WROBELS

Najważniejsze momenty Mistrzostw

Można powiedzieć, że od momentu rozpoczęcia zmagań w fazie pucharowej, dopiero rozpoczynają się Mistrzostwa Świata. Jest w takim stwierdzeniu troszeczkę prawdy. W meczach z reguły próżno szukać kunktatorstwa a każdy błąd jest śmiertelny w skutkach.

Ozil, Schweisteinger, Lahm

Z rozegranych meczy w ramach 1/8 awansowali ci, którzy awansować mieli. Nie było takiego kalibru niespodzianek jak w grupowych grach, faworyci wygrywali pewnie nie pozostawiając swoim rywalom szans żadnych. No może zdarzyła się jedna sprawa, która potrafiła zaskoczyć. W meczu Anglia-Niemcy awansować mogli i jedni i drudzy – półka piłkarska taka sama choć w 3 pierwszych spotkaniach o niebo lepiej zaprezentowali się Niemcy… Nikt jednak nie przypuszczał, że padnie takie rozstrzygnięcie. 4:1 to za wysoko? Być może tak biorąc pod uwagę koszmarnego babola jakim uraczył nas Urugwajski sędzia krzywdząc Anglików niemiłosiernie. Kto wie jak by się potoczył ten mecz gdyby do szatni obie jedenastki schodziły remisując? Niemniej jednak patrząc na grę i przebieg meczu panami boiska, suwerenami pełną gębą byli Niemcy. Tak fantastycznie grającego Manschaftu nie widziałem dawno. Grali bardziej po brazylijsku niż sami Brazylijczycy na tym Mundialu. Nawet prowadząc 4:1 nie oddawali pola, długo wymieniając pomiędzy sobą futbolówkę. Świetna sprawa, niezłe zaskoczenie i awans całkowicie zasłużony.

A Anglia? No cóż… Sen o Mistrzostwie Świata trzeba odłożyć do 2014 roku. Okazuje się, że naszpikowana indywidualnościami jedenastka nie jest w stanie zapewnić korzystnego rezultatu. Każdy z reprezentantów osobno jest gwiazdą, która w klubie świeci pełnym blaskiem ale w chwili przywdziania trykotu z trzema lwami na piersi ten blask bladnie i to znacznie. Zawiedli praktycznie wszyscy: Rooney, Lampard, Gerrard, Terry – czyli ci, którzy mieli ciągnąć ten reprezentacyjny wózek co najmniej do półfinału. Trudno określić jednoznacznie dlaczego tak się dzieje? Może problem tkwi w Premiership, która i owszem silna i prestiżowa ale naszpikowana zagranicznymi piłkarzami i trenerami, którzy ciągną ten ligowy wózek i jednocześnie, w jakiś sposób blokują miejsca utalentowanym, młodym Anglikom?

Canarinhos, cel? Finał!

Bez problemu swój mecz wygrała Brazylia a także Argentyna (choć tutaj nie obyło się również bez skandalu sędziowskiego…). Brazylijczycy może mniej efektowni niż zazwyczaj ale skuteczni i solidni. Dunga z balansował formacje, obok gwiazd są rzemieślnicy (o ile można tak powiedzieć o jakimkolwiek Brazylijczyku :-)) i całość funkcjonuje tak jak trzeba. Argentyna? Jedna z najskuteczniejszych drużyn na Mundialu nie dała praktycznie żadnych szans Meksykowi. Szybkie 3:0 i było załatwione. Jedno co mnie delikatnie irytowało to przy 3 bramkowym prowadzeniu Albicelestes oddali pole rywalowi i skupili się głównie na kontratakach. Niby tak to powinno wyglądać ale  Niemcy parę godzin wcześniej potrafili jednocześnie wysoko prowadzić i dalej grać piłką… Zresztą te dwie reprezentacje staną w szranki już w najbliższą sobotę i wtedy okaże się która szkoła futbolu okaże się lepsza. Historycznie patrząc to spotkania tych dwóch ekip to jedne z ważniejszych klasyków. Najważniejsze ze spotkań to prawdopodobnie dwa finały Mistrzostw Świata: 1986 w Meksyku i 3:2 dla Argentyny oraz 1990 rok we Włoszech i 1:0 dla Niemiec. Teraz niestety los skojarzył ich już w 1/4 czyli wychodzi nam przedwczesny finał.

Eljero Elia - Holenderski joker

Czwarte zwycięstwo na turnieju odnotowała Holandia. Prawdę mówiąc daleko im chyba do stylu z Euro 2008 gdzie grali niezwykle widowiskowo i pięknie. Teraz troszeczkę jakby spuścili z tonu niemniej jednak wygrywają i pną się cały czas w górę w turniejowej drabince. Słowacja, czyli rywal w 1/8 nie nastręczyła im zbyt wielkich trudności. Ćwierćfinał to już zupełnie inna bajka… Brazylia to rywal godny, to jeden z głównych faworytów i przeszkoda bardzo wymagająca. Zresztą w tej części drabinki turniejowej szlagier goni szlagier. Jeśli Hiszpania poradzi sobie z Paragwajem to w półfinale dojdzie do kolejnego arcyciekawego starcia (Hiszpania-Holandia bądź też Hiszpania-Brazylia). La Furia Roja od momentu pierwszego potknięcia w grupie (0:1 ze Szwajcarią) gra coraz lepiej i wygrywa wszystko. Nie są to pogromy ale jeśli spojrzeć na ich grę, szczególnie w ostatnim meczu z Portugalią można czuć satysfakcję. Cristiano Ronaldo i jego koledzy nie byli w stanie zrobić praktycznie nic. Ich wschodni sąsiedzi z Półwyspu Iberyjskiego dzielili i rządzili, po prostu grali to co potrafią najlepiej, wygrywając całkowicie zasłużenie.

Ostatni z ćwierćfinałów to wielka niewiadoma. I Urugwaj i Ghana są w stanie zwyciężyć i osiągnąć półfinał. Dla tych pierwszych byłby to powrót to chwały po kilkudziesięciu latach. Dla tych drugich stała by się rzecz historyczna, nie spotykana dotychczas. Patrząc na całokształt i dotychczasowe mecze faworytem powinni być Urusi. Silna, twardo grająca drużyna z dwiema gwiazdami w linii ataku (Forlan-Suarez) kontra Czarne Perły z szybkim Ayewem, skutecznym Gyanem i przebojowym Princem Boatengiem.

Skłamałbym gdybym twierdził przed Mistrzostwami, że któraś z tych dwóch drużyn znajdzie się w strefie medalowej. Szykuje nam się niespodzianka na miarę Chorwacji z 1998 roku bądź Korei Południowej z roku 2002… Prorokowałem, że Czarnym Koniem może być Paragwaj bądź Chile – wychodzi na to, że taką rolę pełnić będzie Urugwaj.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *