WROBELS

Papierowy Celtycki Tygrys

Stracił Tygrys swoje zębiska, ewentualnie stały się one bardziej tępe, znacznie mniej groźne… Zielona Wyspa w odwrocie jeśli idzie o gospodarkę, wydaje się że rok rocznie od momentu napływu tysiąca nowych twarzy w 2004 roku, jest co raz gorzej.

Finanse w odwrocie...

Irlandia przestała kusić nowych, coraz mniej ich tutaj przyjeżdża a nie rzadko wielu już wraca, wróciło bądź wrócić zamierza.  Światowy kryzys gospodarczy trafił Celtyckiego Tygrysa w samo serce i w sumie nawet nie wiadomo kiedy i czy w ogóle sytuacja się tutaj poprawi na tyle aby wszyscy byli zadowoleni? Nie pokuszę się o takie prognozy, choć oczywiście chciałbym bardzo aby znowu było stabilnie i bezpiecznie. Chociaż akurat w naszym przypadku stabilnie jest jak najbardziej, pływamy na powierzchni w dość bezpiecznej łódce i staramy się w niej jak najdłużej utrzymać. Jednak wiele osób myśleć podobnie nie może. Ostatnio opublikowane zostały dane na temat bezrobocia i niestety znowu się pogorszyło. Aktualnie bez pracy jest 436 tys. 936 osób, czyli 12,7 %, uważa się że w 2010 roku stopa bezrobocia sięgnie 13,2 % i dopiero w drugim półroczu gospodarka irlandzka osiągnie tendencje wzrostowe.  Generalnie w państwach Unii Europejskiej na rynku pracy jest źle albo bardzo źle: Najgorszą sytuację mają na Litwie (22,8 %) i w Hiszpanii (19,5 %) z kolei na drugim biegunie jest Holandia (4 %). Jeśli idzie o całą Unię, to bez pracy pozostaje 9,6 % czyli aż 23,012 milionów europejczyków (dane z grudnia 2009)…

Wracając do Irlandii to rzeczywiście gro osób, które znam jest bez pracy, zresztą wystarczy pójść do Government Office/Urzędu dla bezrobotnych w momencie składania podpisów przez osoby bezrobotne i można rozłożyć ręce. Kolejka oczekujących wychodzi po za drzwi na dwór a trzeba przyznać, że takich dni w miesiącu jest kilka. Oczywiście jest to w pewien sposób przykre oraz niepokojące i w sumie nawet nie wiadomo kto za taki stan rzeczy odpowiada? Najłatwiej byłoby stwierdzić, że winien jest i to w całości ogólnoświatowy kryzys finansowy. Wydaje się jednak, że prawda leży po dwóch stronach, mianowicie oprócz tegoż kryzysu, sami zainteresowani (bezrobotni) pracy szukać po prostu nie chcą… Przyznam szczerze, że sam będąc na bezrobociu również cieszyłem się wolnością i co tydzień płynącymi pieniążkami na konto. To było fajne ale tylko przez pewien okres, później pojawiła się monotonność, zdenerwowanie i nuda. Czegoś brakowało, chciałem na powrót być trybikiem w ogólnoświatowej maszynie pracy. Wstawać, wychodzić, pracować, wracać. Chciałem pójść do ludzi, stać się wartościowy i w pewien sposób potrzebny. Na szczęście udało się dość szybko, od chwili kiedy postanowiłem szukać nowej pracy minęło może z 2 tygodnie i już tę pracę znalazłem. Miałem szczęście, naprawdę sporego rozmiaru farta. Inni nie mają. Znam ludzi, którzy pozostawiali dziesiątki CV w rozmaitych firmach i pracy znaleźć nie potrafili. Ja wypełniłem tylko 1 formularz i się zahaczyłem. Od tamtej chwili minął już ponad rok, pracuję dalej i jestem usatysfakcjonowany. Mam szczerą nadzieję, że spod ciemnych i ciężkich chmur zacznie w końcu wychodzić słońce, życzę wszystkim znalezienia nowej pracy lub też utrzymania obecnej. Będzie dobrze!

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

2 komentarzeZostaw komentarz

  • Ktoś powiedział, że Celtycki Tygrys stał się kotkiem jedzącym suchą karmę z Lidla i coś w tym jest. Klienci niemieckich marketów jeszcze 2 lata temu to byli głównie przybysze a teraz wielu moich znajomych Irlandczyków przerzuciło się z SuperValu i Dunnes właśnie do tych tanich sklepów. Bardzo mi się podoba Twoja strona i będę tu częściej zaglądał. I dzięki za odwiedziny 🙂 Pozdrawiam

  • Hej Pendragon!

    Rzeczywiście wielu tutejszych robi zakupy w Lidlach czy Aldikach ale i tak zdecydowana większość chodzi, jak wspomniałeś do Dunnesa czy Super Valu. Pracuje w Dunnesie to widzę, że w sumie nie wiele się zmieniło: te same twarze, tak samo napchane wózki z zakupami, ten sam – głównie z wyższej półki – towar. Niby jest źle i kryzys ale tego się tak aż bardzo nie dostrzega.

    Dzięki za miłe słowa i do poczytania!

    😉

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *