Dawno nie zajmowałem się tutaj wątkami muzycznymi a przecież muzyka w moim życiu jest ważna, przeszywa w mniejszym lub większym stopniu przemijające dni, pozwala w pewien sposób odciąć się, uciec od otaczającej rzeczywistości. Przez ostatnie parę miesięcy przewinęło się przez moje dłonie, a może bardziej przez samochodowe radio (bo tam zdarzało mi się słuchać najczęściej) parę interesujących pozycji. Głównie były to klimaty rockowe i metalowe ale też zdarzyło mi się uciec w stronę bluesa.
Oprócz moich doświadczeń płytowych stała się rzecz inna, równie ciekawa. Mianowicie najpierw informacja przemówiła do mnie z telewizora, następnie przeszukałem internet i do chwili obecnej ciężko jest mi w to uwierzyć… Słuchajcie: Wielka Czwórka Thrash Metalu wystąpi razem, na jednej scenie, w jednym magicznym, czerwcowym dniu. Metallica, Slayer, Megadeth i Anthrax – czyli kawał historii metalu, oprócz Iron Maiden, chyba najważniejsi przedstawiciele metalowej sceny lat 80-tych. Oprócz nich będzie tam jeszcze Behemot oraz Mastodon. Czy trzeba chcieć czegoś więcej? Dla fanów na pewno nie. Sonisphere Festival odbędzie się 16 czerwca na Lotnisku Bemowo w Warszawie. Bilety są dostępne w przedziale cenowym od 198 złotych do 880 złotych. Warto się zastanawiać nad tym wydarzeniem? Czy jechać czy nie jechać? Odpowiedź wydaje się nie na miejscu a pytanie czysto retoryczne.
Zew historii…
Żeby zrozumieć o co tak na prawdę chodziło w Trash Metalu należy się cofnąć do początku lat 80-tych ubiegłego stulecia. Wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych, głównie na Zachodnim Wybrzeżu. Jest to odmiana heavy metalu, nacechowana surowym, ostrym i agresywnym brzmieniem. Kompozycje stały się bardzo szybkie, brutalne z dużą ilością perkusji ,wściekłego, gitarowego brzmienia a wszystko przeszyte mocnym wokalem. Kolebką tego stylu było Los Angeles. To w tym mieście w 1981 roku powstały Metallica i Slayer, 2 lata później, w roku 1983 światło dzienne ujrzał Megadeth. Oprócz nich ważnymi zespołami na Zachodzie były Exodus (założone w San Francisko w 1980 roku) oraz Testament (San Francisko, 1983 rok). Kapele z tej części Ameryki grały trash metal w stylu bardziej progresywnym i technicznym. Z kolei Wschodnie Wybrzeże poszło bardziej w kierunku punku i hardcore’u. Właśnie na wschodzie, w Nowym Jorku powstał Anthrax (1981 rok), ostatni przedstawiciel Wielkiej Czwórki.
Uważa się, że to Metallica zrobiła największą karierę i najbardziej zapisała się w kartach muzyki metalowej ale grzechem by było gdybyśmy umniejszali zasługi pozostałej trójki. Megadeth w swojej historii sprzedało ponad 20 milionów albumów, w swojej historii zdobyli 6 platynowych płyt oraz 7 nominacji do Grammy. Ciekawostką jest to, że lider, wokalista i gitarzysta Megadeth – Dave Mustaine zaczynał w Metallice. Jednak po dwóch latach odszedł i założył nową grupę (Megadeth). Slayer dwukrotnie dostawało nagrodę Grammy, 2 razy było również nominowane. Na swoim koncie mają także zwycięstwa w plebiscytach renomowanych, metalowych pism: Metal Hammer i Kerrrang! Z 10 albumów aż 4 uzyskało miano złotej płyty.
W czasach swojej największej świetności, czyli w latach 80-tych te cztery grupy w pewien sposób na pewno się inspirowały. Goniły się nawzajem, starając się przyciągnąć jak największą rzeszę fanów. Ta swego rodzaju rywalizacja mogła być tylko i wyłącznie przydatna dla wszystkich zainteresowanych, inspirowała do tworzenia metalowych arcydzieł i patrząc na to wszystko z perspektywy czasu można być wdzięcznym, że te wielkie zespoły powstały. Tak jak pisałem, Wielka Czwórka swój najlepszy, najbardziej twórczy czas miała 25 lat temu ale to właśnie dzisiaj zdają się być popularni bardziej niż kiedykolwiek. Takie pospolite ruszenie i zdecydowanie się na wspólny występ jest gratką nie z tej ziemi. Fani nie mają chyba prawa narzekać, pewnie znajdą się malkontenci uważający, ze kogoś można by było wymienić ale jak wiadomo, wszystkich uszczęśliwić się nie da.
Cztery wielkie zespoły w akcji:



widać że sie nie znasz zbytnio – nie “Wielka Czwórka Trash Metalu” tylko “Wielka Czwórka Thrash Metalu” może to drobnostka ale jest to błąd
Zgadza się, miało być T(h)rash. Pozdrawiam i dzięki za wychwycenie literówki 😉