Właśnie jestem po obejrzeniu spotkania w Saragossie pomiędzy tamtejszym Realem a Barceloną. Całkiem zasłużenie zwyciężyli goście, chociaż w minucie 89 z pewnością zadrżało serce Guardioli kiedy to Colunga zdobył 2 bramkę dla Saragossy i nagle zrobiło się 2:3. Ale w sumie ja nie o wyniku chciałem…
Po ostatnim gwizdku sędziego uświadomiłem sobie, kto rządzi i dzieli obecnie w światowej piłce. Leo Messi, bo jego mam na myśli, robi w tej chwili ogromną różnicę, wygrywanie w pojedynkę meczy to dla niego, wydaje się bułka z masłem. Wygląda to tak, że jeśli chce to bramki zdobywa, jeśli nie ma ochoty, to sobie odpuszcza i jest go na boisku mniej. Oczywiście w chwili obecnej Messi świeci światłem nie do opisania, seryjnie zdobywa gole i jednocześnie wygrywa dla Barcy mecze. Jest to niesamowite, gdy Messi mając futbolówkę przy nodze, pędzi z nią przed siebie, mając sobie za nic atakujących go rywali, zwód goni zwód i często gęsto kończy się to wszystko golem. Dzisiaj było identycznie, Argentyńczyk ustrzelił hattricka, do tego dołożył fenomenalną akcję, po której został sfaulowany, sędzia podyktował rzut karny a Ibrahimović zamienił go na bramkę, ustalając wynik na 4:2 dla Barcelony. Messi w tym sezonie jest praktycznie nie do zatrzymania, w La Liga zdobył już 25 bramek (w 24 meczach!), 10 razy asystował, 4 razy pokonywał bramkarzy w Lidze Mistrzów, 3 razy w Copa del Rey i 2 razy w Klubowych Mistrzostwach Świata. Łącznie 34 gole na 38 występów. Średnia fenomenalna i nie zapowiada się aby Messi coś w niej popsuł. Generalnie marzec w jego wykonaniu to istna poezja: najpierw zdobył 2 gole w meczu Almerią, później wybił z głowy jakiekolwiek punkty Valencii, karcąc ją 3 golami. Potem 2 razy ukłuł w potyczce ze Stuttgartem i zakończył tę goleadę dzisiaj w Saragossie zaliczając kolejnego hattricka w tym sezonie.
Jednak w całej tej jego nieskazitelności pojawia się drobna rysa… Jak wiadomo Messi w Barcelonie to zupełnie inny zawodnik aniżeli Messi w reprezentacji Argentyny. I prawdę mówiąc nikt nie wie dlaczego tak się dzieje? Kompanów na pewno nie ma o wiele gorszych niż w klubie, rywali chyba też, bo jednak Argentyna to potęga a mimo wszystko Lionel jest jak gdyby zagubiony a już na pewno nie tak skuteczny. Trener Albicelestes – Diego Maradona ma ciężki orzech do zgryzienia, w ostatnim czasie spotkał się nawet w jednym z barcelońskich hoteli z Messim aby podyskutować i być może znaleźć sposób na jego lepszą dyspozycję w kadrze. A Mistrzostwa Świata zbliżają się wielkimi krokami i jestem przekonany, że Argentyńczycy na pewno pojadą tam z myślą o zdobyciu co najmniej medalu. Mają ku temu możliwości i teraz tylko czekać jak Leo Messi pociągnie w końcu ten reprezentacyjny wózek. Dla samego piłkarza będzie to również turniej ważny z innego powodu. Jeśli udało by się Messiemu zawojować Mundial to z całą pewnością sięgnie po raz drugi z rzędu po tytuł najlepszego zawodnika świata. Dodając do tego prawdopodobnie co najmniej finał Ligi Mistrzów, będziemy mieli faworyta w plebiscycie France Football praktycznie nie podważenia. No chyba, że Wayne Rooney podkradnie Messiemu triymfy w Mistrzostwach Świata i w Lidze Mistrzów? Bo jakby nie patrzeć, szanse na to ma chyba identyczne.
Kolejna fenomenalna bramka Messiego (na 2:0 w meczu z Saragossą).

