WROBELS

Madryt jest biały, remontada trwa!

Emocje związane z tym, kto w tym sezonie sięgnie po tytuł w hiszpańskiej Primera Division rozgrzane są już chyba do niepoliczalnych miar. Real i Barca idą łeb w łeb, nic sobie nie robiąc z kolejnych przeciwników. Sprawa nabiera tak wielkich rozmiarów, że upust tego napompowania może się odbyć chyba już tylko i wyłącznie podczas zbliżającego się wielkimi krokami Gran Derbi. Taki obrót to niemalże idealna rzecz, jeśli idzie o emocjonalny aspekt, o walkę, o widowisko i przeogromną chęć odniesienia zwycięstwa w tym jakże prestiżowym meczu. Fani jednych jak i drugich przed rozpoczęciem sezonu marzyli pewnie o bezdyskusyjnym, końcowym triumfie. Ci z Katalonii pamiętali o miażdżącej victorii w poprzednich rozgrywkach i życzyli sobie pewnie  powtórkę z rozrywki, z kolei ci ze Stolicy, uzbrojeni po zęby chcieli wreszcie zdominować odwiecznego rywala i wskoczyć na szczyt. Ten sezon jest naprawdę niesamowity, pewnie w każdych innych okolicznościach, dzisiejsza zdobycz punktowa tej dwójki starczyła by na spokojne liderowanie a być może już nawet na tytuł.

Po golu Arbeloi

W tej 29 kolejce dwaj giganci mieli dość trudnych rywali: Barca jechała na niewygodną Mallorcę, która w obecnych rozgrywkach na Ono Estadi pełną pulę oddali zaledwie raz (1:3 z Sevillą) natomiast Real podejmował u siebie rywala zza miedzy Atletico Madryt. Podopieczni Guardioli, przynajmniej w moim odczuciu, w ostatnich spotkaniach nie prezentowali się jakoś rewelacyjnie. Oczywiście zwycięstwa dalej były, jednak dalekie od tych, jakimi raczyła Barca wszystkich sezon wstecz. Poziom trzymał jedynie magiczny Messi, Iniesta gdzieś się zatracił, Ibrahimović zastopował z golami (do meczu z Saragossą gdzie zdobył bramkę i potem gol z Osasuną), Xavi kontuzjowany, więc siłą rzeczy te triumfy dalekie były od ideału. Chociaż z drugiej strony w tym momencie najważniejsza jest regularność i w każdej potyczce zgarnięty komplet punktów. Wczoraj na Mallorce również musiała wystarczyć jedna bramka (Ibry) do odniesienia zwycięstwa. Barcelona w sobotni wieczór wskoczyła na fotel lidera i w niedzielę to Real miał mały nożyk przy gardle.

Gonzalo Higuain

Królewscy grali o powrót na miejsce pierwsze, grali o 11 kolejne ligowe zwycięstwo z rzędu, grali o 10 kolejny zwycięski mecz z minimalnie 3 zdobytymi golami i grali o honor w tym prestiżowym starciu. Rozpoczęło się po myśli gości: Agüero szybko podał do Reyesa, a ten technicznym uderzeniem zaskoczył wyciągniętego jak strunę Casillasa. Konsternacja na trybunach ale w zanadrzu było jeszcze 80 minut, więc każdy wierzył, że to 0:1 można bez problemu odrobić. Na remis trzeba było czekać do 48 minuty meczu, gdzie po rzucie rożnym z metra pakuje piłkę do siatki Xabi Alonso. Ten sam zawodnik w minucie 56 fenomenalnie obsłużył kilkudziesięciometrowym krosem Arbeloę, który niczym rasowy skrzydłowy wpadł w pole karne, zwodem zwiódł obrońcę i ładnym strzałem pokonał bramkarza Atletico. Po kolejnych 7 minutach dość szczęśliwie otrzymał piłkę Higuain i pewnie trafił na 3:1. Rojiblancos stać było jeszcze tylko na gola Forlana i spotkanie skończyło się zwycięstwem Realu.

Te zwycięstwa były planowe, Real i Barcelona nad trzecią w tabeli Valencią mają już 21 punktów przewagi. Przepaść ogromna, większość myślała, że i tak pomiędzy tą dwójką rozstrzygnie się walka o tytuł, jednak mało kto się pewnie spodziewał, że różnica klas na tle innych ekip w stawce będzie aż tak widoczna. 10 kwiecień rysuje się  niezwykle magicznie, cała Europa pewnie zwróci się w stronę Santiago Bernabeu, spotkają się dwie wielkie drużyny, naszpikowane indywidualnościami i jak już wyżej napisałem, walka o wygraną, przy takiej sytuacji jaka się wytworzyła w tabeli, będzie nie do opisania. Przy tak skutecznej dyspozycji obu szykują się nam rekordy zarówno punktowe jak i strzeleckie. Do końca pewnie zagadką będzie to, kto sięgnie po Pichichi?  Rozgrywki wydawać by się mogło, przez to zdominowanie właśnie, mniej efektowne, jednak ja się tym wszystkim staram napawać. Mam również nadzieję, że to właśnie Real Madryt na końcu okaże się zwycięski!

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *