WROBELS

Dominacja w La Liga już rozpoczęta

To co się obecnie dzieje w hiszpańskiej La Liga, było do przewidzenia. Wiedzieli o tym wszyscy, od zwykłych kibiców, poprzez dziennikarzy i ekspertów aż po zawodników i trenerów. Niektórzy mieli może jakieś nadzieje, lecz z pewnością nie brali ich na poważnie, bo jakże być poważnym marząc o zdetronizowaniu bądź wciśnięciu się pomiędzy dwóch gigantów?

Radość po kolejnym golu

Radość po kolejnym golu

Hegemonów, nie bojących się niczego i nikogo, grających skutecznie i efektownie, połykających przeciwników zarówno u siebie w domu, jak i na wyjazdach. Tak każdy prorokował i pierwsze 4 kolejki tego sezonu tylko to udowadniają. 3:0, 2:0, 5:2, 4:1 to wyniki Barcelony, natomiast 3:2, 3:0, 5:0, 2:0 to wyniki Realu Madryt. Pierwsze cztery kolejki i komplet punktów u jednych i u drugich, sytuacja bezprecedensowa i historyczna, nigdy wcześniej dwaj odwieczni rywale nie wygrały 4 początkowych spotkań sezonu. Królewscy po przemeblowaniu kadry, po wydaniu grubych milionów euro, mieli dopiero się zgrywać. I tak się dzieje, w meczach drużyny naszpikowanej gwiazdami, ze zmienioną w połowie pierwszą 11-stką nie uświadczy się jeszcze piękna i 100% zrozumienia. Nie ma takiego stylu, jakim raczy wszystkich Barcelona, nie ma dziesiątek podań i 72% czasu w posiadaniu piłki. Ale są wyniki i jest skuteczność z przodu a to jest w tym momencie najważniejsze. Gdy drużyna się formuje i jest dopiero w fazie poszukiwania optymalnej dyspozycji i odpowiednich schematów gry, trzeba koniecznie kolekcjonować oczka. W innym przypadku marzenia o Mistrzostwie mogłyby prysnąć i się ulotnić. Barcelona ma już dawno wypracowany styl, ma zgraną do granic możliwości ekipę i w momencie, gdyby Real Madryt pozostawał jeszcze w blokach startowych, Blaugrana najpewniej odskoczyłaby już na starcie i wypracowaną przewagę zachowała by do samego końca. A wtedy emocje nie zdążyłyby się jeszcze rozpocząć, emocje które są teraz i tak zarezerwowane dla dwojga gigantów, emocje inne niż w poprzednich sezonach, bo gra powinna toczyć się na gruncie korespondencyjnym, kto z kim ile wygra, kto zdobędzie więcej bramek. Oczywiście szanse na to, że Real i Barca pogubią swoje punkty istnieją, jednak są one niezbyt wysokie i ewentualne potknięcia zdarzą się nie więcej, niż kilka razy.

Więc zostanie jedna możliwość – Gran Derby. Pierwsze 29 listopada na Camp Nou. Zobaczymy, czy do tego momentu obie strony będą dalej szły łeb w łeb? Czy ktoś znajdzie wcześniej pogromcę? Pewnie tak, ale nie liczyłbym na większą odległość aniżeli 3 pkt w jedną czy drugą stronę. Zresztą drużyny, które miały weryfikować formę obydwu potentatów, czyli Atletico i Villarreal zostały bezdyskusyjnie ograne. Inna sprawa, że zarówno Los Colchoneros jak i El Submarino Amarillo rozpoczęły rozgrywki poniżej wszelkiej krytyki, zgromadziły po 2 punkty i okupują miejsca w samym dole tabeli. Trzeba będzie poczekać na spotkania z Valencią i Sevillą, bo chyba tylko one będą w stanie podjąć rękawicę i powalczyć.  Na domowym podwórku rywali więc praktycznie nie będzie. Więc wyzwaniem powinny być dopiero rozgrywki Ligi Mistrzów. W grupach nie liczyłbym na zbyt wielkie emocje, ewentualne stresy i niepokoje mogą pojawić się dopiero w kolejnej rundzie. Szczególnie Realowi powinno zależeć, z uwagi na ostatnie niepowodzenia, aby 1/8 przebrnąć.

Najważniejsze gwiazdy Barcy

Najważniejsze gwiazdy Barcy

Słówko jeszcze o gwiazdach, które w obydwu drużynach, słabiej bądź mocniej błyszczą. W Barcelonie przede wszystkim Ibrahimovic i Messi. Pierwszy stał się najlepszym zawodnikiem w historii Barcy, któremu udało się zdobyć bramki, w każdym z 4 spotkań inaugurujących sezon. Drugi udowadnia swoją wielkość i piłkarskie mistrzostwo, zdobywając gole z wielką łatwością i regularnością, grając przy tym niezwykle efektownie. W Realu oczy wszystkich zwrócone są na Cristiano Ronaldo, Kakę i Benzemę. Każdy z tej trójki graczem jest nieprzeciętnym aczkolwiek talent ich jeszcze na hiszpańskich stadionach w pełni nie rozbłysnął. Najlepiej wiedzie się C.Ronaldo, który podobnie jak Ibrahimovic strzela gole w każdej kolejce La Liga a także w pierwszej europejskiej potyczce w Szwajcarii. Brazylijczyk gra w kratkę, raz lepiej (Espanyol) raz gorzej (Zurych) i chyba sam z siebie do końca nie jest zadowolony, bo stać byłego gracza Milanu na znacznie więcej. Z kolei Benzema zawodzi. Nie wiem czy jest to kwestia czasu aby się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu, czy może młodemu Francuzowi po prostu hiszpańska piłka nie służy? Oby nie, bo umiejętności ma nieprzeciętne i szkoda by było aby tak wielki talent się zmarnował.

Reasumując Barcelona drużynę już ma, nie musi się zgrywać i jedyne co Guardioli może przeszkadzać, to umiejętność podtrzymania formy z poprzedniego sezonu, odpowiednie zmotywowanie i ewentualność kontuzji, co w przypadku krótkiej ławki rezerwowych może być problemem. Natomiast Real cały czas szuka, zgrywa się i poznaje. Kwestią czasu powinno być wskoczenie na odpowiednie tryby i stworzenie własnego stylu. Talent i umiejętności są, teraz tylko kwestia ich wydobycia, tak aby indywidualności stworzyły monolit, rozumiejący się bez słów.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *