WROBELS

Hachikō – historia lojalności i przywiązania

Kiedyś praktycznie nie do pomyślenia było abym mógł uronić łże podczas oglądania filmu. Zdarzyło się bardzo rzadko, na palcach jednej ręki można by było policzyć a i tak nie wszystkie te palce byłyby wykorzystane. Pamiętam tylko dwa filmy, pod koniec lat 90 – Titanic i troszeczkę później Zielona Mila, one mnie skruszyły, przy nich gardło miałem ściśnięte. Jakiś czas temu zdarzyło się po raz kolejny…Generalnie jeśli idzie o filmy to jestem w tyle, bardzo w tyle. Nie oglądam a jeśli się zdecyduję to potem musi minąć mnóstwo czasu abym zobaczył następny. Lubię filmy, na prawdę aczkolwiek mam mnóstwo innych (próżnych?) rzeczy do zrobienia, po trosze to przez moje lenistwo, po trosze przez internetowy nałóg, który, muszę przyznać zabija mnie w pewien sposób. Wiem o tym, mimo tego, że nałóg ów mnie wciągnął i w chwili obecnej bardzo mi się podoba. Ale cierpi na tym między innymi moja filmowa wiedza… Chciałbym to naprawić i zanurzyć się w końcu w kinematografii. Chciałbym ją uszczknąć takim głębokim chapsem a następnie penetrować, odkrywać, zachwycać się, być może zapłakać, otwierać szeroko usta i wymawiać zdumiewające: ,,wow!”  Chciałbym oglądać te rozmaite produkcje w towarzystwie mojej żony a potem móc to wszystko opisywać, zastanawiać się nad sensem i treścią, wymienić poglądy…

Hachikō

Ostatnie nasze filmowe doświadczenie to opowieść o wierności, o niesamowitej wręcz lojalności, która pojawiła się pomiędzy psem a jego panem. Nić porozumienia była przeogromna szczególnie jeśli idzie o czworonoga. Pokazał on, nawet w momencie utraty swojego opiekuna, że w dalszym ciągu jest wierny, w dalszym ciągu mocno przywiązany, nie zapominający o przyzwyczajeniach. Zresztą wszystkie te cechy są charakterystyczne dla psów rasy Akita. Są to nietuzinkowe zwierzęta mające silny, stanowczy i niezależny charakter, będące do granic możliwości oddane swojemu opiekunowi czy też rodzinie, w której mieszkają. Niemniej jednak potrzebują zdecydowanej ręki, muszą wiedzieć kto jest panem i jaka jest hierarchia. W innym przypadku szalenie trudna i niewygodna może być współpraca.

Hachikō żył dawno, bo na przełomie lat 20 i 30 ubiegłego wieku ale za to jaki był, doczekał się pomnika, który stoi do dzisiaj na jednej ze stacji tokijskiego metra.

Oglądaliśmy ten film z przejęciem a w końcowej fazie nie potrafiliśmy ukryć wzruszenia. Nie znałem wcześniej historii Hachiko, historii która w Japonii znana jest od pokoleń.

   

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *