WROBELS

Złamane serca Irlandczyków

Wczoraj zakończyły się baraże w strefie europejskiej, które wyłoniły ostatnią czwórkę krajów jadących na przyszłoroczny Mundial do Republiki Południowej Afryki.

Kontrowersyjny gol Francuzów

Kontrowersyjny gol Francuzów

Naszych w barażach zabrakło, więc nie stałem całym sercem za żadną z ośmiu drużyn. Może inaczej, w momencie kiedy w ostatnią sobotę rozpoczęły się cztery batalie, nie miałem murowanego faworyta. Troszeczkę przychylniej spoglądałem w stronę Irlandii, co by nie było jestem już tutaj prawie 4,5 roku, więc jakaś część mnie kibicuje Irlandczykom. Ale po sobotniej grze na Croke Park w Dublinie moje trzeźwe spojrzenie w kierunku szans dla Irlandii spadło praktycznie do zera. Po tym co zobaczyłem w pierwszym spotkaniu byłem pewien, ze rewanż będzie tylko formalnością, że Francuzi poradzą sobie bezproblemowo, nie pozostawiając przyjezdnym złudzeń. Myślałem, że będzie to dla gospodarzy mecz z serii: łatwo, pięknie i przyjemnie i typowałem wynik 3:0. Francja po początkowych kłopotach i wolnym rozpędzaniu się w tych eliminacjach w ostatnich meczach osiągnęła naprawdę dobrą formę, więc również tym się kierowałem podczas rozdawania szans.

Walka, walka, walka...

Walka, walka, walka...

Rzeczywistość  okazała się jednak zgoła odmienna. Po 30 minutach gry waleczni Irlandczycy odrobili straty po golu Robbiego Keana i w przekroju całego spotkania prezentowali się bardzo dobrze. Przy odrobinie szczęścia mogli przechylić szalę awansu na swoją korzyść, gdyby Duff czy Keane zachowali zimną krew, jestem pewien, że przy stanie 2:0 nie wypuściliby awansu z ręki. Wiedziałem, że Irlandia gra twardo, bez fajerwerków, że trzyma taktyczną dyscyplinę i to co zobaczyłem w dzisiejszym spotkaniu tylko mnie w tych przekonaniach utwierdziło. Nie mogli pójść na wymianę ciosów bo pewnie skończyło by się to dla nich tragicznie, musieli grać zachowawczo, szczególnie ostrożnie i rozważnie w tyłach i tak zagrali. Żelazna defensywa i groźne kontry, walka na całego, podwajanie i nie odstawianie nogi mogły przynieść sukces. I do 103 minuty przyniosły… Irlandia grała szalenie efektywnie, praktycznie nie dała rozwinąć skrzydeł Francuzom i to Irlandia miała klarowniejsze szanse na zdobycie kolejnego gola.

Szok i niedowierzanie

Szok i niedowierzanie

To co w sobotę było niemożliwe tak teraz się ziściło. Tak jak w sobotę Irlandczycy grali zbyt nerwowo i chyba z delikatną presją własnego stadionu, tak teraz ta nerwowość całkowicie się ulotniła i było to widać na boisku. Naprawdę dawno nie widziałem zespołu grającego tak zawzięcie i walczącego z tak ogromną determinacją i poświęceniem. Niestety to nie wystarczyło… W 13 minucie dogrywki Irlandia dostała cios, zabójczy, nieszczęśliwy, szokujący. W akcji bramkowej sędziowie popełnili 2 kardynalne błędy, które na takim poziomie sportowym nie miały prawa mieć miejsca. Spalonego można by było od biedy odpuścić ale ewidentnej ręki Thierrego Henrego nie szło nie zauważyć. W perfidny sposób zatrzymał dłonią futbolówkę, skutecznie broniąc ją przed opuszczeniem boiska, następnie odegrał do Gallasa, któremu nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę głową do siatki.

Niestety sprawiedliwość w tym konkretnym momencie gdzieś się zatraciła i skutki tego dla Irlandii były bardzo bolesne. Do RPA jedzie Francja, Irlandczykom pozostaje walka w kolejnych eliminacjach, do Euro 2012. Pamiętam jak Polacy mieli na pieńku z Howardem Webbem, tym razem trafiło na Irlandię. Martin Hansson ze Szwecji zostanie zapamiętany na długo.

radość_Keana_po_goluIrlandcy_fani_w_Paryżuszok_w_ekipie_irlandiismutek_irlandii

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *