WROBELS

Śląski Klasyk

Mocnym uderzeniem zaczęło się wiosenne, pierwszoligowe granie w Katowicach. Na Bukową zawitał Górnik Zabrze, czyli ekipa silna, z aspiracjami do awansu i z mocnym wsparciem możnego sponsora.

W tabeli po rundzie jesiennej różnica pomiędzy Górnikiem a GieKSą wynosiła zaledwie 1 pkt, i między innymi dlatego można by oczekiwać, że niedzielna potyczka będzie ciekawa i stojąca na wysokim poziomie. Był jednak jeden szkopuł, dosyć poważny, bo pomimo tego, że w tabeli tylko punkcik różnicy to już w klubach atmosfera i humory na dwóch różnych biegunach. Jak wspomniałem zabrzanie mają silne sponsorskie wsparcie, nie muszą się martwić co będzie jutro, mają tylko trenować i grać. Zupełnie inaczej jest w Katowicach… W przerwie zimowej zmieniło się wiele, odszedł trener Adam Nawałka (który powędrował na …Roosveelta), pożegnało się 4 podstawowych zawodników (Bartosz Iwan, Krzysztof Kaliciak, Mateusz Kamiński, Grzegorz Goncerz), niedawno zrezygnował dotychczasowy prezes Marek Worach i generalnie sytuacja organizacyjna jeszcze się pogorszyła (a wydawało się, że gorzej już być nie może). A więc w szranki stawał Dawid z Katowic i Goliat z Zabrza. W teorii łatwo było wskazać faworyta, jednak praktyka to często zupełnie coś innego. I tak też było, mecz stał na wysokim, szybkim poziomie, były sytuacje podbramkowe, wspaniałe parady bramkarzy, ostre starcia i zacięta walka. Zabrakło jednego: bramek. Mecz zakończył się podziałem punktów, z czego pewnie, szczególnie przed meczem, GieKSa powinna być zadowolona. Jednak z przebiegu spotkania, w którym nie raz można było pokonać Sebastiana Nowaka, można czuć lekki niedosyt. Oczywiście zabrzanie też mieli swoje szanse, też mogli coś ustrzelić ale stało się inaczej, więc punkty zostały podzielone po równo. Tak więc GKS, mimo że targany ogromnymi problemami, raz kolejny nadgryziony kadrowo, zagrał z wielkim charakterem, w przeogromną wolą walki, po swojemu. To poskutkowało. Wydawać by się mogło, że to już, że łaskawy los się odwrócił, że skończy się dobra passa ,że biednemu nie wolno… Nie tym razem.

Piłkarze spisali się na piątkę, to nie ulega żadnym wątpliwościom. Ale skoro zachwycam się grą i tak wysoko ją oceniam (szczególnie GieKSę) to co można powiedzieć o kibicowskim aspekcie tego Śląskiego Klasyku? To była ścisła czołówka, jeśli idzie o ultras i kibicowanie. I to nie tylko w 1 lidze, śmiem twierdzić, że większość ekip z Ekstraklasy mogłoby wiele się nauczyć i czerpać wzorce. Było to drugie spotkanie, w którym to obie ekipy siedziały na trybunach wspólnie. Zainteresowani wiedzą, że od 16 sierpnia 2009 roku pomiędzy GieKSą a Górnikiem panuje oficjalna zgoda. Już w pierwszym meczu tych drużyn (właśnie 16 sierpnia 2009) była wspaniała atmosfera a kibiców z Katowic przyjechało do Zabrza ponad 2 tysiące (ogólnie na meczu było ponad 20 tysięcy wszystkich fanów obu klubów). Tym razem powtórzenie tych wyników było niemożliwe. Stadion w Katowicach niestety nie ma aż takiej pojemności a w dodatku trybuna północna nie została dopuszczona do użytku. Z tego też powodu mecz mogło oglądać tylko 7 tysięcy fanów. Weszło znacznie więcej, mogło być nawet w okolicach 10 tysięcy, z czego może z 2 tysiące z Zabrza (oficjalnie 1350). Bukowa dawno nie widziała takiego ścisku, ludzie stali na schodach, trybuny pękały w szwach, nie sposób było znaleźć wolnego miejsca. Kibice Górnika zajęli dwa ostatnie sektory na Trybunie Głównej, chociaż wielu było rozsianych w innych częściach obiektu również.

Centrum kibicowania GieKSy to rzecz jasna Blaszok ale trzeba zauważyć, że i Główna czynnie brała udział w dopingu (kiedyś nie do pomyślenia sytuacja). Fani GKS-u stanęli na wysokości zadania i zafundowali wszystkim wspaniałe widowisko. Było mnóstwo pirotechniki, sztuczne ognie, setki flag mniejszych i większych, sektorówki, balony a także ogłuszający, nieustanny doping. Górnik z oczywistych względów (jako goście) skromniej aczkolwiek mieli parę interesujących motywów, na których można było ucieszyć oko. Ogólnie bardzo mi się podobało, jak liczna i zorganizowana grupa kibiców dopingowała z wysokości sektorów Trybuny Głównej. Bardzo rzadko się to zdarza i prawdę mówiąc w Polskich realiach tylko zabrzańska Torcida będzie mogła to czynić o ile oczywiście w dalszym ciągu Trybuna Północna będzie zamknięta. Oglądałem to widowisko w domu, na szczęście TVP transmitowała ten mecz na żywo, emocjonowałem się ogromnie, czułem dumę, wielką radość a jednocześnie żal, że nie jest mi dane być w takich momentach na stadionie. Minęło ładnych kilka lat, kiedy ostatni raz oglądałem mecz na Bukowej. Kiedyś zostawiłem tam mnóstwo serca, sił i czasu – dzisiaj są już to tylko piękne wspomnienia…

Fani po raz kolejny zaprezentowali się świetnie, odwalili kawał naprawdę dobrej roboty i szkoda, że w parze z kibicowaniem nie idą inne sprawy. GieKaeS stąpa po bardzo cienkim lodzie, w każdym momencie może on pęknąć… Potencjał wśród kibiców jest ogromny i szkoda aby zostało to nie wykorzystane, zresztą fani nie tylko pięknie kibicują, wydawać by się mogło, że w niektórych, bardzo ważnych i istotnych do klubu sprawach, to właśnie kibice trzymają sznurki i to właśnie kibice starają się aby ten klub nie upadł. Walka w dalszym ciągu trwa i mam wielką nadzieję, że doczekam chwili, w której GieKSa wróci do lat swojej świetności. A tymczasem pozdrawiam z Zielonej Wyspy,  całą GieKSiarską brać !!!

GieKaeS klubem mym, na zawsze będę z nim… 😉

Filmiki z meczu można zobaczyć TUTAJ , TUTAJ (z 1 połowy) i TUTAJ (z 2 połowy).

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *