WROBELS

Piłkarska kadra na zakręcie

Nareszcie koniec, można by rzec. Koniec eliminacji do przyszłorocznego Mundialu, eliminacji nad wyraz nie udanych dla naszej reprezentacji, przegranych z kretesem, szczególnie w drugiej ich fazie, zawalonych na całej linii. Zbyt wiele było potknięć, niewytłumaczalnych błędów zawodników, głupich porażek…

Częsty obrazek...

Częsty obrazek...

Nie mogliśmy odnieść upragnionego sukcesu z wielu powodów. Byliśmy za słabi od grupowych rywali; od rywali którzy nie mieli prawa nas wyprzedzić, którzy parę lat wstecz byli tylko europejskimi średniakami, których w żaden sposób nie mogliśmy się obawiać. Dzisiaj sytuacja diametralnie się odmieniła, wyprzedzili nas wszyscy – my wyprzedziliśmy tylko San Marino… Napisane i skomentowane było już wiele razy, że romans Leo Beenhakkera z Reprezentacją powinien się skończyć po przegranym turnieju w Austrii i Szwajcarii ubiegłego roku. Niby Leo chciał jeszcze udowodnić, że z tą drużyną może odnieść sukces, że Euro 2008 było wypadkiem przy pracy, że zdoła awansować do afrykańskiego Mundialu… Jak było, widział każdy. Praktycznie od samego początku tych eliminacji było pod górkę: zaczęło się od remisu u siebie ze Słowenią, potem co prawda zdobyliśmy komplet punktów w potyczkach z San Marino i Czechami ale już w następnym meczu zaczęła się męka. Nieprawdopodobna porażka w Bratysławie ze Słowacją praktycznie zakończyła marzenia o RPA. Był to początek końca, gdyż w kolejnych 5 meczach uciułaliśmy zaledwie 4 punkty i definitywnie pożegnaliśmy się z awansem.

Leo Beenhakker nie działał już w taki sam sposób na zawodników jak na początku współpracy, skończyła się magia Holendra, powoli kończył się sam trener. Pewnym jest, że relacje na linii trener-piłkarska centrala-media nie sprzyjały i w dużym stopniu wpływały na kiepskie wyniki Reprezentacji. Zawirowania organizacyjne to jedno ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić, że kwestie sportowe również stały na żenującym poziomie. Z piłkarzy, którzy w swoich klubach albo grają ogony, albo notorycznie przesiadują na ławkach rezerwowych bądź trybunach, nie można było stworzyć drużyny mogącej jak równy z równym walczyć o awans. Z roku na rok jest z tym u nas co raz gorzej i prawdę mówiąc nawet Capello nie byłby w stanie nic zrobić. I nawet gracze z naszego rodzimego podwórka nie potrafili potwierdzić swojej wartości i przenieść dobre występy z klubów na Reprezentację. Taki Robert Lewandowski czy Paweł Brożek w kadrze to zupełnie inni zawodnicy niż w Lechu i Wiśle. Mieszanka graczy zagranicznych z ligowymi, podparta naturalizowanym Brazylijczykiem (Rogerem) i Francuzem (Obraniakiem) nie zdała egzaminu.

Dzisiaj wieczorem ostatni mecz i długa, bo niemalże 3 letnia przerwa przed Euro 2012. Do tego czasu musimy się uporać z wieloma sprawami, trzeba przefiltrować kadrę, zrobić porządek w krajowym związku, należy wybrać selekcjonera, który podoła zadaniu i odmieni oblicze Reprezentacji. W chwili obecnej cały praktycznie naród jest na NIE, wszyscy są rządni zmian i każdy chciałby aby drużyna narodowa miała jaja i silny charakter. Ja również. Wierzę, że tak się stanie, chociaż wiem, że nie będzie to łatwe zadanie.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *