WROBELS

Remis ze wskazaniem na Real

Momentami na taki Real czekała w niedzielny wieczór madrycka publika. Jak wiadomo publika rozpieszczona, często niepocieszona, bardzo wymagająca. Czy Jose Mourinho wreszcie dotarł do swoich piłkarzy, czy udało mu się choć w części przekazać swoje wizje i filozofie futbolu? Wydaje się, że tak choć sporo pracy jeszcze przed Realem aby wejść na poziom, oczekiwany przez Mourinho, przez Pereza, przez całe Madridismo.

Po bramce Özila na 1:0

Jak to bywa przed każdym Gran Derbi, tak samo teraz trudno było wskazać jednoznacznego faworyta. Niby Real świetnie prezentował się podczas spotkań kontrolnych, niby Mou miał do dyspozycji praktycznie cały skład, niby Barca potknęła się parokrotnie w swoim presezonie i miała problem ze skompletowaniem optymalnej jedenastki, to jednak pokusić się o wytypowanie zwycięzcy, to tak jakby trafić z pogodą w Irlandii. Niemniej jednak od początku meczu Real narzucił szaleńcze tempo, z którym Duma Katalonii nie bardzo potrafiła sobie radzić. Pressing na niemal całym boisku, nieustępliwość i szybkie akcje ofensywne raz za razem siały popłoch w szeregach rywala. Gołym okiem było widać, że Madrytczycy są o wiele lepiej przygotowani fizycznie, że są znacznie bardziej głodni sukcesu tak jakby za wszelką cenę chcieli udowodnić, że już dogonili Barcelonę, że ten sezon będzie inny niż poprzednie. Ataki i odważna gra opłaciły się i już po kwadransie, po świetnej akcji Benzemy i skutecznym strzale Özila, Santiago Bernabeu wybuchło po raz pierwszy. Uwierzyłem wtedy całym sobą, że tego spotkania przegrać się nie da, ba! w głowie mi zaświtała myśl, że Barca wróci do siebie z bagażem kilku bramek. Jak się potem okazało, marzenia moje były tylko mrzonką, choć gra, poza małymi fragmentami, mogła się tylko i wyłącznie podobać.

Kto wie jakby się ten mecz potoczył gdyby 2 niespodziewane akcje gości, po których padły dwie bramki? Założę się, że mało kto się spodziewał takiego obrotu sprawy, Barcelona przez pierwszą połówkę grała co najwyżej średnio, praktycznie w ogóle nie zagrażając bramce Ikera Casillasa, mało tego, nie wiem czy do momentu strzelenia pierwszego gola przez Ville, zdołała choć raz trafić w bramkę? Tuż przed końcem pierwszej połowy trafił za to Messi i to Katalończycy schodzili do szatni z prowadzeniem.

Messi daje Barcelonie prowadzenie

Tuż po gwizdku rozpoczynającym drugie 45 minut Real trochę spuścił z tonu, niemniej jednak w 54 minucie udało się doprowadzić do remisu za sprawą plasowanego uderzenia Xabiego Alonso. Wtedy też doszło do zmian w obu zespołach, pojawili się dwaj nowi w szeregach gospodarzy – Callejón i Coentrão a także Xavi i Piqué w Blaugranie. Lider Barcelony w miarę opanował grę swojego zespołu i wprowadził więcej spokoju w rozgrywaniu piłki, która krążyła częściej i dokładniej. Natomiast Coentrão zamienił w środku pola Khedirę i zaprezentował się bardzo dobrze. Już widać, że te 30 mln euro nie zostały wyrzucone w błoto – debiutant wykazał się znakomitą szybkością, zawziętością i świetnie wkomponował się w zespół. Callejón tak jak się spodziewałem, być moze powtórzy los byłych wychowanków, którzy dobrze grali w innych klubach a po powrocie do klubbu macierzystego już znacznie gorzej… Młody, ofensywny zawodnik z charakterystyczną fryzurą był jakby zagubiony, jakby próbował znaleźć swoje miejsce na boisku, cóż, zobaczymy być może uda mu się to w następnych meczach i będzie jeszcze z niego pożytek.

Rewanż, już jutro zapowiada się niezwykle emocjonująco. Real udowodnił, że nie będzie się kurczowo bronił i tylko czekał na kontry. Chłopcy Mourinho zdaje się, że uwierzyli w pokonanie Barcy. Czy stanie się to w jaskini lwa? Nie wykluczałbym takiej ewentualności. Zresztą smak zwycięstwa i wznoszenie w górę okazałego pucharu na Camp Nou były by czymś niesamowitym, czymś co dałoby do myślenia Guardioli, że sezon ten będzie znacznie inny niż ostatni i że trzeba się liczyć z oddaniem władzy.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *