Na ten dzień kibice piłkarscy z całego świata czekają z ogromną niecierpliwością. A fani zarówno Realu Madryt i FC Barcelony z emocjami wprost nie do zmierzenia. Dzisiejsze El Clasico z pewnością szykuje się inne niż poprzednie mecze z udziałem dwóch gigantów. Głównie za sprawą Realu Madryt, który dokonał niesamowitych wręcz zbrojeń przed sezonem i od którego wymaga się bardzo wiele. Barcelona będzie chciała udowodnic, że wspaniały poprzedni sezon nie był przypadkowy, że i w tym mają chrapkę na wszystkie możliwe trofea. Madryt natomiast z całych sił chce zmazać wiosenny, haniebny wynik z Santiago Bernabeu, gdzie zakończyły się marzenia o tytule mistrzowskim podopiecznych Juande Ramosa. Barca wtedy w brutalny sposób sprowadziła dumnych Madridistas na ziemię, wbijając gospodarzom pół tuzina goli i wprawiając wszystkich w wielkie oszołomienie.
Jak będzie dzisiaj? Moje serce chciało by wspaniałego, kilku bramkowego tryumfu, okraszonego pięknym i zjawiskowym futbolem. Ale rozum podpowiada i stara się tonowac emocje, wszakże rywal z którym trzeba się będzie zmierzyc jest z najwyższej futbolowej półki i w szranki stanąc trzeba w jaskini lwa, przeciwko jedenastu wspaniałym piłkarzom i ponad 90-tysięcznej, wrogo nastawionej armii na trybunach. Strach? Szacunek? Nie można się w żadnym wypadku przestraszyc, zresztą tak potężny klub jakim bez wątpienia jest Real Madryt bać się nikogo nie powinien, nie ważne czy jest to wielka Barca czy mniejsze, na przykład Getafe. Ale już podejście do rywala z respektem jest jak najbardziej na miejscu. Zlekceważenie mogłoby być brzemienne w skutkach. Siła kadry Realu jest ogromna i jeśli jeszcze nie została uaktywniona to jestem przekonany, że prędzej czy później się uaktywni. Czy stanie się to dzisiaj? Trudno powiedzieć, chciałbym ogromnie i byłbym bardzo usatysfakcjonowany gdyby potęga talentu Kaki, Cristiano Ronaldo, Benzemy czy Higuaina właśnie dzisiaj ujrzała światło dzienne. Gwiazdy Realu mają ogromne możliwości, to nie ulega żadnym dyskusjom, najważniejsza sprawa aby te talenty ze sobą współpracowały, przeszywały się na wzajem i przechodziły w jedną całość. Jestem zdania, że gdyby tak właśnie było, to w końcowym rozrachunku szala zwycięstwa zostałaby przechylona jednak w naszą stronę. Ale czy wielkie emocje i równie ogromne oczekiwania będą odpowiednio odzwierciedlone na boisku? Nie raz bywało tak, że z dużej chmury mały deszcz. Przychodzą mi do głowy dwa scenariusze: albo Real gra niemrawo, bojaźliwie i w konsekwencji przegrywa nie mając nic do powiedzenia albo wznosi się na futbolowy szczyt geniuszu i wygrywa, jednocześnie zaczynając nową erę w historii klubu.
Pellegrini szykuje żelazną jedenastkę, z powracającym po prawie 3 miesięcznej przerwie Cristiano Ronaldo. Generalnie w ataku ma mały ból głowy i ktoś z wielkich będzie musiał rozpocząć mecz na ławce rezerwowych. Wszystko wskazuje na to, że tym kimś będzie Raul, który w ostatnich meczach cieszy się u trenera mniejszym zainteresowaniem i nie rzadko zdarza się, że nie wychodzi w podstawowym składzie. Raul gra w tym sezonie w kratkę, miewa mecze, że oprócz zaangażowania i walki nic innego nie może dać drużynie. Ale z drugiej strony w Gran Derby mógłby się czuć jak ryba w wodzie, mógłby odżyć i swoim wielkim doświadczeniem pomóc. Dwa największe madryckie dzienniki AS i Marca sugerują, że w pierwszy skład będzie wyglądał tak: Casillas, Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa; Xabi Alonso, Lass, Marcelo, Kaka, Higuain, Cristiano. Wygląda to imponująco ale jak już wyżej wspomniałem, ażeby był sukces i dobra gra, wszystkie trybiki w maszynce muszą idealnie współpracować. Real dotychczas miał z tym kłopot, gra opierała się raczej na indywidualnych akcjach poszczególnych zawodników, więc trudno prorokować jak będzie za kilka godzin. Barcelona natomiast prawdopodobnie wybiegnie tak: Valdes, Puyol, Pique, Abidal;Xavi, Busquets, Keita; Messi, Ibrahimovic, Iniesta. Jak Barca gra, wie każdy. Dla Realu pocieszające może być to, że w ostatnich tygodniach wiodło się Barcelonie różnie, co między innymi odzwierciedla tabela ligowa, gdzie zajmuje dopiero 2 miejsce. Ostatnio jednak rozprawiła się z kwitkiem z Interem Mediolan, więc może wielka forma wróciła? Zobaczymy. Osobiście pragnę zwycięstwa gości, nie ważne w jakim stosunku choć oczywiście marzy mi się coś na kształt pamiętnego 6:2 w ostatnich Derby. Jeszcze niespełna godzinka…..