Wrobels

Abbeyshrule i Opactwo Cystersów

5 maja wyjechałem z domu wcześnie rano. Było jeszcze ciemno, dość zimnawo i pochmurnie. Popadywał deszcz. Podążałem spokojnie przed siebie, z radia sączyła się muzyka, w ustach znikały solone paluszki. Trasa dzieląca Longford i Abbeyshrule to zaledwie 15 kilometrów, więc jej pokonanie nie powinno zająć dużo czasu.Wydaje się, że Abbeyshrule jest znane z dwóch rzeczy. Pierwsza historyczna, natomiast druga społeczna. Pierwsza troszeczkę zapomniana, z kolei druga bardzo mocno pielęgnowana i traktowana z ogromną pieczołowitością. Chcielibyście mieszkać w miejscu zadbanym, czystym i spokojnym? Gdzie społeczność troszczy się o swój Heimat na każdym kroku? Jeśli tak, to zapraszam do Abbeyshrule. Na dowód tego, że rzeczywiście w tej małej wiosce tak jest, niech świadczy fakt, że w 2012 wygrała ona prestiżową konkurencję na najczystszą miejscowość w Irlandii – Tidy Towns. Swego czasu pisałem o Ardagh, małej wiosce oddalonej od Longford o 10 kilometrów, która również może się poszczycić podobnym triumfem (1996 i 1998 rok). Nie wiem ile miejscowości bierze w tych zawodach udział, ale jeśli przyjąć, że wszystkie, (co pewnie prawdą nie jest) to niesamowite szczęście mamy mieć je tuż obok.

Tidy Town

Tidy Town

Co przyciągnęło mnie do Abbeyshrule? Uczciwie napiszę, że nie czystości i porządek – to było jakby w pakiecie, jako dodatek. Pojechałem tam dla bardzo wiekowej budowli, która w chwili obecnej jest już niestety tylko ruiną. Tak sobie myślę: jak fajnie byłoby, gdyby z podobną pieczołowitością przy utrzymywaniu ładu i porządku, zajęto się także sypiącymi się z roku na rok, okolicznymi ruinami… Jakby nie patrzeć, byłaby atrakcja turystyczna mogąca skusić więcej ludzi na wizytację Abbeyshrule. Chociaż z drugiej strony, może społeczność wcale nie chce natłoku przyjezdnych? Może pragną w swojej osadzie przede wszystkim spokoju i aby było tak jak jest teraz? Zapewne prawda leży też troszeczkę z innej strony, bo jakby nie patrzeć tego typu ruiny potrzebowałyby sporego zastrzyku finansowego, aby je jakoś uzdrowić i postawić na nogi. Abbeyshrule, jako wioska takich kwot, i to w dodatku na remont kilkusetletnich ruin, nie ma. W związku z tym jedynym ratunkiem wydaje się przybycie prywatnego inwestora, tylko, że komu by się uśmiechało ładować kasę w coś, co na pewno zysków nie przyniesie?

Sign

Cała masa opactw, klasztorów czy nawet zamków, które wyglądają o niebo lepiej są za darmo, można na ich teren wejść, nie płacąc nawet 50 centów. Na dzień dzisiejszy Abbeyshrulle Abbey pozostaje więc chyba same sobie i przed całkowitym zawaleniem (no może zbyt drastyczna wersja – na razie rozsypuje się stopniowo) chronią go prowizoryczne podpórki, rusztowania i belki. Jednak oczywiście nie zawsze tak było. W złotym okresie opactwa, w latach jego świetności tętniło tam życie i radzono sobie bardzo dobrze.

Opactwo Abbeyshrule założone zostało przez Cystersów w 1150 roku w miejscu wcześniejszej osady chrześcijańskiej, datowanej na wiek 9. Wielka pomoc nadeszła ze strony rodziny O’Farrell, lokalnych irlandzkich wodzów, która sfinansowała tę inwestycję. Niedaleko rzeki Inny, malowniczo położone budynki klasztorne prezentowały się okazale. Nazwa tegoż opactwa pochodzi od dwóch słów: angielskiego słowa ABBEY (Opactwo) oraz irlandzkiego SRUTH (Rzeka).

Door2

Po przybyciu do Hrabstwa Longford, a następnie skierowanie się w okolice dzisiejszego Abbeyshrule Cysterscy mnisi zaangażowali lokalnych ludzi w celu stworzenia społeczności. Cystersi prowadzili między innymi bezpłatne szkoły a także uczyli miejscowych bardziej zaawansowanych metod rolnictwa. Zbudowano również młyny zbożowe na rzece Inny – i właśnie Abbeyshrule ze swoimi młynami, w późniejszym okresie stało się jednym z głównych ośrodków w Irlandii dla tej działalności.

Information

Opactwo ze swoimi 9150 ha (w tym 626 ha wody) było jednym z największych w okolicy – leżało na prostokątnym terenie, posiadało kwadratową wieżę oraz wyjątkowe, spiralne schody w pobliżu krużganków. Znajdowało się w środku wiele komórek, była kaplica, zakrystia, spiżarnia refektarza i kuchnia. W związku z tym, że był łatwy dostęp do wody, można było w dogodny sposób dostać się do wysp na Lough Ree, do Clonmacnoise oraz Kilbixy (dawna stolica Hrabstwa Meath).

Boczna ściana Opactwa

Boczna ściana Opactwa

Rozkwit opactwa trwał ponad 250 lat, jednak w późniejszym okresie nadeszły gorsze momenty. W 1476 roku Wojska Angielskie spaliły je niemal doszczętnie, następnie zostało ono zamknięte przez króla Henryka VIII.  W 1560 roku nowym właścicielem staje się hrabia Roscommon Robert Dillon, a w roku 1595 opactwo po raz kolejny zamienia się w gruzy, tym razem za sprawą armii Hugh O’Donnella. Abbeyshrule Abbey próbowano przywrócić do życia w 1600 roku, niestety skończyło się tylko na próbach.

Pamiątkowa tablica

Pamiątkowa tablica

Przez te ponad 400 lat czas zrobił swoje. Opactwo zmarniało, pozarastało i poszło w zapomnienie. Dawno minęły czasy, gdy Bracia Cysteri przechadzali się między klasztornymi murami, w zadumie podążali wzdłuż kolumnady krużganków, modlili się w Kościele. Nie ma już tego, w zamian fruwają wrony, hula wiatr i odłamują się kolejne fragmenty kamiennych ścian.

Widać je już z drogi, stoi jakby na łące, obok widnieje cmentarz z naszych czasów, w oddali majaczą drzewa. Całość otoczona kamiennym, nie bardzo wysokim murem, ściany opactwa brutalnie poszarpane i opatulone bluszczem, w środku rozsypane groby, w paru miejscach tabliczki informujące o potencjalnym zagrożeniu, wszak pierwszej młodości nie jest to budowla.

Snail

Jeden z obecnych mieszkańców

Maszerując sobie tak spokojnie po Abbeyshrule Abbey dało się odczuć troszeczkę smętną atmosferę. Myślę, że to przez aurę. Stalowe, ciężkie chmury i lekko sączący się z góry deszcz robiły swoje. Jak to bywa w podobnych miejscach, jest się tam praktycznie zawsze samemu. Tylko Ty i mniej lub bardziej zniszczone ruiny. Sam na sam z historią, nierzadko bardzo odległą historią, jest cisza, chrupią pod butami kamyczki, śpiewają wokół ptaki – piękne uczucie.

O autorze Pokaż wszystkie posty Autor Strony

Cwirek

KomentarzyNapisz Komentarz

  • Wow, ptaki faktycznie zapewniły Ci niezły podkład muzyczny 🙂

    Tak się zastanawiam, czemu tak wcześnie wyjechałeś? Miałeś jakieś inne plany na później, czy po prostu lubisz celebrować poranki w samotności i to w dodatku w tak „mistycznych” miejscach?

    Co do Abbeyshrule Abbey, to chyba po raz pierwszy słyszę o tym zabytku, choć nazwa wydaje mi się znajoma. Ale to pewnie dlatego, że kojarzy mi się z zamkiem Shrule, który kiedyś zwiedzałam.
    Specjalnie bym tam nie jechała, ale jak kiedyś będę przejazdem, to może się tam zatrzymam, kto wie?

  • Hej Taito!
    Czyli wychodzi na to, że nie przyłożyłem się odpowiednio do pisania tej relacji, skoro nie udałoby się Ciebie ściągnąć na zwiedzanie konkretnie tej atrakcji ;)Ale rzeczywiście jadąc z daleka mądrze byłoby połączyć to opactwo z jeszcze jakimiś innymi ciekawymi miejscami – napisałem w tekście o Kilbixy – nie daleko i może z potencjałem? Jeden artykuł o tej mieścince przeczytałem i ma ona długą historię.
    Poranne wstawanie? Tak, zdarza mi się bardzo wcześnie rano wyjeżdżać. Trochę jest to związane, jak piszesz z celebrowaniem poranków w ,,mistycznych” miejscach 🙂 Czasem lubię, pod kątem zdjęć, aby uchwycić daną budowlę przy wschodzie słońca. W Abbeyshrule też był taki pomysł, ale niestety aura nie dopomogła.
    pozdrawiam serdecznie!

  • Ćwirku
    znam chyba wszystkie Twoje posty o Krymie. Moje pytanie jest trochę z innego tematu niż ten obecny artykuł. Co myślisz o sprawie Krymskiej?

    Pozdrowienia,Tomek

  • Witaj Tomku!
    Osobiście bardzo mi się to nie podoba, sytuacja w jaki sposób się to odbyło i generalnie to, co się tam dzieje. Wtedy, gdy my tam byliśmy, to w życiu bym nie pomyślał, że Rosja położy na Krym swoje łapska. A jednak 3 lata później położyła… Nie odczułem aż tak bardzo tej całej ,,rosyjskości”, w sumie bardziej myślałem, że zdecydowana większość znajdujących się tam Rosjan, po prostu przyjechała sobie na wakacje. Nie zauważałem większych oznak prorosyjskich i nawet nie wiedziałem, że ludność aż tak bardzo chciałaby do Rosji. Może nasiliło się to w momencie, gdy Ukraina zaczęła się mocno chwiać i wykorzystano sytuację? Na pewno sytuację wykorzystał Putin i dziś mamy to co mamy. Na pewno na Krymie murem stali za Janukowyczem – akurat zbliżały się jakieś wybory i na każdym bilbordzie była jego facjata. A skoro Janukowycz to i Rosja. Bardzo mnie zastanawia, jak się teraz potoczy sytuacja z turystyką na Krymie? Region ten był niezwykle popularny w ostatnich latach i obawiam się, że może to być teraz mocno spowolnione. Jeśli dalej będzie takie napięcie, to myślę, że sezon 2014 jest stracony. A skoro tak, to ucierpią na tym mieszkańcy Krymu, którzy między innymi z turystyki się utrzymywali. Ogólnie wielka szkoda, że Ukraina znalazła się nad przepaścią, chociaż z drugiej strony społeczeństwo w końcu powiedziało dość i może potrzebne były takie wydarzenia? Wychodzi na to, że mocno się w tym kraju gotowało, sytuacja na różnych płaszczyznach gęstniała i w końcu wybuchło. Oby skończyło się to wszystko dobrze i mam nadzieję, że Rosja wyluzuje.
    pozdrawiam!

  • kilka dni temu czytałem na temat turystyki na Krymie, Rosja zapowiada że zadba o to.
    Rosyjskie władze potrafią wygrywać wybory na papierze, jakoś trudno mi uwierzyć w sympatię ludzi na Krymie dla Rosji, spekuluję że to raczej strach.

    Myślisz że na Krymie się skończy? znawcy ekonomii twierdzą że Rosja słabnie, i potrzebuje wzmocnienia mocy, a jak nie zrobić tego lepiej niż wojną, dla krajów słabych ekonomicznie.

    ale nasz świat nie zniósłby wojny, jest wspaniały.

  • Rosja pewnie zdaje sobie sprawę z potencjału turystycznego Krymu i na pewno postarają się coś uczynić w tym kierunku. Tylko, że ludzie widzą co się dzieje i pewnie co najmniej 2 razy się zastanowią czy się tam w ogóle zapuszczać? Ktoś z rodziną, z dziećmi raczej odpuszczą taki wyjazd. Ewentualnie jakieś harpagany podróżnicze lubujące się we włóczędze, z plecakiem, namiotem itd. Co do wyborów, które się tam odbyły to też bym się nie zdziwił, że była ,,pomoc” w odpowiednim zaznaczeniu opcji na karteczce wyborczej. Mogę się mylić, ale biorąc pod uwagę demokrację w tym komunistycznym kraju, jest to całkiem prawdopodobne. Nie wiem czy na Krymie się skończy, prawdę mówiąc dla mnie to już sytuacja z Krymem była poniżej pasa – nie odgadniesz tego co w głowie Putina siedzi i czy nie zamarzy mu się na przykład Białoruś? Ogólnie to mamy do czynienia z całkiem innym tokiem myślenia, przecież ta cała rosyjskojęzyczna ludność (choć pewnie nie ma co generalizować)i politycy, wydają się patrzeć na świat zupełnie inaczej niż my, niż społeczeństwa zachodnie. Albo oni to robią specjalnie albo rzeczywiście się tak różnimy mentalnie.

  • Słyszałem wielokrotnie ze strony znawców polityki, na przykład z telewizji „republika” ( jest w polskiej TV taki kanał, na Polsacie Soloza, bardzo prawicowy, bardzo wydaje się niecenzurowany ) ze Putin ma poczucie misji. Tak jak piszesz, on myśli inaczej niż my.
    tez myślę, ze na Krymie się nie skończy.
    To jest początek zimnej wojny.
    Moja bardzo świadoma mama powiedziała coś ciekawego: W Rosji jest kryzys ekonomiczny, imperium chyli się ku upadkowi, a jaki jest lepszy sposób na to, by ekonomicznie stanąć na nogi… zbrojenia.

    Ale to mnie osobiście przerasta, nie wiem jak Ty, ale ja nie ogarniam

  • Dokładnie, Putin wydaje się mieć misję do wypełnienia. Nie raz dało się słyszeć opinie, że Rosja uważa rozpad Związku Radzieckiego, za wielki błąd i hańbę. I teraz, współczesny car, małymi kroczkami próbuje tę dawną potęgę odbudować. Przecież w skutek tegoż rozpadu Rosja straciła 25% swojego terytorium – oczywiście cały czas te byłe republiki radzieckie są przez Moskwę kontrolowane. Putin nie pozwoli żadnej z nich na bliższe kontakty z NATO i UE. Co prawda krajom nadbałtyckim się udało, ale taka Gruzja czy dziś Ukraina są bardzo skutecznie blokowane. A dzisiejsza Rosja to kolos na glinianych nogach, długo by wymieniać co w tym kraju kuleje. W ogóle dziwię się mieszkańcom, że to tolerują, że tak ślepo wierzą w politykę Kremla? Nie wiem jak się to potoczy ale dojść do kompromisu będzie niezmiernie trudno. Wydaje mi się nawet, że jest to niewykonalne zadanie.
    pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *