WROBELS

Byliśmy tam: Roscommon

z 22 lutego 2009

Jako, że w Longford raczej nic specjalnego na co dzień się nie dzieje, nie mamy tutaj ciekawych zabytków, nie mamy oceanu ani morza, nie mamy gór, jezior, nic czym można by się zachwycać i podniecać, toteż postanowiliśmy odmienić naszą codzienność i gdzieś wyruszyć poza miasto. Zmienić otoczenie, nawet na pół dzionka to dobra sprawa, to pomaga i może napędzić, naładować troszkę akumulatory.

Plan na 18 lutego mieliśmy początkowo ambitny, bo chcieliśmy udać się do oddalonego o 81 kmTrim, w którym to znajduje się Zamek, będący jednocześnie największą fortecą w Irlandii. Plan planem, lecz życie, a może bardziej chęci albo nie – zdrowy rozsądek doprowadził do tego, że w tym momencie zaniechaliśmy tego wyjazdu (zamknięte w okresie zimowym). Nie mniej jednak w najbliższym możliwym terminie w Trim zawitamy. Nie będę się tu rozpisywał na temat miejsc, które chcielibyśmy w Irlandii odwiedzić, bo jest tego naprawdę sporo, przejdę od razu do naszego pomysłu numer 2. Cel —> ROSCOMMON. Roscommon to miasto znajdujące się w środku Zielonej Wyspy, oddalone od Longford o 32 km, natomiast z Dublina trzeba pokonać 155km. Podobnie jak Longford, Roscommon jest stolicą hrabstwa o tej samej nazwie. Nasze wcześniejsze spotkania z tym miasteczkiem ograniczały się do krótkich przejazdów i obserwacji zza szyb autobusu bądź samochodu.

uliczki Roscommone
uliczki Roscommone

Z Longford jedziemy w kierunku południowo-zachodnim drogą N63. Po około 16 kmdocieramy do Lanesborough. Jest to malutka mieścinka, w której żadnych rewelacji się nie uraczy. W oczy rzuca się Elektrownia (tu ciekawostka: przy jej budowie uczestniczyły firmy z Katowic i Zabrza) górująca nad miejscowością, jest główna ulica z kilkunastoma sklepikami i pubami. Tutaj również rozpoczyna się jezioro Lough Ree ciągnące się przez 26 km na południe i docierające niemalże do Athlone. Szybki przejazd przez Lanesborough i dalej drogą N63 przez następne kilkanaście kilometrów suniemy na zachód. Cała podróż zajmuje około 30 minut i jest naprawdę łatwa, szybka i przyjemna.

Dojechaliśmy na miejsce i zatrzymaliśmy się na dużym parkingu przy centrum handlowym. Tam przy pomocy GPS-u namierzyliśmy ruiny zamku znajdujące się za miastem. O zamku i przylegającym doń parku dowiedzieliśmy się od naszej koleżanki – Elwiry. Postanowiliśmy, że to miejsce będzie głównym celem naszej wycieczki. Roscommon Castle wzniesiony został w 1269 roku przez Roberta de Ufforda. Dzisiaj pozostały już tylko ruiny nadszarpnięte zębem czasu, niemniej jednak na tle wielu innych tego typu miejsc ten konkretny zamek prezentuje się w miarę okazale. Obejrzeliśmy go sobie dokładnie (głównie w środku), porobiliśmy mnóstwo fotek a następnie pospacerowaliśmy sobie po parku. Zajęło nam to wszystko może z 2 godzinki. Roscommon jako miasto jest bardzo podobne do innych miast irlandzkich. Gdy przechadzaliśmy się po centrum miałem wrażenie swego rodzaju ciasnoty i małej przestrzeni. Budynki wzdłuż ulic są bardzo blisko siebie, chodniki do najszerszych nie należą, wszędzie zaparkowane samochody, ciężko przechodniom było się mijać. Ale takie są uroki Zielonej Wyspy, my już się do tego przyzwyczailiśmy i nie robi to na nas jakiegoś szczególnego wrażenia. Zahaczyliśmy o sporych rozmiarów (głównie w stronę nieba) Kościół, następnie nasyciliśmy się w fast-foodzie udaliśmy się w drogę powrotną. Roscommon zaliczone.

w_zamku_inside
2_kobietki_w_zamku
nasi_tu_sa
peace_and_love

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *