WROBELS

Borussia Dortmund – bezkompromisowa młodość

Pamiętacie jeszcze lata 90, w których Borussia Dortmund święciła chyba największe tryumfy w swojej historii? Szczególnie obfity był środek tego dziesięciolecia, kiedy Die Schwarzgelben wywalczyli Puchar Mistrzów (3:1 z Juventusem Turyn, 1997 rok)  dwa tytuły mistrza Niemiec (1995 i 1996 rok), zdobyli dwa Superpuchary Niemiec (1995 i 1996 rok) oraz Puchar Interkontynentalny (1997 rok). Wielkie i głośne nazwiska gwarantowały sukces i sprawiały, że Dortmundczycy liczyli się nie tylko na krajowej arenie ale wywalczyli sobie mocną markę w Europie. Jednak każdy medal ma dwie strony, chwile chwały to jedno ale niestety zdobyte kosztem czegoś innego… Nie trudno się domyśleć, że chodzi o pieniądze.

 

Obecnie częsty obrazek

Stefan Klos, Stéphane Chapuisat, Stefan Reuter, Matthias Sammer, Karl-Heinz Riedle, Lars Ricken, Júlio César, Jürgen Kohler, Andreas Möller to były gwiazdy światowego formatu, niektóre wschodzące, niektóre wracające do Niemiec po zagranicznych wojażach. Większość Niemieckich graczy z podstawowej jedenastki BVB stanowiło również siłę, niezwykle mocnej w tamtym okresie reprezentacji Niemiec. Matthiasa Sammera uznano nawet za najlepszego piłkarza Europy w 1996 roku, co było sporym zaskoczeniem, bo z reguły tego tytułu nie przyznawało i nie przyznaje się za często obrońcom. Kolejne lata nie były już tak różowe. Przyszła posucha i słabsze sezony. Kupowano drogich graczy ale nie koniecznie wartościowych, klub popadł w finansowe tarapaty. W tym czasie udało się jeszcze raz wznieść do góry Die Meisterschale, czyli trofeum za zdobycie Mistrzostwa Niemiec. Był to ostatni sukces Borussii, która w połowie ubiegłego dziesięciolecia kolejny raz stanęła na skraju bankructwa. Dopiero sprzedaż praw do nazwy stadionu (firmie finansowo-ubezpieczeniowej za 120 mln euro), wyprzedaż wartościowych zawodników i wejście na giełdę spowodowały, że klub zaczął stawać na nogi. Przez następne 2 lata spłacono 80% długów.

Chwila chwały, 1997 rok

Powiem szczerze, że przez ostatnie 10 sezonów dla mnie Borussia Dortmund stała się takim zwykłym, ligowym średniakiem. Nie szło tam na nikim zawiesić oka, gra nikogo nie powalała, wyniki również dalekie od tych z lat 90-tych. Jedyne czym kierowałem się spoglądając od czasu do czasu w stronę Borussi to była atmosfera, którą odkąd pamiętam, świetnie tworzyli fani żółto-czarnych oraz występy Polaków. Obecna Signal Iduna Park (dawniej Westfalenstadion) to największy, po kilkukrotnych modernizacjach i rozbudowach obiekt piłkarski w Niemczech. Niezwykle żywiołowo reagujące i praktycznie co mecz szczelnie wypełnione trybuny, mogące pomieścić 81 264 fanów to 12 zawodnik BVB. Szczególne wrażenie robi Südtribüne – trybuna południowa, na której zasiadają, a raczej stoją najzagorzalsi fanatycy Schwartzgelben. Warto nadmienić, że pojemność tej gigantycznej trybuny to bagatela, 24 454 miejsc (najwięcej w Europie). Zresztą zobaczcie sami:

Przy tak gorącej publiczności miał okazję grać Euzebiusz Smolarek, który w sezonach 2005/2006, 2006/07 i początku 2007/08 bronił barw Dortmundu. Uzbierało mu się 81 spotkań i 26 bramek w nich zdobytych. W tym czasie Borussia nie święciła jakiś spektakularnych tryumfów, nie udawało jej się w końcowym rozrachunku zbliżyć do czołówki. Oprócz bardzo wysokiej frekwencji, która co roku wynosiła ponad 72 000 widzów i była największą w Bundeslidze, niczym innym nie zachwycała. Dwa ostatnie sezony mogły dać nadzieję, że coś lepszego się wydarzy, że w końcu Borussi intensywniej zaświeci słońce. 6 i 5 miejsca były przedsmakiem, czegoś co ma miejsce w obecnym sezonie, czegoś czego nikt się nie spodziewał.

Mario Göetze, przyszłość Borussi

Jeśli spojrzeć na kadrę BVB to od razu rzuca się w oczy, jak młodymi piłkarzami dysponuje Jürgen Klopp. Średnia wieku to zaledwie 24,5 (jedynie 1899 Hoffenheim ma mniejszą – 24,0). Na Rheinlanddamm obrali model odmładzania drużyny, podobnie jak Schalke sezon wstecz, wtedy to odwieczny rywal Dortmundu zajął na mecie 2 miejsce. Dziś Żółto-Czarni również są w ścisłej czołówce, różnica jest tylko taka, że przodują stawce, mając nad resztą ogromną przewagę, zarówno punktową jak i ,,stylową”. Chłopcy Kloppa, gromadząc punkty grają przy tym niezwykle efektowną piłkę, zaczynając od skutecznej obrony, którą w ryzach trzymają dwaj fantastyczni i młodzi (po 22 lata) stoperzy: Neven Subotic i Mats Hummels, a także ofensywnie usposobieni boczni obrońcy: Łukasz Piszczek (25 lat) oraz Marcel Schmelzer (23 l); poprzez kreatywną drugą linię, w której prym wiodą: Nuri Sahin (22 l), Jakub Błaszczykowski (25 l), Kevin Groβkreutz (22 l), Sven Bender (21 l), Shinji Kagawa (21 l) i Mario Göetze (18 l). Za zdobywanie bramek odpowiedzialni są: Lucas Barrios (26 l), Mohamad Zidan (29 l) oraz nasz Robert Lewandowski (22 l). Do tego utalentowanego zestawu dodać należy bramkarza Romana Weidenfellera, który ze swoimi 30 wiosnami na karku jest jednym z najstarszych graczy w zespole, jedynie Dede (32 l), Owomoyela (31 l), da Silva (32 l) są starsi.

Sezon rozpoczął się niespecjalnie gdyż Borussia uległa na własnym stadionie Leverkusen o:2. Ale ta porażka nie znaczyła zupełnie nic biorąc pod uwagę, że w następnych 15 meczach udało wygrać 14 i tylko 1 zremisować! Totalna demolka i zaskoczenie wszystkich. Sam przecierałem oczy ze zdziwienia i nie dowierzałem. Dzisiaj Bundesliga ma za sobą rozegrane 21 kolejek, Borussia Dortmund pewnie prowadzi mając na koncie 16 wygranych, 3 remisy i 2 porażki, w bramkach 46 (najwięcej strzelonych w lidze) do 12 (najmniej straconych). Nad drugim Leverkusen przewaga urosła do 12 punktów i chyba tylko kataklizm musiałby nastąpić aby BVB nie sięgnęło po swój 7 tytuł mistrzowski. Jako kibic z Polski ciesze się bardzo i serce mi rośnie, że barwy Borussi broni 3 piłkarzy z naszego kraju. Błaszczykowski zakłada żółto-czarny trykot od sezonu 2007/2008 i przez te 3,5 sezonu stał się ulubieńcem fanów z Signal Iduna Park. Zdarzały mu się rzecz jasna słabsze występy ale generalnie wydaje się mieć tam ugruntowaną markę. Dwaj następni, czyli Lewandowski i Piszczek trafili do Dortmundu przed tym sezonem i znacznie większe szanse, większe oczekiwania wiązano z byłym napastnikiem Lecha Poznań. Mecze pokazały jednak coś zupełnie innego. To Piszczek ma niekwestionowane miejsce w pierwszej jedenastce i uważany jest również za jednego z najlepszych prawych obrońców Bundesligi. Dotychczasowy prawy defensor Omowoyela leczy kontuzję ale wydaje się mało prawdopodobne aby po powrocie wygryzł ze składu Piszczka. Gorzej ma Lewy, który rywalizować musi z największą gwiazdą zespołu Lucasem Barriosem. Z reguły wchodzi z ławki i właśnie jako joker sprawdza się najlepiej (w 19 meczach 5 goli). Zobaczymy jak potoczy się jego zagraniczna kariera, ma na tyle talentu i umiejętności, że jest w stanie wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie przyszłego (?) mistrza Bundesligi. Ja jestem o tym przekonany, musi tylko jeszcze nabrać doświadczenia, nauczyć się gry w Bundeslidze a będą mieli z niego spory pożytek.

Trzej muszkieterowie z nad Wisły

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *