Słuchejcie moi roztomili! Dzisioj nastoł dość ważny dziyń w naszym rodzinnym życiu. Równe 3 lata tymu, we słoneczny dzionek jo i moja frelka Ewelinka powiedzieli my sakramentalne TAK. Ano, ano, śmignyło to prawie niezauważalnie, prawie co my tańcowali, obżerali się i ucztowali, tak jakby to miało miyjsce tydziyń tymu…Dorobili my sie ‘’Skórzanyj Rocznicy’’, jeszcze ino 22 lata i bydzie ‘’Srebrne Wesele’’ a potym nastympne 25 i bydzie Złote. Terozki jest już nos 3, jak to bywo po ślubie, szczyńsliwi małżonkowie postanowili mieć dzidziusia. Dzidziuś, córusia prziszła na Świat ponad 21 miysiyncy późnij a równe 3 lata od przijazdu ojca na Zielono Wyspa – 18 lipca. Ale jo chcioł o czymś innym…
Zdradzę rąbka tajemnicy jak to z naszym byciem razem było. Poznaliśmy się w roku 2000 podczas wakacji. Ewelina przyjechała do Tychów do naszej wspólnej rodziny (siódma woda po kisielu) na wakacje. Ja swego czasu często gęsto do tej ciotki i wujka jeździłem toteż postanowiłem poznać te nową dziewczynę. Nasz pierwszy, wspólny wyjazd (jeszcze nie randka) miał miejsce w… Muzeum Obozu Koncentracyjnego ‘’Auschwitz Birkenau’’ w Oświęcimiu. Parę dni później pojechaliśmy (rodzinny wyjazd) nieopodal Zawiercia i od tego czasu coś we mnie się zmieniło i postanowiłem troszkę więcej czasu spędzić z Eweliną. Ona najprawdopodobniej jeszcze w ogóle nie myślała o jakimś byciu razem, o ”chłopaku i dziewczynie”, zresztą miała wtedy kogoś innego co u mnie, chociaż byłem jej obcy, wywoływało niezłą frustrację, hehe. Spędziliśmy wspólnie miesiąc i po zakończeniu wakacji kontakt się urwał. Wymieniliśmy się korespondencją pocztową, później w Jej urodziny zamieniliśmy parę słów przez telefon i tyle.
Pomimo, że w jakiś tam sposób cały czas o Ewelinie myślałem to jednak miałem swoje życie i przyszłe uczucie, miłość w ogóle nie wzrastało, być może było jeszcze uśpione?. Szybsze bicie serca spowodował Jej przyjazd, ponownie na Śląsk w lutym 2001 roku w celu ‘’niby’’ poszukiwania przyszłej szkoły (a może Ewelinka poszukiwała coś/kogoś innego?). A już całkiem przełomową wizytą było wesele, które odbyło się w kwietniu 2001 roku, na którym byliśmy. Jeszcze nie razem ale też nie tak daleko jak dotychczas… Pierwsze spacery i tym podobne sprawy…
Od tego momentu już wiedziałem… Że to ta jedyna. Przełomem okazał się lipiec 2001 roku, wtedy to pojechałem na trochę do Rudnika Nad Sanem, odwiedzić, na wakacje… Początek lipca 2001 roku uważamy za oficjalny początek naszego związku. Początek Miłości, choć wielkiej i nieokiełznanej, to jednak innej niż wszystkie, bardziej narażonej na trudności, wcale nie usłanej różami…
Nasz związek był tak zwanym związkiem na odległość. Ja w Katowicach, Ewelina w Rudniku, ponad 300 kilometrów różnicy. Wizyty nie tak częste jakbyśmy sobie tego życzyli, nie tak intensywne jakie oczekuje dziewczyna i chłopak w tak młodym wieku… Najważniejszą cechą było zaufanie, bo nie łatwo jest być z kimś a jednocześnie tak daleko… Nie powiem, były chwile ciężkie, nasiąknięte zwątpieniem ale generalnie to ‘’coś’’ nas trzymało i ze sobą łączyło. Miłość, ogromna miłość i tęsknota, przeogromna tęsknota, a także wiara i nadzieja, że wszystko się ułoży i że czas dopomoże… Żyliśmy od wizyty do wizyty, łączone to było telefonicznymi rozmowami, setkami listów…
Musiało minąć 4 długie lata aż udało nam się zamieszkać razem i to dopiero tutaj, w Irlandii. Ja osobiście jestem wręcz przekonany, że nasza miłość to prawdziwe przeznaczenie, bo nie wyobrażam sobie abyśmy po tylu trudnych latach nie byli w końcu razem. Los nam to wynagrodził i w końcu doprowadził do ślubnego kobierca a następnie podarował przecudowną w każdej literce tego słowa znaczeniu – córeczkę.
Teraz jest już 3 lata po ślubie, i ponad 8 lat związku. No, żeby być już do końca drobiazgowym to 4 lata po związku na odległość, roku bycia i mieszkania razem bez ślubu i 3 lata małżeństwa. Mamy już po tym ćwierćwieczu na karku (ja 27…), życie płynie nam do przodu, są momenty oczywiście lepsze i gorsze, człowiek jest mądrzejszy aniżeli kiedyś, odczuwa i patrzy na otoczenie inaczej niż w wieku lat kilkunastu. Miłość małżeńska jest wielka ale zarazem już inna jak w roku 2001, 2002 czy 2003. Wtedy byliśmy upolowani przez strzały Amora, uczucie było dzikie i nasiąknięte zupełnie innym rodzajem chemii, w brzuchach latało mnóstwo motyli, było po prostu inaczej i w sumie nie ma co się zbytnio użalać, że dzisiaj tak a kiedyś tak. Taka kolej, byliśmy młodzi, odczuwaliśmy zupełnie różnie. To dopiero początek naszej drogi, wierzę że przetrwa nasze życie ziemskie i będzie kontynuowana w nieskończoność gdzieś tam na górze, w niebie… Bo powiem tak w tajemnicy, tak ukradkiem, że moja Ewelinka jest dla mnie wszystkim, całym kosmosem i ziemią, że daje mi wiarę na lepsze jutro. A co tam się będę szczypał: KOCHAM CIĘ!



hehe To Ci Niespodzianka 🙂 Dziękuję za wpis !!! Ja też Cię Kocham Mężusiu :* !!!!
Hello! Ważny dzionek to i stosowny wpis być musiał. Cmoooooook w bok! :*
4 lata na odległość, wielki szacunek dla was 🙂
Jakoś tak 9 lat temu….kiedy spotkałem moja aparatkę. 🙂 to też pełno motylków było dookoła. Tekst przypomina mile chwile. Sympatyczni i twórczy jesteście do bólu porostu niesamowici.Pozdrawiam wkrótce się pojawię coby książkę oddać. Ileż można czytać jedna książkę?
Znasz już pewnie Rygla na wylot co? 😉 pozdrawiam!
Ta historia jest mi bardzo znajoma… Działo się to 20 lat temu… Też 300 km nas dzieliło i też Śląsk… Czasem spotykaliśmy się w połowie drogi w Radomsku i siadaliśmy gdzieś na bocznicy kolejowej w jakimś wagonie i gadaliśmy, gadaliśmy… Trwało to rok i od tamtej pory jesteśmy już na zawsze razem. Pozdrawiam serdecznie.
Czyli wiesz jak to smakuje i jak trudna jest taka miłość… Piszesz, że też 300 km i też Śląsk? Czyli wychodzi mi, że ktoś z Was jest ze Śląska a ktoś z Warszawy bądź okolic?
pozdro!
Witam was moi kochani.Bardzo się cieszę że jesteście szczęśliwi .Pozdrawiam gorąco,pamiętajcie że zawsze jesteście w moim sercu.Gorące ucałowania dla was i kochanej PRAWNUCZKI.Kochająca Was babcia
Pięknie napisane – życzę Wam wielu wspólnie spędzonych lat!
Dzięki wielkie. Mamy zamiar aż do samego końca trwać przy sobie. 😉
pozdrawiam!
Dzisiaj dopiero przeczytałam Twój wpis i jestem bardzo szczęśliwa i wzruszona Waszą miłością.Zyczę Wam jeszcze długich lat przeżytych razem i aby Wasza miłość nie wygasła nigdy.
Cieszę się bardzo, że się podoba. Co do niewygasającej miłości to myślę, ba! jestem święcie przekonany, że będzie się ona paliła w nieskończoność.
pozdrawiam i do usłyszenia! 😉
Szczęścia
Dzięki! Trzyma się nas na szczęście 😉
Hmm it appears like your site ate my first comment
(it was extremely long) so I guess I’ll just sum it up what I had written and say, I’m thoroughly enjoying your
blog. I as well am an aspiring blog blogger but I’m still new to everything. Do you have any recommendations for first-time blog writers? I’d really appreciate it.