WROBELS

Echa Olimpiady

Świetnym i chyba wymarzonym akcentem zakończyła się ta zimowa olimpiada dla gospodarzy imprezy. Przy okazji sam niezmiernie się ucieszyłem, bo moja ulubiona hokejowa reprezentacja sięgnęła po złoto.

Sidney Crosby

Dla samych Kanadyjczyków ta sprawa musiała mieć znaczenie o wiele mocniejsze, gdyż nie od dziś wiadomo, że kraj spod znaku klonowego liścia to kolebka hokeja na lodzie a przy okazji gigant w tej dyscyplinie sportu. Kolejną sytuacją, o której każdy Kanadyjczyk śnił i marzył – to finałowy rywal. Dla fanów tego sportu potyczka Kanady z USA to też rarytas pierwszej wody, gwarancja 100 procentowego profesjonalizmu, zagrań na najwyższym poziomie i walki, którą można by obdzielić kilka innych spotkań. Tak też było przez 3 tercje, chociaż powiem szczerze, że przy stanie 2:0 dla Kanady byłem raczej przekonany, że zwycięstwo będzie łatwe i przyjemne. Stało się inaczej, dla widowiska wspaniale, chociaż założę się, że w momencie wyrównującej bramki  Parise na 20 sekund przed końcem meczu miliony Kanadyjczyków wpadło w niesamowitą konsternację i niedowierzanie. Dogrywka wynagrodziła jednak wszystkie smutki gospodarzy z 60 minuty spotkania i spełniła oczekiwania. Bohaterem narodowym okazał się Sidney Crosby, czyli w powszechnej opinii następca wielkiego Wayne’a Gretzky’ego, wielka gwiazda NHL-u i ogromny hokejowy talent. Crosby wprawił całą Kanadę w ekstazę, dał jej 8 złoty medal olimpijski w historii jej występów a przy okazji upokorzył największego rywala z południa. Tuż przed rozpoczęciem olimpijskich zmagań w Vancouver zarówno jedni jak i drudzy byli wymieniani jako potencjalni kandydaci do końcowego tryumfu. Kanada znajdowała się obok Rosji w ścisłej czołówce, z kolei Amerykanie, i owszem mogli wygrać, jednak ich szanse były o szczebelek niżej. Jednak to właśnie USA w drodze do finału wygrało wszystkie 5 spotkań (w tym 5:3 z Kanadą w grupie). Kanada raz przegrała (z USA) raz wygrała po karnych ze Szwajcarią i w dodatku zagrała spotkanie więcej (w barażu z Niemcami). Także było z tymi wynikami różnie, jednak z meczu na mecz gospodarze się rozgrywali, czego efektem było między innymi niesamowite zwycięstwo 7:3 z Rosją. Finał rozpoczął się świetnie, później było trochę nerwów ale na koniec łzy szczęścia. Mnie również serce zaczęło bić głośniej i delikatnie oczy miałem zeszklone…

Justyna Kowalczyk

…Nie tylko wtedy zresztą. Jako Polak emocjonowałem się i radowałem nieprzeciętnie podczas startów Adama Małysza i Justyny Kowalczyk. Przed rozpoczęciem Igrzysk nie tylko ja prorokowałem na temat szans medalowych Polaków, również eksperci myśleli, że właśnie Małysz i Kowalczyk to będzie nasza mała fabryka medali. Głównie Justyna miała wygrywać, z Adamem była wielka niewiadoma, co prawda jego forma w ostatnim czasie zwyżkowała ale szanse na medal były mrzonką optymistów. Stało się nad wyraz przyjemnie i nieoczekiwanie, nasz bohater wywalczył dwukrotnie srebro, zapisując kolejne złote zgłoski w historii naszego sportu, jednocześnie budując sobie bardzo mocną pozycję w historii skoków narciarskich. Kowalczyk, jako główna faworytka rozpoczęła od miejsca 5-tego, później brąz, wyszarpane srebro i wydarte, w morderczym 30-kilometrowym biegu złoto. Oprócz tej dwójki, dość nieoczekiwanie chyba ponad ogólnonarodową przeciętność, wyskoczyły nasze panczenistki (w drużynie: Katarzyna Wójcicka-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska) zdobywając brązowy medal. Reszta naszych? Tak jak zwykle, czyli słabo albo jeszcze gorzej… Szczególny zawód sprawił Tomasz Sikora, który był zaliczany do potencjalnych medalistów. Niestety, zawiódł (krzywe oko podczas strzałów) bądź też nie miał szczęścia (trudne warunki atmosferyczne) i generalnie tę Olimpiadę musi uznać za całkowicie nie udaną. Reasumując występ naszej reprezentacji, to gdyby nie Małysz i Kowalczyk to byłoby identycznie jak podczas wszystkich innych Igrzysk, czyli posucha medalowa i miejsce pod koniec stawki. Na szczęście mamy Małysza i Kowalczyk, toteż ta Olimpiada okazała się najlepszą w historii dla Polski: 6 wywalczonych medali to prawie tyle samo ile wszystkich, dotychczas zdobytych (8 od 1924 roku!).

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *