I niestety stało się najgorsze wczoraj w Chorzowie. Co prawda nie polegliśmy lecz remis, który udało się wyszarpać, należy uznać tylko i wyłącznie w kategoriach porażki. Pierwsza połowa przespana, z sytuacjami podbramkowymi, które można policzyć na palcach jednej ręki. Irlandczycy się nie położyli, grali twardo i konsekwentnie, co rusz wyprowadzając groźne kontrataki.
Na nasze nieszczęście, jedna z tych kontr zakończyła się bramką. Konsternacja? Pewnie tak, jednak nie udało się otrząsnąć i dalej graliśmy niemrawo, bojaźliwie, niedokładnie. Co zawiodło? Taktyka? Piłkarze? Chyba jedno i drugie… Mieliśmy atakować a robiliśmy to sporadycznie, nie było skrzydeł, boczni obrońcy włączali się do akcji ofensywnych z rzadka, osamotniony Paweł Brożek był z góry skazany na niepowodzenie w walce z rosłymi obrońcami. Liderzy również się spalili. Kuba Błaszczykowski przegrywał praktycznie wszystko, każda próba dryblingu kończyła się niepowodzeniem, piłka jak gdyby mu przeszkadzała, co chwila odskakując od nogi. Miał ciągnąc grę prawym skrzydłem, dryblować, dośrodkowywać – niestety, wczoraj było to niemożliwe. Formacja defensywna? Nie ustrzegła się błędów, pretensje mam do Jacka Krzyżówka, który nie dość, że zawalił przy golu Lafferty’ego to jeszcze mało było pożytku z jego gry w przodzie. Oczywiście jako lewy obrońca nie mógł skupić się tylko na atakowaniu, więc teraz pytanie czy nie lepiej było postawić na Gancarczyka z lewej strony defensywy i przesunąć Krzynówka bardziej do przodu? Można by też zadać pytanie czy Robert Lewandowski nie powinien zacząć w podstawowym składzie? U boku Brożka kosztem Rafała Murawskiego? Albo Ebi Smolarek, który po wejściu w 2 połowie rozruszał trochę naszą grę i prezentował się korzystnie? Cóż, dzisiaj jest już po wszystkim i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zresztą my Polacy, tacy już jesteśmy, że w przypadku niepowodzenia znajdujemy setki powodów, co można było zrobić lepiej, jak lepiej zagrać, jakich błędów się ustrzec. Do końca eliminacji zostały nam już tylko 3 spotkania, które bezwzględnie musimy wygrać a w dodatku spoglądać na wyniki naszych grupowych rywali. Czy ja wierzę jeszcze w awans? Jest to bardzo trudne, chciałbym wierzyć ale to chyba jest ponad moje siły… Racjonalne myślenie przesłania marzenia, marzenia które wczorajszego wieczoru zgasły…

Wielki zawód naszej drużyny to Kuba – podejrzewam że 80 % straconych piłek. Decyzje co do zmian dla mnie zupełnie nie zrozumiałe. Piszesz o Krzynówku, Błaszczykowskim – zgadzam się zupełnie. Zmiennicy zaprezentowali się może lepiej ale trzeba brać pod uwagę że to na tle zmęczonych już Irlandczyków. W różnych serwisach piszą o braku charakteru drużyny. Niestety tego charakteru w ogóle nie widzę od początku kadencji Beenhakkera.
Wiadomo, mądry Polak po szkodzie 🙂 Jednym z głównych błędów według mnie było ustawienie. W meczu, gdzie mieliśmy atakować powinno grac co najmniej 2 napastników. Brak charakteru? Być może. Albo inaczej: brak jaj 🙂 Irlandczycy je mieli i swoje osiągnęli.
pozdrawiam!