PrzylÄ…dek Glencolumbkille
wtorek, Styczeń 26th, 2010Opuszczaliśmy klify spełnieni i gotowi na dalszą przygodę. Studiując mapę wymyśliliśmy sobie, że znajdziemy pewien Dolmen, znajdujący się w połudiowo-zachodniej części przylądka Glencolumbkille. Wróciliśmy do wsi Carrick, dalej w lewo, drogą R263 w kierunku Glencolumbkille. Jechaliśmy tyłem Slieve League, dookoła nie było praktycznie żadnych drzew, w nielicznych miejscach wyrastały jakieś niskie krzewy, za to pod dostatkiem było torfowisk. Co chwila poletka torfu, torfu wyzbieranego, poukładanego na kupki i gotowego do wyjazdu.
Teren tutaj był rozległy, falujący, dziki i nieprzyjazny do jakiejkolwiek roli, trawa koloru brunatno-zielonego, z licznie wystającymi skałami, w niektórych miejscach małe jeziorka i owce, próbujące najeść się i odpocząć. W okolicach Meenavaghran zjechaliśmy na lokalną drogę, prowadzącą do Malin More, gdzieś na tej drodze miałbyć nasz Dolmen. Tak jak przed momentem krajobraz był surowy, tak teraz nieoczekiwanie przeszedł w piękną, zieloną dolinę. Były już tutaj domostwa, nie gęsto posiane, jedno od drugiego co najmniej o kilkadziesiąt metrów, jednak ludzi jak na lekarstwo. Królowała cisza, spokój i harmonia. Jechaliśmy powolutku i staraliśmy się zlokalizować nasz cel, przejechaliśmy wzdłóż całą drogę aż do wyjazdu na Malin More ale dolmenu ani widu. Postanowiliśmy zaczerpnąć informacji w okolicznym centrum turystycznym. Z mapą i językiem w ustach poszedłem się zapytać. Miła pani, swoją specyficzną angielszczyzną, pomieszaną z językiem gaelickim próbowała nam wytłumaczyć i pokazała miejsce z dolmenem. Tyle, że z innym, niez tym którego szukaliśmy.
W tym centrum turystycznym znajdowaÅ‚ siÄ™ duży sklep z pamiÄ…tkami i lokalnymi wyrobami, niektóre rzeczy byÅ‚y naprawdÄ™ Å‚adne i interesujÄ…ce, jednak ich cena skutecznie odstraszaÅ‚a… PodziÄ™kowaliÅ›my Å›licznie i pojechaliÅ›my do wskazanego miejsca. OdszukaliÅ›my Dolmen wÅ›ród rozrzuconych innych gÅ‚azów i kamieni, nie byÅ‚ on wielki ale mogliÅ›my zauważyć ksztaÅ‚ty. Generalnie najlepiej zachowane Dolmeny powinny być wtedy, kiedy stojÄ… sobie dumnie przez tysiÄ…ce lat, nie dotykane przez nikogo i najlepiej gdy sÄ… sporych rozmiarów. Nasz, niestety wielki nie byÅ‚ i w dodatku z jednej strony staÅ‚ sobie podparty na kilku kamieniach i raczej pewne jest, że zostaÅ‚y one przez kogoÅ› tam podrzucone. Ale, że byÅ‚ to mój pierwszy, na żywo widziany dolmen, toteż przebaczyÅ‚em mu to (że lekko go zdeformowaÅ‚o) i byÅ‚em widokiem zadowolony. Ogólnie teren wokół dolmena byÅ‚ otoczony maÅ‚ym murkiem, tworzÄ…c krÄ…g i wywnioskowaliÅ›my, że w przeszÅ‚oÅ›ci byÅ‚o to miejsce religijnego kultu. PooglÄ…daliÅ›my wszystko i wróciliÅ›my do auta.
Jako, że nie odnaleźliÅ›my tego czego szukaliÅ›my postanowiliÅ›my dalej penetrować okolicÄ™. PodjechaliÅ›my kawaÅ‚eczek i zatrzymaliÅ›my siÄ™ pod bardzo fajnym, przeze mnie pierwszy raz widzianym na żywo, domem. ByÅ‚ on z kamienia, z nieociosanych kamieni różnej wielkoÅ›ci, od zupeÅ‚nie malutkich do wiÄ™kszych a wszystko dopasowane w taki sposób, że utworzyÅ‚y drzwi, okna i ogólny ksztaÅ‚t domu. Nie wiem ale chyba nie byÅ‚o tam cementu ani żadnej zaprawy, która mogÅ‚a by scalić wszystkie Å›ciany. Nie wiem też ile lat mógÅ‚ mieć ten dom, pewnie sporo, jednak w tych okolicach jakiÅ› czas temu i to wcale nie odlegÅ‚y czas budowano w taki sposób domy. Nigdy nie byÅ‚o tu bogato, każdy radziÅ‚ sobie jak mógÅ‚ a do wznoszenia budynków stosowano kamienie, których byÅ‚o i w sumie dalej jest pod dostatkiem. ZostawiliÅ›my domek i zaczÄ™liÅ›my siÄ™ wspinać pod górÄ™, oczywiÅ›cie caÅ‚y czas majÄ…c na celu nasz dolmen. WeszliÅ›my wyżej i co prawda dalej nie udaÅ‚o nam siÄ™ znaleźć prehistorycznej budowli megalitycznej ale za to podziwialiÅ›my wspaniaÅ‚y widok doliny oraz oceanu. RzucaÅ‚o siÄ™ w oczy rozsypanie domów po okolicy: wielkie poÅ‚acie trawy, przeszytej gdzieniegdzie kamiennym murkiem, dom, kilkadziesiÄ…t metrów kolejny, zero drzew, praktycznie w ogóle krzewów, tylko pastwiska, wzgórza i ocean… ZastanawialiÅ›my siÄ™ jak Ci ludzie mogÄ… tam żyć? Z czego oni tak naprawdÄ™ żyjÄ…? Albo turystyka, albo rolnictwo, nic innego nie wchodzi w grÄ™. Kraina ta jest piekna, to nie ulega wÄ…tpliwoÅ›ci, kusi i przyciÄ…ga ale z drugiej strony dla mieszkaÅ„ców już tak lekko i przyjemnie pewnie nie jest.
Dzikość i surowość sprawiajÄ…, że żyje siÄ™ tam ciężko i poprostu trzeba walczyć aby przeżyć. Natura podarowaÅ‚a wspaniaÅ‚e tereny, wspaniaÅ‚e dla zmysłów ale bardzo trudne do okieÅ‚znania. Po ogarniÄ™ciu widoczków zeszliÅ›my na dół i tym razem postanowiliÅ›my zaczerpnąć informacji w którymÅ› z okolicznych domostw. Pani, którÄ… zaczepiliÅ›my i przywoÅ‚aliÅ›my do pÅ‚otu okazaÅ‚a siÄ™ bardzo pomocna i wskazaÅ‚a nam drogÄ™. NależaÅ‚o przejść przez podwórko innego domu, nastÄ™pnie pokonać pÅ‚ot oddzielajÄ…cy pastwisko, przejść parÄ™dziesiÄ…t metrów i naszym oczom ukazaÅ‚o siÄ™ skupisko kamieni. Niestety dolmen byÅ‚ przewrócony… Rozmiarowo Å›wietny lecz ksztaÅ‚t pokiereszowany. MusiaÅ‚ to być ten, którego szukaliÅ›my, bo mniej wiÄ™cej pasowaÅ‚o na mapce no ale niestety jego lata Å›wietnoÅ›ci minęły. ZastanawialiÅ›my siÄ™ troszkÄ™ jak mogÅ‚o do tego dojść? Czy byÅ‚ to jakiś akt wandalizmu a może czas zrobiÅ‚ swoje i kamienie po prostu siÄ™ zsunęły? No cóż raczej siÄ™ tego nie dowiemy. Delikatnie rozczarowani wycofaliÅ›my siÄ™ w kierunku naszego wozu, trzeba byÅ‚o jechać dalej bo jednak popoÅ‚udnie byÅ‚o już późne a dość spory kawaÅ‚ek czekaÅ‚ nas aby dojechać do Longford.
Kawałeczek dalej z okien naszego samochodu spostrzegliśmy dolmen numer 3, jednak również był przewrócony więc nawet się do niego nie zbliżaliśmy. Dojechaliśmy do skrzyżowania gdzie droga R263 kierowała się na lewo do malutkiej mieścinki Malinmore, my skręciliśmy w prawo kierując się na Ardarę a konkretniej do szosy N56, którą mieliśmy dojechać do Donegalu a następnie kierować się w stronę Sligo i dalej już na Longford. Co dopiero wędrowaliśmy obok Dolmenów a tutaj natura zmusiła nas aby znowu wyjść z auta i podziwiać niesamowite wręcz widoki i krajobrazy. Nieopodal miejscowości Glencolumbkille zauważyliśmy niezwykle urokliwą zatokę, w której Ocean był dość niespokojny, fale rozbijały się o skały a wszystko to wieńczył wspaniały wręcz widok. Schodziło się w dół po bujnej i miękkiej trawie i dochodziło się do urwiska, które rozciągało się na spokojnie kilkaset metrów. Tuż obok pasły się owce, płynął strumyczek i szumiał wiaterek. Moglibyśmy tam siedzieć wiecznie lecz niestety trzeba było poruszać się naprzód. Pogoda wyklarowała się na dobre, poranna mgła była już tylko wspomnieniem, okolicę ogarnęły późno południowe promienie słońca, było bardzo przyjemnie, aż żal było stamtąd odjeżdżać. Przejechaliśmy kilka kilometrów i kolejna zatoczka zmusiła nas aby opuścić pojazd. Tym razem sporych rozmiarów fale przykuły naszą uwagę, wpływały mocno w piaszczystą plażę, z jednej strony walczyły z wielką skałą, na którą się wdrapałem i stamtąd obserwowałem ocean oraz nieliczne domki rozsiane po okolicznych wzgórzach.
Pobyliśmy tam niedługą chwilę i ruszyliśmy dalej. Jak to wcześniej bywało nie przejechaliśmy dużo i znów się zatrzymaliśmy. Tym razem naszą uwagę przykuł Ludowy Skansen (Skansen McDyera,www.glenfolkvillage.com) w którym znajdowało się kilka  chałup z dawnej epoki. Domki były białe i miały dachy ze słomy.  Nie wchodziliśmy na teren Skansenu ze względu na to, że był on zamknięty, pooglądaliśmy z drogi, zrobiliśmy trochę fotografii. Specyficzną atrakcją wsi (Glencolumbkille), znana na całym świecie jest Oideas Gael ( www.oideas-gael.com) to organizacja zajmująca się propagowaniem języka irlandzkiego, organizująca bardzo popularne letnie kursy, także muzyki i malarstwa, oraz archeologii i turystyki zajęcia przeprowadzane są w okolicy. Ośrodek, który znajduje się nieopodal skansenu oferuje nie tylko zajęcia specjalistyczne, ale dość bogatą księgarnię z wydawnictwami poświeconymi Irlandii i językowi irlandzkiemu.
No cóż, nasza podróż zaczęła chylić się ku końcowi. Wyjechaliśmy z tej słynnej wsi, która dała nazwę przylądkowi (a może na odwrót?)  z postanowieniem, że nie zatrzymujemy się więcej po drodze. Po minięciu kilku małych wiosek, cały czas w towarzystwie ładnych widoczków dotarliśmy do głównej drogi, którą to już w znacznie szybszym tempie poruszaliśmy się na przód. Po 100 kilometrach  i 1,5 godziny jazdy byliśmy już w Sligo. Właśnie wtedy, gdy słoneczko chowało się do spania, ślicznie oświetlając ziemię, podziwialiśmy Benbulben - słynną górę nieopodal Sligo. Po kolejnych 100 kilometrach dotarliśmy do Longford. Zmęczeni, brudni, spragnieni gorącej kąpieli ale niezmiernie szczęśliwi, że mogliśmy odkryć tak wspaniałe miejsca.
Właśnie wtedy, 25 maja 2009 roku zakończyliśmy kilkudniowe podróżowanie i zwiedzanie Irlandii. Zaczęło się w Trim, następnie był Zachód kraju, Galway, niesamowita Connemara, zjawiskowe Cong i Ashford Castle i na koniec Urwiska Slieve League oraz gaelickie Glencolumbkille. Przejechaliśmy w sumie około 1100 kilometrów, przesiedzieliśmy w aucie dobre kilkanaście godzin podczas jazdy ( + przespana nocka w Clifden), zatrzymywaliśmy się, podziwiając wspaniałe krajobrazy z kilkadziesiąt razy i ogólnie odwaliliśmy kawał dobrej roboty! Mam nadzieję, że zarówno ten opis jak i wszystkie wcześniejsze przybliżą wszystkim Irlandię, zachęcą do jej zwiedzania i pomogą podczas ewentualnych podróży. Dziękuję za poświęcony czas i oczywiście zapraszam na kolejne relacje, którę będą się tu z czasem na pewno pojawiały.
5 Responses to PrzylÄ…dek Glencolumbkille
Dodaj komentarz
- Co na Åšwiecie? (7)
- Co w Irlandii? (62)
- Co w Polsce? (3)
- Co w Sporcie? (120)
- Czołówka (3)
- Futbol na Åšwiecie (82)
- Futbol w Polsce (30)
- Hobby (11)
- Motoryzacja (6)
- Muzyka (15)
- O Mnie (106)
- Podróże (68)
- Rodzinka (8)
- Bezimienna :
To jest jakiś argument, aczkolwiek istnieje wiele ciekawych filmów, kt ... - cwirek :
Witaj Bawo! Cieszę się bardzo, że tutaj u mnie bywasz i jeszcze bar ... - Bawa :
Kilkakrotnie już odwiedzałam Twój blog.Jest bardzo interesujący , ale ... - cwirek :
A może z takiego filmu nie było by odpowiedniej kasy? Jak wiadomo jeśl ... - Bezimienna :
Hm..Pewnie trzeba by było poszukać, a jeśli nie istnieje to znaczy, że ...


















Ćwirku, ja tak szybko, bo się spieszę. Jak znajdę chwilę wytchnienia, jeszcze się odezwę
Serdeczne dziÄ™ki za miÅ‚ego maila, a przede wszystkim za to, że pozostawiÅ‚eÅ› po sobie Å›lad – że siÄ™ odezwaÅ‚eÅ› i daÅ‚eÅ› namiary na siebie. Nie miaÅ‚am za dużo czasu, by dokÅ‚adnie zapoznać siÄ™ z TwojÄ… stronÄ…, ale już teraz [po kilkunastominutowej wizycie] mogÄ™ powiedzieć, że jestem pod wrażeniem! Bardzo mi siÄ™ podoba Twoja strona, z przyjemnoÅ›ciÄ… bÄ™dÄ™ tu zaglÄ…dać!
A tymczasem pozdrawiam i znikam
Do poczytania.
Witaj Taita!
Hehe nie spodziewałem się, że tak szybko odpiszesz
No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko się cieszyć, że podoba Ci się na mojej stronie. Fajnie będzie gdy się zadomowisz na dłużej.
pozdrawiam!
Podoba mi siÄ™, podoba
Szczególnie to, że tak ciepło opisujesz Zieloną Wyspę. Będę czytać archiwalne posty i czekać na nowe relacje
U mnie póki co wycieczkowa stagnacja. Zima nie sprzyja podróżom. Wczesna wiosna też niekoniecznie
Myślę jednak, że za kilka tygodni zainaugurujemy nasz sezon wycieczkowy
Pozdrawiam i do poczytania
Ja również czekam z utÄ™sknieniem na bardziej sprzyjajÄ…cÄ… aurÄ™. Dość powiedzieć, że moja ostatnia wyprawa odbyÅ‚a siÄ™ w maju tamtego roku… MuszÄ™ to koniecznie nadrobić!
Cel i kierunek? Południe, a także lewa i prawa strona tego południa.
pozdrowionka!
SÅ‚uszna decyzja – bardzo lubiÄ™ poÅ‚udniowÄ… część Irlandii. ZakochaÅ‚am siÄ™ w niej od pierwszego wejrzenia. ByÅ‚am tam dwukrotnie na kilkudniowym pobycie i za każdym razem byÅ‚o super: ciepluteÅ„ko [wróciliÅ›my mocno spaleni sÅ‚oÅ„cem!], ciekawie, bosko…
Uhuhu, w maju powiadasz? Ja w zasadzie do końca roku podróżowałam. Nawet w grudniu, co swoją drogą, o mało co nie skończyło się dla nas tragicznie. Czasem lepiej zostać w domu
Z irlandzkÄ… aurÄ… siÄ™ nie wygra.
Ahoj