WROBELS

GieKSa gotowa na Ekstraklasę?

Od ostatniej mojej wzmianki tutaj na temat GKS-u Katowice minęło już ponad rok. Stanowczo zbyt długo. W między czasie emocjonowałem się w głównej mierze podwórkiem hiszpańskim na czele z Realem Madryt oraz Barceloną, nie rzadko poświęcałem się innym, europejskim ligom, czy też pucharom. O GieKSie niestety nie było ani śladu… A to przecież od tego klubu zaczęła się moja miłość i pasja do piłki nożnej, to GieKSa odkąd pamiętam była najważniejsza, to na jej spotkania zacząłem regularnie chodzić w latach 90, w końcu to z nią związałem się na dobre, w momencie reprezentowania złoto-zielono-czarnych barw przez długie 9 lat. Tak więc należy się GKS-owi z mojej strony bardziej uważne traktowanie.Gdy blogowałem tutaj 15 miesięcy temu to w GieKSie gorączkowo poszukiwano funduszy. Czekano na sponsora, który byłby w stanie zainwestować w klub i wyciągnąć go na prostą. Co prawda już wtedy było ciut lepiej, jak jeszcze parę miesięcy wcześniej, kiedy to ważyło się być albo nie być (!) dla Katowic, ale do normalności droga była jednak w dalszym ciągu daleka. Wiosną 2010 roku mówiło się, że na Bukowej może pojawić się nowy inwestor w postaci Sabriego Bekdasa (znanego przed laty dobroczyńcę Pogoni Szczecin). Dałem się ponieść wyobraźni i przedstawiałem ogólnikowe plany co by było, gdyby ta turecka opcja wypaliła. Nie dowiedzieliśmy się tego, bo wszystko okazało się plotką (a może było w tym ziarenko prawdy?), Bekdasowi romans z naszym klubem nie wyszedł, zaplecze Ekstraklasy udało się na kolejny sezon uratować i wszyscy dalej wypatrywali lepszych czasów. Cierpliwość jednak w końcu została wynagrodzona…

W przerwie letniej przed obecnym sezonem pojawił się, z utęsknieniem, oczekiwany udziałowiec. Opiekę nad GKS-em Katowice przejęła katowicka firma Centrozap, zajmująca się energetyką. Warto przypomnieć, że już rok wcześniej, latem 2009 toczyły się rozmowy na linii GKS-Centrozap. Wtedy się nie udało no ale co się odwlecze to nie uciecze. Biorąc pod uwagę jak ciężko na Bukowej było przez ostatnie parę lat, to taka pomoc była przyjęta z otwartymi ramionami. O ile na początku wśród kibiców ten akurat sponsor budził mieszane uczucia, tak teraz jestem pewien, że niezadowolonych jest już niewielu. Ja przynajmniej jestem szczęśliwy i na przyszłość GieKSy patrzę z optymizmem. Nie wiem czy rychło wrócą czasy porównywalne do tych z lat 80, czy pierwszej połowy lat 90 ale najważniejsze obecnie jest to, że coś się dzieje, małymi kroczkami ale cały czas do przodu. Widać, że są pomysły, i że dzisiaj wygląda to o niebo lepiej niż w przeszłości.

Zadałem pytanie czy GieKSa jest już gotowa na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej? Dla wszystkich sympatyków katowickiej drużyny jest pewne, że miejsce tego zasłużonego klubu jest w Ekstraklasie. Powiem szczerze, że nie wierzyłem, że doczekam czasów, w których drżałbym o wynik, bałbym się o przyszłość mojej ukochanej GieKSy. Odkąd pamiętam byliśmy w 1 lidze, liczyliśmy się w niej, nie rzadko dyktowaliśmy warunki. Ciężko zniosłem moment, w którym trzeba było zaczynać wszystko od początku i startować w 4 lidze… W bólach, po paru sezonach udało się zawędrować o dwa szczebelki wyżej, poukładać, na ile to tylko możliwe sprawy organizacyjne, odbudować, w stopniu minimalnym, dawną świetność. Aktualnie awans nam nie grozi, aczkolwiek plany są ambitne i jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w przyszłym sezonie powinniśmy bić się o Ekstraklasę. Wierzę w to i ufam, że Ireneusz Król (prezes Centrozapu i przewodniczący Rady Nadzorczej klubu z Bukowej) nie dopuści do sytuacji, w której trzeba by było spędzić kolejny, pierwszoligowy sezon. A jeśli już wspomniałem o Królu, to biorąc pod uwagę jego zamiłowanie (miłość?) do GieKSy, co niejednokrotnie podkreślał, możemy być szczęśliwi, że akurat taki chłop się nam trafił. Trochę przypomina śp. Mariana Dziurowicza, mówi prosto z mostu, nie da sobie w kaszę dmuchać, kiedy trzeba jest surowy i zna się na tym co robi. W latach 1994-1997 był już na Bukowej, pełnił wtedy funkcje vice prezesa oraz prezesa klubu, tak więc nie jest to przypadkowa osoba, zdołał już co nie co poznać, choć wiadomo, wtedy były jednak troszeczkę inne czasy.

Awansować to jedno ale równie ważne jest się w tej elicie potem utrzymać. Do tego niezbędne są wzmocnienia. Dzisiaj kadra jest lepsza niż sezon, dwa albo trzy do tyłu, jednak wydaje się, że zbyt słaba na Ekstraklasę. Nie wiem jaka zostanie obrana strategia transferowa, czy Wojciech Stawowy będzie stawiał na doświadczonych graczy czy może pokusi się i spróbuje bazować na wychowankach bądź młodych zawodnikach z zewnątrz? W tym sezonie było to w miarę wyrównane, chociaż wydaje się, że poszło to zbyt daleko jeśli idzie o rutynę i doświadczenie. Piłkarze, którzy z niejednego pieca chleb jedli są potrzebni, to nie ulega wątpliwości ale Wojciech Szala, Bartosz Karwan, Jacek Gorczyca (tu może nie najlepszy przykład bo podobno bramkarz im starszy tym lepszy…), Tomasz Sokołowski, Piotr Plewnia czy Piotr Piechniak – wszyscy w wieku 34 bądź 35 lat – swoje najlepsze momenty mają już raczej za sobą. O ile na 1 ligę wystarcza, choć też nie do końca bo jednak o awans walczyć się nie udało (a takie były założenia przed sezonowe) to już w rywalizacji z najlepszymi trudno byłoby cokolwiek (utrzymać się) zdziałać. Już w tych rozgrywkach GieKSa miała nadawać ton i na koniec cieszyć się z awansu, stało się niestety inaczej, choć wielu uważało, że kadrowo zaliczmy się raczej do czołówki. Sam tak myślałem i w sumie dalej myślę, nie wiem, być może w pewien sposób omamiły mnie znane nazwiska sprowadzanych graczy? Może dobrze wygadany trener, który świetnie radził sobie na prasowych konferencjach? Coś nie wyszło, gdzieś popełniono błędy i teraz najważniejsze jest aby się na tych błędach uczyć (ufam, że sztab szkoleniowy i prezesi wiedzą jakie to mankamenty) i w przyszłości ich nie popełniać a w rezultacie stworzyć drużynę silną,która zdolna będzie wywalczyć upragnioną promocję.

Na pewno trzeba poprawić grę w defensywie. 45 straconych goli (najgorzej w całej stawce!) chluby z pewnością nie przynosi. Pamiętam, ze GieKSa od zawsze słynęła z bardzo dobrej obrony, z tyłu grano twardo ale z reguły skutecznie. Dzisiaj gdzieś się to zatraciło, defensywa jest dziurawa niczym szwajcarski ser i jeśli myśleć się będzie o ambitniejszych celach to trzeba grę z tyłu zdecydowanie poprawić. Na szczęście atak sprawuje się całkiem dobrze, bo 42 gole po stronie zysków to trzecia (ex. z Sandecją i Pogonią) siła w lidze. Generalnie jeśli o bramki idzie to nudzić na meczach GKS-u Katowice się nie można. Z reguły jest mnóstwo goli, losy spotkań ważą się do samego końca, jest pełno sytuacji podbramkowych. Niestety na żywo katowickiej 11-stki widzieć mi się nie udało ale w telewizji wyglądało to całkiem całkiem. Chłopcy mają potencjał, wiedzą jak się gra w piłkę, która chodzi od nogi do nogi, jest sporo podań, mało wykopów do przodu bez głowy. Gdy GKS tak gra i jeszcze do tego wykorzystuje stworzone przez siebie sytuacje to ręce same składają się do oklasków. Ale gdy przychodzi moment rozluźnienia a tak również bywa, gdy mnożą się błędy i niedokładne zagrania, gdy w końcu seryjnie niewykorzystywane są, nierzadko 100% szanse na zdobycie gola, to nóż w kieszeni się otwiera… Chyba czuć rękę Stawowego, być może zaczyna się wdrażanie,, systemu barcelońskiego”, który swego czasu przedstawiał Marcin Gabor (asystent Stawowego)? Swoją drogą pomysł aby wzorować się na słynnej szkółce katalońskiego giganta jest godny pochwały. Tyle tylko, czy da się te wzorce przenieść na nasze podwórko? Czy na Śląsku jest odpowiednio utalentowany materiał piłkarski, który potem można odpowiednio oszlifować? Czy wreszcie uda się znaleźć właściwych do tego ludzi, dobrze przygotowanych trenerów i skautów? Spróbować zawsze warto, może akurat ten ambitny plan zda egzamin i zakorzeni się na lata w GKS-ie? Z pewnością byłyby z tego same korzyści.

Najważniejsze obecnie jest, że o GieKSie mówi się coraz więcej i nie tylko w kontekście problemów. Zaczyna się coś dziać, sytuacja wreszcie normalnieje i tylko czekać aż na Bukową zjeżdżać się będą największe piłkarskie firmy. Stawiam, że stanie się to najpóźniej w 2012, no może w 2013 roku. Gdyby jeszcze do ewentualnego awansu udało się dokooptować nowy stadion to byłbym w niebo wzięty.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

1 komentarzZostaw komentarz

  • /

    Witam, nasza redakcjia wybrała twój blog w ramach programu Travel Avenue Favorite blog 2011. Czy możesz wysłać mi twój adres e-mail, postaram się wytłumaczyć w sposób bardziej szczegółowy, co to oznacza?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *