Kiedy zaczął się rozpad słynnego Los Galacticos? Czy w momencie odejścia ostatniej galaktycznej gwiazdy, Brazylijczyka Ronaldo, zimą 2007? Wielu jest zdania, że stało się to znacznie wcześniej, w momencie kiedy Madryt opuścił Claude Makelele…w roku 2003.
Generalnie oczy każdego zwrócone były raczej w stronę najjaśniej świecących gwiazd w tamtym okresie czyli na Figo, Beckhama, Ronaldo, Zidana, Raula czy też Roberto Carlosa, inni traktowani byli raczej jako dodatek do tej konstelacji. Ale trzeba jasno powiedzieć, że nie było by tych wielkich sukcesów w tamtym czasach bez wyżej wspomnianego Francuzkiego, defensywnego pomocnika. Zinedine Zidane nie miałby tyle swobody gdyby nie katorżnicza praca filigranowego Francuza. Claude ze swoich destrukcyjnych zadań wywiązywał się znakomicie, gdyby nie jego mrówcza i bardzo często niedoceniana praca całkiem prawdopodobne, że gabloty z trofeami na Santiago Bernabeu były by szczuplejsze. W momencie rozstania się z Królewskimi Makelele wylądował w Chelsea Londyn a Madryt pozostał z problemem. Mianowicie niemożliwością było w kolejnych sezonach znaleźc kogoś na miejsce Makelele. Próbowano warianty z Urugwajczykiem Pablo Garcią, z Brazylijczykiem Emersonem, z Duńczykiem Gravesenem z Malijczykiem Mahamadou Diarrą czy też z Argentyńczykiem Fernando Gago. Wychodziło to (w przypadku tych trzech pierwszych) bądź wychodzi (w przypadku tych dwóch drugich) różnie, raz lepiej raz gorzej, czasami bywały naprawdę dobre mecze, w których Real Madryt potrafił zdominować środek pola i zabezpieczyć dostęp do własnej bramki poprzez destrukcyjną grę defensywnych pomocników właśnie, ale generalnie każdy marzył bądź marzy o klonie słynnego Makelele z przed lat…
21 grudnia 2008 roku marzenie być może się ziściło… Tego dnia swój podpis na kontrakcie złożył Lassana Diarra, były zawodnik Portsmouth a wcześniej Arsenalu, Chelsea i francuskiego Le Havre. Co skłania do takich stwierdzeń? Kibice znający Lassane Diarrę wiedzą, że jest to niemal kopia Makelele. Równie filigranowy (173 cm, 68 kg), równie zadziorny i waleczny, na boisku swoimi ruchami bardzo przypomina Makelele. Od momentu jego przyjścia na Santiago Bernabeu minęło już ponad 8 miesięcy i dzisiaj z pewnością 100 procentową można stwierdzić, że był to strzał w 10. Młody Francuz przekonywał do siebie wszystkich z meczu na mecz, udowadniał swoją wartość i stał się niezastąpioną postacią w podstawowej 11-tce. Aż dziw bierze, że w Anglii nie poznali się na jego talencie ale czasami bywa tak, że umiejętności są uśpione i dopiero w pewnym momencie wychodzą na światło dzienne. I ten przeogromny potencjał zaczął wychodzić właśnie w Madrycie, a że Lass ma dopiero 24 lata, wielce prawdopodobne jest, że będzie grał na jeszcze wyższym poziomie. Wielu marzyło o zastąpieniu Makelele i wielu myślało, że jest to niewykonalne. Lass nie dość, że słynnego Francuza zastąpił to wydaje się, że będzie jeszcze lepszy i da Realowi więcej. Ktoś mógłby stwierdzić, że 20 milionów euro wydane na byłego zawodnika Pourtsmouth to troszeczkę za dużo. Dzisiaj nikt się tym nie martwi, wartość Francuskiego pomocnika na pewno wzrosła, zresztą swoimi występami udowodnił, że pieniądze zostały zainwestowane bardzo mądrze.
W obecnym Realu Madryt, po przyjściu wielkich piłkarskich wirtuozów Lassana Diarra ma pewne miejsce w podstawowej 11-tce. Wraz z Xabim Alonso będzie odpowiadał za środek pola. Plan był taki, że to właśnie X.Alonso miał być z tej dwójki kreatorem akcji ofensywnych. Jednak w pierwszym spotkaniu tego sezonu, Lass pokazał, że także potrafi inicjować akcje ofensywne. Wspaniałe prostopadłe podania, nie rzadko długie i celne piłki a przede wszystkim bramka, dająca 3 pkt sprawiły i pokazały , że Lass jest tak samo dobry w atakowaniu jak i w bronieniu. Zresztą uniwersalność to jedna z jego najważniejszych zalet, gdyby zaszła taka potrzeba to z powodzeniem może występować na prawej stronie defensywy. Z jego wrodzoną ruchliwością, ciągiem na bramkę przeciwnika i dobrą techniką jest jak znalazł na prawego, ofensywnego obrońcę. Dla mnie osobiście Lass jest w tym momencie jednym z faworytów tego nowego Realu Madryt i jestem pewien, że nie raz będziemy zachwyceni jego grą. Bez zająknięcia stwierdzam, że klątwa Makelele została zdjęta.

