6 dzień naszych wojaży. Aktualnie siedzimy w autobusie, na stacji autobusowej w Ałuszcie. Jedziemy z Jałty do Sudaka. W Jałcie zakotwiczyliśmy na dłużej niż mieliśmy w planach, bo z powodu braku biletów na ostatni kurs tego dnia do Sudaka musieliśmy spędzić tam noc.
Kupiliśmy bilety na pierwszy autobus następnego dzionka (o 8:15 rano) i wyruszyliśmy w poszukiwaniu miejscówki na nocleg. Mieliśmy na to około 2,5 godziny, bo o 20:00 zapadają już ciemności. Jałta okazała się całkiem spora, już przy samym wjeździe do tego miasta minęło dobrych parę minut aby dojechać do dworca z autobusami. Mieliśmy mgliste pojęcie gdzie iść, nie braliśmy pod uwagę wędrówki tą samą drogą, którą przyjechał autobus, no i najważniejsze było to aby nie zapuszczać się za daleko, bo im dalej byśmy szli, to tym wcześniej trzeba by było nazajutrz się obudzić aby dotrzeć z powrotem na nasz poranny kurs. Szybkie zerknięcie na mapę i wybranie, według nas w tym momencie najlepszego rozwiązania, miejsca na nocny spoczynek. Mapa miała w sobie wielką, zieloną plamę, co w naszym mniemaniu miało być parkiem. Tak więc idziemy w tamtym kierunku, coś trzeba przecież robić a koczowanie na dworcu autobusowym w grę nie wchodziło…
Witaj Ćwirku,
Wpadłam się przywitać i widzę, że tu wielkie zwiedzanie świata…jak upływa podróż?
Dzień Dobry Pani! 🙂
Widzę, że moje nawoływania poskutkowały 🙂 Cieszę się, że jesteś i mam nadzieję, że będziesz. Zwiedzanie rejonów wschodnich niestety zakończone już tydzień temu… Powyższe teksty to fragmenty moich stamtąd zapisków. Na więcej przyjdzie czas trochę później.
pozdrawiam!