Ryszard Riedel , postać charyzmatyczna. Muzycznie genialna. Przez wielu uważany był za najlepszego, polskiego wokalistę rock/bluesowego wszechczasów.
Pisał wspaniałe teksty, potrafił w zwykłych słowach zamknąć wielkie sprawy. Samotnik, bezgranicznie oddany wolności. Uosobieniem wolności był dla niego jadący przez prerię Indianin , Easy Rider, który w pewnym momencie przesiada się na harleya – wspominał Beno Otręba, współzałożyciel Dżemu. – To marzenie nigdy się nie spełniło, bo w pewnym momencie zaczął je realizować za pomocą narkotyków. Narkotyki… Gówno, które zniszczyło Ryśka zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz… Cholerstwo, które niemiłosiernie Go uzależniło i dyktowało rytm życia… Żył za szybko, umarł za młodo – można by rzec. Lecz był to wyłącznie Jego wybór, nikt i nic nie mogło Go zmienić, choć wielu próbowało. Już za życia był legendą. Jego koncerty były swoistymi muzycznymi spektaklami, ‘’rockowymi mszami’’, które odprawiał Rychu ku uciesze tysięcy wiernych, ślepo zapatrzonych fanów. Gdy dodamy do tego charyzmę, za sprawą której porywał tłumy, a także wyjątkowy, charakterystyczny głos, głos zarazem szorstki i aksamitny otrzymamy artystę niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju. Miał odwagę wyśpiewać historię swojego życia, swojej choroby, historii i destrukcji. Każdym tekstem, każdą piosenką wyrażał smutek, tragizm i ból swej drogi, swego losu… Chciałbym też jednak napomknąć o bardzo ważnej rzeczy a mianowicie wydaje się, że bez tego ‘’negatywnego’’ stylu bycia, nie było by dzisiaj zapewne tak wielkiej legendy Ryśka. Tak to już jest, że los każe co jakiś czas aby taka tragedia się zdarzyła… Jimmi Hendrix, Jim Morrisom, Janis Joplin, Ryszard Riedel…
(Fotki z oficjalnej strony Dżemu)





JAKI SAMOTNIK OTWARTY CZŁOWIEK———- MIAŁ ZONE I SYNA SEBASTIANA 🙂
…i córkę Karolinę 😉 Miał rodzinę, to prawda ale nie zmienia to faktu, że wędrował raczej własnymi ścieżkami przez życie i często nie znajdował zrozumienia.
pozdrawiam! 😉