Człowiek uczy się, poznaje całe życie. Nie jestem w tej kwestii wyjątkiem i na ile potrafię staram się przyswajać rozmaite sprawy, interesujące mnie rzeczy, które pomagają mi w zaspokajaniu mojego głodu wiedzy. Przytoczę tutaj me przemyślenia związane z megagwiazdą trash metalu –METALLICĄ.
Ktoś z radykalnych fanów mógłby się sprzeciwić temu, że dalej uznaje się Metallicę za zespół stricte trash metalowy, bo od pewnego momentu ich kariera tak jakby zmieniła swój bieg poruszania ale ja, choćby za zasługi z lat 80-tych dla tego nurtu muzycznego będę do nich przyklejał to sformułowanie. Tak więc Metallica, zespół, nazwa, można rzec muzyczne przedsiębiorstwo, które zna każdy kto interesuje się muzyką (Ci których muzyka nie rusza raczej też Metallicę kojarzą) jest dziś legendą pełną gębą, być może troszkę nadgryzioną przez czas ale jednak LEGENDĄ. Moja skromna postać, jak wspomniałem, ciągle zagłębiająca się w muzyczny światek wiedziała jak Metallicę zacząć gryźć, jakie mieć w ich kierunku poglądy, generalnie zaznajomiłem się z ich największymi przebojami. Ale że ciągle ta wiedza była uboga i niepełna postanowiłem nawiązać romans z osobą, która dawała mi gwarancję, że lekcję pt. METALLICA odrobię sumiennie.
Tą osobą, całkiem przypadkowo okazał się być Joel McIver, Anglik, znawca metalu, autor książki ,,Sprawiedliwość dla wszystkich METALLICA”. Przyznaję bez bicia, że przed nabyciem tej właśnie pozycji nie miałem pojęcia o istnieniu tego pana. No ale co się odwlecze to nie uciecze. Dzisiaj mój umysł jest już znacznie bardziej napełniony historią tego amerykańskiego zespołu, Joel poprzez swoją książkę mocniej otworzył mi oczy na pewne sprawy, nauczyłem się nowych, dotychczas nieznanych mi faktów. Pomimo, że w dalszym ciągu jestem laikiem jeśli idzie o stronę techniczną muzyki to jednak wiem odrobinę więcej aniżeli kiedyś, liznąłem konstrukcji utworów, Joel bardzo konkretnie i dobitnie ukazuje wszystkie dzieła, każdą płytę z osobna, utwór po utworze. Dla mnie jest to duża i bardzo pożyteczna lekcja, jestem teraz o niebo lepiej uświadomiony, mój umysł stał się bardziej otwarty i elastyczny. I co jest chyba najważniejsze Metallica stała się o wiele bardziej smaczna w słuchaniu, jeśli znam jej historię to o wiele przyjemniej ją odbieram. Oczywiście dość sporo jest jeszcze przede mną ale podstawy już są i na pewno nikt i nic mi tego nie odbierze.
W niedalekiej (mam nadzieję) przyszłości postaram się przybliżyć inne fakty związane z Larsem Ulrichem i jego kolegami, spróbuję przebrnąć przez ich płyty, te nieśmiertelne jak Ride The Lightning, …And Justice For All czy Master Of Puppets oraz te znacznie słabsze jak Load, Reload czy St.Anger. Zobaczymy co przyniesie czas, ostatnie dni jestem pochłonięty zarówno książką jak i ich twórczością, którą albo odkopuje i magluje raz jeszcze albo odkrywam, czy to piosenki nowe, czy stare ale słabo, bądź źle przeze mnie interpretowane. Upajam się…
Pisze się Ride the Lighting ;).
Wpis fajny.
Chyba jednak Ride the Ligtning drogi Kubo 🙂 Sprawdź dobrze 😉
Pisze sie RIDE THE LIGHTNING .Pozdro