WROBELS

Real odczarował El Riazor

18 sezonów musiało minąć aby Estadio Municipal de Riazor zostało odczarowane. Aż trudno w to uwierzyć ale to Real Madryt nie potrafił grać z Deportivo La Coruna na stadionie w Galicji.

Guti

Ostatni tryumf Królewskich na Riazor to sezon 1991/1992 i zwycięstwo 3:0 po golach Fernando Hierro, Míchela i Emilio Butragueño. Jeśli spojrzeć na 17 poprzednich spotkań to bilans dla klubu ze stolicy Hiszpanii jest zatrważający: 5 remisów i aż 12 porażek.  Okazja na przełamanie tej passy pojawiła się w ostatnią sobotę, Depor zajmujący w tabeli 5 miejsce podejmował wicelidera z Madrytu. Goście zwyciężyć musieli, gospodarze – niekoniecznie. Tuż przed pierwszym gwizdkiem w La Corunii zakończyło się spotkanie w Gijon, gdzie miejscowy Sporting uległ Barcelonie.  I w momencie gdyby Real nie zgarnął 3 oczek, przewaga Katalończyków wynosiłaby już 8 pkt. Na szczęście dla podopiecznych Manuela Pellegriniego, SuperDepor nie zagrało nic specjalnego.  Tylko 2 celne strzały przy 8 Realu i 60%-40% dla przyjezdnych w posiadaniu piłki nie mogło przynieść niczego dobrego. I nie przyniosło. Skuteczna główka Estebana Granero w 13 minucie spotkania, następnie celny strzał Karima Benzemy (po fantastycznej asyście Gutiego!) w minucie 40 i ponowne trafienie Benzemy w samej końcówce dały upragnione 3 punkty gościom. Deportivo stać było tylko na 1 gola (karny w 87 minucie, Riki) i mecz zakończył się wynikiem 3:1.

Karim Benzema

To spotkanie inaugurowało rundę wiosenną obecnego sezonu, w tabela wygląda dokładnie tak jak wszyscy się tego spodziewali, prowadzi wielka dwójka (Barca, Real), tuż za nimi duet pościgowy (Valencia, Sevilla) i kolejna dwójka plasująca się na miejscach pucharowych (Mallorca, Deportivo). Liderzy z Barcelony grają swoje, czyli skutecznie (najlepszy atak – 50 goli strzelonych i najlepsza obrona – 10 goli straconych) i z reguły miło dla oka. Niby wszyscy widzieli jak Barca grała w poprzednich rozgrywkach ale jednak nikt nie potrafi się przeciwstawić. I to dosłownie, na 20 rozegranych gier Duma Katalonii tylko 4 razy oddała punkty (remisy z Villarreal,Bilbao, Osasuną i Valencią), zwyciężając w 16 pozostałych. Real Madryt już taki skuteczny nie jest, chociaż zgromadził tylko 5 oczek mniej. O ile u siebie są niepokonani (10 gier i 30 punktów) to na wyjazdach już tak różowo nie jest (3 zwycięstwa, 2 remisy i 5 porażek). Barcelona, jak wspomniałem gra piłkę efektowną dość regularnie, Real jest bardziej efektywny. Może nie wygląda to tak jak za czasów Fabio Capello czy Juande Ramosa kiedy to zwyciężano z regularnością szwajcarskiego zegarka ale w stylu bardzo dyskusyjnym. Teraz też nie ma pięknych i technicznych akcji tyle ile by sobie wszyscy życzyli, na ile pozwala potencjał kadrowy. Niby są kontuzje, niby nie ma jeszcze zgrania ale są punkty, jakże w tym momencie ważne. I jeśli wierzyć, że styl i piękno w końcu przyjdą to Barcelona może zostać zdetronizowana. Na taki obrót sprawy liczą wszyscy związani z Realem, piłkarze, działacze ale przede wszystkim kibice.

Diego Forlan

Na dzień dzisiejszy nie zapowiada się aby prowadząca dwójka zwolniła, jeśli tak właśnie będzie to zdobycze punktowe i bramkowe, mogą być na koniec rekordowe. Już zdecydowanie ciekawiej może być w walce o tytuł króla strzelców. Tam co prawda prowadzi Leo Messi (15 goli), którego skutecznie goni David Villa (14 goli) ale są również inni, którzy spokojnie mogą zdobyć ten tytuł.  Gonzalo Higuain, Zlatan Ibrahimović, Roberto Soldado, Diego Forlan, Sergio Aguero czy choćby Cristiano Ronaldo – wszyscy oni mogą powalczyć i jestem niemal pewne, że walka ta będzie niezwykle emocjonująca. Generalnie największe szanse powinni mieć zawodnicy na co dzień grający w Barcelonie bądź Realu ale taki na przykład Forlan, wie jak się strzela bramki w La Liga i wystarczy parę spotkań aby Urugwajczyk znalazł się na czele.

Mówi się, że każda drużyna musi mieć w sezonie jakiś jeden moment, w którym spada forma i notuje się słabsze wyniki. Wydaje się, że liderujący duet jeszcze takiego stanu rzeczy nie zaznał. W momencie gdyby się to jednak stało, to wtedy sprawa mistrzowskiego tytułu mogłaby zostać rozstrzygnięta. Obydwaj giganci grają już tylko w dwóch rozgrywkach: liga i od lutego Liga Mistrzów, i to własnie europejskie rozgrywki mogą coś zmienić, jeśli idzie o układ sił i rozdawanie kart. Osobiście liczę na to, że druga część sezonu będzie emocjonująca aż do ostatniej kolejki, oczywiście marzy mi się tryumf Realu zarówno w La Liga jak i w Lidze Mistrzów. Jak będzie? Przekonamy się.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *