Wrobels

Wspomnienia z Madrytu

widoki_z_hostelu

Co prawda minęło już sporo czasu od naszej krótkiej wycieczki na Półwysep Iberyjski ale chciałbym się podzielić moimi wrażeniami… Czym zaskoczyła mnie stolica Hiszpanii? Przede wszystkim niewyobrażalny ogrom Madrytu. Oczywiście są metropolie znacznie większe, mające w sobie więcej ludzi, jednak na mnie, osobie nigdy wcześniej nie odwiedzającej tak wielkiego miasta robiło to naprawdę spore wrażenie. Mieszkaliśmy w jednej z dzielnic, praktycznie w samym centrum. Nieopodal stacja metra (Tirso de Molina), która była swego rodzaju ‘’Bramą na miasto’’, z której to zaczynaliśmy podróże i na której kończyliśmy pełne emocji dni. I znów w tym miejscu muszę się ukłonić. Metro, trzecie co do wielkości w Europie było dla mnie niczym labirynt, w którym odnaleźć się, odnaleźć stację docelową było nie lada sztuką. Niby były mapki, niby wszechobecne znaki i tablice informacyjne, jednak wszystko po hiszpańsku, co dodatkowo utrudniało i tak nie łatwe poruszanie się w madryckiej sieci metra. Dla mnie było to trudne ale dla szeregowego madrytczyka bułka z masłem. Pewnie i my z czasem połapalibyśmy o co chodzi. ewelinka_w_metrzew_metrze A czy dałoby się mieszkać w mieście, gdzie nieustanna gonitwa jest na porządku dziennym? Dałoby się bez dwóch zdań. Czy spokojnie? Na pewno byłby z tym mały problem ale takie są uroki wielkich miast. Dla jednych przekleństwo, inni czują się jak ryby w wodzie. Do każdego miejsca idzie się przyzwyczaić. Dzisiaj mieszkamy w miasteczku kilkunastotysięcznym, w którym nie ma jakiś mega-rewelacji, w sensie przyjemności, spędzania gdzieś miło wolnego czasu ale generalnie się nie narzeka. Mieszkałem w mieście kilkusettysięcznym i mógłbym mieszkać w kilkumilionowym. Mówi się, że ludzie mieszkający na Półwyspie Iberyjskim, prowadzą bardzo spokojny, wręcz ślimaczy tryb życia. Że gdy nadchodzi czas siesty, ulice zamierają i ciężko jest cokolwiek załatwić. Być może tak jest w małych miastach i miasteczkach, gdzieś na prowincji z dala od wielko miejscowych aglomeracji, lecz w Madrycie mija się to praktycznie całkowicie z takimi opiniami. Tam zgiełk i nieustające zabieganie zaczyna się we wczesnych godzinach porannych a kończy w okolicach północy. Start życia towarzyskiego to +, – godzina 22. Okoliczne Cervecerie (gdzie oprócz alkoholu można tam dostać wiele lokalnych przekąsek, tzw. Tapas), kluby i klubiki zapełniają się ludźmi, my również postanowiliśmy wyruszyć i uszczknąć uroków takiego stylu życia. Na początku mieliśmy spore trudności ze znalezieniem wolnego miejsca, być może byliśmy zbyt wybredni? Po kilkudziesięciu minutach krążenia i poszukiwania w końcu zdecydowaliśmy się na jeden z lokali. Parę rzeczy mnie zdziwiło… Przede wszystkim dość duży nieład w sensie mnóstwa śmieci walających się pod barem. Hiszpanie mają w zwyczaju rzucać wszystko na podłogę i dlatego wygląda to tak jak wygląda. Dla mnie dość spore zaskoczenie, dla miejscowych normalka. Piwo podawane było w małych szklaneczkach, może miały 0,33 ml a może nawet mniej. Fajna sprawa, że do każdej kolejki piwa podawane były zakąski (tapas), które idealnie komponowały się ze złocistym trunkiem. Co jeszcze? Większość klientów piła piwo stojąc, co prawda były stoliki, czy też miejsca siedzące przy barze, gdzie w końcu i my się znaleźliśmy ale ogólnie się stało. Oczywiście nie jest to pewnie reguła, bo w innej knajpce akurat było większość miejsc siedzących, także musi być z tym różnie. Madryt słynie z niezliczonej ilości placów i placyków, znajdują się praktycznie na każdym kroku. Dało się to zauważyć gdy spacerowaliśmy poprzez labirynt uliczek przecinających mniejszej lub większej wielkości ryneczki właśnie. Są to miejsca gdzie bardzo chętnie zbierają się mieszkańcy miasta, szczególnie wieczorami tysiące młodych ludzi wybiera place jako miejsca dla spędzania wolnego czasu.

‘’Byliśmy, widzieliśmy, zwiedziliśmy – czyli my i najważniejsze miejsca w Madrycie’’

widok_z_hostelu_numancia

widok z Hostelu

na_puerta_del_sol_kuzyni

na Puerta del Sol

niedziedz_z_herbu_PdS

Niedźwiadek z herbu miasta

Mieszkaliśmy w Hostelu Numancia przy Calle Magdalena,  do ścisłego centrum miasta mieliśmy zaledwie kilka minut drogi pieszo. PUERTA DEL SOL. Jest to centralny punkt miasta a zarazem serce całego kraju. Stąd mierzy się odległości, tutaj formalnie zaczyna się sześć hiszpańskich ‘’Rutas Nacionales ’’ (drogi znane jako N-1, N-2, N-3 itd.). W południowej części placu, przed wieżą zegarową znajduje się wmurowana w chodnik kamienna płyta z napisem: ‘’Kilometro Cero’’ (kilometr zerowy). Puerta del Sol, a zwłaszcza okolice fontanny i pomnika z herbem Madrytu (niedźwiedź wspinający się na ‘’madrono’’, czyli drzewo poziomkowe), na rogu c/Carmen, to ulubione miejsce spotkań mieszkańców i turystów. Puerta del Sol przywitała nas mnóstwem ludzi, było bardzo tłoczno. Zdążyliśmy zrobić parę fotek, miedzy innymi przy pomniku niedźwiedzia, odwiedziliśmy oficjalny sklep Realu Madryt i ruszyliśmy na północ w kierunku…

GRAN VIA. Najważniejsza arteria Madrytu to wiecznie zatłoczona i zakorkowana Gran Via. Biegnie od Plaza de Cibeles do Plaza de Espana, oddzielając starą, południową część miasta od nowej, północnej. Współcześnie jest centrum handlowym miasta i jednym wielkim zabytkiem.

Gran Via

Gran Via

Rzeczywiście najważniejsza ulica stolicy tętniła, setki pojazdów, klaksony, policyjne syreny towarzyszyły nam bez przerwy. Cały czas coś się działo. Zadarłszy głowę do góry można było zobaczyć stuletnie gmachy zajmowane dziś przez banki i urzędy, a także ogromne ręcznie malowane afisze kinowe. My powędrowaliśmy na zachód i dotarliśmy do…

PLAZA DE ESPANA. Przy Plaza de Espana wznoszą się budynki z lat 50. XX wieku. Zanim w Madrycie nie zaczęły pojawiać się nowoczesne biurowce (w północnej części miasta), szczyciły się mianem najwyższych w stolicy (m.in. liczący 26 pieter ‘’Edificio Espana’’ i ‘’Torre Madrid’’ z kawiarnią na ostatniej kondygnacji). Pośrodku placu stoi pomnik Cervantesa, a dalej – brązowe figury jego bohaterów, Don Kichota Sancho Pansy. Opuszczając Plaza de Espana udaliśmy się powrotem na wschód, przeszliśmy praktycznie przez całą Gran Via i doszliśmy do… …PLAZA DE LA CIBELES. Plac ten zamyka bogato zdobiony gmach Poczty Głównej – Palacio de Comunicaciones. Wzniesiony w tatach 1904-1917, zdecydowanie przewyższa monumentalnością parlament, a niewiele ustępuje Palacio Real. Na srodku placu, między setkami przejeżdżających samochodów wznosi się fontanna i posąg bogini Kybele. Dzieło to przetrwało bombardowania z lat wojny domowej dzięki temu, że zostało obłożone workami z piaskiem. W miejscu tym zbierają się kibice Realu Madryt, by świętować zwycięstwa swego zespołu (zwolennicy Atletico w chwilach radości kąpią się nieco dalej w fontannie Neptuna).  Idąc z Cibeles c/Alcala dochodzi się do…

la Cibeles

la Cibeles

PLAZA DE LA INDEPENDENCIA. Znajduje się tutaj jedna z dwóch ocalałych bram pochodzących z murów obronnych w przeszłości otaczających miasto. Puerta de Alcala, wzniesiona w XVIII wieku, była w swoim czasie najwiekszą tego typu budowlą w Europie. Dziś jest symbolem Madrytu, podobnie jak niedźwiedź oraz drzewko.  Wracając jeszcze do Puerta del Sol, nie sposób nie wspomnieć o… PLAZA MAYOR. Kierując się na zachód od Puerta del Sol, przechodząc c/Mayor (główną ulicą średniowiecznego miasta) po kilku minutach już jesteśmy na miejscu. Plaza Mayor zaprojektował Filip II . Po przeniesieniu stolicy Hiszpanii do Madrytu chciał, aby stał się reprezentacyjnym miejscem spotkań publicznych. Budowę zakończono w 1619 roku. Plac miał być i był miejscem istotnych wydarzeń w życiu miasta. Ważniejsze – zaszczycali swą obecnością królowie, zasiadający na balkonach Casa Panaderia, reprezentacyjnego ratusza. Obecnie w budynkach rezydują władze miasta, działa tu także centrum wystawowe z czasowymi ekspozycjami na temat historii Madrytu. My byliśmy tam tylko ‘’przejazdem’’ to też nawet nie wstąpiliśmy do żadnej z licznych tawern czy restauracji się tam znajdujących.

Nie udało się zobaczyć wszystkiego, ominęliśmy np. Muzeum Prado, Muzeum Nacional Centro de Arte Reina Sofía, Muzeum Thyssen-Bornemisza czy Parque del Retiro, wspominając tylko jedne z tych najważniejszych. Oprócz wyżej wymienionych miejsc dość dobrze zwiedziliśmy Palacio Real, o którym wspominałem na pierwszych stronach tego bloga. Wielka metropolia, kilka milionów ludzi równa się z niezliczoną ilością samochodów. Jak sobie z tym mechanicznym natłokiem poradzono?

Plaza de la Independiencia

Plaza de la Independiencia

Wydaje się, że do końca nie da się odkorkować , szczególnie w okolicach Gran Via, miasta. Pojazdy tworzą kilometrowe kolejki i naprawdę lepszym sposobem jest poruszać się pieszo, bądź wszędobylskim metrem. Jest to chyba jedyny sposób na unikniecie nerwów spowodowanych korkami. Jednak na co chciałbym zwrócić uwagę? Jest taka pewna ciekawostka…. Kierowcy parkujący swoje samochody wzdłuż ulic, praktycznie wszędzie, nie tylko w centrum starają się jak najciaśniej zmieścić. W 90 % chyba auta stoją w odległości paru centymetrów. Jak w takim razie wyjechać? Każdy stara się jak może, trwa to po kilka minut, w tył i w przód, w tył i w przód, często gęsto uderzając błotnikami w inne auta Aż w końcu delikwent znajdzie się na ulicy. Tak to mniej więcej wyglądało. Mam nadzieje, że choć w części mogłem przedstawić to jak odebrałem, jak odebraliśmy stolicę Hiszpanii. Osobiście ta wizyta napełniła mnie pozytywnymi emocjami i muszę się zastanowić jak i kiedy tam wrócić? Myślę, że jeszcze nie raz uda się tą historię powtórzyć… Specjalne podziękowania należą się mojemu kuzynowi Dawidowi, bez którego ta wycieczka nie miał by aż tak dobrego smaku!

Kilka fotek:

Puerta_de_Alcalaplaza_de_Espanamonumentalna_pocztakuzynie_palacio)realBLOG

przed_oficjalnym_sklepikiemREALUewelinka_na_plaza_espana.JPGBLOGpoczatek_gran_via.JPG_BLOGgran_via_w_kierunku_plaza_espana

O autorze Pokaż wszystkie posty Autor Strony

Cwirek

KomentarzyNapisz Komentarz

  • Był to grudzień, 24-15-16 (weekend). Temperatura nas zaskoczyła, bo wyobrażaliśmy sobie, ze skoro Hiszpania to musi być ciepło. Było w okolicach 0 stopni, wieczorami strasznie zimno, w dzień nie lepiej.

    pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *