WROBELS

Zamiana ról w Ekstraklasie

Wątpię, czy był ktoś przed sezonem, który przewidziałby ligową tabelę po 11 kolejkach. Wszyscy wielcy z poprzednich lat czyli Lech, Wisła i Legia grają znacznie poniżej oczekiwań tułając się gdzieś w środku (Wisła) czy nawet w samym ogonie  tabeli (Lech). Jedynie stołeczna Legia wydaje się ostatnio wybudzać z tego początkowego marazmu i na dzisiaj doskoczyła do czołówki. Miejsca potentatów zajęli inni, czy słabsi? Dotychczasowe mecze udowadniają , że chyba jednak nie, bo zarówno Górnik Zabrze, GKS Bełchatów, Korona Kielce i przede wszystkim Jagiellonia Białystok prezentują się bardzo dobrze.1/3 sezonu za nami i trudno stwierdzić czy prowadząca obecnie grupa powalczy pomiędzy sobą o tytuł, czy może włączy się ktoś jeszcze? Z perspektywy atrakcyjności ligi zaistniała sytuacja działa pozytywnie. Teraz praktycznie każdy może wygrać z każdym i wizyta mistrza Polski z Poznania na teoretycznie słabszym terenie nie powoduje drżenia nóg u rywala.

Lider z Białegostoku

Stawce przewodzi efektownie prezentująca się od początku sezonu Jagiellonia. Nie jest to przypadek gdyż już w poprzednim radziła sobie bardzo dobrze i gdyby nie fakt, że na starcie Jaga przystępowała z minus dziesięcioma punktami, to prawdopodobnie białostocczanie graliby w pucharach. Właśnie tamta sytuacja pokazała jaki w tym zespole tkwi potencjał i że jest to drużyna z charakterem. Widać rękę Michała Probierza – trenera młodego ale bardzo zdolnego, mającego wizję i pomysły, które obecnie procentują. Nie sposób nie wspomnieć również o Tomaszu Frankowskim, żywej legendzie Jagi, o snajperze co prawda wiekowym ale wciąż piekielnie skutecznym. Był to strzał w dziesiątkę, zarówno Franka, który zdecydował się wrócić do swojego macierzystego klubu, jak i samej Jagielloni, która nie bała się dać mu szansę. Frankowskiemu jak wiadomo najlepiej wiodło się swego czasu w Wiśle, w której był maszyną do zdobywania bramek. Jednak w chwili, w której próbował szczęścia zagranicą, niestety zawsze się spalał.  Jaga postanowiła jednak zaryzykować i z pewnością tego nie żałuje. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie Jagiellonię bez Tomka Frankowskiego. Sprawdził się na boisku i sprawdza się po za nim. W szatni i na treningach jego doświadczenie jest nie do ocenienia, młodzi gracze czerpią garściami i wychodzi to wszystkim tylko i wyłącznie na dobre. Zresztą tabela ligowa to pokazuje.

Korona Kielce w natarciu / fot. korona-kielce.pl

A kto za plecami Żółto-Czerwonych? Inni Żółto-Czerwoni (a raczej Złocisto-Krwiści) tyle, że z Kielc. Niespodzianka? Być może, ja jednak w Koronie od dawna widziałem kandydata na jedno z czołowych miejsc. Czas pokaże czy zdołają utrzymać pozycję wicelidera a może pokuszą się o coś więcej? Tak jak w Jagielloni pierwszą strzelbą jest Frankowski, tak w Koronie identyczną rolę odgrywa Andrzej Niedzielan. Zawodnik również po przejściach, z nieudaną próbą zakotwiczenia na Zachodzie, który po powrocie do Polski odżył dopiero w chorzowskim Ruchu. To, że udało się go sprowadzić do Kielc, należy uznać za nie lada wyczyn. Był to strzał w dziesiątkę, bo Niedzielan nie dość, ze jest najlepszym strzelcem zespołu (8 goli), to jeszcze przoduje w ligowej tabeli strzelców (wspólnie z …Frankowskim). Marcin Sasal, w swoim teamie oprócz Niedzielana ma paru innych ciekawych graczy, którzy są w stanie sprawić, że Korona walczyć będzie o czołowe lokaty do samego końca.

Grupa pościgowa

Ta dwójka odskoczyła goniącemu ją peletonowi na bezpieczną odległość kilku oczek. Nie jest to oczywiście powód a także na tyle bezpieczna przewaga, że teraz mogą one spać spokojnie, grupa pościgowa jest czujna i tylko czeka na potknięcia. I jak wyżej wspomniałem nie jest to Lech, nie jest to Wisła a między innymi GKS Bełchatów i Górnik Zabrze. Zresztą jeśli spojrzeć na tabelę to trzeci Bełchatów dzieli od piętnastego Śląska Wrocław tylko 9 punktów. Stawka bardzo się wyrównała i co kolejkę mamy przetasowania. Praktycznie każdy od przedostatniego miejsca wzwyż  spokojnie może myśleć nawet o miejscu pucharowym. Wydaje się, że większość ma na tyle mocne kadry i na tyle spokojne zaplecze finansowo-organizacyjne, że nie byłoby żadnym zdziwieniem , gdyby na przykład Widzew Łódź, Polonia Warszawa, Lechia Gdańsk czy Śląsk zakończyłyby rywalizację na pucharowym miejscu.

Męczarnie Cracovii

W całej tej naszej Ekstraklasie jest jeden klub, który zdecydowanie odstaje od reszty. Klub, który w 11 kolejkach zdołał uciułać zaledwie 4 punkciki, ponosząc przy tym aż 9 porażek. Cracovia Kraków jest autsajderem zamykającym tabelę w sposób bezdyskusyjny, przegrywającym wszystko co się da i dzisiaj ciężko jest sobie wyobrazić, że Craxa zdoła się uchronić przed degradacją. Sytuacja jest bardzo podobna do zeszłorocznej. Odra Wodzisław, również inkasowała porażkę za porażką i nawet głośne wzmocnienia zrobione specjalnie na rundę rewanżową nie uchroniły Odry przed spadkiem. Przeciwko Cracovii jest także inna prawidłowość: bodajże w 11 poprzednich sezonach ten kto zajmował ostatnią pozycję na półmetku, zawsze potem leciał z ligi. Klub z ulicy Kałuży już w sezonie 2009/2010 cudem uniknął spadku, wtedy do ostatniej kolejki ważyły się losy bycia albo nie bycia w najwyższej klasie rozgrywkowej. Właściciel Pasów, profesor Janusz Filipiak nie tak wyobrażał sobie pierwsze tygodnie swojego zespołu na nowiutkim, nowoczesnym obiekcie. Zresztą nie tylko on pewnie, ja również jestem zaistniałą sytuacją zaskoczony, klub poukładany, wydawać by się mogło, ze jest tam wszystko zapięte na ostatni guzik a tutaj taka historia. Zresztą głowy przy Kałuży już poleciały, katastrofalny start spowodował, że z posadą pożegnał się Rafał Ulatowski. Jego następca, do niedawna coach Polonii Bytom – Jurij Szatałow będzie miał nie lada wyzwanie aby uratować dla Cracovii Ekstraklasę.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *