WROBELS

AutorAdrian Wróbel

Plaża Streedagh

Rok 1588. Statki należące do Hiszpańskiej Armady, po przegranej bitwie pod Gravelines z angielską flotą marynarki wojennej uciekają w kierunku Morza Pónocnego oraz Atlantyku. Niezwyciężona do tej pory Armada musi się ewakuować. Mnóstwo uszkodzonych i pozbawionych zapasów statków dryfuje zbyt blisko wybrzeża Irlandii. W okolicach Streedagh Point trzy z nich dopada okrutna nawałnica, okręty osiadają na mieliźnie a następnie zostają rozbite przez żywioł. Ponad tysiąc marynarzy i żołnierzy tonie a ci którzy docierają do brzegu zostają zmasakrowani przez angielskich żolnierzy stacjonujących w Sligo. Tylko nielicznym udaje się przetrwać, szczęciarze dostają pomoc od irlandzkiej, lokalnej społeczności…

Więcej

Noc Wielkiego Wiatru

Noc Wielkiego Wiatru (w języku irlandzkim znana jako “Oiche na Gaoithe Móire”) była najbardziej niszczycielską burzą, jaka kiedykolwiek została odnotowana w historii Irlandii. Rozszalały huragan nawiedził Zieloną Wyspę w nocy z 6 na 7 stycznia 1839 roku. Spokój przed ”Wielkim Wiatrem” był szczególnie upiorny. Większość z ośmiu milionów ludzi żyjących w tym czasie w Irlandii przygotowywało się na Święto Objawienia Pańskiego.

Więcej

Wędrówka ulicami Dublina

Widok na Liffey i O'Connell Bridge / fot. irishmirror.ie

DUBLIN przywitał nas umiarkowanie przystępną aurą. Na początku mieliśmy na niebie solidną dawkę chmur ale z czasem te chmury się zlitowały, odpuściły i pojawiło się słońce. Wcześniej popadało, później deszczu już praktycznie nie było w ogóle. Phoenix Park wypuścił nas bezboleśnie, w październiku, w środku tygodnia nie bywa tam zbyt dużo ludzi.

Więcej

Nad Sanem

Jadę. Zabieram torbę z aparatem i jadę. Rowerem dojeżdżam do głównej drogi miasteczka, następnie skręcam w boczną, tuż obok niewielkiej acz chyba najbardziej popularnej miejscówki kulinarno-towarzyskiej i dalej kolejną ulicą pędzę z górki. Przecinam szosę krajową i wjeżdżam na tereny roślin i zwierząt, do królestwa pól, natury i tysięcy robaków. Więcej

Białe plaże Connemary

W ,,białej” Zatoce Psów i w równolegle do niej leżącej Gurteen Beach, udało mi się znaleźć po raz kolejny zaawansowaną wiosną tego roku. Tym razem odbywało się to w zupełnie innych okolicznościach przyrody. Nie było kąpieli słonecznych, gorącego piasku i tłumów ludzi. W zamian poczęstowani zostaliśmy wiatrem, zachmurzonym niebem i mało spokojnym oceanem. W sam raz na przechadzkę po plaży, na odpoczynek po obfitym irlandzkim śniadaniu wpałaszowanym paręnaście chwil wcześniej w pensjonacie B&B.

Więcej