecy przybysze z Polski. I te rozczapierzone buzie irlandzkiej części widowni, na znak kunsztu i podziwu, że jak to: <em>,,grupa muzyczna, nie z Zielonej Wyspy, gra o wiele lepiej aniżeli tutejsi znawcy tego gatunku?&#8221;</em> Jestem pewien, że tak właśnie by to wyglądało. <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jakby potwierdzeniem tego mojego wyobrażenia, niech będą słowa, które swego czasu wypowiedział <strong>Seamus Heaney</strong> &#8211; irlandzki poeta, laureat Nagrody Nobla w 1995 r. :</p>
<blockquote><p>&#8222;&#8230;nieoczekiwanie poczułem się jak w domu podczas spotkania z zespołem Carrantuohill, polskimi muzykami grającymi irlandzkiego jiga i reela w takim stylu i z takim szelmostwem, że nawet Irlandczycy nie zrobiliby tego lepiej.&#8221;</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/0r5_BYiRWb8" frameborder="0" width="420" height="315"></iframe></p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/wsoFPKAwSYI" frameborder="0" width="420" height="315"></iframe></p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/bCLY5A90lsc" frameborder="0" width="420" height="315"></iframe></p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/sv72xDSiMK0" frameborder="0" width="420" height="315"></iframe></p>
<p>(Inspirację dla tego wpisu czerpałem z oficjalnej strony zespołu www.carrantuohill.art.pl, z artykułu, który ukazał się w Tygodniku Rybnickim, z Wikipedii oraz z cudownej, celtyckiej muzyki)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/carrantuohill-grupa-z-celtyckim-brzmieniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Staigue Stone Fort</title>
		<link>http://www.wrobels.pl/staigue-stone-fort/</link>
		<comments>http://www.wrobels.pl/staigue-stone-fort/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 23:47:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwirek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże po Irlandii]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[niesamowite miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Ring of Kerry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wrobels.pl/?p=4900</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-Stone-Fort-Iveragh-300x200.jpg" alt="Staigue Stone Fort" /><div></div>Ostatnią noc wyjazdu w południowo-zachodnie zakątki Szmaragdowej Wyspy spędziliśmy w samochodzie. Po wizycie na Valentia Island nie było już czasu na lokalizację miejsca pod namiot, więc poszukaliśmy najciemniejszy zaułek, w najodleglejszej uliczce jaką udało nam się znaleźć i tam się zatrzymaliśmy. Przed nami był ostatni dzień, w którym musieliśmy dokończyć &#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnią noc wyjazdu w południowo-zachodnie zakątki Szmaragdowej Wyspy spędziliśmy w samochodzie. Po wizycie na <a href="http://www.wrobels.pl/valentia-island/">Valentia Island</a> nie było już czasu na lokalizację miejsca pod namiot, więc poszukaliśmy najciemniejszy zaułek, w najodleglejszej uliczce jaką udało nam się znaleźć i tam się zatrzymaliśmy. Przed nami był ostatni dzień, w którym musieliśmy dokończyć <strong>Pętlę Kerry</strong>, pojechać do <strong>Killarney</strong> i potem wrócić do <strong>Longford</strong>.<span id="more-4900"></span></p>
<div id="attachment_4908" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-Stone-Fort-Iveragh.jpg"><img class="size-medium wp-image-4908" title="Staigue Stone Fort, Iveragh" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-Stone-Fort-Iveragh-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Staigue Stone Fort</p></div>
<p>Okazało się, że z ciemnego zakamarku, w którym zakotwiczyliśmy, wychodził widok na małą zatoczkę <strong>Ballinskelligs</strong>. Rano szybkie śniadanko, <a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Kawusia-Mniam.jpg">kawusia na rozbudzenie</a> i w drogę. Dzionek zapowiadał się pogodny, słoneczko patrzyło już na wszystko z góry, więc byliśmy pełni optymizmu na to, co miało nas spotkać. Czekaliśmy na nowe atrakcje ale mieliśmy w głowach też myśl, z rodzaju myśli smutnych: czekał nas ostatni dzień podróży&#8230; Przyzwyczailiśmy się trochę do jeżdżenia, do zwiedzania i poznawania nowych miejsc, także przypuszczam, że na fali tego entuzjazmu moglibyśmy kontynuować interesujący wojaż, po jakże pięknych krainach hrabstwa Kerry. Rzut beretem od<strong> Półwyspu Iveragh</strong> są trzy inne półwyspy: <strong>Beara</strong>, <strong>Sheep&#8217;s Head</strong> i <strong>Mizen</strong>. Gdybyśmy tylko mieli tę parę dni więcej w zapasie, to z całą pewnością skorzystalibyśmy z tego faktu. A tak trzeba było się lekko sprężyć, bo pomimo, że (tutaj uprzedzę delikatnie scenariusz <img src='http://www.wrobels.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ) udało nam się w najważniejszych miejscach być, to przez napięty czas, tylko je liznęliśmy.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/An-Ghaeltacht.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4910" title="An Ghaeltacht" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/An-Ghaeltacht-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Fragment-Iveragh-Peninsula.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4911" title="Fragment Iveragh Peninsula" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Fragment-Iveragh-Peninsula-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Landscape-in-Iveragh-Peninsula.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4912" title="Landscape in Iveragh Peninsula" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Landscape-in-Iveragh-Peninsula-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Wybrze%C5%BCe-zachodniego-Iveragh.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4913" title="Wybrzeże zachodniego Iveragh" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Wybrze%C5%BCe-zachodniego-Iveragh-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Z podrzędnej dróżki w pobliżu <strong>Waterville</strong>, wróciliśmy na główną <strong>N70</strong>. Warto jechać w tym rejonie półwyspu nieśpiesznie, bez zbędnego dodawania gazu. Droga wije się i zakręca, w dole zatoczki skąpane w porannym słońcu zapraszają aby je odwiedzić, poszarpane wybrzeże cieszy oko, zerkamy na wysepki <strong>Scariff</strong> oraz <strong>Deenish</strong>, delektujemy się jazdą. Pomysłem na najbliższe godziny było ponowne przeniesienie się w czasie; szykowała się powtórka z poprzedniego dnia, kiedy wizytowaliśmy wiekowe forty z kamienia. Myśl, o ponownym oglądaniu  kolejnego fortu, sprawiała, że czułem się troszkę jak taki swego rodzaju, turystyczny archeolog. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie, byłem bardzo szczęśliwy &#8211; poznawanie historii, autentycznych miejsc, w których żyli kiedyś ludzie i to w dodatku tak dawno temu, powodują wzmożone bicie serca, wyostrzają wyobraźnię i budzą podziw. Na Półwyspie Iveragh odnaleźliśmy trzy <em>Stone Ring Forts</em>, ten trzeci znajduje się nieopodal estuarium rzeki <strong>Kenmare</strong>, prowadzą do niego znaki, należy tylko uważać aby nie przegapić <strong>Castlecove</strong>, bo to właśnie z tej małej mieścinki ciągnie się uliczka prowadząca pod <strong>Staigue Stone Fort</strong>.</p>
<div id="attachment_4914" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-na-wej%C5%9Bcie-do-fortu.jpg"><img class="size-medium wp-image-4914" title="Widok na wejście do fortu" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Widok-na-wej%C5%9Bcie-do-fortu-300x179.jpg" alt="" width="300" height="179" /></a><p class="wp-caption-text">Główne wejście do fortu</p></div>
<p>Fort, niemalże taki sam, jak <a href="http://www.wrobels.pl/cahergal-stone-fort/">Cahergal Stone Fort</a>, z wysokim zaokrąglonym murem, stał sobie w niedużej, bardzo malowniczej dolince, otoczony łagodnymi wzgórzami i przylegający do pastwisk, jakże bujnych i soczystych, z maksymalnie zieloną trawą, o podmokłym terenie. Łatwo się tam dostać, droga doń prowadząca swój bieg kończy właśnie przy forcie, na niewielkim parkingu. Był pusty, mieliśmy szczęście.</p>
<div id="attachment_4915" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Fragment-fortu.jpg"><img class="size-medium wp-image-4915" title="Fragment fortu" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Fragment-fortu-300x169.jpg" alt="" width="300" height="169" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment masywnych murów</p></div>
<p>W <strong>4 wieku</strong> naszej ery działy się różne rzeczy, między innymi: San Marino San Marino stało się pierwszą republiką na Świecie, przeniesiono stolicę Cesarstwa Rzymskiego z Rzymu do Konstantynopola, ukończono pierwszą chrześcijańską bazylikę w Rzymie, największym miastem świata stał się Konstantynopol (400-500 tysięcy), z obecnego terytorium Polski widoczne było całkowite zaćmienie słońca, Rzym mógł się pochwalić pierwszym publicznym szpitalem, chrześcijaństwo uznano za religię panującą, zaś wszystkie inne pogańskie prześladowano, zakazano organizacji igrzysk olimpijskich, w Cesarstwie Rzymskim, przy pomocy Kościoła, palono na stosie ludzi zamieszanych w stosunki homoseksualne. Ówczesny wielki świat się kręcił, głównie widoczne było to w <strong>Cesarstwie Rzymskim</strong>, gdzie działo się najwięcej, skąd wyruszały wojenne ekspedycje, gdzie rządził Cesarz i urzędował na tronie Piotrowym Papież. W tym samym czasie, w o wiele mniejszej skali, w celtyckiej <strong>Irlandii</strong>, na południowych ziemiach <strong>Półwyspu Iveragh</strong> powstawał <strong>kamienny fort Staigue</strong>. Możemy sobie wyobrazić, w jak różnych momentach znajdowały się wówczas cywilizacje. Gdy w bardziej rozwiniętych krajach stały już wielkie, monumentalne miasta, z pięknymi budowlami, z setkami tysięcy mieszkańców, to w innych częściach Europy budowano kamienne forty. Powszechnie uważa się, że początek fortu Staigue to <strong>3</strong> lub <strong>4 wiek</strong>, aczkolwiek <strong>Dr. Peter Harbison</strong> sugeruje, iż możliwym okresem powstania jest <strong>I w p.n.e.</strong></p>
<p><strong>Staigue Stone Fort</strong> otoczony był rowem o szerokości 8 metrów i głębokości co najmniej 2 metrów. Ściany fortu o średnicy 27,4 metra sięgały 5,5 metrów wysokości i w niektórych miejscach dochodziły do 4 metrów grubości u nasady oraz 2 metrów na koronie. Wchodziło się do środka przez wejście, wysokie na 1,8 metra i mające podwójne nadproże.</p>
<div id="attachment_4916" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Green-Grass-Ireland-Iveragh.jpg"><img class="size-medium wp-image-4916" title="Green Grass Ireland Iveragh" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Green-Grass-Ireland-Iveragh-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">Piękna dolina dodawała uroku temu miejscu...</p></div>
<p>Całość to nie lada inżynieryjny wyczyn, bo do budowy w ogóle nie używano zaprawy i korzystano tylko i wyłącznie z surowych, okolicznych kamieni. Nie jest do końca jednoznaczne, jakie było zastosowanie tego miejsca. Czy chodziło o względy bezpieczeństwa dla jakiegoś bogatego władcy? Czy może było to miejsce kultu religijnego, a może mieszkała tam lokalna społeczność z całym swoim dobytkiem? Nikt tego dokładnie nie wie, można się tylko domyślać i budować własne wizje co do przeznaczenia fortu. Dla mnie najbardziej pasuje wersja, że mieszkała tam jakaś wspólnota/rodzina, być może mająca w swoich szeregach lokalnego przywódcę. W środku najpewniej istniały domy, w których mieszkano i trzymano bydło &#8211; do dzisiejszych czasów nie przetrwało nic, oprócz dwóch komór w ścianie. Mówi się, że służyły one do przechowywania żywności, więzienia oprychów i złoczyńców lub też w jednej z nich mieszkał pies stróżujący. Grubość murów, ich wysokość i przede wszystkim ilość schodów przecinających się w kształcie litery X, usadowionych na wewnętrznej stronie ścian, wskazują z całą pewnością na obronny charakter tego fortu.</p>
<p><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Makieta-fortu.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4917" title="Makieta fortu" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Makieta-fortu-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-fort-inside.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4918" title="Staigue fort inside" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-fort-inside-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/%C5%9Brodek-fortu.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4919" title="środek fortu" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/%C5%9Brodek-fortu-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><a href="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-BW-View.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-4920" title="Staigue BW View" src="http://www.wrobels.pl/wp-content/uploads/2012/02/Staigue-BW-View-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Pomknęliśmy do fortu czym prędzej, sforsowaliśmy metalową bramę i stanęliśmy na przeciw niesamowitej budowli, spoglądając na nią z odległości kilku metrów. Podeszliśmy bliżej, patrzyliśmy na malowniczą okolicę, na <strong>Kenmare Bay</strong>, na poletka trawy przygotowane pod wypas owiec i na grube, fortowe ściany. Po chwili byliśmy już w środku. Tak jak pisałem, niestety nie ma już tam dzisiaj praktycznie nic, tylko trawa. W związku z tym pokręciliśmy się trochę po murach, po tych charakterystycznych wąskich schodkach i wyszliśmy na zewnątrz. Przeszliśmy płot i po krótkiej chwili staliśmy od fortu w odległości kilkudziesięciu metrów &#8211; przyszedł czas na uwiecznienie całości z perspektywy, tak aby wszystko znalazło się w obiektywie aparatu.</p>
<p>Piękne miejsce, cudownie położone, aż żal było odjeżdżać. Ale nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy ruszać dalej, w kierunku <strong>Parku Narodowego Killarney</strong>&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wrobels.pl/staigue-stone-fort/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

