Przeżyć koncert Żelaznej Dziewicy na żywo to obowiązek każdego fana. Ja na szczęście mam to już za sobą. Jak to się stało? Było to w 2005 roku , a dokładnie 29 maja , Iron Maiden przyjechał na kolejną edycję Mystic Festival , który odbywał się na Stadionie Śląskim w Chorzowie.
Przed tym wydarzeniem już dobre kilka lat byłem zanurzony w dźwiękach Dziewicy , płyty, słuchanie w Internecie, oglądanie koncertów na DVD było na porządku dziennym… To wszystko mnie nakręcało, dawało wyobrażenie jak może wyglądać koncert na żywo, gdzie kilkudziesięciotysięczny tłum śpiewa razem z Brucem Dickinsonem nieśmiertelne utwory. Gdy pojawiła się informacja, że Ironi zjawiają się po raz kolejny do Polski postanowiłem nie przegapić tej okazji. Pamiętam, że bilet nabyłem w katowickim Empiku kilka miesięcy przed godziną zero. W dniu koncertu (niedziela) tuż po obiedzie udałem się do kumpla, w ogóle ekipa koncertowa składała się z 4 osób: ja, Duńczyk, Baton (mieszkaliśmy w tym samym bloku) oraz Sylwia, moja kumpela z Sosnowca z którą swego czasu chodziłem do szkoły. A więc u Duńczyka nastroiliśmy się trochę alkoholowo, oczywiście przy dźwiękach Ironów , które sączyły się z głośników a następnie udaliśmy się na przystanek w kierunku Katowic . Pogoda dopisywała, było słonecznie, ciepło, nic tylko rozkoszować się tym pięknym dzionkiem. W Katowicach na przystanku tramwajowym pod Spodkiem spotkaliśmy Sylwię i już w kompletnym składzie jechaliśmy na Festiwal. Wraz z nami w tramwaju mnóstwo fanów, również z zagranicy, pamiętam że zamieniliśmy parę zdań z kolesiem bodajże z Holandii , który jak na wielkiego fana przystało przemierzył te kilka tysięcy kilometrów aby zobaczyć największy, metalowy zespół świata… Wysiedliśmy na osiedlu Tysiąclecia i swoje kroki skierowaliśmy do pobliskiego sklepu spożywczego, wiadomo koncert rockowo-metalowy bez piwa koncertem straconym, hehe
. Tak więc po parę browców w dłoń i na pobliskie ławeczki. Skoro Festiwal to zespołów było kilka ( Dragonforce , Frontside , Primal Fear , Behemot , Kreator , Nightwish ) my jednak głównie nastawiliśmy się na gwiazdę wieczoru toteż nie wchodziliśmy wcześniej na stadion.
Iron Maiden swoje show miało dać o godzinie 21.30, my na obiekcie zameldowaliśmy się gdzieś w okolicach godziny 19-20-stej. Nasze bilety niestety nie pozwalały nam wejść tuż pod samą scenę, która była odgrodzona barierkami. Publika się gromadziła, z minuty na minutę było coraz gęściej, my także kręciliśmy się nieopodal sceny. Do koncertu była może z godzinka i nagle pojawia się Baton, któremu udało się załatwić bilety umożliwiające nam wejście pod samą scenę!
Parę minut przed rozpoczęciem już tam staliśmy. Tłok niesamowity, praktycznie nie szło się nigdzie ruszyć, atmosfera zgęstniała do granic możliwości, ja jako nowicjusz odczuwałem to kilkakrotnie mocniej. Mówi się, że IM tego wieczoru nie dało najlepszego koncertu, że był to jeden z krótszych gig-ów (90 minut), że nagłośnienie nie pracowało tak jak należy itd. Utwory zostały wybrane tylko z pierwszych 4 płyt a więc (“Iron Maiden” , “Killers” , “The Number Of The Beast” i “Piece Of Mind” ). Ale przez to można było usłyszeć takie rodzynki jak “Remember Tomorrow” , “Phatom Of The Opera” czy “Die With Your Boots On” , nie zabrakło oczywiście: “Hallowed Be Thy Name” , “The Nimber Of The Beast” , “Revelations” , “Iron Miaden” , “Run To The Hills” czy ‘’Running Free’’ , które zostało zagrane na bis.
Moje odczucia? Gdy się to wszystko zaczęło, gdy fani pod sceną ‘’ruszyli’’ wraz z pierwszymi dźwiękami to myślałem, że umrę z wycieńczenia… Pierwsze 2-3 kawałki a ja już miałem dosyć, na domiar złego prawie spadł mi jeden z butów, którego niemożliwością było nałożyć z powrotem… Z czasem jednak ‘’wtopiłem się’’ w tłum i pożerałem na wszystkie możliwe sposoby to co się działo na scenie. Jak już wyżej wspominano, nie wszystko udało się tak jak należy, ja jednak byłem w 100% zadowolony, nie narzekałem, nie marudziłem wszakże udało mi się spełnić jedno z moich życiowych marzeń. Marzeń, które mam nadzieję, jak najszybciej to będzie możliwe, powtórzyć. Up The Irons!
Dzień Dobry
widzę że jest Pan fanem Iron Maiden
tak się składa że mam do sprzedania 3 kasety
The Number Of The Beast
Powersale
Somewhere in Time
jeżeli jest Pan zainteresowany lub może ktoś z Pana znajomych to prosił bym o kontakt
pozdrawiam
Paweł Wróbel
Witaj!
Kasety? Nie miałbym na czym ich odtwarzać 🙂 A te 3 albumy mam i na cd i na vinylach. Dziękuję za propozycję!
pozdrawiam!
Adrian Wróbel
😉