Wczoraj odbyło się zaległe spotkanie Unibet 1 Ligi w Bielsku Białej pomiędzy tamtejszym Podbeskidziem a katowicką GieKSą. Spotkanie to było równocześnie końcem rundy jesiennej sezonu 2009/2010 (2 najbliższe kolejki 7 i 8 oraz 11 listopada zaliczne są do rundy wiosennej).
Gdy spojrzymy na tabelę po tych 17 seriach spotkań nie ogarnia nas jakieś wielkie zdziwienie,dwoje największych faworytów (Widzew Łódź i Górnik Zabrze) okupują czołowe miejsca, chociaż w przypadku Zabrzan końcówka rundy nie jest już tak kolorowa jak we wcześniejszym okresie. 3 ostatnie mecze to 3 porażki i spadek na 4 miejsce. Skrzętnie wykorzystały to Pogoń Szczecin i o dziwo Dolcan Ząbki, zajmujące odpowiednio 3 i 4 miejsce. Warto zauważyć, że Pogoń jest beniaminkiem a Dolcan dopiero od 2 sezonów występuje na zapleczu Ekstraklasy i podczas tych 2 lat nigdy nie był tak wysoko. Najrówniej z wszystkich ekip grał łódzki Widzew, który ma przewagę 6 punktów nad Portowcami. Osobiście wcale się nie dziwię ich obecnej formie, widać wyraźną przewagę nad resztą stawki, już w tamtym sezonie udowodnili swoją siłę zajmując 1 miejsce (brak awansu za aferę korupcyjną). Dzisiaj pałają chęcią udowodnienia, że awans bezapelacyjnie im się należy, zresztą za przykład tego może być ostatni mecz na Roosvelta w Zabrzu, kiedy to RTS ograł 1:0 Górnika.
Na pewno na plus należy uznać postawę takich drużyn jak Flota Świnoujście, jak ŁKS Łodź, jak poznańska Warta czy GKS Katowice. Usadowili się oni tuż za czołówką, stanowią grupę pościgową i w każdym momencie mogą wskoczyć do czuba tabeli (szczególnie beniaminiek ze Świnoujścia, mający zaledwie 1 pkt straty do Górnika). Ktoś kto nie zna realiów i nie interesuje się zbytnio 1 ligą, może stwierdzić, że taki ŁKS czy GKS powinien walczyć o awans a nie szarpać się gdzieś w okolicach środka stawki.Wgłębiając się jednak troche w temat ta sytuacja przestaje juz tak dziwić, dziwić może już tylko fakt, że te 2 zasłużone ekipy, mające spore kłopoty finansowe, spisują się tak dobrze. Co chwila można znaleźć informacje na temat strajku w łódzkim ŁKS-ie, na temat ciągłych kłopotów finansowych i braku pieniędzy na wynagrodzenia dla zawodników. Nie lepiej wydaje się być w Katowicach (nad czym ubolewam) gdzie również cały czas jest niespokojnie na niwie organizacyjno-finansowej.
Katowiczanie od wiosny 2009 grają bardziej niż przyzwoicie, cały czas pod wiatr, nie patrząc na mało sprzyjającą otoczkę w okół klubu z Bukowej. Na domiar złego parę dni temu ze sponsoringu wycował się KHW, będący od lat głównym dobrodziejem. Sytuacja daleka jest od normalności, na szczęście działacze się nie poddają i starają się szukać nowych rozwiązań. W przypadku wejścia w życie najczarniejszych scenariuszy dla obydwu klubów, zakładających dalszy, finansowy spadek w dół i ewentualną sprzedaż najważniejszych zawodników,seryjnie zdobyte punkty na jesień, w kontekście prawdopodobnej walki o utrzymanie, mogą okazać się zbawienne wiosną. Oczywiście mam nadzieję, że tak się nie stanie, jednak należy brać pod uwagę wszystkie możliwości.
Zejdźmy troszeczkę niżej w pierwszoligowej tabeli. Daleko od optymizmu z cała pewnością są w Podbeskidziu Bielsko-Biała, w Zniczu Pruszków, w Górniku Łęczna i Wiśle Płock. Szczególnie dwa pierwsze kluby mogą czuć spory niedosyt, nie tak dawno jak równy z równym walczyli o promocję do Ekstraklasy a dzisiaj znacznie bliżej im do strefy spadkowej. Bielszczanie od paru lat liczą się w rywalizacji i każdy myślał, że teraz będzie podobnie, jednak sytuacja nie jest już tak kolorowa. Z kolei Znicz w sezonie 2007/2008 był o krok od awansu, mając tyle samo punktów co ekipy, które wywalczyły wtedy awans (Piast i Arka). Nie wiem co jest spowodowane takim obrotem sprawy, że niedawni, na warunki tej ligi potentaci, dzisiaj nie mają nic do powiedzenia? Może zwrotem było pozbycie się przez Podbeskidzie najlepszego strzelca Chrapka (18 goli w tamtym sezonie)? Natomiast w Pruszkowianie w ostatnich 4 meczach aż 3 razy schodzili pokonani, w tym bolesna wpadka w Łodzi z Widzewem 0:7… Znicz chyba juz się wyszumiał po awansie z 2 ligi (dawnej 3) i nie zdziwiłbym się gdyby już na takim pułapie pozostał, czego oczywiście im nie życzę. Przynajmniej nie zapowiada się aby Pruszkowanie złapali jakiegoś bogatego (sponsora) byka za rogi, który mógłby sprawić, że klub spod Warszawy zdołałby się wyrwać z 1 ligi.
Beznadziejna sytuacja jest w klubach z Polski Wschodniej. Motor Lublin i Stal Stalowa Wola z dorobkiem zaledwie 9 punktów zajmują dwa ostatnie miejsca. Jak mówi stare piłkarskie porzekadło, że dopóki piłka w grze wszystko zdarzyć się może, jednak jestem przekonany, że w to nie wierzą już sami zainteresowani… Zaledwie po 1 zwycięstwie i aż z 10 porażkami nie można liczyć na jakiś niesamowity zwrot akcji. Na domiar złego obrona Motoru i Stalówki jest dziurawa niczym szwajcarski ser, 30 straconych goli (Stal) i 32 (Motor) to oprócz Wisły Płock (32) najgorszy wynik wśród wszystkich drużyn. Jak dla mnie są to murowani kandydaci do spadku, co udawało się w poprzednich latach, tym razem juz się nie uda. Różnica klas jest zbyt wyraźna i odległość punktowa będzie zbyt daleka. Ogólnie sytuacja drużyn ze Wschodu nie rysuje się w kolorowych barwach, oprócz Motoru i Stali także Górnik Łęczna znajduje się tuż na spadkową kreską, a i 11-ste w tabeli KSZO ma tylko 4 oczka przewagi nad 15-stym Zniczem.
Co przyniesie nam wiosna 2010? Wydaje mi się, że bezproblemowo awans uzyska Widzew Łódź. Drugim do pary będzie Górnik Zabrze. Jeśli obaj wielcy faworyci osiągną wysoką dyspozycję już na początku rundy wiosennej, to kwestia awansu może się rozstrzygnąć dość szybko. Obecnie Górnik ma zadyszkę ale jestem przekonany, że to minie i w końcowym rozrachunku podopieczni Ryszarda Komornickiego będą świętować powrót do Ekstraklasy. Ucieszyłbym się bardzo gdyby tuż za tym duetem uplasowała się moja GieKSa. To tego potrzebna jest jednak stabilizacja, no i utrzymanie obecnej formy. Skład jest młody, ambitny i perspektywiczny, mogący pokusić się o nie jedną niespodziankę. Do 2 ligi natomiast równym kursem suną piłkarze z Lublina i Stalowej Woli, do tej pary dołączą Wiślacy z Płocka – według mnie jest to bardzo prawdopodobne. Reszta stawki będzie musiała walczyć o uniknięcie spadku. Komu się to powiedzie, dowiemy się za parę miesięcy, tabela jest na tyle spłaszczona, że emocje powinny być do samego końca.


