2 sierpień 2008
Nie od dziś wiadomo, że maleńkiemu dziecku służy spokojna muzyka. Czy wtedy, gdy znajduje się jeszcze w brzuchu mamy czy już ‘’na wolności’’. Łagodne, delikatne dźwięki koją i uspokajają maluszka.
W Słowacji nawet wpadli na rewolucyjny pomysł aby tuż po porodzie podawać noworodkowi garść rozmaitych muzycznych dźwięków. Dzieci uczestniczą w pięciu dwudziestominutowych sesjach, podczas których słuchają utworów od klasyki po muzykę rozrywkową. Program ma pomóc w stymulowaniu komunikacji, w adaptacji oraz złagodzić stres poporodowy. My naszej Victorii co prawda nie zakładamy na uszy słuchawek aczkolwiek staramy się aby była obeznana w muzycznych dźwiękach. Jeśli znajduje się w pokoju to od czasu do czasu włączamy jakieś melodie. Jak mała się wtedy zachowuje? Podczas kołysania i usypiania jej wydaje mi się, że to pomaga. Sam zrobiłem małej swego rodzaju sesję, która polegała na wysłuchaniu 2 płyt danego zespołu, chodząc z Nią po pokoju i kołysząc się w rytm muzyki zasnęła w mgnieniu oka. Na pierwszy ogień poszedł Led Zeppelin z płytą ‘’Led Zeppelin IV’’ natomiast za drugim razem wysłuchaliśmy ‘’Rapture Of The Deep’’ Deep Purple. I w uszko bardziej wpadły jej chyba dźwięki Purpli, gdyż pomrukiwała sobie pod noskiem wspólnie z Ianem Gillanem. Kiedyś też Victorie w swoje obroty wzięła moja żona puszczając muzykę Amerykańskiej, grunge’owej grupy z Seattle, Pearl Jam. I z tego co wiem, również jej się podobało. Jest całe mnóstwo świetnej muzyki, którą z pewnością będziemy naszej małej Victorii serwować oczywiście po odpowiednim wyselekcjonowaniu. Parę rockowych ballad tylko czeka ażeby wejść w mały świat naszej córki. Czy nie jest to swego rodzaju narzucanie? Nie wydaje mi się, oczywiście można na kierunkować na coś co jest dobre a w tym przypadku z całą pewnością jest to dobre i warte polecenia. Toteż zamierzamy kontynuować tę muzyczną podróż. W końcu Victoria ma już 2 tygodnie a tyle jeszcze płyt jest do przesłuchania… 