W dzisiejszych czasach gdy ktoś wspomina legendarnych piłkarzy typu Pele, Di Stefano, Puskas czy na przykład Eusebio to praktycznie powraca do czasów średniowiecza piłki nożnej.
Uznawani za najlepszych piłkarzy w historii praktycznie nigdy nie byli obserwowani na żywo przez dzisiejszych kibiców, zostają tylko mecze z archiwalnych taśm i to praktycznie tylko te najważniejsze lub opisy książkowe. Jeśli czasy odległe na 40-50 lat są pomału zapominane, to co można powiedzieć o piłce nożnej z lat 20 i 30? Dla mnie osobiście jest to praktycznie prehistoria, dla wielu pewnie też, lecz w żadnym wypadku nie można zapominać o piłkarzach z tamtej odległej epoki. Futbol od tego czasu mocno ewoluował, przepisy zmieniły się o 90 stopni na wielu płaszczyznach i dla zawodników, tych wybitnych niestety chyba nie był to dobry moment aby dzisiaj o nich szerzej mówiono. Telewizja była w mocnych powijakach więc próżno szukać dokonań wielkich drużyn i piłkarskich asów w tych drużynach występujących. Postanowiłem zagłębić się troszkę w historii piłki kopanej i znaleźć piłkarza, który czymś się wyróżnił i zasługuje na szersze przedstawienie. Wybór nie był tak do końca przypadkowy, gdyż zainspirowałem się po części programem telewizyjnym wyemitowanym na Planete, w którym to pokazano największe gwiazdy piłki nożnej i to nie tylko z czasów nowożytnych. Cofnięto się do czasów przedwojennych i przybliżono pewną historię z północno-zachodniej Anglii.
Padło na faceta, który w swojej karierze zdobył 453 gole w 512 meczach. Kto to taki? William Ralph Dean, znany bardziej jako Dixie Dean. Osobiście nigdy o nim wcześniej nie słyszałem a podobno jego niesamowity talent nie był wcale gorszy od Pelego czy Di Stefano. Dixie Dean urodził się 22 stycznia 1907 roku w Birkenhead w hrabstwie Merseyside i swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w lokalnym klubie Tranmere Rovers, gdzie trafił w 1924 roku. Zadebiutował w niebiesko-białych barwach w wieku zaledwie 16 lat ale już wtedy wiadomo było, że jest to talent pierwszej wody. Dla Rovers rozegrał 30 spotkań, w których zdobył 27 bramek. Tranmere zarobiło na Dixiem 3 000 funtów, sprzedając go do klubu, w którym święcił największe triumfy. Everton zrobił chyba najlepszy transfer w swojej historii a Dixie Dean, jak się później okazało, stał się legendą klubu ze wschodniej części Merseyside.
W swoim pierwszym pełnym sezonie (trafił do Evertonu w trakcie sezonu 1924/25) 1925/26, pokazał niesamowity kunszt strzelecki, zdobywając 32 bramki w 38 meczach ligowych. W 1926 roku przytrafił mu się wypadek motocyklowy w Holywell, miasteczku północnej Walii, w którym złamał kości czaszki i żuchwy. Gdy doszedł do pełnej sprawności zadziwił wszystkich i ustanowił rekord, który do dziś dzień nie został poprawiony i prawdę mówiąc nie ma praktycznie żadnych szans aby kiedykolwiek poprawiony został. 60 bramek w sezonie ligowym to coś co zostaje wyryte w historii na bardzo długo. Po feralnym wypadku wielu mówiło, że Dean już nigdy do futbolu nie wróci. Jednak stało się inaczej. Wrócił i to ze zdwojoną siłą. W barwach Evertonu w swoich pierwszych 8 sezonach (nie licząc niepełnego 1924/25) Dixie Dean nigdy nie strzelił mniej goli jak 21 a w sumie zdobył 395 bramek (w 447 meczach) w niebieskim trykocie The Toffees.
Nawet kiedy Everton w 1930 roku spadł do League One, Dixie nie opuścił swoich kolegów i strzelając 39 bramek wydatnie pomógł w powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej. W pierwszym sezonie po powrocie Everton zdobył Mistrzostwo a Dixie ze swoimi 45 bramkami wygrał tytuł króla strzelców. Ostatnim sezonem Deana w Evertonie był sezon 1937/1938, odszedł on wtedy do Notts County a w roku 1939 przeszedł do irlandzkiego Sligo Rovers, w którym rozegrał 7 spotkań i strzelił 10 bramek. Swoją profesjonalną karierę zakończył w Hurst FC grającym w Cheshire County League. Miał wtedy zaledwie 32 lata i z pewnością mógłby jeszcze parę lat pograć, lecz niestety w 1939 roku piłka nożna, na parę lat została wymazana przez Drugą Wojnę Światową… Natomiast w koszulce reprezentacyjnej Dixie wystąpił 16 razy, strzelając 18 bramek (w tym dwa hattricki w spotkaniach z Belgią i Luksemburgiem). Jeśli już o hattrickach mowa to nasz bohater w całej swojej karierze ustrzelił ich aż 37.
W czym tkwiła tajemnica fenomenalnej kariery Dixie Deana? Nie było by tego wszystkiego gdyby nie wrodzony talent, który na tle innych piłkarzy z tamtego okresu był nieproporcjonalnie większy. Głównymi zaletami Deana była ogromna szybkość, drybling i siła. Oprócz tego, że miał instynkt zabójcy to jeszcze potrafił wypracowywać pozycję dla swoich kolegów. Wiele ze swoich bramek Dixie zdobył po strzałach głową, mówiło się, że strzelał głową mocniej niż wielu innych strzelało nogą. Jak wspomniałem na początku, gdyby talent Dixie Deana eksplodował dzisiaj, gdyby Dixie Dean urodził się w naszych czasach to prawdopodobnie mielibyśmy okazję oglądać najlepszego napastnika w historii piłki nożnej. A tak pozostają nam tylko wspomnienia i archiwa z tamtych niesamowitych czasów. Na koniec mam jeszcze pytanie, skoro taki Cristiano Ronaldo kosztuje 94 miliony euro to ile kosztowałby dzisiaj Dixie Dean? Cóż, Portugalczyk chyba musiałby ustąpić tronu…




Gość był rzeczywiście niesamowity! Ale czy czasem tytuł nie powinien brzmieć “legenda z MersEyside”?
P.S. Bardzo fajny blog.
Pozdrawiam