WROBELS

Festival de Cannes

Jaka jest najbardziej rozpoznawalna rzecz w Cannes? Bez wątpienia festiwal filmowy. Można powiedzieć, że miasto jest głównie znane właśnie z niego, że spora część turystów przyjeżdża do Cannes ze względu na festiwal. My nie planowaliśmy naszego wyjazdu pod to wydarzenie, prawdę mówiąc natrafiliśmy na nie trochę przypadkiem. Być może gdybym żył lepiej z filmem, to wtedy myślałbym ażeby zjawić się tylko i wyłącznie na festiwal, ale że filmofilem nie jestem, to Festival de Cannes trwał mimochodem, trochę obok, aczkolwiek w pewnym sensie uczestniczyliśmy w tym święcie i byliśmy z niego zadowoleni.Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes obchodzony był w tym roku już po raz 65. Wszystko zaczęło się w roku 1946 i rok rocznie festiwalowy czas (z małymi wyjątkami) przyciąga do siebie tysiące turystów, wielbicieli kina i całą śmietankę aktorów, reżyserów oraz producentów, generalnie osoby związane z przemysłem filmowym. Za główną stroną Festiwalu:

Happy Birthday, Mr. President…

Historia Festiwalu

Międzynarodowy Festiwal Filmowy powstał z inicjatywy Jeana Zaya, Ministra Edukacji i Sztuk Pięknych, któremu zależało na ustanowieniu międzynarodowego wydarzenia we Francji, tak aby rywalizować z Festiwalem Filmowym w Wenecji. Pierwsza edycja Festiwalu została zaplanowana pierwotnie na rok 1939 pod przewodnictwem Louisa Lumiere’a. Jednakże dopiero rok po zakończeniu wojny miał miejsce debiut Festiwalu. Cztery pierwsze edycje (pomijając 1948 i 1950 rok) odbywały się we wrześniu, dopiero od 1952 roku wszystko działo się w majowych terminach. Podczas pierwszych edycji Festiwalu miały miejsce przede wszystkim spotkania towarzyskie, praktycznie wszystkie filmy dostawały nagrody a wizyty gwiazd z całego świata oraz zwiększone zainteresowanie mediów szybko zapewniły mu legendarną, międzynarodową renomę.

Kirk Douglas i Brigitte Bardot w 1953 roku / fot. festival-cannes.fr

W 1950 roku Festival de Cannes stał się bardziej popularny dzięki obecności takich gwiazd jak Kirk Douglas, Sophia Loren, Grace Kelly, Brigitte Bardot, Cary Grant, Romy Schneider, Alain Delon, Simone Signoret i Gina Lollobrigida.

Główna nagroda Festiwalu czyli Palme d’Or (Złota Palma) po raz pierwszy została wręczona w 1955 roku, wcześniej dla najlepszego filmu w konkursie przyznawano Grand Prix. Jakie były cele Festiwalu? Chciano wspierać rozwój sztuki filmowej we wszystkich jej formach, przy jednoczesnym wspieraniu i utrzymywaniu ducha współpracy wśród wszystkich krajów filmowych.

W 1997 roku z okazji 50-lecia Festiwalu w Cannes, ówczesny dyrektor Festiwalu Gilles Jacob, poprosił wszystkich żyjących laureatów Złotej Palmy o wybranie laureata Palmy Palm, największego ich zdaniem żyjącego filmowca. Wybór padł na Ingmara Bergmana. Z kolei 10 lat później dla uczczenia 60-lecia Festiwalu, 33 światowych reżyserów zostało zaproszonych do wzięcia udziału w filmie jubileuszowym ,,To Each His Own Cinema” – każdy przygotował 3-minutowy film krótkometrażowy o salach kinowych, gdzie filmy są wyświetlane.

W 2000 roku otwarto Międzynarodową Wioskę, w której prezentowano kinematografię z całego świata – 12 krajów miało do dyspozycji 14 pawilonów. W 2010 roku już w 58 pawilonach, położonych wokół Pałacu Festiwalowego, swoje filmy pokazywało 50 krajów.

Na chwilę obecną podczas trwania Festiwalu, do Cannes przyjeżdża około 10 tysięcy kupujących i sprzedających z całego świata, co czyni go numerem jeden na rynku międzynarodowym, dla profesjonalnych filmów.

Festiwal dzisiaj

W tym roku Festiwal rozpoczął się 16 maja a kończył 27. Przyjechaliśmy we wtorek i do niedzieli byliśmy świadkiem tej imprezy. Oczywiście na wszystko patrzeliśmy z boku, z perspektywy ulicy, bo raczej szans najmniejszych nie było aby się gdzieś tam wkręcić. Zresztą nawet nie próbowaliśmy. Jeszcze przed wyjazdem wyobrażałem sobie, że poznaję kogoś sławnego i ładuję się z nim/z nią na bankiet :-). Zapewne marzeniem każdego fana filmu jest, żeby stanąć oko w oko na przykład z Brucem Willisem albo innym Bradem Pittem, pogadać, napić się piwa, ewentualnie zrobić zdjęcie. A propos Willisa, to Dorota miała szczęście i na niego natrafiła. Być może nie było to spotkanie w cztery oczy i na wyłączność ale zawsze coś. My takiego szczęścia nie mieliśmy, trzeba by było zapewne czatować cierpliwie gdzieś pod Pałacem Festiwalowym lub w okolicach Carltona czy Martineza. Parę razy co prawda się zdarzyło ale były to tylko kilkuminutowe epizody – głównie spacerowaliśmy, obserwując wszystko wokoło.

Wszystko co najlepsze i najważniejsze jeśli idzie o Festiwal działo się w rejonach Palais des Festivals. To tam był słynny czerwony dywan, a nawet dwa, bo obok tego głównego widniał mniejszy, tam były porozkładane pawilony, w których przedstawiano najróżniejsze projekcje filmowe i próbowano dobić najrozmaitszych targów, wreszcie tam był główny budynek (wspomniany pałac), gdzie wręczano Złote Palmy. Zbudowano go w 1982 roku, liczy sobie 25 tysięcy metrów kwadratowych i ma w swoich murach 18 sal kinowych.

Pałac Festiwalowy

Aby poczuć klimat Festiwalu wystarczyło przejść się Bulwarem de la Croisette, czyli promenadą, najlepiej od strony Palm Beach aż do Pałacu Festiwalowego. Spacerkiem, niecałe 3 kilometry idzie się wzdłuż plaży, mija się wszystkie najpopularniejsze hotele, ekskluzywne kluby, restauracje, kasyna i sklepy. Jedna strona głównej ulicy jest zamknięta, tak więc można po niej spokojnie chodzić, oprócz tego promenada, na której ciągnie się niezliczona ilość ludzi. Niektórzy wykwintnie poubierani, widać było, że zmierzali na jakąś imprezę, inni w strojach wczasowych, ciekawi atmosfery i mający nadzieję na zobaczenie słynnej facjaty. Wspomniałem wcześniej o dwóch hotelach Carltonie i Martinezie. To właśnie tam w tym roku były zakwaterowane gwiazdy, w związku z tym przy obu, praktycznie cały dzień ktoś czekał. Postawiono barierki aby nikt niepowołany nie dostał się w okolice głównego wejścia, dodatkowo cały teren obstawiono ochroniarzami. Zabawa polegała na tym, że ludzie czyhający przy barierkach wypatrywali głównego wejścia i gdy podjeżdżał jakiś samochód od razu wyciągali aparaty i trzaskali zdjęcia. A nuż natrafi się ktoś sławny, trzeba robić każdemu, bo z reguły taki przyjazd bądź odjazd trwa kilka sekund 🙂

Festiwal obsługiwały wozy ze stajni Renault, zdaje się, że był to oficjalny partner festiwalowy jeśli idzie o wożenie gości. Ale oprócz Renault widziało się głównie Audi A6 bądź A8, czyli limuzynowate. Oczywiście nie brakowało Mercedesów S-klasy, zaczynając od S-350 a kończąc na S-600. Jeździły Bentleye, toczyły się dumne Royce-Royce, właśnie jeśli o te legendarne limuzyny chodzi, to widziałem ich największe nagromadzenie w jednym miejscu, praktycznie co chwila jakiś Royce przejeżdżał, o samochodach sportowych z tej najwyższej półki nawet nie ma co wspominać, a przynajmniej nie będę tego teraz robił, bo mam w planach poświęcić im osobny wpis.

Charakterystyczną rzeczą, która towarzyszyła festiwalowi praktycznie cały czas, od rana, poprzez południe i do późnego wieczora, a potem nocy, była muzyka. Grała wszędzie, wchodziło się na promenadę i co kilka kroków można było usłyszeć najróżniejsze rytmy. Prym w tych wszystkich dźwiękach wiodła plaża a na niej, prawie że na całej długości porozstawiane namioty. Część specjalnie na Festiwal ale inne były jakby przedłużeniem hoteli. Każdy wielki hotel miał swoją prywatną plażę oraz restauracje. Tam bawiła się festiwalowa śmietanka, wykwintnie ubrana, panowie w garniturach, białych koszulach a panie w pięknych sukniach, jednym słowem de luxe 🙂 Tam też nie można było ot tak sobie wejść, przy każdym zejściu na plażową imprezę stali ochroniarze z przygotowaną listą zaproszonych gości. Ważnym miejscem na promenadzie była scena specjalnie przygotowana dla telewizji, co wieczór przychodziły tam jakieś znane osobistości, wokół nazłaziło się mnóstwo ludzi, którzy robili za publiczność i całość nadawano w relacji live.

Skoro mamy filmy i całe wariactwo z tym związane, to nie może zabraknąć kina. Nie uświadczysz w tym miejscu nowoczesnego Imaxa, próżno szukać sal 3D, jest coś innego, o wiele bardziej tradycyjnego. Pod koniec Boulevard de la Croisette (idąc w stronę Pałacu Festiwalowego) powstało Cinema de la Plage – czyli kino na plaży. Wybudowano wielki ekran, porozstawiano przed nim leżaki i całość odgrodzono niewielkim płotkiem. Pomysł świetny, na otwartym powietrzu, wchłaniało się pewnie filmy wybornie. W dodatku Cannes, Festiwal – to musi smakować. Wstęp na tego typu projekcję coś tam kosztował ale można było oglądać za darmo, wystarczyło rozłożyć się na plaży, tuż obok odgrodzonej strefy bądź stanąć sobie na promenadzie i wszystko było dobrze widać. Filmy chodziły dzień w dzień, zaczynały się bodajże o 21 i wydaje się, że były to filmy z tegorocznego Festiwalu.

Tak mniej więcej od południa, po porze lunchu, ulice zapełniały się ludźmi, im bliżej wieczora, to tych ludzi było co raz więcej. Można było spotkać całe spektrum ubiorów, zachowań, jednym słowem wynalazków różnej maści co nie miara. W większości eleganccy, a skoro tacy, to przyciągali ogólną uwagę gawiedzi. Wśród rzeki maszerujących co jakiś czas wyłaniali się paparazzi. Profesjonalne aparaty z lampami błyskowymi, ubrani w gustowne marynarki i czyhający na okazje zrobienia zdjęcia. Wyławiali z tłumu co bardziej interesujące osoby i rach, ciach – fotka. Brali czasem takich delikwentów na boczek, robili parę ujęć i… wręczali ulotki co by sobie później, przypuszczam, że odpłatnie, takie zdjęcia odebrać.

Ogólnie robienie zdjęć na ulicy, to była niemalże codzienność i normalne zachowanie. Nikt się nie burzył, większość ulegała i dawała się fotografować. Pewnie czuli się dowartościowani, może lepsi, docenieni? Może liczyli na szansę, że ktoś, jakiś fotograf wyłoni ich z tłumu i zauważy/wykreuje na nową gwiazdę? Wystarczyło bardziej krzykliwie się ubrać, czymś zainteresować, zwrócić na siebie uwagę – szczególnie dziewczyny o nietuzinkowej urodzie stawały się łatwym celem.

Paparazzi… Uaktywniają się w miejscach gdzie coś się dzieje, gdy jest szansa na znalezienie znanej osobistości czy to ze świata sportu, polityki czy jak w tym przypadku, filmu. Można by rzec, że pracują bez jakiejkolwiek etyki, że mają za nic zasady, że są swego rodzaju uosobieniem hien. Za pomocą swoich aparatów polują na ludzi; dla wymarzonego ujęcia, najlepiej gdy kompromituje ono w jakiś sposób celebrytę, są wstanie zrobić wszystko. Prawdę mówiąc nigdy nie miałem okazji zobaczyć tego typu fotografów, jak już to tylko za pośrednictwem telewizji, nigdy na żywo. Ale mniej więcej takie właśnie miałem wyobrażenia co do stylu ich pracy.

Czy się sprawdziły? Niekoniecznie. Co prawda ilość paparazzi, szczególnie w samym centrum wydarzeń, czyli przy Palais des Festivals, mogła robić wrażenie ale nikt z nich nie szalał, nie biegał i nie robił zdjęć na siłę. Wszyscy dobrze ubrani, zgromadzeni w miejscu do tego przeznaczonym, spokojni i czekający na dogodny moment. Przy samym Pałacu panował dość spory ścisk, nie były zbyt wiele miejsca a te, które opanowali fotoreporterzy, nie dawały nie wiadomo jak wielkiego wyboru na zrobienie unikatowej fotografii. Wszystkie zdjęcia musiały być raczej podobne, nie było pola manewru. Fajną rzeczą, która zwróciła naszą uwagę były drabiny. Na przeciw głównego wejścia, do barierek poprzypinane zostały aluminiowe, dwu, trzy lub czterostopniowe drabinki – wszystko po to aby mieć lepszy widok, tak żeby żadna głowa nie wchodziła w kadr. Być może sprawa wyglądała inaczej na jakiś prywatnych sesjach zdjęciowych, gdzieś na dachu Carltona czy Martineza albo na pokładzie wielkiego jachtu.

SL 63 AMG

Kto w ogóle dostał główną nagrodę podczas tegorocznej, festiwalowej gali?

Złota Palma trafiła w ręce Michaela Haneke za film ,,Miłość” – opowiadający o parze dwóch 80 latków, których miłość wystawiona zostaje na próbę, poprzez choroby i postępującą starczą niedołężność. Grand Prix Festiwalu otrzymał włoski film ,,Reality” Matteo Garrone, natomiast Nagrodę Główną Jury dostał brytyjski reżyser Ken Loach za komediodramat ,,The Angels Share”.

Najlepszym reżyserem został Carlos Reygadas (za film ,,Post Tenebras Lux”) a Nagrody Aktorskie powędrowały do Madsa Mikkelsena (za rolę w filmie ,,The Hunt”) oraz Cosminy Stratan i Cristiny Flutur za film ,,Beyond the hills” rumuńskiego reżysera Christiana Mungiu. ,,Beyond the  hills” zostało również wyróżnione za najlepszy scenariusz. Na Złota Kamerę (debiut reżyserski) zasłużył Benh Zeitlin (za film ,,Beasts of the Southern Wild”), Złota Palma dla filmu krótkometrażowego (,,Silent”) powędrowała w ręce L.Rezan Yesilbas a Nagrodę dla Młodego Talentu dostał Michael Franco (,,After Lucia”).

Zakończenie całej zabawy wychodziło na niedzielę. Pouczeni doświadczeniem z poprzedniego dnia, gdzie tłum był tak ogromny, że nie dało się w normalny sposób przemieszczać, nie mówiąc już o zobaczeniu czegoś sensownego pod samym Pałacem, postanowiliśmy finał Festiwalu odpuścić. Zostaliśmy w domu i śledziliśmy wszystko w telewizji. Relację na żywo przeprowadzała francuska telewizja publiczna, w tej danej chwili pewnie, wręczenie Złotych Palm stanowiło największa oglądalność w całym kraju. Śmiem twierdzić, że obok Tour de France i być może tenisowego finału French Open, to właśnie Festival de Cannes stanowi najważniejszą imprezę we Francji.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

4 komentarzeZostaw komentarz

  • Ja też tak bym zrobiła jak Wy, jeżeli chodzi o zakończenie Festiwalu tzn oglądnęłabym w telewizji , a nie pchałabym się w tłum ludzi.
    Co do tego wieczornego życia w Cannes.Będąc tam , również byłam zaskoczona , że tam życie kwitnie wieczorem.Mieszkaliśmy gdzieś w bocznej uliczce , niedaleko hotelu Carlton.Wyszliśmy wczesnym wieczorem na spacer i chcieliśmy posiedzieć w kawiarnianym ogródku.Jakież było nasze zdziwienie , bo wszystko było wspaniale oświetlone i tłumy ludzi na promenadzie i w kawiarniach.Może dlatego , że to był piątek , przed weekendem.
    Najważniejsze , że podobało Wam się w Cannes , zwiedziliście ,odpoczęliście no i mieliście to , czego w Irlandii jest tak mało , chodzi oczywiście o słońce.
    Z pozdrowieniami Bawa

  • Hej Bawo!

    O tak, co do słońca to mieliśmy go pod dostatkiem. Zresztą wyjeżdżając gdziekolwiek poza Irlandię, wydaje się, że tego słońca będzie zawsze więcej 🙂 Życie nocne w Cannes, podczas festiwalu toczyło się praktycznie dzień w dzień, my tego co prawda nie doświadczyliśmy na własnej skórze ale było o tym wiadomo, gdy po 4 rano wychodziłem w teren i patrzyłem na tych wszystkich wracających, nieśpiesznie sunących, z butami pod pachą, na boso, po imprezie do domu. Zresztą w tego typu miejscach turystycznych, gdzie jest ciepło i coś się dzieje, to życie startuje po zmroku.

    pozdrawiam serdecznie i do poczytania! 😉

  • Witam,Podoba mi sie twoj opis wrazen,ale mam przez to kilka pytan. jakies wskazowki co do hotelu.Chce zafundowac mezowi taka wycieczke na urodziny ale nie wiem jaki hotel wybrac,a chcialabym aby nie bylo daleko do centrum wydarzen 🙂 i czy warto wynajac samochod na ten czas czy lepiej nie bo ich ilosc w miescie jest spora.

  • Hej Kasiu!
    Jeśli idzie o hotel, to na te najważniejsze, leżące tuż przy promenadzie, na Boulevard de la Croisette raczej należy omijać z daleka, no chyba, że masz nieograniczoną gotówkę do wydania 🙂 Nie trzeba jednak celować w najbardziej dogodne miejsca hotelowe, można spokojnie znaleźć troszeczkę dalej, bo tych hoteli jest mnóstwo. A samo Cannes nie jest na tyle wielkie aby nie dotrzeć w najciekawsze miejsca. Nie powiem Ci ile takie hotele kosztują, choć przypuszczam, że nie są to ceny irlandzkich B&B – musiałabyś się liczyć z tym, że pieniążki trzymać się portfela nie będą. I to już nawet nie o noclegi chodzi ale generalnie, o życie w Cannes. Nie ma się co oszukiwać, jest drogo. My mieliśmy to szczęście, że przyjęła nas pod swoje skrzydła koleżanka, tak więc spanie i w znakomitej większości wyżywienie mieliśmy z głowy. Pytasz też o samochód. Powiem szczerze, że chyba można by się bez niego obejść. Jak mówiłem Cannes bez problemu można obejść na nogach a i z interesującymi miastami ościennymi (Nicea i Monaco) jest świetne połączenie kolejowe (do Monaco wyszło coś koło 16 euro w dwie strony od osoby). Można też tam – ale nie tylko tam bo i do St. Tropez również – podpłynąć statkiem (to już droższa forma podróży). Jeśli pragniecie mieć spokój to w chwili gdy odbywa się w Cannes festiwal, tego spokoju nie ma ale z drugiej strony wtedy dopiero można zobaczyć to wykwintne i bogate życie. Tylko, że znowu z noclegami może być krucho. A pogoda jest praktycznie upalna od maja do października, więc na przykład na jesieni będzie mniej turystów a i tak jeszcze słoneczka zażyjecie.
    pozdrawiam serdecznie i w razie jakichkolwiek pytań, zapraszam!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *