Kylemore Abbey & Wiktoriańskie Ogrody
niedziela, Sierpień 21st, 2011Los rzucił nas w miejsce, które swoim położeniem i pięknem może bez problemu kandydować do miana najbardziej urokliwego w Irlandii. Wiedziałem o nim wcześniej, parokrotnie podziwiałem je z oddali, lecz nigdy nie udało się zawitać do środka, na teren opactwa. Teraz wreszcie się to zmieniło.Kylemore Abbey i przylegające do niego ogrody zachwycają i rozpalają zmysły. Widziałem ten niepowtarzalny gmach z różnej perspektywy, przeważnie z daleka ale powiem szczerze, że nie przypuszczałem, że kryje on w sobie tyle ciekawych miejsc i że całość tego terenu to aż 15 000 akrów.
Historia Kylemore Abbey & Victorian Walled Garden nie jest długa. Zaczęła się stosunkowo niedawno, w porównaniu z innymi zamkami, opactwami i klasztorami to nawet młodzieniaszek. Nie jest to w żadnym wypadku ujma, bo mniej dojrzały wiek doskonale uzupełniają nieprzeciętne krajobrazy, bujna roślinność, cisza i spokój tam panujące oraz liczne wydarzenia, które miały tam miejsce.
Connemara od dawien dawna byÅ‚a uosobieniem spokoju, dzikoÅ›ci przyrody i czystoÅ›ci powietrza. Warunki te kusiÅ‚y amatorów Å‚owiectwa czy rybołówstwa. Jednym z nich byÅ‚ Mitchell Henry, anglik z wyższych sfer, który czÄ™sto goÅ›ciÅ‚ w Connemarze podczas sezonów Å‚owieckich. Mitchell w 1852 roku poÅ›lubiÅ‚ Margareth Vaughan, dziesięć lat później umiera jego ojciec – bogaty kupiec baweÅ‚ny z Manchesteru. Otrzymuje on wtedy spory spadek i postanawia porzucić karierÄ™ w medycynie i zajmuje siÄ™ politykÄ… oraz biznesem. Mitchell Henry wraz z żonÄ… czÄ™sto goÅ›cili w piÄ™knej krainie na zachód od Galway, zatrzymywali siÄ™ w samym centrum Connemary, w Kylemore Lodge (pierwotny budynek obecnego zamku). I wÅ‚aÅ›nie w tamtych czasach rodzi siÄ™ pomysÅ‚ wybudowania wymarzonego domu. Na zakup Kylemore Lodge i stworzenie piÄ™knego zamku, wraz z kilometrami tras spacerowych, ogrodami oraz lasami wydano nieco ponad 18 000 funtów. W skÅ‚ad nieruchomoÅ›ci Kylemore wchodziÅ‚a góra, jezioro i bagna, które za sprawÄ… Mitchella, który kÅ‚adÅ‚ nacisk na rozwój i poprawÄ™ okolicznych terenów, zostawaÅ‚y systematyczne odzyskiwane. Nowy wÅ‚aÅ›ciciel przez 40 lat, poprzez odzyskiwanie bagien zwróciÅ‚ tysiÄ…ce akrów ziemi. RozwinÄ…Å‚ nieruchomoÅ›ci Kylemore pod kÄ…tem handlowym, wykorzystaÅ‚ swoje polityczne doÅ›wiadczenie, co w rezultacie przyniosÅ‚o wymierne korzyÅ›ci materialne dla caÅ‚ego regionu. PozostawiÅ‚ trwaÅ‚y Å›lad w krajobrazie oraz w pamiÄ™ci miejscowej ludnoÅ›ci.
Henry Mitchell wprowadził wiele usprawnień dla mieszkańców, którzy prawie co wyszli z okropnej epoki Wielkiego Głodu w Irlandii. Dawał pracę, dawał dach nad głową a w późniejszym czasie także szkołę dla dzieci swoich pracowników. Działał również w polityce, przez 14 lat reprezentował Galway w Izbie Gmin. Zmarł w listopadzie 1910 roku. Nie mieszkał już wtedy w Kylemore, opuścił Irlandię i wrócił do Anglii na początku 20 wieku. Miał 84 lata.
W dzisiejszych czasach Kylemore Abbey świetnie dostosowane jest do turystów. Zaczynając od tablic informacyjnych, porozstawianych dziesiątki kilometrów od Zamku, po całej Connemarze a kończąc na wielu udogodnieniach już na samym terenie Kylemore. Ciężko nie trafić, wystarczy trzymać się głównej drogi o numerze N59, a w pewnym momencie pojawi się znak, że należy skręcić w lewo (jadąc od strony Clifden) bądź w prawo (jadąc od strony Westport). Parking jest dość duży, mieszczą się na nim spokojnie autokary, vany, samochody i motocykle. Już z parkingu doskonale widać niebanalną budowlę Kyllemore Abbey, która dumnie wdzięczy się na tle ogromnej, 529 metrowej Druchruach Mountain. Zamek, choć w rzeczywistości jest duży, szczególnie gdy stoi się przed wejściowymi drzwiami, to jednak spoglądając z oddali, mając za plecami górę Druchruach, wygląda o wiele bardziej skromnie. Tak jakby wyrastało spośród drzew, których jest wokół mnóstwo, praktycznie połowa ponad pół kilometrowej góry jest zalesiona. Czuć majestat, pojawia się szacunek, widok robi wrażenie.
Aby dostać się na tereny KA trzeba liczyć się na wyrwanie z portfelowych czeluści 12 euro od osoby dorosłej. Kwota ta wydaje się dosyć spora, byliśmy już w paru tego typu miejscach i wszędzie było taniej. Chcąc nie chcąc musieliśmy wysupłać te dwa tuziny eurusów (dzieci do lat 3 za darmo) i ruszyliśmy powolnym krokiem przed siebie. Po naszej lewicy, paręnaście metrów za budką z biletami stoi pierwsza pokusa do wydawania pieniędzy: kawiarnio-restauracja, sklep z pamiątkami i mała galeria. Nie skorzystaliśmy (choć uprzedzając nieco fakty, pojawiliśmy się w tym sklepiku tuż przed opuszczeniem KA) i powędrowaliśmy dalej. Tym razem trzeba było przejść przez Visitor Center, gdzie miła pani zobaczyła nasze bilety, z grubsza wyjaśniła jak się poruszać i podarowała kolorową mapę z najważniejszymi informacjami oglądanych pozycji.
W pięknym, dziewiętnastoletnim Zamku
Kylemore Abbey oferuje zwiedzającym 4 główne atrakcje do oglądania: Zamek, Gotycki Kościół, Mauzoleum oraz Wiktoriański Kamienny Ogród. Zaczęliśmy przechadzkę właśnie w takiej kolejności. Na pierwszy ogień poszedł szary, kamienny, gustownie zaprojektowany Zamek. Obecnie służy on Siostrom Benedyktynkom lecz na początku swego istnienia był domem dla rodziny Mitchella Henryego. Architektami tej niebanalnej budowli byli James Franklin Fuller i Usher Roberts. Pierwszy kamień położony został w 1867 roku a cała budowa trwała 4 lata i została ukończona w 1871 roku. Codziennie przy budowie pracowało 100 ludzi a koszty przekroczyły 29 000 funtów.
Wnętrze o powierzchni 3700 metrów kwadratowych posiadało ponad 70 pomieszczeń: 33 pokoje, 4 łazienki, 4 salony, salę balową, salę bilardową, bibliotekę, gabinet, pokój szkolny, palarnie, pokój pistoletowy, różne biura oraz domowe rezydencje dla kucharza, lokaja, gospodyni i innych pracowników. Główny mur wokół Zamku ma ponad 2 metry grubości a fasada to 43 metry długości, wykonana jest z granitu (z Dalkey) oraz wapienia (z Ballinasloe), które zostały przywiezione drogą morską do Letterfrack.
Zamek z bliska jest naprawdę duży, świetnie komponuje się z górą, która wyrosła tuż za jego plecami. Ma mnóstwo zakamarków, okien, zdobień a całość stworzona jest na nutę, że tak powiem kanciastą i kwadratową. Stalowa barwa powoduje, że jest on trochę posępny, tajemniczy, że bije od niego spokojem. Tuż przed głównym wejściem króluje wielka, betonowa przestrzeń. Nie wiem, być może lepiej by to wyglądało, gdyby wstawiono tam elementy zieleni, jakaś trawa, być może kwiatki? Obracając się w drugą stronę mamy gruby mur a pod nim drogę ze żwirkiem, trochę kwiecia i jezioro Pollacappul. Za jeziorkiem kawałek drogi N59, mostek przez który ta droga przejeżdża i piękną panoramę górskich szczytów.
Nie namyÅ›lajÄ…c siÄ™ dÅ‚ugo przekroczyliÅ›my wrota dzisiejszego opactwa i znaleźliÅ›my siÄ™ w Å›rodku. GoÅ›ci wita pogrubiony napis PAX, co oznacza ,,Pokój”. Jest to zarazem pozdrowienie jak i bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwo. PAX to także motto Zakonu ÅšwiÄ™tego Benedykta. Pierwotnie istniaÅ‚y cztery wejÅ›ciowe hole, dzisiaj pozostaÅ‚y już tylko dwa: zewnÄ™trzny (Outer Hall) i wewnÄ™trzny (Inner Hall). W obu holach podÅ‚oga z drewna dÄ™bowego jest oryginalna. Generalnie dla zwiedzajÄ…cych udostÄ™pniono 4 pomieszczenia: Salon (Drawing Room), Pokój Wspólnoty (Community Room) lub Pokój Åšrodkowy (Middle Room), Jadalnia (Dining Room) oraz Hol Tylni (Rear Hall). W każdym z tych pomieszczeÅ„ można byÅ‚o zaobserwować przepych i piÄ™kno. Eleganckie meble, wielkie lustra, bogato zastawione stoÅ‚y, obrazy na Å›cianach, okazaÅ‚e dywany, wspaniaÅ‚e żyrandole, ogromne kominki, rzeźby i misternie upiÄ™kszone Å›ciany wraz z sufitami byÅ‚y na porzÄ…dku dziennym. Można byÅ‚o w ten sposób przenieść siÄ™ w czasie i spróbować poczuć klimat i charakter jaki panowaÅ‚ w zamku ponad 100 lat temu. W dniu dzisiejszym Kylemore Abbey zamieszkujÄ… Benedyktynki. TrafiÅ‚y one tutaj w grudniu 1920 roku, w momencie gdy ich poprzednie Opactwo w Ypres (Belgia) zostaÅ‚o zniszczone podczas Pierwszej Wojny Åšwiatowej. W tym czasie zostaje otwarta miÄ™dzynarodowa szkoÅ‚a z internatem dla dziewczÄ…t. Do roku 1959 prowadzono Pensjonat (zostaÅ‚ zamkniÄ™ty z powodu pożaru). Obecnie, poza czterema pomieszczeniami udostÄ™pnionymi dla turystów, w zamku mieszkajÄ… zakonnice.
Nieopodal Zamku stoi sobie następna, bardzo interesująca, niezwykle piękna i gustownie stworzona budowla. Aby do niej dojść należy przejść niewielki kawałeczek drogi, która ciągnie się wzdłuż wybrzeża jeziora Pollacappul, następnie wchodzi w krzaki, w drzewa, w zieleń, do królestwa Rododendronów. Tych fioletowych krzewów jest tam od zatrzęsienia, co prawda nie dane nam był zobaczyć kwiatów tej rośliny ale pewne jest, że w maju musi to być bajeczny widok. Na tym niedługim odcinku jest jeszcze jedna, dosyć charakterystyczna rzecz: co kilkanaście, kilkadziesiąt metrów porozstawiane są rozmaite, futurystyczne i modernistyczne rzeźby. Wydawało nam się, że była to praca artystów amatorów i prawdę mówiąc ta forma sztuki według nas średnio tam pasowała, była chyba zbyt nowoczesna. Minęło 10, może 15 minutek aż zza krzaków wyłonił się Kościół. Malutki ale piękny. Zachwycał z zewnątrz, jednak w środku porażał detalami, skromnością i klimatem. Zakochałem się w nim, poczułem jakiś nieopisany przypływ radości oraz pozytywnej energii.
Ghotic Church – miniaturowa Katedra
Jest to bardzo uroczy, Gotycki Kościół, zbudowany przez Henry Mitchella w celu upamiętnienia swojej kochanej żony Margareth, która niespodziewanie zmarła na czerwonkę w 1874 roku podczas wizyty w Egipcie. Kościół zaprojektował architekt James Franklin Fuller, który także był projektantem słynnego Ashford Castle w Cong. Prace budowlane rozpoczęły się w 1877 roku i trwały do roku 1881. Podobno wzorem tej miniaturowej katedry była piękna kaplica Świętego Szczepana w Westminsterze. Nie trzeba było nas specjalnie zapraszać i czym prędzej weszliśmy do środka..
CiekawostkÄ… jest, że marmurowe kolumny bÄ™dÄ…ce po obu stronach stworzone zostaÅ‚y z 4 różnych rodzajów marmuru, które zostaÅ‚y przywiezione z czterech różnych prowincji. I tak: zielony marmur jest z Connemary (Connacht), czerwony marmur jest z Corku (Munster), czarny marmur pochodzi z Kilkenny (Leinster) a szary z Ulsteru. W poÅ‚udniowej nawie widnieje piÄ™knie barwione okno, przedstawiajÄ…ce FORTITUDE, czyli wiarÄ™, miÅ‚ość, nadziejÄ™ i czystość. Z przodu oÅ‚tarza byÅ‚ wÅ‚az, przez który obniżano trumnÄ™ aż do sklepienia poniżej. Mówi siÄ™, że Mitchell Henry nie mógÅ‚ znieść, że jego ukochana małżonka zostaÅ‚a pochowana pod ziemiÄ…, toteż postanowiÅ‚ przenieść jÄ… do Mauzoleun, parÄ™set metrów dalej od Gotyckiego KoÅ›ciółka. Z biegiem lat przez korozjÄ™ oraz nadmiar wilgoci, Ghotic Church podupadÅ‚. Dopiero w 1991 roku Siostry Benedyktynki rozpoczęły renowacjÄ™. Później przyszÅ‚a pomoc z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego wraz z kredytami bankowymi i dotacjami od dobrodziejów i przyjaciół. Wszystko to sprawiÅ‚o, że prace konserwatorskie ruszyÅ‚y mocno do przodu. Prezydent Irlandii – Mary Robinson – ponownie otworzyÅ‚a stylowy, odrestaurowany KoÅ›ciół 28 kwietnia 1995 roku. Prace zostaÅ‚y docenione i otrzymaÅ‚y prestiżowÄ… nagrodÄ™ AIB – Lepsze Dziedzictwa Irlandii w 1998 roku.
Już wewnątrz usiedliśmy w drewnianych ławkach i zanurzyliśmy się w krótkiej modlitwie. Towarzyszyła nam piękna, uspokajająca, delikatna muzyka. Czas spędzony w murach tej mini-katedry był bardzo relaksujący. Wpadło mi do głowy nawet, że w takich okolicznościach moglibyśmy brać nasz ślub. Oczywiście jest już to niemożliwe ale gdyby była tylko taka sposobność, to jestem przekonany, że w ogóle byśmy tego nie żałowali.
Jakoby przedÅ‚użeniem KoÅ›cioÅ‚a jest Mauzoleum, w którym zostali pochowani Margaret Mitchell (1874 rok), Henry Mitchell (1910 rok) oraz prabratanek Henry’ego – John Henry (1989 rok). Grobowiec otaczajÄ… drzewa i krzewy, jest w cieniu i tylko szum wiatru i odgÅ‚os szeleszczÄ…cych liÅ›ci zakłócajÄ… spokojny sen, w który zapadli wiele lat temu pierwsi gospodarze Kyllemore Abbey.
PozostaÅ‚o pójść nam już jedynie w jedno miejsce. W zupeÅ‚nie innym kierunku niż siÄ™ znaleźliÅ›my. Ogólnie spoglÄ…dajÄ…c na mapkÄ™, poruszać siÄ™ można tylko wzdÅ‚uż jeziora, tak jakby w poziomej linii prostej. My stojÄ…c przy Mauzoleum musieliÅ›my przejść kilka kilometrów aby dotrzeć do ogrodów. A trzeba zaznaczyć, że nie sÄ… to pierwsze lepsze z brzegu ogrody. Victorian Walled Garden to najwiÄ™kszy, kamienny, wiktoriaÅ„ski ogród w Irlandii. Na dÅ‚ugÄ… wÄ™drówkÄ™ nie mieliÅ›my za bardzo ochoty, nie byÅ‚o też czasu, gdyż chcieliÅ›my uniknąć tÅ‚oków, bo z minuty na minutÄ™ pojawiaÅ‚o siÄ™ co raz wiÄ™cej turystów, tak wiÄ™c skorzystaliÅ›my z okazji, oferujÄ…cej szybkie przemieszczenie siÄ™ do ostatniego celu naszej wycieczki. Tuż obok centrum informacyjnego jest przystanek. Z przystanku w odstÄ™pie 15 minutowym odjeżdża autobus, zabierajÄ…c wygodnickich do ogrodu. Czas przejazdu to 4 minuty, chcÄ…c pójść pieszo należy liczyć siÄ™ z okoÅ‚o 20 minutowym marszem. MaÅ‚y autobusik przejechaÅ‚ ten 1,5 kilometrowy odcinek spokojnie i nieÅ›piesznie. Z gÅ‚oÅ›ników wydobywaÅ‚ siÄ™ przyjazny, kobiecy gÅ‚os opowiadajÄ…cy historie przeszÅ‚e i te obecne na temat wiktoriaÅ„skich ogrodów. MinÄ™liÅ›my drugie, na terenach Kylemore jeziorko (Maladrolaun Lake) - znacznie mniejsze, zaroÅ›niÄ™te, potulne… WidzieliÅ›my kolejnÄ… porcjÄ™ nowoczesnych rzeźb, mijaliÅ›my drogowych wÄ™drowców, z lewej strony spoglÄ…daliÅ›my na wzgórza Dwunastu Benów, z drugiej gÄ™stwinÄ™ roÅ›lin porastajÄ…cych Doughruagh. Na koniec szybki podjazd pod górkÄ™ i koniec trasy. Autobus zatrzymaÅ‚ siÄ™ obok Tea House – obszernej kawiarni oferujÄ…cej ciepÅ‚e napoje i Å›wieże domowe przysmaki. Podczas sprzyjajÄ…cej pogody można skorzystać z okolicznej łąki i przy piknikowym posiÅ‚ku, w towarzystwie uroczych owieczek, cieszyć siÄ™ widokiem Diamond Hill i Parku Narodowego Connemara.
W Wiktoriańskich Ogrodach
VICTORIAN WALLED GARDENS to rozległy, 6 hektarowy teren (24 000 metrów kwadratowych) ogrodzony wysokim murem. Ogrody stworzył Henry Mitchell w tym samym czasie, w którym budowany był zamek, czyli pomiędzy 1867 a 1871 rokiem. Był jednym z ostatnich, ogrodzonych murem ogrodów, zbudowanych w epoce Wiktoriańskiej w Irlandii i jedyny znajdujący się w samym środku bagna. W czasach swojej świetności porównywany był do słynnych londyńskich Kew Gardens.
Ogromnym wyczynem inżynieryjnym jak na owe czasy było ogrzanie 21 szklarni, w których hodowano egzotyczne owoce oraz rośliny. Te szklarnie ogrzewano za pomocą 3 kotłów, z których poprowadzony został skomplikowany, podziemny system rur z ciepłą wodą o łącznej długości 1538 metrów.
W późniejszych latach, gdy KA byÅ‚ pod wÅ‚adaniem KsiÄ™cia i Księżnej Manchester a nastÄ™pnie Ernesta Fawke’a, ogród znacznie straciÅ‚ na swojej atrakcyjnoÅ›ci. Szklarnie w wiÄ™kszoÅ›ci przestaÅ‚y istnieć, pozostawiajÄ…c po sobie zaledwie ceglane fundamenty. Dopiero Wspólnota BenedyktyÅ„ska w 1996 roku rozpoczęła prace konserwatorskie. UdaÅ‚o siÄ™ to głównie przy pomocy dotacji, dużych kredytów bankowych a także hojnoÅ›ci darczyÅ„ców. Ogród zostaÅ‚ ponownie otwarty w 1999 roku, a 3 lata później zdobyÅ‚ prestiżowÄ… nagrodÄ™ Europa Nostra.
Po wyjściu z autobusu ominęliśmy kawiarnio-herbaciarnie i znaleźliśmy się przy wejściu do ogrodów z napisem ENTRY. Przekroczyliśmy próg drzwi i stanęliśmy oko w oko z niepowtarzalnym i do tej pory niespotykanym przez nas nigdzie wcześniej widokiem:
Dwa, prostopadle do siebie leżące trawniki. Ten pierwszy schodziÅ‚ w dół, ten drugi, kiedy na niego spoglÄ…daliÅ›my, wznosiÅ‚ siÄ™ delikatnie w górÄ™. Na poÅ‚aciach równiuteÅ„ko przystrzyżonej trawy , porozsypywane byÅ‚y misternie powycinane grzÄ…dki, w ksztaÅ‚cie półkola, okrÄ™gu czy zygzaków. W tychże fikuÅ›nych konturach rosÅ‚y sobie kolorowe kwiatki. ByÅ‚y różnorodne krzewy, maÅ‚e drzewka, choinki, palmy i żywopÅ‚oty. Po drugiej stronie staÅ‚y szklarnie, tuż obok wolno stojÄ…ca ceglana Å›ciana, troszkÄ™ dalej odrestaurowany dom głównego ogrodnika. Do poruszania siÄ™ sÅ‚użyÅ‚y żwirowe alejki, miejscami dÅ‚ugie i proste, gdzieniegdzie pozawijane i krÄ™te. Już samo wejÅ›cie na teren tychże ogrodów budziÅ‚o szybsze bicie serca i samowolne pojawienie siÄ™ uÅ›miechu na twarzy tudzież szersze otwarcie ust w geÅ›cie zaskoczenia. MaÅ‚o kto pewnie, przechodzÄ…c przez te niewielkie, zielone drzwi spodziewaÅ‚by siÄ™ tak sporych i piÄ™knych ogrodów. To zdumienie spowodowaÅ‚o, że czym prÄ™dzej chcieliÅ›my siÄ™ przejść po wiktoriaÅ„skim cudzie ogrodowym z 19 wieku. Jak pomyÅ›leliÅ›my, tak też zrobiliÅ›my…
Pierwszy trawniczek (ten lecÄ…cy w dół) to tak zwane ,,krzewy graniczne”. Ten po drugiej stronie to ,,uroczysty ogród kwiatowy”. PowÄ™drowaliÅ›my prosto, najpierw w dół, nastÄ™pnie w górÄ™ i doszliÅ›my do szklarni. PrzylegaÅ‚ do niej wapienny piec, sÅ‚użący pewnie do ogrzania tego szklanego domku, w którym naszÄ… uwagÄ™ zwróciÅ‚o drzewko bananowe, z ogromnymi, zielonymi liśćmi. Bothy, rzut beretem od szklarni, to budynki gospodarcze wraz z domkiem, gdzie mieszkaÅ‚ pracownik ogrodów, na co dzieÅ„ dbajÄ…cy i zajmujÄ…cy siÄ™ tym miejscem. Domek nie miaÅ‚ zbyt wielu wygód, tylko najpotrzebniejsze rzeczy: surowo wyglÄ…dajÄ…cÄ… kuchniÄ™ ze stoÅ‚em stojÄ…cym po Å›rodku, z kredensem z jednej strony, schodami prowadzÄ…cymi na piÄ™tro oraz kominkiem tuż na przeciw wejÅ›cia. W niewielkiej izbie za kuchniÄ… staÅ‚y dwa, jednoosobowe łóżka i maÅ‚e biurko w rogu.
Dom w północnej części WiktoriaÅ„skich Ogrodów należaÅ‚ do głównego ogrodnika. Znacznie bardziej bogatszy aniżeli ten wczeÅ›niejszy, z kilkoma pokojami, obszernÄ… kuchniÄ…, jasnym i rozÅ›wietlonym salonem, z częściÄ… jadalnÄ…, w której zdobiony stół nakrywano porcelanowÄ… zastawÄ…. Na Å›cianach wisiaÅ‚y obrazy i fotografie a półki uginaÅ‚y siÄ™ od grubych książek. Head Gardener’s House byÅ‚ uroczy, mieszkaÅ‚o siÄ™ w nim zapewne miÅ‚o i przyjemne, nawet biorÄ…c pod uwagÄ™ fakt, że w owych czasach wcale Å‚atwo w Irlandii siÄ™ nie mieszkaÅ‚o.
Ogólnie caÅ‚ość tychże nieprzeciÄ™tnych ogrodów podzielona jest jak gdyby na 2 części: kwiatowo-estetycznÄ… oraz zioÅ‚owo-warzywnÄ…. Z pierwszej do drugiej przechodzi siÄ™ przez malutkie mostki, pod którymi pÅ‚ynie sobie strumyczek. Tak wiÄ™c pomaszerowaliÅ›my obok mini lasku, weszliÅ›my na jeden z czterech mostków i staliÅ›my już na terenie roÅ›linek jadalnych. Tutaj również północna (wiÄ™ksza) strona jest na górce, poÅ‚udniowa (prostopadÅ‚a) zbudowana zostaÅ‚a na innym, mniejszym wzniesieniu. RoÅ›linność, bujna roÅ›linność, posegregowana na równe, prostokÄ…tne sektory, ponumerowana i skrupulatnie opisana rosÅ‚a sobie w najlepsze. Naturalnymi pÅ‚otkami, oddzielajÄ…cymi poszczególne sekcje roÅ›lin, sÄ… różnych rozmiarów żywopÅ‚oty. Równe, przyciÄ™te niemalże od linijki, dÅ‚ugie i wszÄ™dobylskie, spacerowaÅ‚y wraz z nami, mieliÅ›my je w zasiÄ™gu wzroku niemal wszÄ™dzie. Gdy w zamkowej kuchni brakowaÅ‚o warzyw, dostarczano je z warzywnej części ogrodu. PiÄ™kne kwiaty, do przystrojenia pokoi lub salonów, ucinano ze strony ,,estetycznej” . A trzeba przyznać, że byÅ‚y one w caÅ‚ej palecie barw, rosÅ‚y na prawdÄ™ urocze. Do wyboru, do koloru i w każdej dostÄ™pnej iloÅ›ci.
ZerkaliÅ›my na ogrody skalne, dyskutowaliÅ›my sobie, jakie roÅ›linki sÄ… w naszym przydomowym ogródku a jakie mieć byÅ›my chcieli. W miÄ™dzyczasie spadÅ‚ deszcz – przelotny, parominutowy. ZaÅ‚ożyliÅ›my kaptury na gÅ‚owy, otworzyliÅ›my naszÄ… krwistÄ… parasolkÄ™ i powoli zaczÄ™liÅ›my siÄ™ wycofywać w stronÄ™ wyjÅ›cia. WÄ™drówka przeniosÅ‚a siÄ™ na głównÄ… arteriÄ™ ogrodowego organizmu, wzdÅ‚uż której spokojnie rosÅ‚y sobie kwiaty. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ im z bardzo bliska, bawiÄ…c siÄ™ przez chwilkÄ™ w makrofotografiÄ™. Kwiatki niebieskie, żółte i czerwone z możliwie jak najbliższej perspektywy prezentowaÅ‚y siÄ™ wyÅ›mienicie. Detale wyeksponowane do granic możliwoÅ›ci, z oddali niewidoczne, w makro podane na tacy, pozwalaÅ‚y, po części przynajmniej, zrozumieć piÄ™kno tych kolorowych roÅ›lin. JeÅ›li do wizualnych doznaÅ„, dodamy zapachy, które jak wiadomo, kwiatki wydzielajÄ… przednie, to można sobie wyobrazić w jak przyjemnym poÅ‚ożeniu siÄ™ znaleźliÅ›my. CiÄ…gnęły siÄ™ one po obu stronach tej głównej alei, która doprowadziÅ‚a nas do pierwszej części ogrodu. Jeszcze szybkie spojrzenie na maÅ‚pie drzewo, zerkniÄ™cie na równiutkie fragmenty trawników i trzeba byÅ‚o kierować siÄ™ do bramy wyjÅ›ciowej…
PiÄ™kne byÅ‚y te WiktoriaÅ„skie Ogrody, na prawdÄ™ jedyne w swoim rodzaju. Zapewne odczucia mielibyÅ›my jeszcze lepsze (być może inne), gdyby udaÅ‚o siÄ™ spÄ™dzić w nich wiÄ™cej czasu. Tak z parÄ™ godzin, pochodzić, przysiąść na Å‚aweczce, w patrzeć siÄ™ w te roÅ›linki, w te widoki, poczuć górski wiatr hulajÄ…cy wszÄ™dzie. Odpocząć. Mieć ogród tylko dla siebie…
To ostatnie wydaje siÄ™ jednak niemożliwe do speÅ‚nienia. W momencie gdy my opuszczaliÅ›my tereny kamiennego ogrodu, w drugÄ… stronÄ™ kierowaÅ‚a siÄ™ kilkudziesiÄ™cioosobowa grupa turystów, chyba z Niemiec, rozgadanych, każdy z cyfrówkÄ… w dÅ‚oni. OdetchnÄ™liÅ›my z ulgÄ…. Podczas gdy my maszerowaliÅ›my alejkami tego roÅ›linnego królestwa byÅ‚o wzglÄ™dnie spokojnie, nie byÅ‚o tÅ‚oku. Teraz tÅ‚ok zaczÄ…Å‚ już gÄ™stnieć ale na szczęście już nas to nie dotyczyÅ‚o. Po paru minutach siedzieliÅ›my w busiku i sunÄ™liÅ›my powoli do bazy. W miÄ™dzyczasie niebo zdążyÅ‚o siÄ™ dość porzÄ…dnie rozpÅ‚akać. My wysiedliÅ›my a do Å›rodka wÅ‚adowaÅ‚a siÄ™ kolejna, spora grupa ludzi. NastÄ™pna, jeszcze wiÄ™ksza rozlazÅ‚a siÄ™ po terenie Kylemore Abbey – mieliÅ›my bardzo dobry ,,timming”, zarówno jeÅ›li idzie o czÄ™stotliwość odwiedzin, jak i pogodÄ™, która niestety ulegÅ‚a zaÅ‚amaniu. W drodze na parking, zahaczyliÅ›my jeszcze o pamiÄ…tkowÄ… rozpustÄ™, do dużego sklepiku, w którym można byÅ‚o zaopatrzyć siÄ™ w różnego rodzaju souveniry z Kylemore Abbey, z Connemary, z Irlandii czy z Guinnessa.
Parkingu, rankiem niemal pusty a teraz praktycznie cały zapełniony uświadomił nas, że wizyta w Kylemore Abbey dobiegła końca. Poznaliśmy kolejne, piękne miejsce, z ciekawą historią, z bogatą roślinnością i nieprzeciętnymi widokami. Warto było. Mam nadzieję, że opowieścią tą udało mi się Was zainteresować? Może kiedyś przyjdzie dzień, że i Wy również tam zawitacie?
tagged under: Connemara.historia.irlandia.niesamowite miejsca.Podróże po Irlandii8 Komentarze w Kylemore Abbey & Wiktoriańskie Ogrody
Dodaj komentarz
- Co w Polsce? (4)
- Cwirkownia (170)
- Czołówka (1)
- Filmy (7)
- Futbol na Åšwiecie (82)
- Futbol w Polsce (30)
- Hiszpania (4)
- Motoryzacja (6)
- Muzyka (17)
- Podróże po Irlandii (63)
- Podróże po Świecie (16)
- Polska (2)
- Rodzinka (11)
- Sport (121)
- Ukraina (9)
- cwirek :
Taito, na moim paszportowym zdjęciu miałem jeszcze włosy na głowie, wi ... - cwirek :
Pendragonie ogólnie gps jest przydatny ale można spokojnie sobie porad ... - Taita :
Hahaha, o mało co nie zakrztusiłam się herbatą. Coś w tym jest, mnie t ... - pendragon :
Nie zdążyłeś na wschód ale udało Ci się wydobyć z zielonych bluszczów ... - cwirek :
Hej Taito! Widzę, że udało się skomentować bez wpisywania www? :-) Rz ...





































Cwirku, a kiedy pogoda nie załamuje się w Connemarze? Taki już jej urok, ale i tak uwielbiam tamte strony.
Mój Połówek najwidoczniej jest mniej czuły na piękno Kylemore, bo przebąkiwał mi, że nudno tam było i za drogo. Z tym pierwszym się nie zgadzam, mnie się podobało, a z tym drugim nie sposób się nie zgodzić. Drożej jest już chyba tylko w Bunratty Castle & FP.
Ogrody przepiÄ™knie ulokowane. Z tego, co pamiÄ™tam to miejsce na nie zostaÅ‚o specjalnie wyselekcjonowane – temperatura w tamtym zakÄ…tku jest wyższa niż na pozostaÅ‚ym terenie, no i dociera tam wiÄ™cej Å›wiatÅ‚a przez co roÅ›liny majÄ… idealne warunki do rozwoju
KoÅ›ciółek jest uroczy – wzbudziÅ‚ we mnie bardzo pozytywne wrażenia. Bardzo kruchy i kobiecy powiedziaÅ‚abym. Taka ponoć byÅ‚a Margaret.
Na koniec chciaÅ‚am dodać, że zawsze podziwiam w Tobie tÄ™ TwojÄ… dbaÅ‚ość o szczegóły – mnie nigdy nie chce siÄ™ wszystkiego opisywać. Ty rzadko kiedy pomijasz jakieÅ› detale – nie pozostawiasz czytelnikowi miejsca na niedopowiedzenia, na nutkÄ™ tajemniczoÅ›ci
Ps. Cieszę się, że wreszcie coś napisałeś!
Witaj!
Też siÄ™ cieszÄ™, że udaÅ‚o mi siÄ™ w koÅ„cu ruszyć z miejsca i coÅ› poskÅ‚adać. Normalnie wstyd a z drugiej strony źle (w sensie nadgonienia z materiaÅ‚em tutaj), że zrobiÅ‚a siÄ™ prawie 2 miesiÄ™czna przerwa a zapowiada siÄ™ jeszcze wiÄ™kszy poÅ›lizg… 2 wrzeÅ›nia wyruszam na Krym w Ukrainie, wiÄ™c przypuszczam, że do opisywania bÄ™dzie kolejna dawka. Ale nic, muszÄ™ to wziąć za pysk
i doprowadzić do ładu.
Z ogrodami to prawda, że jest tam chyba 5 stopni więcej niż wokół ale to chyba związane jest z tym, że leżą one tam gdzie kiedyś były bagna? Co do samego KA rzeczywiście, w oczy rzuca się ta cała komercja tam panująca. Zarabiają na tym i to nie mało pewnie.
,,Kruchy i kobiecy” – fajne okreÅ›lenie Ghotic Church. Sprawia on takie wrażenie, nie wpadÅ‚bym na to. Niemniej jednak, zachwyciÅ‚ mnie i bardzo siÄ™ cieszyÅ‚em, że miaÅ‚em okazjÄ™ go poznać. Åšwietny.
Piszesz, że dbam o szczegóły?
Może trochÄ™ tak, choć doszÅ‚y mnie sÅ‚uchy, że potrafiÄ™ ,,lać wodÄ™”. Nie wiem czy brać do za komplement czy może zanudzam, hehe? Czasami jednak, chciaÅ‚bym aby ta tajemniczość również siÄ™ wkradÅ‚a. Może z czasem siÄ™ pojawi? Zobaczymy.
pozdrawiam serdecznie!
Cwirku, to tylko mój subiektywny odbiór – być może u innych pojawia siÄ™ ten element tajemniczoÅ›ci. Moja percepcja może być nieco inna, bo jednak wiÄ™kszość opisywanych miejsc znam, a to dużo zmienia. Inaczej czyta siÄ™ o czymÅ› nieznanym, a inaczej o zakÄ…tku, który zna siÄ™ jak wÅ‚asnÄ… kieszeÅ„.
Wiesz, że lubię Twój styl pisania, mówiłam Ci to nieraz. Mnie też ktoś kiedyś zarzucił, że leję wodę. Olać takie komentarze
Każdy ma swój styl pisania i wyrażania siebie. Ja bynajmniej nie mam zamiaru zmieniać mojego tylko dlatego, że komuś może się on nie podobać. Mój blog nie jest na spisie lektur obowiązkowych.
Rozumiem Twój problem, bo też mam jeszcze co najmniej dziesięć rzeczy do opisania i nie mam pojęcia, kiedy to zrobię.
Ps. Hehe, ale się nam urlopy zsynchronizowały
Ja w żadnym wypadku nie stresujÄ™ siÄ™ na temat lania wody. Mam nawet taki misterny plan – zobaczymy co czas przyniesie – ażeby podążyć drogÄ… blogerki z Półwyspu ApeniÅ„skiego, którÄ… najpewniej znasz
Jeśli jakimś cudem by się to udało, to dużo tekstu byłoby chyba wskazane.
Też masz urlop na początku września? My czekamy z niecierpliwością i potem huuuura, witaj Ukraińska przygodo!
pozdrówka!
Kilkakrotnie już odwiedzałam Twój blog.Jest bardzo interesujący , ale Taita opisuje więcej miejsc , które chciałabym zwiedzić w Irlandii.Bywam tam co roku , od 5 lat.Zatrzymujemy się z mężem u córuni , która mieszka w przepięknej miejscowości , jaką jest Killarney.
Czytając o wyprawie na wschód pomyślałam , że jesteś odważnym facetem.Ja muszę mieć wszystko zaplanowane , no prawie ze szczegółami , a już noclegi muszą być wcześniej zarezerwowane. Na Ukrainie byliśmy (zorganizowana wycieczka)w maju w ub. roku.Zwiedziliśmy Lwów i kilka małych, znanych z historii miejscowości.Na Krym chyba wybierzemy się w przyszłym roku.
Wspaniale opisałeś Kylemore i chyba umieszczę je w planach zwiedzania wyspy w tym roku.
Dziękuję za wpis na blogu Taity , skierowany do mnie.Uwierzyłam w zapewnienia o urodzie Connemary i dam się skusić na wyprawę do tej dzikiej krainy, ale to jeszcze za parę miesięcy.
Zmobilizuj się , proszę i opisz trochę więcej ciekawych miejsc w Irlandii, bo robisz to wspaniale.
Serdecznie pozdrawiam.
Bawa
Witaj Bawo!
Cieszę się bardzo, że tutaj u mnie bywasz i jeszcze bardziej się cieszę, ze pozostawiłaś po sobie ślad
Komentarze napędzają do działania!
Niestety czasami bywa ciężko z mobilizacją, czasem i samozaparciem. Nie piszę regularnie i się zakopuje w tym wszystkim. A poza tym jak zauważyłaś trochę tego na blogu jednak jest, więc może się czymś zainspirujesz?
Taita rzeczywiście opisuje swoje podróże z większą częstotliwością ale zapewniam Cię, że ja również mam w zanadrzu parę interesujących wypraw do opisania
Killarney świetne miasto, byłem i spodobało mi się. Szczególnie fajne jest to, że mają tam blisko na Półwysep Iveragh i Pętlę Kerry, na Półwysep Dingle, na Półwysep Beara i do Corku (choć akurat w tym mieście jeszcze mnie nie widzieli). Niesamowity kawałek Irlandii tamte południowo-zachodnie tereny.
A Ukraina? Nie przypuszczałbym jeszcze rok temu, że tam pojadę. Wykluł się pomysł i skorzystaliśmy. Polecam Krym, zresztą większość tam jeździ, więc coś w tym półwyspie jest. My nie chcieliśmy żadnych udogodnień, taki lekki surwiwal nam się zamarzył, zresztą mieliśmy ze sobą ograniczoną ilość gotówki co skutecznie nas oddaliło od luksusów
ObiecujÄ™, ze do Waszego przyjazdu parÄ™ relacji tutaj siÄ™ pojawi!
pozdrawiam serdecznie!
cwirek, great site, lovely photos, lots of nice detail on the beautiful gardens and Abbey. I am looking forward to reading and viewing more of the articles on your site. Ireland is definitely on my list of places to visit when the time and opportunity arises. The only drawback for me here is that the translator doesn’t work perfectly so although I’m sure your writing is well done some of it is lost in the translation and a bit hard to decipher. The photos are outstanding though and need no translation! Will you be posting articles about your Ukrainian Crimea adventures? Would love to hear your impressions from there as I have been several times and always want to go back more. Best to you and keep up the good work.
Greg
Hi Greg!
It’s great that you showed up! Kylemore Abbey is really beautiful and worth a visit. The only drawback there is a price. The entrance, souvenirs – really expensive place. I hope that my Irish adventure will encourage you to visit this beautiful country. It’s really worth it, everyone who likes to travel and explore new places, will be delighted. Translator can not translate everything as it should but it’s better than nothing.
This, will give you more or less an idea of ​​what I write. Well I guess I should start writing in English?
Ukrainian adventure will be, in addition to what already is, I’m going to add another 11 entries. I hope that, I can do this quickly. Good Luck Greg and see you later!