Kończy nam się dzisiaj maraton z Gran Derbi, przez ostatnie 17 dni praktycznie wszystko kręciło się wokół rywalizacji Realu z Barceloną. Wszystko co ma powiązania z piłką nożną oczywiście. Jakie to były spotkania? Czy zelektryzowały cały piłkarski świat? W pewnym sensie tak ale wydaje mi się, że było w tych potyczkach nazbyt dużo kunktatorstwa, niepotrzebnych przepychanek, niezdrowej walki oraz niecnych sztuczek.
Wydawać by się mogło, że Jose Mourinho wynalazł sposób na zdetronizowanie, dotąd niemalże niezwyciężonej Barcelony. Zadziwił taktyką, niezwykle agresywną i defensywną, choć pokazał już wcześniej w Chelsea i Interze, że tylko w ten sposób można skutecznie rywalizować z Barcą. Udało się tak grać w pierwszym meczu w lidze, pomimo, że remis nic Królewskim nie dawał. Świetna i konsekwentna gra w kolejnym starciu przyniosła upragniony Puchar Króla ale już mecz numer 3 w ramach Ligi Mistrzów rozczarował całe Madridismo… I tak, w pierwszych dwóch grach wydawało się, że piłkarze Realu uwierzyli, że ich morale znacząco poszło do góry i że może być już tylko lepiej. W pewien sposób udało się zatrzymać odwiecznego rywala, udało się zdetronizować Xaviego, Messiego czy Iniestę co powodowało, że Duma Katalonii nie wiedziała jak ugryźć Real. Nie wiedziała aż do momentu pierwszego półfinałowego starcia w Lidze Mistrzów. Wtedy to Real miał słabszy dzień, jak gdyby trochę tym wszystkim przemęczony, bo jednak mnóstwo siły trzeba było włożyć aby realizować założenia taktyczne trenera. Na domiar złego posypała się żelazna jedenastka w skutek kontuzji czy absencji kartkowych. Ostatni czynnik, który mógł mieć wpływ to rzekoma niesłuszna czerwona kartka dla Pepe, czyli postaci kluczowej jeśli idzie o walkę w środkowej części boiska. Napisałem rzekomej czerwonej kartce bo po tym starciu Portugalczyka z Dani Alvesem wywołała się istna burza, czy ów kartka była słuszna czy nie i czy Brazylijski obrońca w tej sytuacji symulował? Nie funkcjonujący perfekcyjnie Real grając w dziesiątkę ( 4 raz z rzędu w meczach z Barcą!) w końcu został ukłuty. Druga bramka zdobyta przez Messiego tylko pogłębiła wrażenie, że dwumecz o awans do finału został zakończony na Santiago Bernabeu…
Dziś wieczorem chyba mało kto wierzy, że Real Madryt zdoła wywieźć z Camp Nou korzystny wynik. Teraz już nie ma miejsca na wyczekiwanie i bronienie dostępu do własnej bramki. Teraz trzeba ruszyć odważnie do przodu i starać się odrobić straty z pierwszego meczu. Już raz Real na wymianę ciosów z Barcą poszedł. Skończyło się klęską 0:5. Czy dzisiaj będzie podobnie? Oby nie, zresztą przekonamy się już niebawem.
