WROBELS

Wielki Klasyk, część 3

Estadio Mestalla okazała się niezwykle szczęśliwa dla Realu Madryt w tym sezonie. Prawie co zakończyła się wspaniała noc z 20 kwietnia, kiedy to udało się wyszarpać pierwszy od 18 lat Puchar Hiszpanii, a tu przyszła kolejna wizyta, tym razem ligowa z 23 kwietnia aby stanąć w szranki z miejscową Valencią. Spotkanie pomiędzy tymi dwoma drużynami w normalnych warunkach byłoby hitem, co prawda tabela pokazuje, że i owszem hitem jest, bo Nietoperze są 3 a Królewscy 2 ale ,,pech” dla rangi tej potyczki polega na tym, że cały piłkarski świat emocjonuje się czymś innym. Czymś, czego dotychczas jeszcze nie uświadczyliśmy, czymś co sprawia, że inne mecze schodzą na dalszy plan.

Kaka i Higuain - bohaterowie z Estadio Mestalla / fot. interia.pl

Mówiło się, że sobotni mecz Valencii z Realem to odrabianie pańszczyzny, bo niby dzieli te dwie ekipy tylko jedna pozycja ale różnica punktowa to niemal przepaść (przed 33 kolejką było 14 punktów). Ligowe starcie przyszło również w momencie kiedy wszyscy w pamięci mieli środowy, emocjonujący finał Copa del Rey i kiedy wszyscy ostrzą sobie zęby na Gran Derbi numer 3, tym razem w Lidze Mistrzów. Zarówno dla Realu jak i Barcelony gra w lidze to świetna okazja na odpoczynek dla najważniejszych gwiazd. Pep Guardiola w meczu z Osasuną posadził na ławce między innymi Xaviego, Iniestę, Messiego czy Pedro z kolei Mourinho dał odpocząć Xabiemu Alonso, Cristiano Ronaldo, Pepemu i Sergio Ramosowi. I jednym i drugim te zmiany nie zaszkodziły, Barca uporała się 2:0 a Real zdemolował przeciwnika aż 6:3. O ile rezultat z Camp Nou był łatwy do przewidzenia to już rozmiary meczu z Mestalla mogą dziwić. Mourinho pokazał, że oprócz opcji defensywnych ma również spory wachlarz tych ofensywnych. Pół tuzina goli na wyjeździe z całą pewnością budzi respekt i na pewno zamyka usta krytykom mówiącym, że Mourinho to trener tylko i wyłącznie nastawiony na defensywę. Swoją szanse dostało trio Higuain-Kaka-Benzema, czyli gracze, którzy nie grali w finale Pucharu Króla. Nie było im dane w środę ale za to parę dni później dali prawdziwe show! 3 gole Higuaina, 2 Kaki i 1 Benzemy, w dodatku niemal w każdej bramkowej sytuacji ktoś z tej trójki był zamieszany, to musiało się podobać i napawać optymizmem. Nawet nieco dziurawa i pod koniec meczu rozluźniona obrona schodzi na plan dalszy, choć przyznać trzeba, że jutro musi się to zmienić bo w przeciwnym wypadku może być nieciekawie.

A jakie szykuje nam się to jutrzejsze półfinałowe starcie? Na pewno troszeczkę inne powinny być zestawienia rozpoczynających spotkanie jedenastek. W Realu na pewno nie zagrają zawieszony za kartki Carvalho i kontuzjowany Khedira, w Barcelonie naciągnięty mięsień ma Iniesta, sezon z głowy ma Adriano, w ostatnim meczu ligowym kontuzji nabawił się Maxwell. Gorszą sytuację wydaje się mieć Guardiola, któremu posypała się formacja defensywna a w szczególności jej lewa strona. Nie wiadomo jak zostanie to poukładane ale najbardziej prawdopodobna opcja to Carles Puyol, notabene też po wyleczonej (?) kontuzji powędruje na lewą obronę. Katalończycy mają swoje problemy w tyłach ale i Real nie będzie w tej formacji najmocniejszy. Za zawieszonego Carvalho najpewniej zagra Albiol, któremu pomagać będzie Sergio Ramos. Taka para stoperów to nowość, tak więc nie wiadomo jak będą funkcjonować? Osobiście, wbrew wielu pewnie, nie martwiłbym się o Raula Albiola. Co prawda dostał w ligowym Gran Derbi czerwoną kartkę ale do tego momentu, w moim odczuciu, prezentował się solidnie.

Kontuzjowany Iniesta - ból głowy Guardioli / fot. interia.pl

W dzisiejszej piłce zazwyczaj kluczową rolę odgrywa środkowa formacje w danej drużynie. Barcelona zazwyczaj nie ma problemów ze zdominowaniem środka pola ale w kontekście kontuzji niezwykle kreatywnego Iniesty nie wiadomą jak ta maszynka będzie funkcjonować? Real pokazał, że o tą ważną część boiska potrafi walczyć bardzo ambitnie. Pytanie tylko czy równie dobrze bez Khediry? Na jego miejsce pojawi się Lass, dla mnie gracz, który może spokojnie tę lukę zapełnić. Najważniejsze tylko aby Francuz był w formie, bo nieraz widzieliśmy słabsze jego występy, a jutro aby osiągnąć dobry rezultat, będzie to niedopuszczalne.Ja jednak w niego wierzę i jestem pewien, że sobie poradzi, jest to zawodnik nietuzinkowy i w tak ważnym meczu na pewno nie zawiedzie.

16 oraz 20 kwietnia ważną rolę odgrywały aspekty taktyczne. Szczególnie widać to było na grze Królewskich. Nie sądzę aby teraz nagle Mourinho coś zaczął zmieniać i wymyślać nowe pomysły. Zresztą po przewidywanym składzie widać, że gra Realu Madryt nastawiona będzie na kontratak. W poprzednich meczach, pomimo  defensywnego usposobienia Real zdołał wypracować sobie sporo sytuacji do strzelenia goli. Dobrze by było gdyby skuteczność pod bramką Valdesa się poprawiła, kto wie może uda się skopiować wyczyn z soboty? Dla mnie byłoby to spełnienie marzeń a dla wszystkich fanów piłki nożnej nie lada gratka.

Sami Khedira - ważne ogniwo wyautowane... / fot. interia.pl

Jutro sprawa awansu się nie rozstrzygnie, były gracz zarówno Barcelony jak i Realu, Brazylijczyk Ronaldo twierdzi, że ważniejsze będzie drugie spotkanie. Zgadzam się z taka opinią, niemniej jednak bardzo ciężko jest przewidzieć, jak ten pierwszy mecz się potoczy. Myśląc kategoriami rodem z fantastyki, można przyjąć, że jedni albo drudzy zdołają wygrać np. 5:0 a wtedy rewanż może okazać się formalnością. Ważne w tym dwumeczu z całą pewnością będzie to, kto posiada silniejszą ławkę rezerwowych. Na sucho patrząc, wydaje się, że w bardziej komfortowej sytuacji jest Jose Mourinho, szczególnie widoczne to jest w formacjach ofensywnych. Kaka, Adebayor, Benzema i Higuain to bez wątpienia lepsza jakość niż Afellay i Jeffren. Biorąc pod uwagę kadry obydwu ekip jestem pewien, że silniejsza jest ta w Realu. Jeśli rezultat będzie po myśli Los Blancos, to znając nos trenerski Mourinho, możemy, jako fani Królewskiego klubu, być jutro spokojni. Inna kwestia, która wydaje się być równie ważna to na jak ostrą grę pozwoli sędzia? To także może być istotne dla losów tej rywalizacji. Wiadomo, jak Mourinho nastawił swoich zawodników, zresztą 2 czerwone kartki (Albiol w lidze i Di Maria w pucharze) świadczą o ostrej grze stołecznego zespołu. W szeregach Realu zagrożonymi występem w rewanżu są Cristiano Ronaldo, Sergio Ramos, Di Maria i Albiol.  Nie wiem ale ciężko jest mi sobie wyobrazić, że cała czwórka w komplecie wystąpi za tydzień w Barcelonie, szczególnie tyczy się to dwójki obrońców a jak wiadomo, obrona w rewanżu będzie szalenie ważna.

Zasiądę jutro przed telewizorem z wielkimi nadziejami. Wierzę w geniusz Mourinho, ufam jego wyborom, zarówno taktycznym jak i w doborze składu. Wierzę w magię Santiago Bernabeu, wierzę w siłę personalną Realu Madryt i wiem, że moja drużyna łatwo skóry nie sprzeda. Iskry będą leciały, to pewne… ¡Hala Madrid! 😉

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *