The Final Frontier
środa, Październik 20th, 2010Obiecałem sobie, że po pewnym czasie przemagluję najnowszą płytę Maidenów. Pojawiła się ona w połowie sierpnia, więc chyba czas najwyższy na moje spostrzeżenia. Zanim jeszcze 15 studyjny krążek ujrzał światło dzienne zastanawiałem się w jakiej konwencji on będzie? Czy chłopcy pójdą w stronę swoich wczesnych lat twórczych czy może zachowana zostanie linia z nutką progresji, która pojawiła się na ostatniej płycie AMOLAD czy wcześniejszej Dance of Death?
Przed oficjalnÄ… premierÄ… Å›wiatÅ‚o dzienne ujrzaÅ‚ singiel. El Dorado nie wszystkim przypadÅ‚ do gustu, powiem szczerze, że ja również sÅ‚uchajÄ…c go miaÅ‚em mieszane uczucia… Trzeba byÅ‚o jednak zaczekać na album, na którym jak wiadomo wszystko brzmi troszeczkÄ™ inaczej, lepiej. The Final Frontier pojawiÅ‚ siÄ™ w sklepach 16 sierpnia 2010, ja na mojÄ… osobistÄ… premierÄ™ musiaÅ‚em poczekać do 20 sierpnia, wtedy to dotarÅ‚ do naszego longfordzkiego sklepu muzycznego mój egzemplarz, ówczeÅ›nie zamówiony przez paniÄ… wÅ‚aÅ›cicielkÄ™ tegoż sklepiku. MajÄ…c tÄ™ pÅ‚ytÄ™ w rÄ™kach oprócz wspomnianego singla, nie wiedziaÅ‚em co ona zawiera. WzbraniaÅ‚em siÄ™ jak mogÅ‚em od wczeÅ›niejszego poznania zawartoÅ›ci, chciaÅ‚em wszystko odkrywać w momencie odpalenia jej w domu, nie miaÅ‚em zamiaru odsÅ‚uchiwać gdzieÅ› w internecie. Jedyne na co siÄ™ skusiÅ‚em to na opinie fanów, zamieszczane na forum sanktuariumfc.org, co do poszczególnych kawaÅ‚ków.
Zaczęło siÄ™ mocno i dosyć zaskakujÄ…co. Satellite 15… The Final Frontier to utwór, który mógÅ‚by być podzielony na pół. Z jednego Å›miaÅ‚o można by zrobić dwa choć osobiÅ›cie wolÄ™ go w takiej formie w jakiej zostaÅ‚ wymyÅ›lony. A pomysÅ‚ byÅ‚ szczególny i wypaliÅ‚ wedÅ‚ug mnie w 100 procentach! CaÅ‚ość to ponad 8 minut z czego mniej wiÄ™cej poÅ‚owa (4 min 35 sek) skÅ‚ada siÄ™ na intro, którego w historii Iron Maiden jeszcze nie uÅ›wiadczyliÅ›my. ZÅ‚owrogie, mocne, ciężkie, szybkie. SÅ‚uchajÄ…c tego można odnieść wrażenie, że dalsza część pÅ‚yty zawierać bÄ™dzie dużą dawkÄ™ porzÄ…dnego, metalowego grania. ZachÄ™ca i intryguje a jego ogólna mroczność oraz tajemniczość powodujÄ…, że jest Å›wietnym wstÄ™pem do dalszych kompozycji. GÅ‚os Dickinsona pojawia siÄ™ dopiero po 2 minutach a wÅ‚aÅ›ciwy utwór startuje w minucie 4 i 37 sekundach, kiedy to gitary, bas i perkusja mieszajÄ… siÄ™ wzajemnie nadajÄ…c The Final Frontier wÅ‚aÅ›ciwego pÄ™du. Tak jak pierwszy utwór na pÅ‚ycie jest czymÅ› nowym w historii Dziewicy tak o kolejnym w pierwszych sekundach jego trwania można powiedzieć to samo.
El Dorado zaczyna siÄ™ tak jakby byÅ‚ to koniec kompozycji. Dopiero po 20 sekundach Steve Harris swoim skocznym basem daje znak do rozpoczÄ™cia. Tak jak pisaÅ‚em piosenka ta nie każdemu siÄ™ spodobaÅ‚a, z przesÅ‚uchania na przesÅ‚uchanie, przynajmniej u mnie jest z niÄ… lepiej aczkolwiek stawiajÄ…c jÄ… w szeregu z pozostaÅ‚ymi na tej najnowszej pÅ‚ycie, plasuje siÄ™ w ogonie stawki. Mother of Mercy to opowieść wojenna, okrucieÅ„stwo wojny widziane oczyma żoÅ‚nierza, który siedzÄ…c w okopach zastanawia siÄ™ nad sensownoÅ›ciÄ… bycia tam i generalnie nad sensownoÅ›ciÄ… wojny. Bardzo fajnie brzmi refren, kiedy Bruce melodyjnie wyÅ›piewuje: Mother of Mercy, Angel of Death, desire. Mother of Mercy, Taking my last breath of fire. Mother of Mercy, Angel of Pain, Mother of Mercy, Taking my last breath… Ogólnie utwór ten jest w spokojnych tonacjach, szczególnie na poczÄ…tku, dopiero później bardziej siÄ™ rozkrÄ™ca. NastÄ™pna rzecz, czyli Coming Home można uznać za balladÄ™, której sÅ‚uchajÄ…c odprężam siÄ™ i wprawiam w zadumÄ™. ,,Powrót do domu” siÄ™ koÅ„czy i wskakuje The Alchemist. Bezkompromisowo, szybko niczym Ironi za starych dobrych czasów. Åšwietny kawaÅ‚ek, praktycznie przez całą dÅ‚ugość nie zwalnia, gitary przeÅ›cigajÄ… siÄ™ nonstop wzajemnie, perkusja akompaniuje, coÅ› a’la The Trooper z przeszÅ‚oÅ›ci. Tym utworem można by zakoÅ„czyć pierwszÄ… część pÅ‚yty. PoczÄ…tkowe 5 piosenek po części przypominaÅ‚y znane wszystkim Iron Maiden, byÅ‚y stosunkowo krótkie i dla mnie dobre a nawet bardzo dobre.
Kolejna piątka to utwory znacznie bardziej rozbudowane, momentami epickie, z dużą dozą zmian tempa, klimatyczne ale też drapieżne zarazem. Melancholią i celtyckimi legendami bije z Isle of Avalon. Początek jest niesamowicie intrygujący, jakby zatopiony w magii, pamiętam, że już podczas przesłuchiwania krótkich, 30 sekundowych sampli zwróciłem na niego większą uwagę. Jednak klimatyczność tego kawałka przechodzi z czasem w coś bardziej ostrego, w coś podobnego do znanego wszystkim Maiden aby po jakimś czasie raz jeszcze zwolnić. Siódmy na liście Starblind również został rozbudowany dość znacznie, również są zmiany tempa ale całość skonstruowana jest jako mocny i dość szybki metalowy kawałek, pomimo że sam początek to spokojny, prawie że delikatny śpiew Bruca. Dopiero potem jest wejście gitar, które wraz z perkusją Nicko McBriana rozhuśtają kompozycję do galopującego pędu. Album na tym etapie rozkręcił się już na dobre, kawałki są więcej niż bardzo dobre i Starblind na taką ocenę bez wątpienia zasługuje. The Talisman znów rozpoczyna się dostojnie, opowiada o wypłynięciu w ocean, o zostawieniu swojego ojczystego kraju, o zostawieniu trosk i problemów. Po ponad dwóch minutach rozpoczyna się sztorm! Nie tylko w tekście, utwór ze spokojnego zmienia się diametralnie i jak gdyby walczył z nacierającymi falami, z wściekłym wiatrem, świetne, praktycznie w ogóle nie zatrzymujące się granie aż do samego końca. Super refren, super gitary, na koncerty jak znalazł. Wszystko od numeru 6 na tej płycie, przynajmniej na początku ma taką samą konstrukcję, czyli miło, ładnie i przyjemnie. Tak też jest z The Man Who Would Be King. Delikatny i melodyjny wstęp ciągnie się do 1 minuty i 36 sekundy. Nagle pojawiają się gitary i perkusja, sukcesywnie podnosząc atmosferę aż utwór wystrzeliwuje! Po refrenie, w minucie 4 z hakiem raz jeszcze mamy gitarowe dźwięki, które ciągną się przez około 1,5 minuty. Całość jest, ze tak powiem niezwykle rześka, nie zwalniająca tempa i pomimo, że trwa prawie 8 i pół minuty nie nudzi się. Przynajmniej nie mnie. Jeśli już o długości wspomniałem to trzeba koniecznie napisać, że TFF jest najdłuższą płytą w całej dyskografii IM (76 min i 34 sek). Ale pomimo tego, w moim odbiorze wcale się nie dłuży. Da się usłyszeć głosy, że poszczególne piosenki mogły by być skrócone. Jak dla mnie, dobrze jest tak jak jest, nie chciałbym żadnych zmian i cięć.
Tym oto sposobem dotarÅ‚em do finaÅ‚u tego albumu. DziesiÄ…tka jest prawdziwÄ… pereÅ‚kÄ… Steva Harrisa. SkomponowaÅ‚ on utwór, który po jakimÅ› czasie stanie siÄ™ jednym z hitów Iron Maiden – jestem o tym wiÄ™cej niż przekonany. When The Wind Wild Blows to kompozycja wielowarstwowa, epicka z fantastycznym tekstem, jest peÅ‚na dramatyzmu i choć może nie tak drapieżna ale jednak ciężka. Już samo rozpoczÄ™cie powoduje, że zakochujemy siÄ™ w tym utworze, kupuje nas i sprawia, że do koÅ„ca bÄ™dziemy siedzieć z przejÄ™ciem i zadowoleniem. Chociaż zawartość nie jest wesoÅ‚a i optymistyczna, bo opowiada o zagÅ‚adzie nuklearnej, o przygotowaniach na nadejÅ›cie szalonego podmuchu wiatru, o wielkim rozbÅ‚ysku i o niemocy… Opowiada o niespójnych informacjach nadlatujÄ…cych ze szklanego ekranu… KoÅ„cówka tego dzieÅ‚a jest identyczna jak poczÄ…tek, delikatny wiatr szumi gdzieÅ› w oddali, uspakajajÄ…c niedawne, szybsze dźwiÄ™ki.
Każdy słuchając The Final Frontier może mieć swoje odczucia i oceny. Moja ocena, nie ukrywam tego, jest bardzo optymistyczna. Album ten podoba mi się znacznie bardziej niż A Matter Of Live And Death i całkiem prawdopodobne, że z czasem powinien jeszcze zyskać. Muzycy stworzyli dzieło nasiąknięte wspaniałą zawartością, zarówno muzyczną jak i tekstową, utwory bywają wzniosłe i przejmujące ale także szybkie i z pazurem. Jest sporo melodyjności, zmian tempa, gitarowych pojedynków a wszystko łączone klamrą basu i perkusji. Czy to źle, że Dziewica zboczyła trochę ze swojego ciężko-metalowego kursu? Dla ortodoksyjnych fanów pewnie tak ale wydaje się, że tak być po prostu musi. Mnie to nie przeszkadza w żadnym wypadku, jestem szczęśliwy, że utwory bywają progresywne, że starają się tworzyć epickie dzieła. Z tak dużym bagażem doświadczenia mogą sobie na to pozwolić, Iron Maiden nie musi niczego udowadniać. Iron Maiden jest zbyt wielką legendą!
UP THE IRONS!
tagged under: iron maiden.Muzyka- Co w Polsce? (4)
- Cwirkownia (170)
- Czołówka (1)
- Filmy (7)
- Futbol na Åšwiecie (82)
- Futbol w Polsce (30)
- Hiszpania (4)
- Motoryzacja (6)
- Muzyka (17)
- Podróże po Irlandii (63)
- Podróże po Świecie (16)
- Polska (2)
- Rodzinka (11)
- Sport (121)
- Ukraina (9)
- cwirek :
Taito, na moim paszportowym zdjęciu miałem jeszcze włosy na głowie, wi ... - cwirek :
Pendragonie ogólnie gps jest przydatny ale można spokojnie sobie porad ... - Taita :
Hahaha, o mało co nie zakrztusiłam się herbatą. Coś w tym jest, mnie t ... - pendragon :
Nie zdążyłeś na wschód ale udało Ci się wydobyć z zielonych bluszczów ... - cwirek :
Hej Taito! Widzę, że udało się skomentować bez wpisywania www? :-) Rz ...


