Każdego roku na piłkarskim kalendarzu świata są dwie daty, które elektryzują wszystkich kibiców. Zarówno tych kibicujących fanatycznie, tych siedzących w futbolu bardzo głęboko, jak i tych niedzielnych, którzy interesują się piłką nożną od święta.
Trochę historii
Wielkie Derby Hiszpanii to coś więcej niż tylko mecz. Wiąże się z tym niezwykle długa historia, sięgająca czasów przedwojennych, do chwili obecnej w samej tylko Primera Division rozegrane zostało 158 spotkań z czego 67 razy wygrał Królewski Real, 61 razy górą była Katalońska Barcelona a 30 razy padał wynik remisowy. Dawne chwalebne momenty to przede wszystkim wielki Real z Di Stéfano, Gento, Puskásem i Kopą a po drugiej stronie Duma Katalonii i Kubala, Evaristo, Kocsis czy Suárez. W późniejszym terminie po stronie Los Blancos brylowali tacy zawodnicy jak Pirri, Santillana, Juanito, Butrageño, Hugo Sánchez i Valdano z kolei Blaugranę reprezentowali Cruyff, Neeskens, Maradona, Lineker. Lata 90 to przede wszystkim Hierro, Míchel, Prosinecki, Zamorano i Šuker po stronie Realu oraz Koeman, Stoiczkow, Romário, Rivaldo bądź też Kluivert w barwach Barcelony. Generalnie w szeregach obu ekip przewinęła się tak obfita konstelacja piłkarskich gwiazd, że można by z tego stworzyć kilka klasowych drużyn. I między innymi przez to naszpikowanie indywidualnościami Gran Derbi są tak niesamowite, tak wyczekiwane i tak podziwiane…
Teraźniejszość
Najbliższe starcie gigantów szykuje się inne niż miało to miejsce dotychczas. Sytuacja w La Liga stała się wyrównana jak nigdy (oczywiście biorąc pod uwagę walkę między Realem i Barceloną). Obydwa wielkie kluby dzielą i rządzą, jedni i drudzy uzbierali aż 77 punkty, nad trzecią w tabeli Valencią mając niebagatelną ilość 21 punktów! (czwarta Sevilla ma już 29 oczek straty). Dla Realu z całą pewnością jest to ostatnia szansa na wygranie czegokolwiek w tym sezonie. Ewentualna porażka rzecz jasna szans na tytuł nie przekreśli aczkolwiek znacznie je zminimalizuje. Główni zainteresowani twierdzą, że po tym meczu zostaje jeszcze 7 kolejek, w których może się zdarzyć wiele, choć pewnie wszyscy zdają sobie sprawę, że zwycięzca tej potyczki ma wielkie szansę na końcowy triumf. Barcelona oprócz hiszpańskiego podwórka ma jeszcze Ligę Mistrzów. Zdarzyć się może, że nie tylko jutro Katalończycy zawitają na Santiago Bernabeu, wszystkie znaki na niebie wskazują, że Barca znajdzie się w finale Ligi Mistrzów, który jak wiadomo rozgrywany jest właśnie na stadionie przy Concha Espina 1. Kibice zastanawiają się jak wypadnie starcie dwóch największych gwiazd: Cristiano Ronaldo i Leo Messiego? Jak wyglądać będą defensywy obu ekip? Kto zdominuje środek pola? Czy Barca zdoła zdusić i stłamsić Real jeśli idzie o posiadanie piłki? Czy giganci pójdą na wymianę ciosów a może decydować będzie tym razem taktyka i wyrachowanie? Który z bramkarzy będzie miał lepszy dzień?Pytań jest mnóstwo i raczej nie ma szans aby znaleźć na nie w tym momencie skuteczne odpowiedzi. Dowiemy się po pierwszym gwizdku pana Mejuto Gonzaleza.
Pełen nadziei
Jeśli o mnie chodzi, to rzecz jasna moje serce będzie jutrzejszego wieczoru białe. Jak to bywa co pół roku, ubrany w koszulkę siedział będę z ogromną nerwowością w fotelu, trzymając mocno kciuki i wierząc z całych sił w zwycięstwo mojego ukochanego klubu. Real Madryt, grający na własnych śmieciach w 15 dotychczasowych spotkaniach ligowych wygrał wszystkie. I gdyby teraz przyszło mierzyć się z kimkolwiek innym, praktycznie w ciemno można by dopisać kolejne 3 punkty. Jednak Barcelona to nie jest drużyna podobna do innych drużyn z ligowej stawki. Przyjedzie ona do stolicy uskrzydlona po niedawnym wyeliminowaniu Arsenalu. Przyjedzie z wielkim małym Messim, który w ostatnich meczach jest klasą samą dla siebie. Wreszcie przyjedzie z myślą, że rok temu, grając na Santiago Bernabeu roztrzaskała Real 6:2. Jednak to są derby a jak wiadomo w meczach derbowych niezwykle trudno wskazać faworyta. Obydwie ekipy są tak silne, mają w swoich szeregach graczy wybitnych, mogących w pojedynkę wygrywać mecze i tak po prawdzie zwyciężyć może każdy. Zależeć w dużej mierze będzie od dyspozycji dnia. Ufam, że ta będzie po stronie Realu, mając nadzieję, że Manuel Pellegrini obmyśli skuteczny plan na zatrzymanie rozpędzonej Barcy. Kluczem do zwycięstwa w moim odczuciu są dwie sprawy: po pierwsze zneutralizować przeciwnika w środku pola, czyli nie dać rozgrywać Xaviemu i Inieście ofensywnych akcji. Po drugie jakimś sposobem powstrzymać Leo Messiego. Można to zrobić, jednak teoria i praktyka to często dwie skrajne rzeczy. Oby jutro ze sobą się pokryły.