Nie spodziewałem się, że Serie A jest w stanie nabrać rumieńców w tym sezonie. Zbyt wiele poprzednich lat było takich, że karty rozdawał Inter, zgarniając mistrzostwa praktycznie bez wysiłku, nie mając godnych siebie rywali, będąc po prostu lepszym, od innych zespołem.
Obecnie jest podobnie: Nerazzurri liderują, grają piłkę efektowną i efektywną zarazem. Sprowadzeni latem nowi zawodnicy spisują się świetnie, wkomponowali się w zespół bez zarzutu stanowiąc siłę Interu, głównie ofensywną. Zastanawiano się jak Niebiesko-Czarni będą wyglądali bez swojej dotychczasowej gwiazdy Zlatana Ibrahimovica, który zamienił Mediolan na Barcelonę? Dzisiaj chyba nikt nie żałuje roszady z Ibrą (w zamian do Interu powędrował Samuel Eto’o), nie dość że pozyskano świetnego następcę to jeszcze kasa klubu wzbogaciła się o tłuste 40 milionów euro. Eto’o stał się drugim najlepszym strzelcem Interu w Serie A (8 goli) a i Szwed z miejsca okazał się jasno świecącą gwiazdą w stolicy Katalonii. Jeśli już przytoczyłem Kameruńczyka jako vice strzelca drużyny to warto nadmienić, że pierwsze miejsce zajmuje inny nowy nabytek, Argentyński goleador Diego Milito (goli 12) a czwarty jest Wesley Sneijder (4 gole), były gwiazdor Realu Madryt. Cała trójka z miejsca stała się ważnymi ogniwami pierwszej jedenastki, zresztą transfery Jose Mourinho z reguły stają się trafionymi, oprócz wyżej wymienionych piłkarzy, jest jeszcze Lucio – podpora defensywy mistrza Włoch.
Na chwilę obecną Liga Włoska jest już po półmetku, prowadzący Inter wyprzedza drugi w tabeli Milan o 6 pkt (Milan ma jedno spotkanie mniej) i wszystko na to wskazuje, że pomiędzy dwoma gigantami z Mediolanu rozegra się walka o Scudetto. Trzecia w tabeli Roma traci do Interu 11 pkt, czwarte Napoli 12 a kolejny w stawce Juventus 13. Ci ostatni zresztą przechodzą aktualnie dość poważne zawirowania z formą, co prawda zdołali ograć lidera ale na ostatnie 7 spotkań aż 5 skończyło się ich porażką. Z kolei odwieczny rywal Interu, Milan znajduje się w wyśmienitej dyspozycji, osobiście pamiętając ich ciężki i mozolny początek sezonu, teraz trudno mi uwierzyć, że Milan z meczu na mecz, niczym dobrze zaprogramowana maszyna, odprawia z kwitkiem swoich przeciwników, regularnie inkasując 3 pkt. Wydaje się, że Leonardo znalazł w końcu sposób na swoich podopiecznych, odpowiednio ich zmotywował, ustawił i dzisiaj Rossonerri, niczym taran prą do przodu goniąc Inter.
Prawdziwa konfrontacja nadejdzie już w najbliższa niedzielę. Rozpędzony Milan jako gość podejmowany będzie przez Mourinho i jego chłopców. Wściekły Milan, pamiętający pierwszy w tym sezonie mecz derbowy, gdzie został przez Inter zmiażdżony i upokorzony, będzie chciał się odgryźć, coś udowodnić i zmazać plamę na honorze. Jest w gazie i nie stoi na straconej pozycji, oczywiście może się zdarzyć wszystko (bo mecze derbowe rządzą sie swoimi prawami) ale pokuszę się o stwierdzenie, że to goście w tym meczu będą faworytami… Co mnie do takiego stwierdzenia skłania? Miedzy innymi jedna rzecz, jedna ale fundamentalna. W Milanie obudził się Ronaldinho. Wielki geniusz futbolu przypomniał sobie swoje najlepsze chwile z Barcelony, czaruje wszystkich dookoła, zdobywa bramki z regularnością szwajcarskiego zegarka (6 w tegorocznych 3 meczach) i po prostu cieszy się grą. A skoro R80 jest zadowolony to dla Milanu może się dziać tylko dobrze. Z ogromną niecierpliwością czekam na niedzielny wieczór, uczta będzie przednia, przewiduję goleadę i liczę na świetną piłkę. Obecnie nie może być lepszej reklamy Calcio.


