WROBELS

Za dużo śniegu, za mało wody

Nigdy wcześniej nie zdarzyło się za mojego życia aby przeżyć cały, okrągły tydzień bez wody. Jeśli już jej nie było to z reguły nie dłużej niż dzień. Pech chciał, że musieliśmy tego doświadczyć akurat podczas Świąt Bożego Narodzenia. Co prawda zupełnie o suchych kubkach i garnkach nie zostaliśmy ale i tak było to uciążliwe chociaż jak się okazuje, do wytrzymania.

Luksus zwany wodą... /fot. ox.pl

Gdyby nie znajomi oraz rodzina to mielibyśmy problem. Na szczęście były domy, w których woda płynęła, tak więc mogliśmy regularnie sobie dowozić. Wody zabrakło z powodu niezwykle srogich i mroźnych dni, w których Irlandia się znalazła. Jak wiadomo tutejsze domy nie są przystosowane do temperatur dochodzących do minus 13 stopni tak więc kwestią czasu było aż woda w rurach pozamarza. W tych dniach uświadomiliśmy sobie jak ważna dla człowieka jest woda. Oczywiście żyć i ogólnie funkcjonować się da. Gotowanie, mycie siebie czy naczyń, wszystko jakoś da się załatwić aczkolwiek nie ma takiego komfortu jak zazwyczaj. Niemniej jednak woda to swego rodzaju luksus, którego na co dzień się  nie dostrzega. Na szczęście ta nieoczekiwana dla nas przygoda zakończyła się dziś rano, kiedy to leżąc jeszcze w łóżku usłyszeliśmy chodzący piec i wodę, która zaczęła pojawiać się w rurach, gdzieś za ścianą. Odetchnęliśmy z ulgą…

Ogólnie ten grudniowy czas obfitował w chwile, których na co dzień tutaj nie ma. Chodzi mi przede wszystkim o aurę. Już rok temu pojawiły się zmiany klimatyczne, które zaskoczyły wszystkich. Najpierw powódź a następnie śnieg. I jedno i drugie trwało po kilka dni, przynosząc same straty dookoła. W tym roku sytuacja się powtórzyła. Zasypało i zamroziło Irlandię niemiłosiernie! Temperatury sięgające do -13 czy -15 utrzymywały się przez kilka nocy, w dzień nie było o wiele lepiej. Jeździło się źle, chodziło się źle, było niesłychanie zimno. Wizualnie zima mogła się podobać bo drzewa w całości stały się białe, kryształki mrozu odbijały się od ziemi, było czysto, cicho, przyjemnie. I cała ta zimowa aura zbiegła się ze Świętami, czyniąc je takimi jakimi zawsze być powinny. Śmiałem się mówiąc znajomym Irlandczykom w pracy, że wreszcie widzą co to jest prawdziwa zima. Dwa dni temu przyszło jednak ocieplenie powodujące, że śnieg, który zalegał wszędzie nagle zniknął. Ślad po nim zaginął. I dobrze, bo przede wszystkim mamy wodę a i funkcjonuje się znacznie łatwiej. Zawsze byłem zdania, że śnieg i prawdziwa zima powinny być w okresie Świąt Bożego Narodzenia oraz w Górach, ewentualnie jeszcze podczas ferii zimowych.

Przypuszczam, że już nic nieprzewidywalnego w tym kończącym się roku nas nie spotka Mam nadzieję że pogoda z tygodnia na tydzień w roku kolejnym będzie lepsza i cieplejsza, że woda nie będzie nam sprawiać problemów, że będzie po prostu spokojnie i interesująco.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

2 komentarzeZostaw komentarz

  • Dla mnie to zniknięcie było jeszcze bardziej zjawiskowe: położyłem się spać i śnieg jeszcze zalegał , obudziłem się i już nie go było 🙂 Mam nadzieję, że wróci dopiero za 11 miesięcy. I rzeczywiście byle do wiosny, ciągnie mnie już gdzieś na wyjazd…

    pozdrówka!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *