z 4 marca 2008
Na pewno były to jedne z najpiękniejszych momentów w naszym życiu. Emocje pomieszane z podwyższoną adrenaliną. Strach w towarzystwie niewyobrażalnej radości. I chociaż w pewnym sensie czuliśmy się na naszym własnym ślubie jak goście, bo wszystko odbywało się podczas 3-tygodniowych urlopów, to z gospodarzy tego wielkiego party wywiązaliśmy się myślę bez zarzutów.
Ślub ślubem, impreza imprezą ale bardzo zadowoleni jesteśmy z sesji fotograficznej, w jakiej mieliśmy okazję uczestniczyć. Szczególne brawa i uznanie należą się Danielowi, my to tylko malutki dodatek… 








Piękne fotki! Zasłużone gratulacje dla fotografa 🙂