Katowicach mieszkałem mniej więcej od połowy lat osiemdziesiątych, nie w samym centrum ale na jednym z osiedli – Giszowcu. Na początku, jako mały brzdąc nie interesowało mnie zbytnio jak wygląda bądź jak ma wyglądać stolica Górnego Śląska. Dopiero w momencie kiedy zacząłem jeździć do Centrum Katowic w celu kontynuowania nauki w szkole podstawowej zacząłem dostrzegać to co się dzieje dookoła, czy powstają jakieś ciekawe miejsca, czy coś wybudowano i generalnie śledziłem w mediach informacje na ten temat. I robię to do dziś.
Co prawda dość sporo mnie ominęło od momentu mojego wyjazdu na Zieloną Wyspę ale staram się być na bieżąco w kwestiach poprawiania wizerunku Katowic. Z czego w dniu dzisiejszym Katowiczanie mogą być zadowoleni? Na pewno z przebudowanego Ronda pod którym znajduje się drugi co do wielkości tunel w Polsce (665 metrów).
Z Drogowej Trasy Średnicowej a przynajmniej z jej katowickiego odcinka, który rozpoczyna się w okolicach węzła alei Rozdzieńskiego i alei Murckowskiej, dalej ciągnie się w kierunku Ronda, mija Spodek następnie przejeżdża nieopodal osiedla Dąb a kończy na granicy Rudy Śląskiej i Zabrza. Na całej długości jest bezkolizyjna, dwujezdniowa i posiada minimum trzy pasy ruchu dla każdego kierunku. Gro ludziom podoba się Silesia City Center, czyli największe centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe na Śląsku i jedno z największych w Polsce. Ze znajdującego się obok SCC nowoczesnego osiedla mieszkaniowego Dębowe Tarasy. Dębowe Tarasy są jeszcze w budowie aczkolwiek widać już doskonale efekty i trzeba przyznac, że robią wrażenie. Oczy przykuwa Altus, nowoczesny 125 metrowy wieżowiec. Nie można zapominać o Spodku czyli chyba o najbardziej rozpoznawalnym obiekcie w tym mieście. Rozpisywać by się można sporo na temat interesujących miejsc w Katowicach, mnóstwo inwestycji jest realizowanych i pewnie po ich zakończeniu będzie można wystawiać osądy. Jak na stolicę województwa przystało, Katowice prężnie się rozwijają. Z miesiąca na miesiąc pięknieją i pomimo, jak wyżej wspomniałem jestem daleko, to cieszę się bardzo, że tak się to wszystko zmienia.
To odstrasza i powoduje, że każdy udaje się na Dworzec z niechęcią.
A co spędza największy sen z powiek Katowiczanom? Bez dwóch zdań Dworzec Kolejowy… Jak wiadomo w każdym mieście Dworzec powinien być wizytówką, gdyż z reguły przyjezdni swoje pierwsze kroki w mieście stawiają właśnie na Dworcu. Jak to wygląda w Katowicach wszyscy wiedzą a jak jeszcze się nie przekonali, to nic nie stracili. Od wielu lat nie remontowany dziś jest anty-atrakcją pomimo, że w czasach kiedy powstał był uznawany za perełkę architektury. Niestety lata lecą, nikt nie zaprzątał sobie głowy aby standard poprawiać, więc z czasem pojawił się odrażający smród, ściany stały się odrapane i brudne a hala Dworca wraz z tunelami pod peronami przemieniły się w dom i azyl dla bezdomnych i narkomanów. To odstrasza i powoduje, że każdy udaje się na Dworzec z niechęcią. Na szczęście z wolna zaczyna się pojawiać światełko w tunelu i oczy włodarzy miasta spoglądają coraz wyraźniej w kierunku przebudowy katowickiego Dworca.
Nad halą Dworca wyrastać mają dwie bliźniacze wieże, które powstałyby na końcu inwestycji w 2012 roku.
Firma Neiver Polska wykonała już nawet projekt i wstępną wizualizację, który przewiduje wybudowanie na Placu Szewczyka (plac gdzie dziś znajduje się estakada wraz z kilkunastoma przystankami autobusowymi) kompleksu usługowo-handlowego. Nad halą Dworca wyrastać mają dwie bliźniacze wieże, które powstałyby na końcu inwestycji w 2012 roku. Projekt ten jednak budzi skrajne emocje, dość krytycznie na jego temat wypowiadają się architekci. Oto fragment wywiadu z katowickim architektem Robertem Koniecznym: Co w takim razie jest nie tak? Robert Konieczny – Dzisiejszy Dworzec ma przed sobą plac. Tymczasem przy tak totalnej zabudowie, jaka ma się pojawić na placu Szewczyka, trudno będzie znaleźć dworzec. Będzie do niego prowadziła tylko niewielka alejka, która stanie się przedłużeniem ulicy Stawowej. Ludzie będą chodzić koło dworca i pytać gdzie on jest. Na wielu dworcach za granicą są sklepy, i to nawet te najlepszych marek. -To dobrze, żeby handel wchodził do miasta. Trzeba to jednak robić z głową. Silesia City Center na przykład udaje prawdziwe miasto: są tam sklepy, alejki mają nazwy jak ulice. Trochę podobnie może być na placu Szewczyka. Możemy mieć moloch, który nie będzie zwrócony w stronę miasta, tylko w stronę siebie. Witryny sklepowe będą przecież w środku. Nikt kto tam pójdzie nie będzie oglądał Katowic. Zrobi zakupy, wsiądzie do samochodu na podziemnym parkingu i wróci do domu.
Widzę, że to nie jest zła architektura. To coś, co może się ludziom podobać.
Przedstawione wizualizacje mogą się podobać. Zresztą każda zmiana byłaby lepsza od dzisiejszego Dworca PKP. Jednak to, co mówi Robert Konieczny wydają się być dosyć logiczne. Opinie na ten temat są podzielone i rozbieżnie jednak nutka rozczarowania jest obecna. – Widzimy w tej chwili opakowanie, ale nie wiemy, co jest w środku. Ciągle brakuje informacji, co z przystankami autobusowymi, jak rozwiązana będzie cała komunikacja w tym miejscu. Brakuje odpowiedzi na oczywiste pytania i realne problemy – mówi Tomasz Studniarek, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich w Katowicach. Z kolei Irma Kozina, historyk sztuki z Uniwersytetu Śląskiego dodaje: Z tego co widzę, zmieni się nie tylko dworzec. Mamy do czynienia z ingerencją w całą bryłę miasta, zabudowany ma być przecież plac Szewczyka. Znika charakter tego miejsca i pojawia się pytanie, czy katowiczanie się na to godzą? Powstałoby przecież coś, co zdominowałoby przestrzeń centrum Katowic. Widzę, że to nie jest zła architektura. To coś, co może się ludziom podobać. Na razie mamy więc wizję dworca, która może przekonać do siebie mieszkańców. Jeśli PKP nie mają zamiaru zniszczyć hali, to ja to kupuję. Nie czarujmy się: każdy inwestor będzie chciał tu zarobić i supermarket zawsze tu się będzie musiał pojawić.
Sam projekt Dworca wraz z zabudową placu Szewczyka jest ważny ale równie ważny, o ile nawet nie ważniejszy wydaje się pomysł, przedstawiający budowę tunelu w centrum miasta. Jeśli takowy pomysł zostałby zrealizowany, to tory zniknęłyby pod ziemią na odcinku kilku kilometrów a miasto otrzymałoby niepowtarzalną szansę zmiany swojego wizerunku. Tory kolejowe przecinają miasto w połowie. Przez całe Śródmieście przebiega szeroka linia pustej, kompletnie niewykorzystanej przestrzeni. Teren wzdłuż torowiska nie wygląda rewelacyjnie, niszczejące familoki, walające się śmieci czy też zapuszczone uliczki to tam normalny widok. W momencie ukrycia torów, w centrum miasta pojawi się przyjazna dla mieszkańców przestrzeń o szerokości od 300 do 100 metrów, którą można by bardzo ciekawie wykorzystać poprzez na przykład zrobienie zieleni i ulic, która mogłaby pełnić rolę Rynku. Do realizacji powyższych pomysłów, znając życie jest jeszcze daleka i wyboista droga. Najważniejsze, że po latach posuchy zaczyna się coś dziać. Jeśli wszystkie klocki się ze sobą poukładają, jeśli zainteresowane podmioty, czyli Urząd Miasta i PKP znajdą nic porozumienia, to z całą pewnością może powstać coś bardzo interesującego, coś od czego można by zacząć realizację kolejnych ambitnych pomysłów. Ta inwestycja może być bodźcem do zmian oraz do znalezienia swego rodzaju ,,charakteru miasta”, tak aby Katowice były dobrze kojarzone i rozpoznawalne.











Myślę, że tak. Tutaj mieszkania są tanie w stosunku do średniego wynagrodzenia.