WROBELS

Integracja Polsko-Ukraińska

Aktualnie przeżywamy lekki szok, bo za oknami pada sobie w najlepsze. Miał być skwar i upały a tu leje! Mam nadzieję, że to tylko przelotnie (chociaż niebo nad nami szare i na całej rozciągłości pokryte chmurami). Prawdę mówiąc deszczu na co dzień mi wystarcza, ostatnią rzeczą, której bym się spodziewał i której bym sobie życzył to deszcz podczas tej wyprawy.Wybiła 12:45. Małymi kroczkami zbliżamy się do kresu naszej podróży. W Symferopolu rozpocznie się kolejna, tym razem Krymska. Zapewne o wiele bardziej aktywna, mecząca, ciekawsza i nieobliczalna. Tego się spodziewamy i mamy nadzieję, że wszystko ładnie się ułoży i pozazębia.

W naszym pociągowym boksie rozmowy toczą się praktycznie nieustannie. Dwie kobiety na dolnych łóżkach – jedna 50-kilku letnia, druga może z 70 latka. Nie widziałem jeszcze chyba dwóch babek, które gadałyby przez tyle godzin. Jak trajkotki, non-stop. Szkoda, że niewiele z tego rozumiem, a właściwie może dobrze, że nie wiem o czym rozmawiają? Przynajmniej mam spokojną głowę. 🙂 Od jakiegoś czasu dołączyła do nich trzecia i teraz nadają we trzy. W celach integracyjnych, tak aby dwa narody się zbliżyły, weszliśmy w krótką pogawędkę ale ze względu na barierę językową, nie była ona zbyt owocna. No ale panie okazały się miłe i towarzyskie. I głównie jedna z nich nadawała ton rozmowie. My grzecznie potakiwaliśmy i uśmiechaliśmy się.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

4 komentarzeZostaw komentarz

  • Cwirku, jesteś wielki! Podziwiam Cię. I powiem szczerze, że chyba bym się nie zdecydowała na taką wyprawę. Zbyt wygodnicka się robię na stare lata 😉

    Rozbawiłeś mnie opisem zdjęcia :))

    Ps. Chyba Cię o to jeszcze nie pytałam – skąd pomysł właśnie na taki urlop?

    Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że tak sprawnie przystąpiłeś do zdawania relacji z urlopu 🙂

  • Dzień Dobry Taito!

    Powiem szczerze, że również w jakimś stopniu obawiałem się tej podróży. Głównie myślałem o pociągu i jeździe w nim przez ponad dobę. Teraz mam już wszystko za sobą i nie było tak źle.

    Co do wygód i takich tam, to mnie to osobiście w ogóle nie przeszkadza. Mogę się sponiewierać na wszelaki sposób, byle była by przygoda, było ciekawie i wesoło – (no i w granicach rozsądku i bezpieczeństwa, rzecz jasna). Oczywiście jakaś nutka delikatnego niebezpieczeństwa i niepokoju również mile wskazana 🙂 Podczas podróży bywa momentami stresująco ale potem, na chłodno, już w domu mile się to wspomina.

    Pomysł na taki urlop? Mój szwagier był już tam 4 lata temu – zachwalał, opowiadał, ja widziałem fotki, więc chciałem też spróbować i zobaczyć inny kawałek świata. Taka wyprawa dwóch szwagrów 🙂

    Teraz opisuję to, co pisałem w moim podróżniczym kajeciku tam, na bieżąco. Dlatego krótkie te notki. Na więcej tekstu, wrażeń, opisów i spostrzeżeń przyjdzie czas później. Oczywiście jak to poskładam do kupy, a z tym ostatnio bywało tutaj różnie 🙂 Ale obiecuję się zmobilizować.

    pozdrawiam!

  • Bo Ty facet jesteś, więc nie jesteś taki wymagający 😉 Ja tam muszę mieć na przykład dostęp do łazienki, aby czuć się komfortowo. I mam taką manię, że każdego dnia muszę się umyć przed snem no i obowiązkowo przynajmniej dwa razy wyszorować zęby 🙂 Nie wyobrażam sobie na przykład kilkudniowej wyprawy bez dostępu do prysznica / łazienki / toalety. Ale to tak na marginesie.

    Z jakieś dziesięć lat temu byłam we Lwowie i muszę przyznać, że bardzo miło wspominam tę podróż. A tak poza tym to tamte strony są mi raczej mało znane, więc oczywiście z przyjemnością poczytam Twoje zapiski. I wcale mi nie przeszkadza to, że notki są krótsze.

    Trzymaj się ciepło 🙂

  • No cóż Taito, oczywiście ja też na co dzień lubię wygody, ciepłą wodę, regularne kawki rano i wieczorem, systematyczną higienę no ale czasami takie sytuacje, w których tych rzeczy nie ma, pozwalają docenić to co się ma samemu (co zresztą w najnowszej notce jest na finiszu 🙂 ).

    Zdradzę trochę przyszłość tej wyprawy: po paru dniach wędrówki,po ognisku i generalnie brudu wszelakiego na sobie (ale zabrzmiało hehe 🙂 )znaleźliśmy w lesie małe jeziorko. W tym momencie był to dla mnie najlepszy moment jaki mógł być. Wykąpaliśmy się w tej zimnej wodzie, zrobiliśmy pranie i postawiliśmy się trochę do pionu. Nawet taka, mało wygodna miejscówka była strasznie doceniona.

    Jak wcześniej napisałem, będę chciał to wszystko ładnie opisać. Na razie krótko, później więcej. Może tak być, że przysiądę nad wpisami Ukraińskimi w całości, tak aby je dokończyć, kiedy jeszcze mam wszystko świeże w pamięci.

    pozdrawiam!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *