WROBELS

Ciężkie chwile w Longford…

Zdarzyła się u nas w Longford ostatnio rzecz bardzo niepokojąca… Co prawda miało to miejsce jeszcze w grudniu 2009 roku ale z pewnością pozostaje w pamięci mieszkańców aż po dziś dzień.

Pożar

W pierwszy dzień Świąt Bożego narodzenia ogień strawił Katedrę Świętego Mela (St. Mel’s Cathedral ). Spłonęło wszystko co było w środku, doszczętnie został zniszczony dach ale na szczęście nic się nikomu nie stało. Prawdę mówiąc nigdy bym nie przypuszczał, że może się coś takiego stać. Katedra była jak na tutejsze warunki ogromna, monumentalna i praktycznie cała z kamienia. Miała istnieć wiecznie i przez 169 lat (data powstania to 19 maj 1840 roku) pozostawała praktycznie nie ruszona. Szacuje się, że na rekonstrukcję Katedry potrzebne będzie 2 miliony euro, zapowiedziano już jednak, że potrzebne środki na pewno się znajdą. Obecnie wierni uczestniczą w mszach, które odbywają się w Temperance Hall oraz w St. Mel’s College. Oczywiście można też udać się do okolicznych miejscowości.

Katedra w ogniu

Katedra w ogniu

Jak wspomniałem na wstępie, pożar najbardziej rozpoznawalnego budynku w mieście bardzo wszystkich poruszył, miejsce nasiąknięte historią przestało nagle istnieć i pewnie sporo czasu minie aż uda się wszystko przywrócić do pierwotnego stanu. Na szczęście już od paru tygodni dzień w dzień coś się tam dzieje, zostają usuwane zgliszcza i tylko czekać aż prace naprawcze ruszą bardziej żwawo do przodu.

Powódź

Generalnie w Longford, ale nie tylko tu bo i na całej Wyspie działy się w tej końcówce roku dziwne, niespotykane dotychczas rzeczy. Najpierw nawiedziła Irlandię powódź, która wyrządziła ogromne straty, wiele miast i miasteczek zostało kompletnie zalanych, drogi były nieprzejezdne a straty liczone były w milionach euro.

Fragment zalanego parku

Fragment zalanego parku

Szczególnie powódź dała się we znaki mieszkańcom na południu i zachodzie kraju, wysoka woda sprawiła między innymi, że centrum, drugiego co do wielkości miasta Irlandii Cork, zostało kompletnie zalane. U nas w Longford również dało się zauważyć skutki powodzi, co prawda w samym centrum było dobrze ale już na przykład w miejskim parku nie było tak różowo. Zalało praktycznie wszystko: basen wraz z parkingiem, boisko ze sztuczną trawą, tamtejszą wielką łąkę, plac zabaw dla dzieci, cały obszerny teren znalazł się pod wodą…

Śnieg

Trzecia apokalipsa, której z pewnością nikt tutaj się nie spodziewał to wielki mróz i obfite opady śniegu. Było to dotąd niespotykane, zaskoczyło praktycznie wszystkich i pewnie tylko dzieci cieszyły się z tak niecodziennej aury. Od momentu kiedy znaleźliśmy się na Zielonej Wyspie w miesiącach zimowych trudno było uraczyć jakichkolwiek objawów zimy. Co prawda zdarzyło się, że spadł śnieg, ale zakrywał on ziemię maksymalnie kilka centymetrów a długość jego leżakowania to może było z kilka godzin.

Niespodziewany atak zimy

Niespodziewany atak zimy

Tym razem opadom towarzyszył, szczególnie nocą siarczysty mróz. Najgorzej było kierowcom, których jazda po oblodzonych drogach musiała być nie lada wyzwaniem, samochody sunęły w żółwim tempie, mozolnie poruszając się do przodu. Walka z zamarzniętymi szybami była na porządku dziennym, sam w pewnych chwilach miałem już tego dosyć i aż dziw, że nie pomyślałem o jakimś odmrażaczu w płynie 🙂 Mroźnej aury mieli już po dziurki w nosie wszyscy ale chyba największe pretensje i największy żal czują strażacy, podczas feralnej nocy z 25 grudnia… Otóż stało się tak, że pozamarzała im woda w pompach i gaszenie nie mogło być niestety tak skuteczne, jak wszyscy pewnie by sobie tego życzyli. Inną ciekawostką było to, że w sklepach zabrakło…soli.

Przed domem

Przed domem

U nas w sklepie przez okres prawie 2 tygodni półki z solą świeciły pustkami. I to nawet nie tyle w sklepach bo i narodowe zapasy soli i piasku były na wyczerpaniu, przez okres 3 tygodni zużyto 50 tysięcy ton soli, czyli tyle ile normalnie zużywa się przez rok! W związku z tym, że nie było czym posypywać dróg i chodników te pozamieniały się w istne lodowiska. Niejednokrotnie czas dotarcia do pracy wydłużał się 3 – krotnie albo w skrajnych przypadkach nawet więcej. W moim przypadku akurat było z tym normalnie aczkolwiek musiałem bardziej się skupić podczas jazdy samochodem i troszeczkę zmniejszyć siłę nacisku na pedał gazu. Rzecz jasna nie ma co porównywać tutejszego ataku zimy  do podobnych tego typu w Polsce, nie mniej jednak należy brać poprawkę, że Irlandia nie jest krajem, w którym rok rocznie jest na minusie i pada śnieg. Z reguły w zimowych miesiącach było zielono, oczywiście drzewa pozbyły się liści ale częściej można było napotkać deszcz niż biały puch.

Na chwilę obecną na szczęście pogoda już się trochę uspokoiła. Czekam z niecierpliwością na cieplejsze dni, na więcej słońca bo bardzo chętnie wyruszyłbym już gdzieś w plener, na jakąś dłuższą trasę ażeby coś fajnego odwiedzić, umilić oko i zmysły. Miejmy nadzieję, że ciężkie chwile już nas nie nawiedzą.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *