Wrobels

Spacer po lesie w Lanesborough

Lanesborough-Forest

Namiastka lasu, wijące się ścieżynki, miejscami pokaźna gęstwina, wokół zielono, mnóstwo zielonego – jesteśmy w drugiej połowie maja – rośliny wystrzeliły na dobre. Wędrówka raczej w tempie spacerowym, co chwilę przystajemy, zbieramy listki, szyszki, patyki, obserwujemy i robimy zdjęcia. Zostaliśmy bardzo mile przyjęci przez Lanesborough…

Możemy spacerować po naszym lokalnym, longfordzkim parku ale chcemy odmiany, znamy go aż za dobrze, mamy go pod nosem. Pojechaliśmy więc za miasto, do oddalonego o 15 kilometrów Lanesborough. Wood Walking Trails znaleźć jest szalenie łatwo, obok lasku mamy wody Jeziora Ree, niedaleko jest plac zabaw, mamy łąkę, mamy otoczoną płotkiem kaczą sadzawkę, dalej stoi ładny, kamienny most. Zjeżdża się z głównej drogi, wszystko w Lanesborough jest blisko siebie – ot, urok małej miejscowości.

Gdyby mi ktoś zawiązał oczy i wprowadził w głąb tego lasku, to mógłbym pomyśleć, że znajduję się w środku czegoś poważniejszego. Miejscami jest naprawdę ciasno i solidnie, jeśli idzie o roślinność. Nie ma większych prześwitów, bywa ciemnawo i cieniście, trudno cokolwiek zobaczyć, jest tylko ściana lasu i mech porastający pnie. I ta kręcąca się dróżka, pełzająca jak jej się uwidzi, w lewo, w prawo, łukiem, nie ma długich i prostych odcinków…

Lanesborough-Czerwony

Te ścieżki niby bezładne i dzikie, ale mają swój sens. Wchodząc w objęcia lasu wiemy, że są dwie trasy do przejścia: żółta i brązowa. Dwa okręgi, które zaczynają się i kończą w tym samym miejscu, dwie drogi, jedna dłuższa, druga krótsza, przecinają się ze sobą i są raczej łatwe do pokonania. Co jakiś czas napotykamy tabliczki, drewniane strzałki informujące gdzie iść.

Dzieciaki wiszą na gałęziach, pies ciągnie jak oszalały a ja kroczę z aparatem, ciach! ciach! ciach!, szukam co bardziej interesujących ujęć. No, ujęć to może za dużo powiedziane, fotografuję raczej głównie z bliska kwiatki i roślinki, następnie kadruję w domu i wychodzi coś na kształt makro fotografii. Zwierzęta również gdzieś tu są, ale musiały się skutecznie ukryć. No chyba, że z nas kiepscy obserwatorzy i żadnego nie możemy namierzyć. Za drzewem przebiegnie lis? W zaroślach czai się borsuk? Z gałęzi patrzy wiewiórka? Nietoperz smacznie sobie śpi? Prawdopodobnie obok toczy się alternatywne, zwierzęce życie.

Wędrowanie posuwało się do przodu i trochę dziwne, że przez cały ten czas nie napotkaliśmy żywej duszy na naszej drodze. Gdzieś w oddali pohukiwało szczekanie psa, jednak żaden czworonóg nie wyszedł nam na spotkanie. Myślimy już pomału o wyjściu, choć tego typu odmiana jest bardzo fajna. Zamiast samochodów, sklepów i całej tej codziennej prozy życia weszliśmy w świat natury i po obcowaliśmy z florą i fauną. Cisza i świergot ptaków – tego nam trzeba było.

Mapa

Wspomniałem, że chodzić tam, nie jest rzeczą mocno skomplikowaną. Nie jest, ale przyznać uczciwie muszę, że jakimś dziwnym trafem zaczęliśmy krążyć w kółko. Dwa razy przy tym samym drzewie, kolejny raz tą samą ścieżką, ot malutki dreszczyk emocji, któremu daliśmy się objąć (choć jak dla mnie to było zgubienie kontrolowane). Po właściwym doborze leśnej alejki w końcu znaleźliśmy się na linii mety/startu. Co dalej? Idziemy na lody, następnie na frytki a na koniec odwiedzamy plac zabaw.

Lanesborough – malutka mieścinka, trochę senna, w której życie toczy się spokojnym rytmem. Śmiem twierdzić, że dzieją się w Lanesborough każdego dzionka identyczne i raczej powtarzalne historie. Ale bez obaw, małe nie znaczy nudne. Dzieje się tutaj wystarczająco dużo, aby się nie nudzić. Jest odwiedzony przez nas las ale chyba przede wszystkim jest jezioro, które daje sporo możliwości. Można oddać się łowieniu ryb, czy to z brzegu, czy z łódki. Przypuszczam, że jest tam możliwość kąpania się. A na pewno z Lanesborough da się wypłynąć w głąb Lough Ree, na południe, łódką, kajakiem, motorówką, stateczkiem, żaglówka, co kto tam ma i lubi. Można pożeglować i odwiedzać kolejne wysepki, które się tam kiedyś usadowiły.

Tragedia Lanesborough

Takie właśnie jest to niepozorne Lanesborough. Nie jest to kurort ale na niedzielne, rodzinne spacery nadaje się wyśmienicie. Sprawdzone osobiście i z całą odpowiedzialnością mogę Wood Walking Trails polecić każdemu. Miejscówka ta szczególnie powinna przypaść do gustu tym, którzy od Lanesborough mieszkają w bliższej lub dalszej odległości. Takie na przykład Longford czy Ballymahon, czy nawet Roscommon może z tego skorzystać.

(W tym roku jest to moja druga wizyta w Lanesborough i Wood Walking Trails. 14 lutego wybraliśmy się tam tylko ja i Vici. Było z czasem mocno zimno ale zrobiliśmy przetarcie jeśli idzie o lasek. Udało się wówczas zrobić między innymi takie oto zdjęcia):

O autorze Pokaż wszystkie posty Autor Strony

Cwirek

KomentarzyNapisz Komentarz

  • Ja słoneczko świeci w Irlandii, to od razu aż chce się na zdjęcia patrzeć, prawda? Piękna ta Irlandia, piękna… I jak długo czekaliśmy na tak słoneczne dni… Gratuluję wyprawy!!! Lataj Ćwirku, lataj..!!!

    • Dzięki Piotrze! Aktualnie to słoneczko gdzieś się nad chmurami schowało ale prawda, jakieś dziwy pogodowe były przez ostatnie 10 (?) dni w Irlandii 🙂 Ja byłem autentycznie tym zachwycony, człowiek tyle tu siedzi i wie jakie są pogodowe realia, to się potem cieszy jak dziecko tutejszymi upałami 🙂

  • W końcu coś do czytania!

    Jesli ktoś jest choć troche podatny na piękno przyrody, do tego lekko nakręcony na aktywne spędzanie czasu, to te leśne trasy są tutaj jak najbardziej na miejscu. I do tego ta szczególna pora roku! Podczas takich wędrówek, nawet nasze dzieci zatrzymają się na chwilę, żeby posłuchac śpiewu ptaków 🙂
    Dla nas to trochę za daleko na taki spacerek, aczkolwiek ostatnio byliśmy w Roscommon, w Lough Key Fores Park. Mąż się napalił na kolejny wyjazd w tamte strony, ale nie wiem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *