WROBELS

Moja przygoda z GKS-em KATOWICE cz.2

z 16 lipca 2008

Z czasem przeszliśmy z wieku trampkarza w wiek juniora. Podstawówka się skończyła, wraz z nią klasa sportowa, część chłopaków znowu się wykruszyła (z rozmaitych powodów), ci którzy czuli, że piłkarzami jednak nie zostaną poszli w swoją stronę a trzeba przypomnieć, że koniec szkoły podstawowej wiązał się w pewnym sensie z wyborem swojej przyszłości. Jedni wybrali na pewno lepiej niż inni… Moje losy, wraz z paroma innymi kumplami potoczyły się tak, że znaleźliśmy się w Technikum Elektrycznym imienia mjr. Henryka Sucharskiego na Józefowu (dzielnica Katowic, tuż obok znajdowała się hala sportowa, na której mieliśmy kiedyś treningi). Kierowałem się wtedy głównie tym aby mieć jak najbliżej na treningi i aby jakoś połączyć klub z nauką. Do czasu się to udawało jednak później bywało już z tym różnie. Ogólnie wybór takiej a nie innej szkoły jak się z biegiem lat okazało było błędem, zawód na którego się uczyłem, czyli elektryk ze wszech miar do mnie nie pasował. W trakcie nauki uświadomiłem sobie, że szkołę trzeba skończyć, papier należy zdobyć ale jako elektryk kariery na pewno nie zrobię. Została kariera piłkarza. identyfikator_GKS_rezerwaBLOGCzy aby na pewno? Sytuacja miała się jednak troszkę inaczej aniżeli na początku mojej kariery piłkarskiej. To znaczy nadzieje miałem cały czas ale też od czasu do czasu pojawiała się myśl, że świata jednak zawojować się nie uda…No ale trenowałem ,z mniejszym lub większym powodzeniem uczestniczyłem w meczach, kolejni trenerzy się pojawiali aż przyszedł rok 2000 a konkretnie sezon 2000/2001. Wtedy to w sierpniu pojechaliśmy na obóz do Białego Dunajca (mała mieścinka nieopodal Zakopanego). Naszym trenerem został Józef Domżał (ten sam od którego to wszystko się zaczęło), graliśmy w Śląskiej Międzywojewódzkiej Lidze Juniorów (najstarsza liga juniorów gdzie tryumf oznaczał grę na szczeblu centralnym o Mistrzostwo Polski Juniorów) gdzie głównie rywalizowaliśmy między innymi z Górnikiem Zabrze, Odrą Wodzisław, Gwarkiem Zabrze, Ruchem Chorzów czy GKS-em Jastrzębie. Graliśmy na fajnych płytach i tak jak w poprzednich latach grywałem różnie tak teraz udało mi się na dłużej zaczepić do podstawowego składu. I to był jeden z lepszych momentów podczas mojej kariery. Później nastąpił kolejny przeskok, tym razem z juniorów staliśmy się seniorami. Poprzez splot różnych wydarzeń awansowaliśmy do drużyny rezerw. Jako GKS II Katowice występowaliśmy w Śląskiej 4 lidze. W zespole była już mieszanka rocznikowa, my z 82, paru chłopaków z 83, paru z 81 i 80 oraz część starszych, z roczników 70- tych. Do tego dochodzili piłkarze z pierwszej drużyny (na mecze). W tamtym okresie regularnie występowali z nami tacy zawodnicy jak:

  • Krzysztof Bukalski (Hutnik Kraków, KRC Genk, Wisła Kraków, Górnik Zabrze, repr. Polski
  • Mariusz Muszalik (Odra Wodzisław, Dyskobolia Grodzisk Wlkp., Piast Gliwice
  • Jacek Kowalczyk (Wisła Kraków, Polonia Warszawa, Odra Wodzisław)
  • Krzysztof Gajtkowski (Lech Poznań, Korona Kielce)
  • Piotr Lech (Ruch Chorzów, Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze, GKS Bełchatów, Jagiellonia)
  • Jarosław Tkocz (Szinnik Jarosław – Rosja)
  • Artur Andruszczak (Zagłębie Lubin, Pogoń Szczecin, Górnik Łęczna, Lechia Gdańsk)
  • Krzysztof Sadzawicki (Gwarek Zabrze, Olimpia Poznań, Lechia/Olimpia Gdańsk, Polonia Warszawa, Śląsk Wrocław)
  • Marcin Janus (Olimpia Poznań, Lechia/Olimpia Gdańsk, Polonia Warszawa, Śląsk Wrocław)
  • Adam Bała (Szombierki Bytom, Podbeskidzie Bielsko Biała)
  • Grazvydas Mikulenas (Zalgiris Vilno, Polonia Warszawa, Croatia Zabrze, Wisła Płock, Zawisza Bydgoszcz, Ruch Chorzów).

Trenował nas Eugeniusz Pluta (były napastnik Katowic z lat 70-tych). W tym okresie występowałem raczej rzadko, moja kariera sprowadzała się głównie do treningów oraz pełnienia roli rezerwowego podczas 4 ligowych spotkań. Wtedy to, jak już wyżej wspominałem, zadebiutowałem na głównej płycie GieKSy podczas jednego z 4 ligowych meczy. Moje dziecięce marzenia powoli tłamsiła rzeczywistość… Skoro z różnych względów (decyzje trenera, moje słabości, kontuzje, zły los) byłem za słaby na drużynę rezerw to tym bardziej nie miałem szans na przebicie się do pierwszej drużyny. A trzeba przyznać, że pewnie wielu chciałoby być na moim miejscu, być piłkarzem rezerw pierwszoligowego zespołu. O swoim losie mogłem zadecydować sam, wystarczyło wydobyć z siebie jeszcze więcej piłkarskiego kunsztu i talentu tak aby zwrócić na siebie uwagę trenerów GieKSy. Niestety się nie udało… Była też opcja aby pójść do jakiegoś zespołu występującego w niższych ligach jednak to mi nie odpowiadało i po około 9 latach grania i trenowania dla GKS-u KATOWICE postanowiłem zakończyć nie do końca spełnioną karierę. Czy żałuje? Gdy spojrzę na całokształt, na przekrój tych wszystkich lat to na pewno nie. Oczywiście, że głównego celu nie udało się zrealizować ale przez ten czas nauczyłem się wielu rzeczy, liznąłem piłki nożnej od tej ,,profesjonalnej strony’’, w pewnym stopniu stałem się, być może wcześniej niż inni, bardziej samodzielny. Zwiedziłem trochę świata, poczułem jak to jest funkcjonować w grupie, realizowałem swoje marzenia ,całkiem prawdopodobne, że piłka nożna uchroniła mnie przed papierosami, alkoholem i innymi używkami i co chyba najważniejsze poznałem mnóstwo ciekawych ludzi. Nie sposób tutaj przytoczyć wszystkich wspomnień a było ich bez liku, tych lepszych i gorszych, część wyleciała mi pewnie z pamięci. Tak w telegraficznym skrócie chciałem opisać bardzo ważny w moim życiu etap, chwile i momenty o których będę bardzo długo pamiętał i do których pewnie nie raz jeszcze wrócę. W życiu piękne są tylko chwile? O taaak!

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

3 komentarzeZostaw komentarz

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *