WROBELS

Legia-Lech, czyli hit made in Poland

Legia Warszawa stanie dzisiaj przed nie lada wyczynem. Na Łazienkowską przyjeżdża poznański Lech, czyli aktualny mistrz kraju. Zjawia się rywal, którego w stolicy, delikatnie mówiąc, nie darzy się przesadną sympatią. Czy jest to odpowiedni moment na przełamanie się i wyjście z kryzysu? Będzie ciężko i wydaje się, że Legia po dzisiejszym spotkaniu obsunie się w tabeli do… strefy spadkowej.

Nie tak miała wyglądać gra nowej, wielkiej Legii. W poprzednim sezonie, zajęcie 4 miejsca uznano za katastrofę i ciężko znaleźć określenie na obecną dyspozycję stołecznego klubu. Z tych wszystkich przemian i ogólnego boomu na plus należy tylko wymienić nowoczesny stadion i pogodzenie się kibiców z władzami klubu. Reszta, czyli strona sportowa to jedna wielka klapa. Maciej Skorża w dalszym ciągu nie potrafi wdrążyć swojego pomysłu (o ile w ogóle takowy posiada…) na grę Legii a transfery, które udało się przed sezonem przeprowadzić jak do tej pory okazują się pomyłką. Jeśli spojrzeć na kadrę to wcale nie wygląda ona źle, w teorii skład jest bardzo silny ale boisko i kolejne mecze weryfikują tą rzekomą siłę warszawskiego klubu. Z każdym tygodniem wygląda to coraz gorzej, ligowa czołówka zaczyna się pomału oddalać i jak tak dalej pójdzie to Legia zamiast w górę, będzie musiała nerwowo spoglądać w dół. Dzisiejszy mecz może być również bardzo ważny dla samego Skorży. Wielce prawdopodobne jest, że w momencie kolejnego niepowodzenia, niedawny szkoleniowiec Wisły pożegna się z pracą w stolicy.

Lech Poznań z kolei wydaje się odnosić progres. O ile na początku sezonu wyglądało to co najwyżej średnio to już obecnie poznańska lokomotywa zaczyna się coraz bardziej rozpędzać. Przełomowym spotkaniem mogła być niedawna konfrontacja w Turynie z Juventusem, która pokazała że Kolejorz potrafi grać na wysokim, europejskim poziomie.  Jeśli taka dyspozycja przełożyła by się na dzisiejszy wieczór to Legia może mieć problem z wywalczeniem choćby 1 punktu. Podopieczni Jacka Zielińskiego zjawią się w Warszawie niemal w optymalnym składzie, do zespołu wracają kontuzjowani niedawno zawodnicy (Buric, Wojtkowiak, Kiełb, Gancarczyk, Bosacki) a zabraknie jedynie Bandrowskiego i Djurdjevica. Ciekawe jak w kolejnym meczu zaprezentuje się nowa gwiazda Lecha Artjoms Rudnevs, który jest najlepszym strzelcem poznaniaków zarówno w lidze jak i w europejskich pucharach. Łotysz z powodzeniem zastępuje Roberta Lewandowskiego i jeśli dalej będzie się tak rozwijał to ciężko będzie go przy Bułgarskiej zatrzymać. Jedno wydaje się być niemal pewne, przy ewentualnym transferze włodarze Lecha ubiją świetny interes ( kosztował 400 tysięcy euro a zarobią na nim spokojnie kilka milionów). Ciekawostką jest to, że Rudnevs sam zdobył więcej goli w lidze (4) niż cała Legia (3).

Nowy stadion Legii/ fot. www.legia.com

Aspekt sportowy to jedno ale równie ważny i interesujący wydaje się być aspekt kibicowski. To właśnie na tej niwie panuje największa rywalizacja i niechęć. W przeszłości spotkania te bywały bardzo spektakularne i gorące, obie ekipy przygotowywały się tygodniami by w dniu meczu dać spektakl na trybunach. W momencie gdy arena Legii nabrała europejskiego kształtu ,,starcie” kibicowskie szykuje się przednie. Ponad 20 tysięcy fanów, w tym około 1400 z Poznania gwarantować będzie gorącą atmosferę na miarę tej z innych, znanych derbów gdzieś na zachodzie Europy. Sporym plusem jest to, że skończyła się wojna kibiców Legii z władzami klubu, która trwała kilka lat i powodowała, że przy Łazienkowskiej bywało jak na pogrzebie a nie piłkarskim meczu. Dziś fani cieszą się nową areną i w dalszym ciągu wierzą, że ich Legia wróci w chwale i blasku. Kibicowsko i jedni i drudzy to ścisła krajowa czołówka, mają ogromny potencjał i w chwili gdy staja na przeciw siebie to o efekty nie trzeba się martwić. Osobiście miałem styczność zarówno z Legią i Lechem parokrotnie. Gdy moja GieKSa mierzyła się z tymi przeciwnikami u siebie na Bukowej to te mecze miały swój smaczek. Kibiców gości była za każdym razem pokaźna ilość i stanowili oni ważną część meczu. Raz udało mi się również odwiedzić Łazienkowską, jeszcze na starym stadionie i muszę przyznać, że atmosfera była na prawdę fajna. W dzisiejszym meczu liczę na podobną, choć myślę, że będzie to europejska czołówka, takie spotkania są naszą wizytówką i nie mamy się czego przed światem wstydzić.

Jako bezstronny fan oczekuję dobrego widowiska. Biorąc pod uwagę to co ostatnio prezentują oba zespoły faworyta upatruję w przybyszach z Poznania. Niby w takich meczach trudno takowego wskazać ale to co się dzieje w Legii na pewno nie napawa stołecznych fanów do optymizmu. Oczywiście kibic będzie wierzył i stał murem za swoją drużyną do samego końca ale to fani Kolejorza będą wracać dziś w nocy do Poznania ze śpiewem na ustach.

——————————————————————————————————————

Edit: Wszystkie moje powyższe dywagacje w łeb wzięły. Nie spodziewałem się zwycięstwa Legii, zresztą chyba mało kto się spodziewał po czerwonej kartce dla Rybusa i generalnie po pierwszej połówce tego meczu, gdzie Lech mógł wygrywać spokojnie 3:0. Czyżby był to przełomowy moment dla Legii? Okaże się w najbliższym spotkaniu. Pewne jest, że Maciej Skorża oddalił na czas jakiś przynajmniej, zbliżający się do niego stryczek.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *